Julia Pitera: Saryusz-Wolski powinien odejść i związać się z PiS-em. Słyszałam, że ma zostać szefem MSZ

„Jacek Saryusz-Wolski nosi się bardzo wysoko i ma krytyczny stosunek do otaczającego go świata. Mam nadzieję, że odejdzie od nas i przejdzie do frakcji, w której zasiadają europosłowie PiS – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów” – mówi Gość Radia ZET, europosłanka PO Julia Pitera. Jej zdaniem zabieg PiS z kandydaturą Saryusza-Wolskiego na szefa RE jest „prostacki”.  „Prawdopodobnie oni sami wpuścili tę plotkę do prasy zagranicznej” – uważa polityk. Dopytywana przez Konrada Piaseckiego o to, czy któryś z europosłów Platformy rozmawiał z nim na ten temat, odpowiada: „Próbowaliśmy nawiązać z nim kontakt – nic z tego nie wyszło. "Jest człowiekiem postawnym, ale zniknął jak kamfora, ulotnił się” - komentuje. „Jak analizuję jego dotychczasową pracę, to była ona dość zbieżna z kierunkiem polityki prowadzonej przez PiS” – ocenia europosłanka.

Pitera dodaje, że już kilka tygodni temu w Brukseli pojawiły się „nabrzmiałe” plotki o objęciu przez Saryusza-Wolskiego funkcji szefa MSZ. „Zapytałam go o to wprost. Odpowiedź była zabawna. Że chciał ustalić w MSZ, skąd wyszła ta plotka. To dość zdumiewające ” – zdradza Gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: W Prosto z Brukseli posłanka Platformy Obywatelskiej Julia Pitera, dzień dobry witam.

Julia Pitera: Dzień dobry.

Pani poseł, zanim o sprawach brukselskich, widzi pani, jakieś szanse powodzenia dla tego wniosku PiS dotyczącego sprawdzenia legalności wyboru prezesa Sądu Najwyższego?

To jest dla mnie zupełnie niesłychane. PiS już właściwie nie ukrywa tego, że stosuje formę szantażu wobec każdego, kto próbuje poddać wątpliwość, słuszność działań tego rządu. To jest naprawdę zupełnie nieprawdopodobne. Mogę się tylko dziwić posłom PiS, że się tego nie wstydzą.

Ale czy to jest szantaż, czy to jest tylko sprawdzenie przez TK, wobec czego TK ma pełnię możliwości.

Tak, kierowany przez panią prezes TK, w którym zasiadają sędziowie wybrani również w wątpliwym trybie. Więc wszystko to razem naprawdę ma jednoznaczne symptomy i radziłabym się jednak, przynajmniej tym posłom, którzy mają odrobinę przyzwoitości żeby jednak się zastanowili nad tym w czym uczestniczą.

Pani poseł, jeśli chodzi o stosunki Platformy i pani osobiście z Jackiem Saryuszem-Wolskim, to czuje się pani już przez niego zdradzona, czy na razie tylko opuszczona, osamotniona i zdezorientowana?

Po pierwsze jesteśmy wyjątkowo dobrą grupą, proszę sobie przypomnieć, że większość z nas współpracowała nawet w ramach jednego rządu, więc naprawdę jest to wyjątkowo zwarta grupa.

I w tej zwartej grupie oto pojawia się Jacek Saryusz-Wolski i jego kandydatura na następstwo po Donaldzie Tusku.

Wie pan, panie redaktorze…

Ja znam bardziej zwarte grupy.

Zawsze chodził, no tak, ale grupa liczy dziewiętnaście osób, więc jedna nie świadczy o jakości grupy, a pan Saryusz-Wolski od dość dawna, że tak powiem, był na uboczu tej grupy, co dość wyraźnie stwierdziła pani Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiąc o swojej rozmowie z nim dwa lata temu.

A pani z nim ostatnio kiedy rozmawiała?

Ostatnia rozmowa była kilka tygodni temu, ponieważ mamy co tydzień spotkania naszej delegacji i ponieważ już były dość nabrzmiałe plotki o propozycjach objęcia przez niego funkcji ministra spraw zagranicznych w miejsce pana Waszczykowskiego, ja mu zadałam to pytanie wprost, dlatego że jeżeli mamy się bronić przed takimi spekulacjami musimy znać prawdę.

I co odpowiedział?

Odpowiedź była dość zabawna, że on sprawdzał źródło tych plotek w ministerstwie spraw zagranicznych. Nie wiem, co to miało znaczyć, ale było to dość zabawne.

A te nabrzmiałe plotki o jego kandydowaniu na szefa MSZ pojawiały w Brukseli, wśród europosłów?

Ja nawet usłyszałam, że to się komentowało również za granicą.

I wierzyła pani? I dzisiaj pani w to wierzy?

No prawdę powiedziawszy, czytając jest wpisy na Twitterze, które poddawały w dość dużą wątpliwość i politykę delegacji polskiej Platformy tutaj, w Brukseli i różnego rodzaju działania i konkretnie Donalda Tuska ostatnio przed wybuchem całej tej historii, to muszę powiedzieć, że było to rzeczywiście dziwne.

Pani poseł, ale czy od momentu wybuchu tej medialnej, jak na razie bomby, chociaż to jest być może bomba polityczna, czyli tej informacji o tym, że Jacek Saryusz-Wolski będzie kandydatem Polski na następstwie po Donaldzie Tusku, którykolwiek z polityków Platformy Obywatelskiej, z europosłów PO rozmawiał z nim, zapytał go Jacku, drogi Jacku, co tak naprawdę się dzieje?

Ulotnił się. I aczkolwiek jest człowiekiem postawnym, ale zniknął jak kamfora w związku z tym nie było żadnej możliwości i z tego, co wiemy na pewno Janusz Lewandowski, i z tego, co mówił Grzegorz Schetyna również próbowali nawiązać kontakt, nic z tego nie wyszło. Tak więc wtedy zawsze jest podejrzenie, że jednak jakoś w tym uczestniczy. Zresztą wypowiedź pana Ryszarda Czarneckiego w tłusty czwartek na jednym z portali mogłaby potwierdzać, że ten scenariusz jest układany już od jakiegoś czasu.

Ale pani uważa, że to jest scenariusz w jakikolwiek sposób realny, czy rzeczywiście jest choćby cień, cienik nadziei na to, że Jacek Saryusz-Wolski zostanie szefem Rady Europejskiej?

Muszę powiedzieć, że to bardzo podważa jego znajomość funkcjonowania Unii. Nie może niegdysiejszy, sprzed lat podsekretarz stanu, że tak powiem, kierować ciałem, w którym zasiadają premierzy i prezydenci. To zawsze jest człowiek, który by sprawował taką funkcję, w związku z tym, nikt nie traktuje tego poważnie.

Ale zarazem wszyscy peany o Saryuszu wyśpiewują, że kompetentny, że silny, że aktywny, że charyzmatyczny, to może warto by się zastanowić?

Panie redaktorze dość krytykował państwa Unii Europejskiej, natomiast zawsze jego praca tutaj była nastawiona na politykę wschodnią. Czyli powiedziałabym, że jak teraz to analizuję, to odnoszę wrażenie, że było to dość zbieżne w sumie z kierunkiem polityki prowadzonej przez PiS.

Bo mamy z jednej strony Saryusza, o którym wszyscy tylko dobrze, a z drugiej strony mamy wytykanie słabości Donaldowi Tuskowi - brexit, nieporadność w kryzysie uchodźczym, jawne wspieranie polskiej opozycji, to wszystko, zdaniem przynajmniej rządzących w Polsce, mocno go obciąża i podważa jego szanse.

Proszę zwrócić uwagę, że to są zarzuty formułowane przez polski rząd. Nikt tych zarzutów nie formułuje, ja rozumiem, że kierownictwa państw, członków UE to są jacyś naiwni ludzie, niepotrafiący analizować współczesnej polityki. To znaczy nikt nie stawia tych zarzutów Donaldowi Tuskowi, tylko PiS. No jest w tym coś kuriozalnego. Chciałoby się rzec, jest to formułowanie donosów, używając języka PiS, bo przecież na litość boga no nie są to poważne zarzuty.

Ile procent szans pani daje temu, no może nie, że Saryusz-Wolski rzeczywiście wygra i zostanie szefem Rady Europejskiej, ale że poważnie zamiesza w tym konkursie i w tej konkurencji?

Panie redaktorze, nie ma kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego. To musi być formalnie złożony wniosek.

To być może polski rząd go formalnie złoży?

Będzie to dość zabawne, nie ukrywam, są żadne. Żadne, zwłaszcza po formie, w jakiej to wszystko zostało zrobione i, że to jest czytelne, jasne, jak słońce, że jest to wewnętrzna intryga polityczna, ponieważ PiS prowadzi politykę zagraniczną na użytek polityki wewnętrznej Polski. I doskonale politycy w UE zdają sobie z tego sprawę w związku z tym, to naprawdę w ogóle nie ma o czym mówić.

Czyli wygrać nie wygra, a pokrzyżuje szyki Tuskowi, czy też nie?

Nie sądzę. Ja raczej myślę, że ten zabieg dość taki prostacki w swojej formie, ale niestety zabiegi PiS taki intryganckie zawsze były bardzo prostackie, nawet jeżeli to robią „panowie” z PiS, w związku z tym nie sądzę żeby ktoś się dał nabrać na tego typu intrygę.

A pani rozumie, jaki jest mechanizm tej intrygi? Czy rzeczywiście Saryusz-Wolski pojawia się gdziekolwiek jako oficjalny kandydat, czy jest tylko tak, że puszczono jakiś przeciek do „Financial Times” i dzisiaj ci, którzy ten przeciek puścili z radością obserwują, jak się wszyscy wokół tego kręcą.

To znaczy powiedziałabym tak, prawdopodobnie z PiS zostało to puszczone do prasy zachodniej po to żeby to ujawnić, zrobić ten ferment. Natomiast chciałam zwrócić uwagę, że Jacek Saryusz-Wolski, niestety, jest z ramienia PO wiceprzewodniczącym EPL i na ten temat się szef EPL pan Dolly, również szef frakcji parlamentarnej EPL pan Weber, wypowiedzieli jednoznacznie kandydatem jest Donald Tusk. W związku z tym, dość dwuznaczna jest sytuacja, w której człowiek będący członkiem EPL, jest zgłaszany przez rząd, który jest, że tak powiem członkiem zupełnie innej frakcji parlamentarnej zgłasza kandydaturę i jeszcze na dokładkę przewodniczącego EPL, to jest jakaś układanka, znacznie bardziej skomplikowana kostka Rubika, tak bym powiedziała.

Postawi pani tezę, że w przyszłym tygodniu Tusk zostanie ponownie szefem Rady Europejskiej?

Jestem o tym święcie przekonana, ponieważ Europa ma znacznie poważniejsze zadania do rozwiązania niż uczestniczyć w intrygach Jarosława Kaczyńskiego, naprawdę.

A co z Saryuszem, a co z Saryuszem? Ryszard Petru namawia i oczekuje jednoznacznej decyzji: albo go odwołajcie, albo zawieście, nie czekajcie na jego telefon, to jest kuriozalna sytuacja.

Ryszard Petru nie bierze pod uwagę jednej rzeczy, bo oni nie mają swoich przedstawiciele w parlamencie krajowym…

Bo są młodą partią, w krajowym mają, w europejskim nie mają.

Znaczy w Parlamencie Europejskim, także nie bierze pod uwagę jednej rzeczy, jak grupa EPL postanowi w stosunku do swojego wiceprzewodniczącego, który zrobił taki numer.

Ale w ogóle weźmiecie pod uwagę to rozwiązanie, czy uważacie, że Saryusz-Wolski i tak już mentalnie jest poza i EPL, i PO, i po prostu sam odejdzie lada dzień.

Pan Jacek Saryusz-Wolski nosi się bardzo wysoko, o czym wszyscy wiemy i ma dość, powiedziałabym krytyczny stosunek do całego otaczającego go świata i ludzi. W związku z tym mam nadzieję, że dorównując swoją decyzję do postawy, którą reprezentuje, no po prostu zrezygnuje. To jest jasne, jak słońce.

Czyli oczekuje pani od niego odejścia z frakcji EPL i odejścia z Platformy, grupy posłów PO?

Najpierw oczekiwałabym potwierdzenia, bądź zaprzeczenia tej plotce, tej dezinformacji, czy też tej intrydze, w której być może uczestniczy. Natomiast jeżeli tego nie będzie prostował, a termin do sprostowania minął dzień temu, w związku z tym powinien zrezygnować,  jeżeli ma odrobinę przyzwoitości politycznej w sobie.

Rozumiem zrezygnować i ze stanowiska wiceprzewodniczącego i z frakcji, i odejść z frakcji i odejść z PO?

To powinien oczywiście przejść do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, czyli frakcji, w której zasiadają europosłowie PiS. To jest jasne, jak słońce.

A kiedy go pani zapytała o to stanowisko szefa MSZ, on zaprzeczył, uwierzyła pani?

Dla mnie odpowiedź, że chciał ustalić skąd wyszła ta plotka i to ustalanie rozpoczął od MSZ, była dość zdumiewająca, nie rozumiem, co się miało za tym kryć.

Julia Pitera, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

RADIO ZET/MA

Więcej: