Rafał Trzaskowski: Saryusz-Wolski przez kilkanaście lat był moim fantastycznym szefem. Nie rozumiem tego, co zrobił

„Cenię Saryusz-Wolskiego, był moim fantastycznym szefem przez kilkanaście lat. Zna się na sprawach europejskich. Nie rozumiem tego, co zrobił” – mówi, o kandydowaniu Saryusz-Wolskiego na szefa RE, Gość Radia ZET, Rafał Trzaskowski z PO. Były minister ds. europejskich dodaje, że w tej sprawie towarzyszą mu osobiste emocje. „W sprawach europejskich – w sensie detali - Saryusz ma olbrzymią wiedzę, ale nie zna się na koordynowaniu Rady Europejskiej. Nie jestem w stanie zrozumieć, że tak poważny człowiek uczestniczy w tak niepoważnej awanturze” – ocenia Trzaskowski. Polityk dodaje, że skoro Saryusz źle czuł się w PO, to już dawno mógł odejść z partii i wtedy byłoby to zrozumiałe. Jego zdaniem Saryusz-Wolski ma zero procent szans na zwycięstwo, ale jest mała szansa, że pokrzyżuje szyki Donaldowi Tuskowi.

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest Rafał Trzaskowski, polityk Platformy Obywatelskiej, cień ministra spraw zagranicznych i wieloletni współpracownik Jacka Saryusza-Wolskiego, dzień dobry, witam.

Rafał Trzaskowski: Dzień dobry.

Ile procent szans?

Saryusz-Wolskiego, bo…

Saryusz-Wolskiego, tak, prosi żeby nie odmieniać, nie będziemy odmieniać. Ile procent szans na zwycięstwo mu pan daje?

Zero.

A ile procent na to, że pokrzyżuje szyki Tuskowi i sprawie, że przegra?

No jest taka możliwość, mała, ale jest niestety.

To czemu się tak denerwujecie? Skoro tu zero, tu mała szansa?

Denerwujemy się tym, że dla tej małej awantury krajowej PiS ośmiesza nasz kraj.

Tylko że używacie mocnych słów, wczoraj było o małostkowej zemście, antypolskiej intrydze, wyrzucacie Saryusz-Wolskiego z partii, może trzeba spokojniej, z chłodem, bez emocji.

Ja się staram, mimo że to jest dla mnie wyjątkowo trudne, bo pracowałem wiele lat z Jackiem Saryusz-Wolskim, ja się staram zachowywać spokój, natomiast to, że za tak krańcową nielojalność kogoś się usuwa z partii, to to jest chyba całkowicie naturalne. Zresztą czytał pan twitty Jacka Saryusz-Wolskiego.

Pisze: „wysiadłem z Platformy Obywatelskiej na przystanku Polska”, tego nie wytrzymaliście, jak rozumiem?

Nie, bo przecież decyzje zapadały dużo wcześniej. Okazuje się, że się źle czuł w Platformie Obywatelskiej od bardzo długiego czasu. Tylko wydaje mi się, że wtedy trzeba było zrezygnować i wystąpić z Platformy, jeżeli rzeczywiście tak oceniał naszą politykę. I to byłoby pewnie zrozumiałe dla ludzi, że ktoś się żegna z partią, z którą się nie zgadza. Natomiast uczestniczenie w takiej awanturze, która nie ma żadnych szans powodzenia i, która jest tylko i wyłącznie taką małą aferką paru chłopców na podwórku, po to żeby udawać, że jest jakiś inny, poważny kandydat, tego nie jestem w stanie zrozumieć.

Mówi pan małą aferką z takim lekceważeniem w głosie, a nie uważa pan, że to może zacząć rozdawać, czy ta sytuacja sprawi, że te karty europejskie w tej rozgrywce zaczną być rozdawane na nowo?

Uważam, że na szczęście szansa jest bardzo mała, dlatego że to jest tak nieprofesjonalnie przygotowane.

Dlaczego na szczęście? Gdyby Saryusz-Wolski został szefem Rady Europejskiej byłoby to tak katastrofalne dla Polski?

Nie, nie, znaczy wróć, wróć. To Saryusz-Wolski nie ma żadnych szans, najmniejszych, dlatego że wiadomo, że tutaj musi być były premier, mimo że to nie jest formalny wymóg. Wiadomo, że to jest osoba, która musi mieć zaufanie premierów i prezydentów, współpracować z nimi, umieć koordynować Radę Europejską.

Ale Saryusz je ma, znają go od lat z Parlamentu Europejskiego, jest człowiekiem…

Ale nie ma zaufania…

…który na tych salonach europejskich bywa od dawna.

Panie redaktorze, proszę mi wierzyć, bywa na salonach, jest wyjątkowo dobrym ekspertem.

Jest ceniony, lubiany, poważany.

Spokojnie. Po tym, co zrobił to niestety z tym poważaniem jest znacznie gorzej. I taka jest prawda. Do mnie dzwonią naprawdę ważni politycy z Europy i są mówiąc delikatnie skonfundowani tym, co się dzieje. W IPP, w rodzinie politycznej, skąd pochodzi większość premierów, jest po prostu, tam są dopiero rozchwiane emocje, jak widzą, co robi Saryusz-Wolski. Ale wróćmy do tego, co najważniejsze. Saryusz-Wolski nie ma najmniejszych szans i nigdy ich nie miał. Natomiast rzeczywiście jest mała szansa na to żeby pojawił się jakiś inny kandydat i żeby socjaliści próbowali wykorzystać to zamieszanie. Na szczęście mała, bo to zostało przygotowane tak nieprofesjonalnie, w ostatniej chwili, notą dyplomatyczną cztery dni przed szczytem się zgłasza kandydata, nikt nie traktuje tego poważnie. Jeszcze powiem jedno zdanie, mam takie wrażenie, że czym bardziej PiS nie chce Tuska, tym bardziej chce go cała Europa.

Pan mówi cztery dni wcześniej, ale politycy PiS mówią od paru miesięcy sondowaliśmy…

Ale to jest nieprawda.

Próbowaliśmy, namawialiśmy, negocjowaliśmy.

To jest absolutna nieprawda. Politycy PiS zapominają, że my mamy naprawdę niezłe kontakty w Europie, na pewno od kilku miesięcy tego nie robią. To jest wymyślone dziesięć dni temu, może dwa tygodnie temu, może trzy tygodnie temu. Ja wiem, że wcześniej wicepremier Gowin coś tam mówił w jakimś wywiadzie, ale w Europie nikt o tym nie słyszał.

Ale może to jest tak, że po prostu rzeczywistość wam przemknęła obok, jak TVG, coś się działo, a wyście przespali sprawę. Nie wykazaliście się ani przenikliwością, ani dobrą orientacją, a pan szczególnie.

Nie przespaliśmy i nie było tego typu propozycji miesiące temu, poważnie przedstawianej europejskim premierom, ani prezydentom, bo przecież od tego jest Rada Europejska. To ja zadaję pytanie, bo mogę się zawsze mylić, czy pani premier Szydło na ostatnich radach europejskich, na Malcie na przykład, rozmawiał o kandydaturze Jacka Saryusz-Wolskiego? Jeżeli tak, to ja chętnie przyznam się do tego, że rzeczywiście nie zauważyłem.

Może w zaciszu gabinetów rozmawiała?

Moim zdaniem nie, ale to jest pytanie…

A pańscy przyjaciele z Europy nie dzwonili i nie mówili Rafał, coś się dzieje.

To jest pytanie do pani premier, moim zdaniem nie. I myślę, że ja mam rację.

Nie wierzy pan, że ktoś może uznawać, że zwycięstwo Tuska jest najgorszym scenariuszem dla Polski?

Nie wierzę, że Polak może tak myśleć. Nie wierzę, że Polak trzeźwo oceniający sytuację i mający w powadze rację stanu tego kraju może uważać, że jakikolwiek socjalista, niemiecki czy włoski będzie lepszy na tym stanowisku niż Donald Tusk. Nie rozumiem tego.

Saryusz-Wolski i politycy PiS mówią, sugerują, piszą, że Tusk przekroczył czerwoną linię, że to wystąpienie we Wrocławiu, w którym wzywał do poszanowania konstytucji, no de facto właściwie w pewien sposób wsparł sejmową okupację, to było za dużo, że to był ten moment, w którym się…

Ale to jest tylko i wyłącznie pretekst do tego żeby atakować Donalda Tuska.

Ale przyzna pan, że popełnił tutaj błąd?

Ja nie wiem, czy….

To nie było dobre.

Przyjazd do Polski, mówienie o tym, Donald Tusk wiedział, że pewnie go to będzie sporo kosztować, natomiast przewodniczący Rady Europejskiej przewodniczy jednemu z najważniejszych ciał UE. Oczywiście, że jego zadaniem jest to żeby pilnować zasad w UE.

Tylko, że tu wyglądało, że się wpisuje w scenariusz pisany również przez pana.

Może nie trzeba było tego mówić w Polsce.

Może w ogóle nie trzeba było tego mówić.

Nie, nie, szef RE musi dbać o to żeby zasady były przestrzegane, nawet jeżeli one dotyczą jego kraju. Powiem więcej, ja myślę, że Donald Tusk się tutaj wykazał odwagą, bo wiedział o tym, że później to zostanie wykorzystane przeciwko niemu, ale pokazał kręgosłup. Dlatego, że jeżeli jesteśmy w UE musimy przestrzegać zasad. Nie ma czegoś takiego, że się wstępuje do klubu, elitarnego, a później łamie jego zasady, nie przestrzega ich, depcze demokrację, łamie konstytucję, no niestety od tego są przewodniczący Komisji Europejskiej, przewodniczący Rady Europejskiej żeby jasno, szczerze rządowi polskiemu mówić, na to nie ma zgody.

Tylko czy Polak i szef Rady Europejskiej nie powinien też zwrócić się do polskiego rządu z wnioskiem, prośbą o poparcie.

Nie ma czegoś takiego. Panie redaktorze, to jest zwykły spin PiS, nie ma czegoś takiego, jak prośba o poparcie.

Można normalnie z rządem porozmawiać, przedstawić swoje argumenty.

Ale oczywiście.

Kiedy się ostatnio Donald Tusk spotkał z premier Szydło?

Panie redaktorze, no szczyt, to się dzieje na Radzie Europejskiej. To nie jest tak, nigdy nie ma takiej sytuacji, że ktoś, kto chce przedłużenia kadencji jeździ po całej Europie i rozmawia a ty mnie poprzesz, a ty nie. Od tego jest RE, gdzie się szefowie rządów i państw spotykają, formalnie i nie formalnie, bo się spotyka w dwóch wcieleniach, żeby w zaciszu gabinetu mówić mamy poparcie, czy nie. I premier Tusk spotykał się z panią premier Szydło, czy przewodniczący Tusk w tej chwili, spotykał się z panią premier Szydło wielokrotnie. Co więcej i premier, i przewodniczący Tusk i premier Szydło mówili, że to były całkiem dobre rozmowy, że tam opadały te emocje polityczne i rozmawiali o interesie Polski.

Naprawdę nie rozumie tego, co robi PiS?

Nie rozumiem. Powiem inaczej, inaczej, oczywiście rozumiem, no robi małą awanturę po to żeby przekonać część swojego elektoratu, która nie rozumie, jak można nie popierać Polaka, że niby jest inny kandydat. Natomiast niszczy swoją wiarygodność w Europie.

Panie pośle, ale spróbujmy czegoś innego, wyobraża pan sobie sytuację, jest powiedzmy na takie stanowisko albo ważne stanowisko europejskie kandyduje któryś z polityków PiS, Anna Fotyga, Antoni Macierewicz, wyobraża pan sobie poparcie rządu PO dla takiej kandydatury?

Ale Macierewicz to byłby pewien problem, przyznaję. Nie, ale zupełnie poważnie…

Ale naprawdę pan sobie wyobraża?

Zupełnie poważnie, jeżeli byłby to racjonalny polityk, racjonalny polityk, nawet nie lubiany, ale racjonalny polityk PiS to tak, to po pierwsze. A po drugie nie wyobrażam sobie próby wystawiania kandydata na zająca, który nie ma najmniejszych szans i tracenia w ogóle swojej wiarygodności w Europie. W najgorszym wypadku co bym zrobił, bym się wstrzymał od głosowania, gdybym był na miejscu PiS. Jeżeli PiS nie jest w stanie przełknąć Donalda Tuska, to niech się wstrzyma, natomiast niech nie robi takiej małej awantury, która obdziera ten rząd z powagi.

Widzi pan tę rękę?

Widzę.

Kaktus by na niej wyrósł, gdyby tak było. Pamięta pan sprawę Janusza Wojciechowskiego?

Pamiętam.

Kandydował, popieraliście go?

A wie pan o tym, że jeżeli nie Janusz Wojciechowski to inny kandydat PiS.

Ale poparliście Wojciechowskiego? Nie poparliście.

Ale wiadomo było, że przyjdzie inny kandydat PiS, bo to była rządowa kandydatura.

Ale to jest podobna sytuacja. Wiadomo

Nie, do Janusza Wojciechowskiego było mnóstwo merytorycznych zastrzeżeń, wie pan dobrze, ponieważ szedł do Trybunału Obrachunkowego i wiadomo było, że jak nie on, to będzie inny kandydat PiS.

To z punktu widzenia PiS Donald Tusk to jest polityk, który najpierw grał z Putinem i przegrał, jest odpowiedzialny, albo współodpowiedzialny za katastrofę smoleńską, gra z Angelą Merkel i w dodatku działa, wypowiada się przeciwko polskiemu rządowi.

Ale panie redaktorze…

Te cztery czynniki sprawiają, że naprawdę to jest persona non grata z punktu widzenia rządu PiS w Europie.

To teraz ważna, proszę mi dać powiedzieć w takim razie. Nie mogą emocje przesłonić racji stanu. I teraz, nikt mi nie wytłumaczy, nawet polityk PiS, że socjalista niemiecki, czy włoski będzie lepszy jeżeli chodzi o stosunek do Polski i łamania konstytucji przez PiS, bo to socjaliści będą dziesięć razy ostrzejsi. Jeżeli chodzi o sankcje w stosunku do Rosji, bo chcą ich zniesienia, jeżeli chodzi o politykę energetyczną, jednolity rynek i mógłbym tak wymieniać w nieskończoność i zabranie pieniędzy.

Ale jeśli chodzi o punkt pierwszy, to nigdy socjalista włoski, czy niemiecki nie będzie sztandarem tej walki, a Donald Tusk przyjeżdżając do Wrocławia, trochę wszedł w tą rolę.

Ale byłby dziesięć razy gorszy, co więcej optowałby za zabraniem Polsce pieniędzy, czego Donald Tusk nigdy nie zrobi. I proszę mi wierzyć nikt mnie nie przekona, z całym szacunkiem dla włoskich, niemieckich i francuskich socjalistów, że to jest lepsza kandydatura z punktu widzenia polskiego interesu. I to jest problem, że emocje przesłoniły rację stanu. I co więcej, że się robi małą awanturę, która odziera ten rząd z powagi. Bo gdyby była poważna kandydatura, zgłaszana ileś tam miesięcy temu, były premier, który miałby szanse na to stanowisko, poparcie Grupy Wyszehradzkiej, to wtedy tak. Ale oni są całkowicie osamotnieni, nawet Węgrzy im tłumaczą nie róbcie takich głupot, są całkowicie osamotnieni i pokazują, że mają za nic politykę europejską. Za nic swoją pozycję, bo się po prostu ośmieszają. Nikt ich nie będzie traktował poważnie.

Ceni pan Saryusz-Wolskiego?

Cenię Sarysz-Wolskiego, wielokrotnie z nim pracowałem, natomiast oczywiście, no patrząc na to, co się dzieje…

A czuje się pan wystrychnięty przez niego na dudka?

Ja nie chcę mówić o swoich własnych emocjach.

Zawiedziony?

Nie chcę mówić o własnych emocjach.

Nie, a ja właśnie próbuję pana na to namówić.

Ja wiem, widzę, ale mnie pan nie namówi. Ja, Saryusz-Wolski był moim szefem przez kilkanaście lat, fantastycznym szefem, rewelacyjnym, zna się genialnie na sprawach europejskich, był szanowany przez wielu polityków. Natomiast to, co zrobił w tej chwili, nie rozumiem tego. Bo ja byłbym w stanie zrozumieć, że on się z nami nie zgadza i wychodzi z PO, nie jestem w stanie zrozumieć uczestniczenia w tak niepoważnej awanturze. Tak poważny człowiek.

To jako współpracownik Saryusz-Wolskiego i Donalda Tuska, a miał tą unikatową możliwość, kto się zna bardziej na sprawach europejskich?

Ale teraz…

Kto ma więcej emocji w sprawach europejskich.

Na sprawach europejskich w sensie detali Saryusz-Wolski ma olbrzymią wiedzę, ale nie zna się na koordynowaniu Rady Europejskiej.

Ale to się pozna, a Donald Tusk się znał?

Nie. No jak, czterdzieści Rad Europejskich…

Ale znał się na jej koordynowaniu?

Oczywiście, że tak. Był na czterdziestu RE. Ja zaryzykuję takie twierdzenie, że nawet ja wchodząc tam i wychodząc więcej wiem o tym, jak się koordynuje Radę Europejską niż niejeden większy spec ode mnie. A Donald Tusk brał udział w kilkudziesięciu RE. Nie chodzi o to, że on zna premierów, prezydentów, tylko oni mu ufają. I co więcej wszyscy oceniają jego pracę fantastycznie dlatego ma poparcie. To jest mit PiS, że coś jest nie tak, że on był spolegliwy. Nie. On jest oceniany, jako człowiek, który potrafił w tych bardzo trudnych czasach dla UE pomagać rozwiązywać europejskie problemy. I dlatego ma poparcie wszystkich rządów, poza rządem polskim.

Ma pan osobistą emocję w tej sprawie?

Oczywiście, że mam emocje, jakbym mógł nie mieć, jeżeli ktoś szarga imię Polski, jeżeli ten rząd sprawia, że Polska nie będzie, bo to Polska w tym momencie nie będzie poważnie traktowana i ten rząd i, że dla małej awanturki są w stanie zaryzykować wszystko, oczywiście, że są emocje, jak może nie być emocji!?

Rafał Trzaskowski, ciąg dalszy emocji na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Trzaskowski o strategii Schetyny: Na razie wszystko mi się podoba

 

Jeżeli miałbym zastrzeżenia do elementów strategii Grzegorza Schetyny, to będę to mówił jemu, albo na zarządzie partii. Na razie wszystko mi się podoba – mówi Rafał Trzaskowski w internetowej części programu. Dodaje, że jest są posunięcia przewodniczącego, które w partii się podobają, a są takie, o których się dyskutuje. To całkowicie naturalne. To nie jest PiS, gdzie każdy się boi powiedzieć choć jedno słowo, bo Jarosław Kaczyński zrobi grymas – komentuje Gość Radia ZET.

Ambasador RP w Berlinie współpracownikiem SB? PiS nabiera wody w usta – uważa Rafał Trzaskowski. To czysta hipokryzja. Jeśli ktoś ma wstydliwy epizod, ale jest swój, to będzie przytulany do piersi, zamiast być krytykowanym – ocenia.

RADIO ZET/MA

Więcej: