Grzegorz Schetyna: Nie chciałem się chować. Kandydując na premiera stanę się symbolem przejrzystości

„Mogłem się kimś zasłaniać i udawać. Nie chciałem się chować. Dyskutowaliśmy kilka dni i decyzja była taka, że to ja będę kandydatem na premiera” – mówi Gość Radia ZET, lider PO Grzegorz Schetyna. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, dlaczego jego partia nie zgłosiła kandydata na premiera technicznego, odpowiada: „Nie chciałbym kompromitować się tak, jak zrobił to Kaczyński, pokazując tablet”. „Odpowiedzią na tablet z trybuny, jest przewodniczący największej partii opozycyjnej. Jeżeli jest lider partii, to musi wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność. Będę symbolem przejrzystości i pokazania, że traktujemy Polaków poważnie” – uważa Schetyna. Zdaniem przewodniczącego PO, wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu to „najpoważniejszy oręż w batalii opozycji w stosunku do partii rządzącej”.

Konrad Piasecki: Po raz pierwszy w roli kandydata na premiera, szef Platformy Obywatelskiej, Grzegorz Schetyna, dzień dobry, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu, kłaniam się.

Brzmi to wszystko dumnie i poważnie, tylko że na poważnym brzmieniu się skończy, po co to panu, panie przewodniczący?

Ale to, że przyszedłem do pana, przyjąłem zaproszenie?

Nie.

Po co mi to?

Nie, że jest pan kandydatem na premiera, kandydatem, który kolejny raz przegra?

Ale kiedy jeszcze przegrałem wcześniej, jako kandydat na premiera?

Nie, który jeszcze kandydat na premiera przegrał, na przykład Piotr Gliński, cztery lata temu?

Tak, ale raz w kadencji, po 15 miesiącach naszych rządów w drugiej kadencji, PiS zgłosił konstruktywne wotum nieufności. Tak naprawdę najpoważniejszy oręż w batalii opozycji w stosunku do partii rządzącej.

Tylko pytam po co pan to wziął na siebie, dlaczego pan nie mógł wystawić kogoś w rodzaju premiera technicznego?

Dlatego żeby nie kompromitować się tak, jak skompromitował się wtedy Jarosław Kaczyński, pokazując tablet do połowy odsłonięty i posiłkując się Adamem Hofmanem, który dawał głośniej żeby było cokolwiek słychać.

Tylko pan za chwilę może skompromitować się wynikiem tego głosowania, bo że on będzie dla pana niekorzystny to wiadomo, pytanie jak bardzo będzie niekorzystny?

Jest pytanie, wie pan, co to jest korzyść w polityce.

No korzyść, to jest zwycięstwo w polityce.

Nie, to nie jest zwycięstwo.

W demokratycznej polityce korzyścią jest…

Korzyść to jest poprawienie sytuacji, która jest dzisiaj, mówimy o korzyści politycznej, że ta sytuacja jest lepsza dla tych, którzy politykę prowadzą w następnych dniach.

I pan przegrywając to sprawi.

Nie. Ja przedstawiam, przedstawiamy projekt oceny rządów, szesnastu miesięcy rządu PiS, bo uważam, że największa partia opozycyjna, czy w ogóle wszystkie partie opozycyjne powinny mieć prawo to zrobić. Dlatego stawiamy ten wniosek. I oczywiście może być tak, że tak, jak pan redaktor sugeruje, mogłem się kimś zasłaniać tutaj.

A miał pan pomysł na tego kogoś?

Ja mam wiele pomysłów zawsze.

Jakie były to pomysły?

Wie pan, no to jest tak jak jest, czyli zgłosiliśmy, zostałem zgłoszony…

Ale to jest tak, że nikt inny nie chciał, czy uznał pan, że musi pan to wziąć jednak na siebie, mimo wszystko?

Nie, nie, to jest pewnego rodzaju decyzja polityczna. Nie chciałem się chować. Jeżeli pan przywoła ostatnie lata w polskiej polityce, to przecież Kazimierz Marcinkiewicz, czy Beata Szydło w realu, czy też Piotr Gliński z tabletu, to wszystko po to żeby zasłonić Jarosława Kaczyńskiego. Żeby stworzyć taki polityczny parawan i pokazać nie, nie, Jarosław Kaczyński nie będzie miał nic z tym wspólnego.

I pan się nie chciał zasłaniać.

Podobnym, w podobnym tonie była obietnica premier in spe wtedy Szydło, że ministrem obrony narodowej nie będzie Antoni Macierewicz tylko Jarosław Gowin. Jeżeli polityka ma być w sposób elementarny poważna i przyzwoita, chociaż przecież to jest tak bardzo trudne, to właśnie powinna taka być. Jeżeli jest lider partii, to musi wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność.

Czyli będzie pan symbolem przyzwoitości w polskiej polityce?

Będę, przejrzystości i pokazania tego, że traktujemy politykę i traktujemy Polaków poważnie. Nie oszukujemy.

Jak pana słucham to mam poczucie, że dokładnie to samo mówiło PiS przed bitwą brukselską, jeśli polityka ma być poważna to trzeba robić tak, jak my robimy. I rzucili się w bitwę bez przygotowania, bez sojuszników, bez wiary w zwycięstwo i przegrali. Dokładnie tak, jak wy.

Nie, dlatego że to było kompletnie, sytuacja była kompletnie inna i pan to, jako doświadczony dziennikarz powinien wiedzieć. Proszę mi zdanie pozwolić, zanim będzie machanie rękami, bo tam był kandydat, polski kandydat, więcej polski szef Rady Europejskiej, który przedłużał swoją kadencję. I cała aktywność PiS polegała na tym żeby go utrącić.

Chodzi mi raczej o taktykę tej bitwy.

Jeszcze jedno zdanie. Jeżeli pan porównuje te sytuacje, to proszę być tutaj do końca uczciwym właśnie i przyzwoitym. To jest inna sytuacja, bo my nikogo nie utrącamy. My dzisiaj tylko mówimy: trzeba ocenić 15, 16 miesięcy rządów PiS i bardzo twardo to zrobimy. Jeżeli ma to robić, kto ma to robić? Największa partia opozycyjna. Kto w tej partii ma zgłaszać? Dyskutowaliśmy kilka dni i decyzja była taka żeby robił to lider partii opozycyjnej, tylko tyle i aż tyle.

A nie przyzwoicie byłoby porozmawiać o tym z tymi, od których się oczekuje poparcia, w tej debacie i w tym głosowaniu?

Nie złożyliśmy tego wniosku. Napisaliśmy uzasadnienie.

Ale już go ogłosiliście. Najpierw ogłosiliście, że macie pomysł, potem ogłosiliście kto jest kandydatem na premiera, a potem pomyśleliście, a może warto byłoby o tym z kimś porozmawiać?

Nie. Nie. Ale to jaka jest pana ocena, w jakiej kolejności robiliśmy…

To nie jest ocena, to są fakty panie przewodniczący.

Nie, ale kiedy myśmy myśleli, to przyzna pan, że nie ma pan pojęcia o tym, z całym szacunkiem.

W zeszły piątek, z całym szacunkiem, powiedzieliście o tym, że złożycie taki wniosek. W ostatni piątek powiedzieliście, że to pan jest kandydatem na premiera.

A wcześniej pomyśleliśmy o tym, a nie odwrotnie.

W międzyczasie nie porozmawialiście, ani z Petru, ani z Kosiniakiem-Kamyszem, o Kukizie w ogóle nie wspomnę.

No dobrze, więc dlatego te rozmowy, jeżeli pan chce mnie namówić do robienia takiej opozycji, którą pan i ja pamiętamy z lat 90., że się spotykało w 93 r. dwadzieścia sześć partii prawicowych i tak negocjowały, że dochodziło do rękoczynów i do totalnej wojny na prawicy, to ja się na to namówić nie dam. Ja tylko chcę…

Ja pana do niczego nie namawiam, pan prowadzi politykę na własny rachunek, ja tylko widzę, jakie będą jej efekty.

Nie, nie wie pan, jakie będą efekty, bo pan patrzy na to, że my przegramy głosowanie, my wszystkie głosowania przegramy w sejmie, panie redaktorze, bo taka jest nieubłagana matematyka w polskim parlamencie.

Patrzę na to, panie przewodniczący, że gdyby pan był dzisiaj dogadany z Petru, z Kosiniakiem-Kamyszem i z Kukizem, to mógłby pan wyjść za tydzień, czy dwa na mównicę i powiedzieć: drogi Jarku Gowinie od ciebie zależą wyniki tego głosowania, jeśli twoja partia mnie poprze, to będziemy mieli rząd. A tak, to pan nawet tego nie jest w stanie powiedzieć.

Ale to jest banalne, co pan mówi.

Banalne?

Oczywiście, jeżeli pan

Banalne mieć szanse na zwycięstwo w głosowaniu?

Ale co, przekonanie Gowina żeby głosował za wnioskiem opozycji?

Chociaż by pan miał dobry retoryczny chwyt na to expose.

Ale przecież to pan wie, że to jest śmieszny pomysł, to jest banalne. Takie spojrzenie na politykę, proszę się nie gniewać, ja wiem, że to jest trudne żeby to przyjąć, ale to jest banalne.

Proszę się nie gniewać, tak samo banalny jest pański wniosek o konstruktywne wotum nieufności.

Nie, jest poważny.

Bo jest skazany na niepowodzenie, bardzo banalny wniosek.

Być może jest skazany na niepowodzenie, zgoda.

Nie być może, tylko na pewno, jako realista chyba pan zdaje sobie z tego sprawę.

No tak, a pan uważa, że ja powinienem Gowina przekonywać tutaj. A ja chcę przekonać Kosiniaka-Kamysza, Petru i być może Kukiza do tego, że opozycja powinna być wspólna i powinna się łączyć i budować wokół projektu, wokół wniosku.

Jak pan chce Petru przekonywać, to daję panu wywiad w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” - „nie traktuję Schetyny poważnie” mówi Petru. Zdaje się, że już nie jest przekonany. I pan go nie przekona.

Zobaczymy. Są posłowie, jeżeli będzie, podejmie taką decyzję żeby głosować przeciwko wnioskowi o wotum nieufności, to znaczy, że będzie głosował za PiS. Czy zaakceptują to posłowie .Nowoczesnej, czy też ludzie, Polacy, którzy na nią głosowali, nie mam takiego wrażenia, tak powiem zupełnie wprost. I uważam, że będzie miał z tym kłopot. Dlatego zostawiamy sobie ten tydzień na rozmowy właśnie o przyszłości i o tym, jak zbudować wspólne poparcie dla tego wniosku.

Jak pan sobie wyobraża to, co pan powie z trybuny sejmowej, to będzie coś w rodzaju expose Grzegorza Schetyny, kandydata na premiera?

Na pewno trzeba podsumować te 16 złych miesięcy dla Polski. Ale uważam…

Tak, ale też musi pan przedstawić jakiś pomysł i program na siebie.

Tak.

I przedstawi go pan?

I takie jest oczekiwanie, że to nie będzie tylko wniosek, to nie będzie tylko „nega”, to nie będzie tylko atak na to, co zdarzyło się w ostatnich miesiącach, ale też będzie projekt, czy wizja spojrzenia w przyszłość, jak ma wyglądać Polska po wyborach.

Przedstawi pan program swojego rządu, kandydatów na ministrów.

Nie, oczywiście…

Plan długofalowy, na dwa i pół roku.

To będzie tematem expose po wygranych wyborach przez Platformę, wierzę w to, że tak się stanie. Natomiast proszę mnie dobrze zrozumieć, i to też jest, wracam do tego o czym mówiliśmy parę minut temu, trudno sobie pozwolić na takie jednolite, jednorodne, pełne spojrzenie ze strony opozycji jeżeli ten wniosek byłby pisany przez trzy, cztery kluby opozycyjne.

Ale mógłby pan go pisać sam, tylko mógłby pan choćby kurtuazyjnie porozmawiać z innymi liderami.

Ale dlatego w tym tygodniu ten wniosek nie jest złożony.

Ale oni dzisiaj już są na pana obrażeni, oni już dzisiaj mówią nie chcemy z nim gadać, Kukiz mówi nie mam czasu.

Ale to Kukiz, Paweł Kukiz ma akurat takie podejście do polityki, że z reguły nie ma czasu na rozmowy o takiej polityce, bo inaczej na nią spogląda. Ja chcę powiedzieć tak: będą rozmowy. Jeżeli efektem tych rozmów ze strony niektórych partii, bo uważam, że one są do przekonania żeby pokazać im filozofię takiego postępowania, że to jest właśnie praktyka polityczna tak powinna wyglądać, nie powinniśmy ustalać technicznego, wskazywać i dyskutować o szczegółach w cztery partie, tylko trzeba iść wokół projektu, wokół pomysłu.

To nie dyskutując w cztery partie, tylko pytając kandydata na premiera: przedstawi pan coś w rodzaju expose i programu rządu, czy nie?

Tak. Musi być pokazanie, jak widzimy Polskę po PiS.

Pokaże pan skład swojego rządu?

Ale przecież nie ma takiego wymogu.

Wymogu nie ma, ale perspektywa jest taka, że gdyby jakimś cudem się panu udało, to pan musi jechać do pałacu prezydenckiego z własnym rządem.

Nie, nie, to potem jest expose, jak pan wie.

Nie. Nie, nie, nie…

Tak.

Nie musi tak być w każdym razie.

Ale czy przekazywał Jarosław Kaczyński cztery lata temu skład rządu Piotra Glińskiego? Wtedy, w tym expose z tabletu? Przecież nie.

No nie, bo wtedy Piotra Glińskiego nie dopuściliście do głosu.

Ale mówił z tabletu.

Tak.

Czy przedstawił skład rządu?

Nie. Więc pytam, czy pan będzie.

Nie, dlatego że to jest program, ocena szesnastu miesięcy, plus program, plus wizja tego, jak wyglądać ma Polska po PiS.

Ale rządzący pytają, czy pojawiły się jakiekolwiek przesłanki, czy są jakiekolwiek sygnały, które pokazują, że wyniki wyborów sprzed niespełna półtora roku są wynikami nieważnymi?

To PiS trzeba pytać, bo PiS zawsze podważał wyniki wyborów, które przegrywał.

Pytaj, jak można zaufać politykom, którzy chcą przejąć władzę w sposób, który nie ma żadnych racjonalnych podstaw, którzy nie potrafią dobrze liczyć i nie pamiętają, że tak niedawno przegrali wybory.

Ale półtora roku to jest ogrom w polityce. I to politycy PiS powinni sobie zdawać sprawę, że wiele rzeczy w ciągu półtora roku może się zmienić. Sondaże pokazują, że się zmienia. Więc dlatego suweren, bo tak często się na niego powołują, on jest, on będzie decydował.

To ciekawe, bo to są pytania, które zadawał Donald Tusk i szef klubu Platformy, kiedy półtora roku po wyborach to PiS chciało odwołać rząd.

Piętnaście miesięcy.

Tak i to wy robicie dokładnie to samo, wchodzicie dokładnie w te same buty.

No tak!

I można wam zadawać dokładnie te same pytania. Nie macie na nie odpowiedzi.

A nie, odpowiadam tak samo, tak samo odpowiadam, jak oni wtedy.

A myślałem, że chcecie prowadzić inną politykę.

Ale dlaczego? Czy wotum, konstruktywne wotum nieufności jest inne w każdej kadencji? No przecież jest pewnym systemem, który ma dać gwarancje praworządnej demokracji parlamentarnej.

W tamtej, które w tamtej kadencji bardzo krytykowaliście, bardzo wyśmiewaliście i bardzo dowodziliście, że nie ma żadnej potrzeby.

Ale, jak można było nie wyśmiewać pomysłu z tabletem z trybuny sejmowej. Przecież to było śmieszne samo w sobie, więc dlatego odpowiedzią na tablet z trybuny sejmowej jest przewodniczący, lider największej partii opozycyjnej. Co może być bardziej poważnego? Ma pan pomysł?

Pozbawiony szans i pozbawiony wsparcia nawet partii opozycyjnych.

Ale matematyka jest taka, jaka jest. Wtedy taki ktoś, cztery lata młodszy Konrad Piasecki może w innym miejscu pytałby, czy przekona prezes Kaczyński i profesor Gliński, przekonają Kosiniaka-Kamysza żeby głosował przeciwko rządowi.

Że Kosiniak-Kamysz był w koalicji rządzącej.

A Gowin także jest, przecież cytuję pana sprzed trzech…

No wtedy też był Gowin w koalicji rządzącej.

No to Gowina, gdyby chciał przekonać wtedy. Są pewne zasady demokracji parlamentarnej. Nie można się na nie obrażać, trzeba je wykorzystywać, jakkolwiek są trudne żeby pokazać ich skuteczność przez ich realizację.

Grzegorz Schetyna, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Grzegorz Schetyna: Co po wygranym głosowaniu? The day after. Dałbym radę jakoś. Musiałbym dać

 

Jakoś dałbym radę. Musiałbym dać – mówi Grzegorz Schetyna, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o to, co będzie w razie wygranej w głosowaniu nad konstruktywnym wotum nieufności wobec rządu. Będzie the day after. Żebyśmy tylko takie problemy mieli, żebym ja dzisiaj miał myśleć co po wygranej – dodaje lider PO. Pytany o to, jak będzie wyglądało jego wystąpienie przed głosowaniem, zapowiada, że nie może być zbyt długie, powinno trwać około godziny. To musi być wizja Polski po PiS, jak podsumować te złe rządy. Być może będzie to najważniejsze doświadczenie w moim dotychczasowym życiu – mówi Schetyna. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy w razie porażki zrezygnuje z przewodniczenia Platformie, odpowiada, że nie.

KOD? Zdaniem Schetyny jest teraz w trudnej sytuacji, przez którą musi przejść. Powinniśmy być razem i razem prowadzić projekty – dodaje.

Gość Radia ZET odpowiada również na pytania o rządy PO, euro w Polsce i warszawską drużynę koszykarską.

RADIO ZET/MA

Więcej: