Marek Magierowski: Wokół Macierewicza narosły wątpliwości. Prezydent chce je wyjaśnić

„Prezydent uważa, że narosły wątpliwości jeśli chodzi o kilka obszarów działalności ministra Macierewicza. Chce, żeby pewne drażliwe i wątpliwe kwestie zostały jak najszybciej wyjaśnione, a wakaty wypełnione” – mówi, w rozmowie z Konradem Piaseckim, Gość Radia ZET Marek Magierowski. „Spór, wojna, szorstka przyjaźń – możemy stworzyć całą linię określeń dialogu pomiędzy prezydentem a szefem MON” – komentuje dyrektor prezydenckiego biura prasowego i zaznacza, że wymiana korespondencji pomiędzy zwierzchnikiem sił zbrojnych a ministrem obrony to rzecz „normalna”. „Jest próba wyjaśnienia wątpliwości, jakie prezydent już wcześniej wyrażał podczas szeregu rozmów, które odbył z ministrem Macierewiczem. Najwyraźniej uznał, że wyjaśnienia są niewystarczające i nie wyczerpują tematu” – tłumaczy Magierowski. Dodaje, że list, który Andrzej Duda wysłał do Antoniego Macierewicza był również do wiadomości Beaty Szydło. „Prezydent spotykał się wcześniej z premier, rozmawiali nie tylko o działalności Macierewicza, ale także o innych ministrach” – mówi Gość Radia ZET. Zaznacza, że Andrzej Duda „tylko wywodzi się z obozu PiS, a dziś jest prezydentem, nie członkiem partii”. Pytany, czy prezydent bliski jest powiedzenia, że Macierewicz musi odejść, odpowiada: „Absolutnie nie”.

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest prezydencki rzecznik Marek Magierowski, dzień dobry, witam.

Marek Magierowski: Dzień dobry.

A więc wojna? Z ministrem wojny?

Nie, wczoraj padło określenie spór. Myślę, że to jest zbyt daleko idąca interpretacja.

Aczkolwiek radykalne ochłodzenie stosunków na linii prezydent, minister obrony, to jest coś, co chyba dobrze definiuje to, co dzieje się na tej linii.

Według pana, panie redaktorze.

No, a według pana nie?

Nie. Wydaje mi się, że mowa tutaj o normalnej rozmowie między zwierzchnikiem sił zbrojnych, a ministrem obrony.

Gdyby ten minister obrony i gdyby ten zwierzchnik byli z innych obozów politycznych tak, zgodziłbym się, że jest to w miarę normalna wymiana listów między jednym, a drugim. Ale kiedy oni są z jednego obozu politycznego, to wymiana listów, a zwłaszcza pokazanie tych listów publicznie światu wygląda na zimną wojnę, a przynajmniej takie radykalne właśnie ochłodzenie w stosunkach, albo umywanie rąk i powiedzenie: Macierewicz robi to, co robi, nie na moją odpowiedzialność.

Ma pan rację twierdząc, że i prezydent i minister obrony wywodzą się z jednego obozu politycznego, ale jednak pan prezydent, co sam wielokrotnie podkreślał, tylko wywodzi się z obozu PiS. Dzisiaj jest prezydentem, nie jest członkiem partii, więc nie wydaje mi się żeby ten argument był akurat trafny.

Jeśli zaryzykuję stwierdzenie, że jest to pierwsza niemal oficjalnie ogłoszona „szorstka przyjaźń” w obozie dobrej zmiany, to się pan z tą tezą nie zgodzi?

Spór, wojna, szorstka przyjaźń, panie redaktorze, możemy tutaj stworzyć całą litanię określeń i tego dialogu między panem prezydentem…

I wszystkie są trafne…

Według pana, panie redaktorze.

To proszę powiedzieć, jakie najlepsze określenie na to, co dzieje się między Antonim Macierewiczem a prezydentem Andrzejem Dudą by się nadawało?

Próba wyjaśnienia wątpliwości.

Tylko tyle?

Które pan prezydent wyraził w swoich pismach, które skierował do pana ministra, które wyrażał także podczas szeregu rozmów, które odbył z panem ministrem wcześniej. Uznał, że to jest dobry moment żeby spytać oficjalnie pana ministra, co się dzieje w tej, czy innej kwestii, ponieważ rzeczywiście tych wątpliwości w ostatnim czasie ostatnio narosło.

Ależ panie dyrektorze, tylko że takie wątpliwości można wyjaśnić prosto, prezydent Andrzej Duda może wziąć telefon, zadzwonić do Antoniego Macierewicza i zapytać drogi panie ministrze, proszę mi wyjaśnić tę wątpliwość, tę i tę. Może też poprosić go, wezwać na spotkanie, naprawdę nie trzeba, i wiemy to doskonale z praktyki politycznej, nie trzeba zostawiać śladów w postaci listów.

Pan prezydent wzywał wielokrotnie pana ministra do pałacu. Spotykali się, rozmawiali także za zamkniętymi drzwiami na najbardziej drażliwe tematy. Najwyraźniej pan prezydent uznał, że wszystkie te informacje, które dostarcza mu pan minister, wyjaśnienia były niewystarczające i dlatego poprosił o wyjaśnienia na piśmie.

Czyli rozumiem, z wypowiedzi ustnych i wyjaśnień Antoniego Macierewicza prezydent zadowolony nie był, na co reakcją są te listy.

To jest logiczna konsekwencja i logiczna konstatacja.

No nie, bo mogło być tak, że Antoni Macierewicz odmawiał mu na przykład odpowiedzi na te pytania.

Nie, nie chodzi o odmowę.

Odpowiadał, odpowiadał źle, niewystarczająco.

Podobnie zresztą, jak wczoraj, kiedy nadeszły odpowiedzi od pana ministra, pan prezydent uznał, że wciąż one są niewystarczające. Nie wyczerpują tematu.

A czy o tych listach pan prezydent informował, wysławszy je przed ich upublicznieniem, albo przed ich wysłaniem wręcz, panią premier, albo prezesa Kaczyńskiego?

Te listy, zresztą one zostały wczoraj upublicznione, jak pan wie, te listy były skierowane do pana ministra Macierewicza, ale także do wiadomości pani premier Beaty Szydło.

Czyli prezydent przesłał też ten list do Beaty Szydło?

W nagłówku nawet pani premier widnieje.

A rozmawiał z Beatą Szydło o Antonim Macierewiczu i jego działalności?

W przeszłości, kiedy pan prezydent spotykał się z panią premier Beatą Szydło, rozmawiają o nie tylko panu ministrze Macierewiczu o jego działalności, ale także o działalności wielu innych ministrów. Jest normalna, normalne konsultacje, normalne rozmowy na temat tego, co się dzieje w rządzie. I takie rozmowy pan prezydent z panią premier wielokrotnie w przeszłości przeprowadzał.

I Beata Szydło broniła Antoniego Macierewicza?

Tego nie wiem, ponieważ ja w tych rozmowach nie uczestniczyłem.

Ale mógł pan słyszeć jakieś odgłosy z wewnątrz gabinetu, w którym prowadzone są te rozmowy?

Panie redaktorze pan prezydent wyraża swoje zdanie na temat działalności tego, czy innego ministra, nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. W przypadku czy to ministra obrony, czy to ministra spraw zagranicznych sytuacja jest szczególna, jako że pan prezydent ma prerogatywy związane z tymi dwoma obszarami...

oraz jest zwierzchnikiem sił zbrojnych.

działalności politycznej.

I ogólna ocena Antoniego Macierewicza dzisiaj, prezydencka, jest jaka?

Jest taka, że pan prezydent uważa, że narosły wątpliwości jeśli chodzi o kilka obszarów działalności pana ministra, tych, które zostały wymienione.

O kilka obszarów, czy w ogóle o postawę, styl kierowania resortem, jakim Antoni Macierewicz wykazuje się od miesięcy.

Nie, nie mówiłbym tutaj o stylu, ponieważ każdy z ministrów ma swój styl.

No, Antoni Macierewicz styl przez duże „S”.

Być może. Natomiast styl jest w tym wypadku dużo mniej ważny niż bardzo konkretne problemy, które do tej pory nie zostały rozwiązane, jak na przykład ta słynna sprawa attachatów.

To zapytam inaczej: czy prezydent jest bliski powiedzenia Macierewicz musi odejść?

Nie, absolutnie nie.

Nie ma takiego przekonania, poczucia, że coś jest nie tak, generalnie z Antonim Macierewiczem i ze sposobem w jaki kieruje resortem, z generałami, którzy odchodzą z wojska?

Pan prezydent nie ma takiego przekonania, że pan minister powinien odejść. Pan prezydent chce tylko żeby ta sytuacja układała się normalnie.

Żeby się opamiętał nieco?

Nie, nie, panie redaktorze proszę, to są pana słowa.

Tak, to są moje słowa, tak, oczywiście.

Pan prezydent chce, aby pewne kwestie drażliwe, wątpliwe zostały, jak najszybciej wyjaśnione, żeby wakaty zostały jak najszybciej wypełnione, te, o których wspomina w jednym z tych pism.

A czy jest bliski też wysłania podobnych listów w sprawie tego, co dzieje się z szarżami wojskowymi, czyli z generałami, którzy - no masowo już można powiedzieć - odchodzą z armii?

Pan prezydent gotów jest prowadzić nadal dialog, korespondencję z panem ministrem, zarówno w tych sprawach, o których mówiliśmy wczoraj, jak i być może w następnych.

Ale w obszarze generalicji wyjaśnienia Antoniego Macierewicza też zaczynają mu być niewystarczające?

Na razie te wyjaśnienia, które otrzymuje pan prezydent w sprawie, jak rozumiem obsady personalnej najwyższych stanowisk w hierarchii sił zbrojnych na razie są wystarczające, aczkolwiek, powtórzę to, co powiedziałem kilka dni temu, ta fala odejść z armii może oczywiście budzić pewien niepokój. Do tej pory na szczęście…

I dlatego pan podkreśla słowo, sformułowanie „na razie”.

Do tej pory na szczęście te zmiany odbywały się w miarę płynnie. Na miejsce generałów, którzy odchodzą zazwyczaj na własną prośbę, pojawiają się oficerowie dowódcy równie kompetentni, z równie dużym doświadczeniem, więc tutaj na razie takich wątpliwości poważnych nie ma.

Polityczna pozycja Antoniego Macierewicza słabnie, pańskim zdaniem?

Pozycja Antoniego Macierewicza to jest pozycja w rządzie i PiS.

Tak, tak, o nią pytam właśnie.

Ja nie czuję się osobą kompetentną żeby na takie pytania odpowiedzieć.

Jako wytrawny obserwator życia publicznego i politycznego.

Ale już nie występuję w tej roli, tym bardziej wytrawnego, nie byłem wytrawnym obserwatorem, więc nie odpowiem na to pytanie panie redaktorze. Musiałby pan spytać jego kolegów ministrów.

Pytam jego kolegów i ministrów i mówią mi owszem, słabnie i list prezydenta jest tego najlepszym dowodem.

Prezydent prowadzi swoją politykę. nie wdaje się w politykę partyjną, ani rządową. Oczywiście, jak wspomniałem kilka minut temu rozmawia z panią premier na temat działań rządu, natomiast nie ingeruje w te działania.

Aczkolwiek wie pan doskonale, jak to wygląda. Wygląda na to, że Antoni Macierewicz stał się, jakby to powiedział prezes Kaczyński, pochyłą brzozą, na którą prezydent skacze przy pomocy listu, a która to pochyła brzoza broni się przy pomocy Smoleńska, który zawsze w rękach Antoniego Macierewicza jest wygodną formą defensywy.

Bardzo doceniam te pana interpretacje, jako wytrawnego obserwatora życia publicznego, ale…

Nie, jestem daleki od wytrawności.

Ale, jak pan wie, będę uciekał za każdym razem, kiedy pojawiają się tak radykalne interpretacje i ja, jako rzecznik prezydenta, miałbym te interpretacje jeszcze dodatkowo komentować.

A czy prezydent ma jakieś zdanie na temat tego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Donalda Tuska?

Ma zdanie. Nie ulega wątpliwości i także sam pan prezydent o tym kilka razy mówił, że po 10 kwietnia 2010 r. panował chaos, co najmniej chaos prawny, proceduralny, dyplomatyczny.

I warto żeby tym chaosem zajęła się prokuratura, jak rozumiem.

Warto żeby, warto wyjaśnić wszystkie wątpliwości związane z tym okresem bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej, bo nikt chyba nie ma wątpliwości, że te wątpliwości są i nie zostały do tej pory wyjaśnione. Natomiast w momencie, kiedy został ten wniosek skierowany do prokuratury, domyślam się, że pan minister Macierewicz miał odpowiednie i dokumenty i przesłania, i wskazania do tego żeby taki wniosek skierować, wszystko w rękach prokuratury. Nie będziemy oczywiście komentować działań prokuratury w tym zakresie.

To panie dyrektorze, posłuchajmy przez chwilę wypowiedzi prezes TK: „Prezes nie wtrąca się do orzeczeń. Prezes kształtuje składy i to wszystko. Bardzo proszę. Nie ma w tej sprawie konferencji prasowej, w tej sprawie nie ma konferencji. Myślę, że jak media zaczną ładnie, obiektywnie podchodzić do całości, to i moja osoba się od czasu do czasu pojawi”. Czy słysząc te wypowiedzi prezes Przyłębskiej prezydent nie pożałował?

Nie pożałował czego, panie redaktorze?

Tego wszystkiego, co w sprawie TK robił przez ostatnie półtora roku?

Panie redaktorze, skład TK, ja rozumiem, że ku temu zmierza to pytanie?

Mówię o składzie, ale też o mówię, tak, o stylu kierowaniu przez prezes Przyłębską Trybunałem, o tym wyroku, który zapadał, który odrzucił wniosek prezydenta o stwierdzenie niezgodności z konstytucją ustawy o zgromadzeniach.

TK jest sądem autonomicznym, niezależnym. Pan prezydent mianując, odbierając przysięgę od kolejnych sędziów TK, którzy zostali wybrani i przedstawieni przez obecny parlament, działał zgodnie z prawem. Nie miał powodów do tej pory żeby odmówić zaprzysiężenia tych właśnie sędziów.

Różnie o tym prawnicy mówią, jak pan doskonale wie.

Prezes Julia Przyłębska została wyznaczona, wybrana przez zgromadzenie ogólne, przez TK jako nowa pani prezes TK.

Aczkolwiek prezydent miał tu wybór i mógł podjąć inne decyzje.

Pan prezydent, została przedstawiona jako kandydatka na prezesa TK, pan prezydent ją mianował, więc tutaj nie ma w moim przekonaniu żadnych wątpliwości, do o procedur, czy legalności.

Proszę się nie bawić mikrofonami, to najgorsze, co można w radiu robić.

Czymś muszę się bawić.

Proszę się bawić telefonem. Ale słuchając tej konferencji, obserwując też ten wyrok Trybunału, który trochę lekceważąco potraktował skargę prezydenta, rozumiem, że w pałacu prezydenckim nie zrodził się taki wielki znak zapytania: czy myśmy to wszystko dobrze rozegrali?

To jest jednostkowe, mam wrażenie, mam nadzieję, wydarzenie. Pan prezydent, ja mówiłem o tym wielokrotnie, podtrzymuję swoje wątpliwości, co do ustawy o zgromadzeniach.

A jednostkowym wydarzeniem jest odrzucenie jego skargi, jak rozumiem, tak?

Żałuję, że taką a nie inną decyzję TK podjął, natomiast powtórzę raz jeszcze…

Nie, to proszę nie powtarzać, tylko proszę odpowiedzieć na pytanie, czy jak pan obserwował tą konferencję prezes Przyłębskiej nie miał pan poczucia, ach, no właściwie nie wiem, jakie poczucia, może pan je nazwie, jakie pan miał poczucie?

Nie będę komentował tego, jak ktoś organizuje konferencje prasowe, jak w trakcie tych konferencji się wypowiada.

Marek Magierowski, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Marek Magierowski o kontaktach Duda-Tusk: Piłka jest po stronie przewodniczącego

 

Magierowski pytany w części internetowej programu o kontakty Andrzej Duda-Donald Tusk odpowiada, że „piłka jest dziś po stronie przewodniczącego Rady Europejskiej”. Dodaje, że Tusk podczas swojej pierwszej kadencji na tym stanowisku  „nie kwapił się do współpracy”. Prezydent miał poważne wątpliwości dotyczące nie tylko jego działalności jako przewodniczącego RE, ale również jako polityka, który wtrącał się w wewnętrzne spory polityczne w Polsce. Jeśli to się zmieni, to nie ma przeszkód, żeby nawiązać współpracę – mówi Gość Radia ZET.

Dyrektor prezydenckiego biura prasowego odpowiada również na pytania m.in. o repolonizację mediów i wprowadzenie euro w Polsce.

RADIO ZET/MA

Więcej: