Jarosław Gowin

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Jarosław Gowin, lider Polski Razem, były minister sprawiedliwości.

- - : - - / - - : - -

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Jarosław Gowin, były minister sprawiedliwości, Polska Razem, witam.

Jarosław Gowin: Dzień dobry, witam serdecznie.

Monika Olejnik: No i co pan sądzi o tym wszystkim, czy pan prokurator Andrzej Seremet ma rację mówiąc, że to nie są dane, które są wrażliwe dane, które mogły zaszkodzić tym osobom, które zostały ujawnione przez Zbigniewa Stonogę.

Jarosław Gowin: Ta wypowiedź jest równie kompromitująca, jak całe działania Prokuratury w sprawie afery taśmowej. Mamy do czynienia z taką wielopiętrową kompromitacją państwa, żałuję, że Andrzej Seremet, człowiek, do którego mam dużo szacunku dołącza się takimi wypowiedziami, bo po pierwsze tam niestety ujawnione zostają informacje takie bardzo osobiste, często bardzo bolesne, czasami bardzo bolesne dla osób i to w gruncie rzeczy postronnych, informacje o tym, że ktoś poronił, ale tam ujawnione zostają też takie informacje, które z punktu widzenia interesu państwa nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. No, ujawnienie prywatnego adresu szefa jednej ze służb, jakie poczucie bezpieczeństwa mają teraz ludzie służb i jaką determinację będą mieli żeby walczyć ze światem przestępczym, jeżeli wiedzą, że Prokuratura, w której powinni mieć oparcie, szasta na prawo i lewo informacjami tak poufnymi.

Monika Olejnik: I nie widzi w tym nic złego.

Jarosław Gowin: I nie widzi w tym nic złego.

Monika Olejnik: Bo ujawnienie adresów, nazwiska rodziców, pesel, podpis, to jest dla złodziei gratka.

Jarosław Gowin: Ale chcę też powiedzieć, że ten wyciek, absolutnie kompromitujący dla Prokuratury to jest tylko jedno z czterech pięter kompromitacji. To czwarte piętro. Poniżej jest inne piętro, czyli rok śledztwa, które nie doprowadziło do żadnych efektów. Wszystkie główne wątki zostały umorzone, wyglądało na to, że no tak naprawdę nic się nie stało, Prokuratura zdaje się była już gotowa do umorzenia całej sprawy. W tym czasie i taśmy i akta hulały, bo wiadomo już, że te akta były szeroko dostępne dla dziennikarzy, na szczęście oni się zachowali w sposób odpowiedzialny. Prawdopodobnie w tym czasie najważniejsze osoby w państwie mogły, a pewnie były szantażowane tymi aktami, to jest drugie piętro. Trzecie piętro to jest brak jakichkolwiek konsekwencji służbowych i politycznych wobec bohaterów tych nagrań. Ja nie rozumiem, co jeszcze w polskiej polityce robi na przykład Bartłomiej Sienkiewicz, co w Ministerstwie Skarbu robi pan minister Baniak, tę listę można by kontynuować. I wreszcie czwarte, nie tyle piętro, co fundament całej sprawy, czyli treść nagrań, no ta treść jest bardzo kompromitująca dla sporej części klasy politycznej, na szczęście nie dla wszystkich. Bo po pierwsze niektórzy z tych nagrań wychodzą obronną rękę, po drugie wielu ważnych osób, nie tylko z kręgu opozycji, ale także z kręgu obozu rządowego na tych nagraniach nie ma. I nieprzypadkowo moim zdaniem nikt nie nagrał Marka Biernackiego, czy Tomasza Siemoniaka.

Monika Olejnik: Czy Grzegorza Schetynę.

Jarosław Gowin: Czy Grzegorza Schetynę, aczkolwiek Grzegorz Schetyna miał to szczęście, że w okresie, kiedy ta agencja nagraniowa tak świetnie prosperowała...

Monika Olejnik: No nie wiemy, nie wiemy...

Jarosław Gowin: ...to on był gdzieś odsunięty na bok.

Monika Olejnik: Tak, ale nie wiemy czy był, bo to jest takie gdybanie, czy on brał udział w takich dyskusjach. Ale mówmy o tym, co się wydarzyło, czy według pana, państwo powinno zapobiec publikacji tych akt, można było to zrobić na przykład zgłaszając się do przedstawiciela Facebooka na Polskę.

Jarosław Gowin: Nie, nie można było. To już powiedzmy sobie otwarcie, przy dzisiejszych środkach możliwości, przy dzisiejszych możliwościach komunikacji internetowej nie można było. Trzeba było zapobiec temu na wcześniejszym etapie. Jak słyszę prokuratorów, którzy mówią o tym, że oni nie mogli nie udostępniać pełnych akt wszystkim zainteresowanym, to mi ręce opadają. Takie wypowiedzi kompletnie kompromitują tych prokuratorów i naprawdę w Prokuraturze ktoś powinien ponieść konsekwencje służbowe, to po pierwsze. Po drugie trzeba zmienić cały model zarządzania Prokuraturą, bo skala degeneracji tej instytucji, przy tym nowym modelu, przy rozdziale funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego jest bezprecedensowo głęboka.

Monika Olejnik: Ale to prokurator generalny wczoraj mówił wieczorem w „Kropce nad i”, że Prokuratura musiała udostępnić wszystkie akta pokrzywdzonym, oskarżonym, adwokatom.

Jarosław Gowin: Żenujące, to jest po prostu żenujące tłumaczenie. Po pierwsze, jaka jest praktyka, na podstawie art. 156 par. 5 kodeksu postępowania karnego strona występuje z wnioskiem do Prokuratury o dostęp do akt i o prawo, ewentualnie też prawo wykonywania kopii. I teraz, jaka jest praktyka, że dostaje się osobne odpowiedzi, prokurator wyraża zgodę na dostęp do akt, osobno wyraża, bądź nie wyraża zgody na zrobienie kopii i może też wyrazić zgodę na sporządzenie uwierzytelnionych odpisów przez sekretariat sądowy. Teraz zacytuję panu prokuratorowi Seremetowi fragment tego artykułu. Otóż akta udostępnia się stronom - i tu jest cytat - „jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa”. Moim zdaniem udostępnienie pełnych akt w tej sprawie jest sprzeczne zarówno z pierwszą przesłanką, zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania, jak i w oczywisty sposób z drugą, no ochrony ważnego interesu państwa. Czy prywatny adres szefa CBA to nie jest ochrona tego prywatnego adresu, nie jest ważnym interesem państwa?

Monika Olejnik: No chyba według pana prokuratora nie jest ważnym i nie jest to przekroczenie jakiś barier, czy też nie jest ujawnienie danych wrażliwych.

Jarosław Gowin: Nie chcę się znęcać nad Andrzejem Seremetem, dlatego że kształt ustawy czyni dzisiaj z prokuratora generalnego, niezależnie od tego kto nim jest, marionetkę. Prokurator generalny ma tak wąskie uprawnienia, że nawet w sprawach personalnych nie jest w stanie prowadzić konsekwentnej polityki podległej mu instytucji. Co trzeba zrobić? Albo trzeba, co proponuje np. PiS, wrócić do poprzedniego modelu, czyli...

Monika Olejnik: Prokurator generalny i minister sprawiedliwości.

Jarosław Gowin: ...połączenia, tak i minister sprawiedliwości, z kolei Polska Razem proponuje inne rozwiązanie, taki model amerykański, wybór prokuratora generalnego w wyborach powszechnych. Jakie są skutki tego. No, po pierwsze ten prokurator jest niezależny od polityków, bo jest zależny od narodu, prawda, ma bardzo silną legitymację. I drugi ważny atut tego rozwiązania, to jest wtedy szeryf, on ponosi pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie Prokuratury, nie może się zasłaniać, tak jak dzisiaj Andrzej Seremet, złymi przepisami, nie może się zasłaniać tym, że nie ma nadzoru nad prokuratorami. On ma pełną odpowiedzialność, ale też pełną władzę.

Monika Olejnik: A czy według pana ktoś powinien ponieść konsekwencje za to co się wydarzyło?

Jarosław Gowin: Jak na razie największe konsekwencje, moim zdaniem, poniósł Bronisław Komorowski, bo w dużym stopniu ten gwałtowny spadek poparcia dla Bronisława Komorowskiego to jest w mojej ocenie konsekwencja tego, że na tych taśmach, jak je wziąć tak zbiorczo, to Polacy usłyszeli ze strony polityków Platformy, przede wszystkim Platformy, w mniejszym stopniu PSL, pewnie chodzili do innych knajp, ale usłyszeli słowa porównywalne z tym, co kiedyś usłyszeli Węgrzy z ust byłego premiera Gyurcsaniego - kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem, kłamaliśmy i nocą.

Monika Olejnik: Zapewne panu chodzi o tę ostatnią taśmę, rozmowa między szefem CBA panem Wojtunikiem, a panią Bieńkowską. Przypomnę tylko, że ta taśma została ujawniona w tygodniu przed drugą turą wyborczą, tygodnik „Do Rzeczy” ujawnił tę taśmę, ta taśma nie była, nie należała, Prokuratura w ogóle nie miała tej taśmy, czyli dziennikarz pewnie miał od dawna tę taśmę, a wykorzystał w takim, a nie w innym momencie i zapewne Bronisław Komorowski poniósł konsekwencje tych rozmów.

Jarosław Gowin: Zapewne konsekwencje przy okazji wyborów parlamentarnych poniosą też inni, ważni bohaterowie tej całej sprawy, przepraszam, Bronisław Komorowski nie był bohaterem, bohaterowie tej, w cudzysłowie bohaterowie tej sprawy. Nie zmienia to faktu...

Monika Olejnik: Chodzi panu o marszałka Sikorskiego?

Jarosław Gowin: No ciekaw jestem, jaki wynik będzie miał marszałek Sikorski w swoim okręgu, jeżeli czytamy w tych aktach, nie wiadomo czy to jest prawda, ale jeżeli czytamy, że on zabiegał o poparcie ze strony kręgów biznesowych w staraniach o objęcie funkcji komisarza do spraw energetyki i równocześnie miał, zdaniem tych kelnerów, miał obiecywać w zamian jakieś korzyści tym biznesmenom, zobaczymy czy to się Polakom spodoba. Nie zmienia to faktu, że jest poczucie, że jest wyrazem kompletnego braku wstydu to, że wobec nikogo nie wyciągnięto konsekwencji politycznych. Bo owszem, niektórzy znaleźli się na aucie, jak Sławomir Nowak.

Monika Olejnik: No przypomnę, że Bartłomiej Sienkiewicz nie jest ministrem spraw wewnętrznych.

Jarosław Gowin: Nie jest ministrem spraw wewnętrznych, ale wylądował na bardzo lukratywnym i prestiżowym stanowisku szefa thinkthanku Platformy Obywatelskiej, tak nawiasem mówiąc, dowiedzieliśmy się wszyscy niedawno, że przynajmniej jego poprzednik zarabiał więcej niż premier, premier Rzeczypospolitej Polskiej, no to też jest taki drobny przyczynek do tych różnych patologii polskiego życia politycznego. Na pewno te taśmy i kolejny akt tej afery, to jest dowód na to, że polska polityka wymaga oczyszczenia, nawet jeżeli człowiek, który ujawnił te akta, moim zdaniem popełniając ewidentne przestępstwo, mam na myśli pana Stonogę, nie budzi mojej w najmniejszej mierze nie budzi mojego zaufania.

Monika Olejnik: Pan Stonoga.

Jarosław Gowin: Nie budzi mojego zaufania, nie wiem, jakie są jego motywy, nie sądzę żeby były bardzo szlachetne, natomiast mleko się rozlało i jeżeli doszukiwać się jakiś pozytywnych stron tej publikacji, no to tylko to, że już teraz się naprawdę nie da zrobić tego, co koalicja rządowa próbowała przy pomocy Prokuratury robić konsekwentnie przez rok, czyli zamieść sprawy pod dywan.

Monika Olejnik: I zgadza się pan z tym, że to jest największy wyciek w historii Prokuratury, to co się wydarzyło wczoraj.

Jarosław Gowin: To jest zupełnie oczywiste.

Monika Olejnik: Bo według pana prokuratora nie, to nie jest żaden wyciek, to jest rozpowszechnianie.

Jarosław Gowin: No to, nawet nie chce mi się tego komentować, bo mi jest przykro jako Polakowi, że wysoki przedstawiciel polskiego państwa może takie głupoty gadać. To jest wyraz braku poczucia wstydu, braku poczucia odpowiedzialności za Prokuraturę, myślę że ta sprawa będzie do prokuratora generalnego wracać w nocnych horrorach, w nocnych strachach.

Monika Olejnik: Czyli uważa pan, że to był błąd, że prokurator generalny Andrzej Seremet nie został odwołany, a mógł być odwołany przez premiera Donalda Tuska?

Jarosław Gowin: Nie, przez premiera Donalda Tuska nie mógł być odwołany, premier Tusk mógł mu...

Monika Olejnik: Mógł nie przyjąć, mówię w skrócie, tak.

Jarosław Gowin: ...wnioskować. Problemem nie jest sam Andrzej Seremet, problemem są rozwiązania instytucjonalne, te rozwiązania trzeba zmienić.

Monika Olejnik: Ja myślę, że człowiek też jest problemem, to nie jest tak, że...

Jarosław Gowin: Andrzej Seremet jest sędzią i został odrzucony przez środowisko prokuratorskie, naprawdę mam wrażenie, że przede wszystkim ze względu na zakres ustawowych kompetencji, ale także ze względu na to odrzucenie był marionetką.

Monika Olejnik: Przypomnę, że wybrał Andrzeja Seremeta prezydent Lech Kaczyński, dziękuje Monika Olejnik.

Jarosław Gowin: Spośród dwóch kandydatur.

Monika Olejnik: No tak.

Jarosław Gowin: Które mu przedstawiono, moim zdaniem, spośród tych, gdybym ja był na miejscu śp. prezydenta to z tych dwóch kandydatur na pewno też wybrałbym Andrzeja Seremeta.

Monika Olejnik: Jarosław Gowin i Monika Olejnik, www.radiozet.pl

Monika Olejnik: Czy dobrze, że Jarosław Kaczyński nie będzie premierem, a premierem będzie Beata Szydło?

Jarosław Gowin: Ha, ha, pani redaktor, pani już przesądziła nasze zwycięstwo, bardzo dziękuję za zaufanie i wiarę w nasz obóz, ale najpierw musimy wygrać wybory. Dzisiaj nie dzielimy skóry na niedźwiedziu, owszem przed wyborami na pewno pokażemy Polakom, chcemy się zachować uczciwie, pokażemy kto będzie kierował nie tylko rządem, ale całym państwem, mam na myśli nie jedną osobę, a taką drużynę, o ile Polacy powierzą nam zaufanie i ster rządów.

Monika Olejnik: Pytam o to dlatego, że wielu polityków PiS mówi o tym, że to Beata Szydło może być premierem rządu, jeżeli PiS i Zjednoczona Prawica wygra wybory, to mówi też prezydent elekt Andrzej Duda.

Jarosław Gowin: Ja mówię konsekwentnie, że dla mnie najbardziej naturalną sytuacją w przypadku zwycięstwa naszej koalicji jest to, że premierem zostaje szef największej partii, czyli PiS, ale też mam świadomość, że wskazanie kandydata na premiera należy do PiS. Jeżeli wskażą kogoś innego niż Jarosław Kaczyński przyjmiemy to ze spokojem i ze zrozumieniem, na pewno tą kandydaturę poprzemy, zwłaszcza jeżeli to będzie Beata Szydło, która w tej kampanii prezydenckiej wyrosła na jednego z najważniejszych polityków w państwie.

Monika Olejnik: Bo PiS doszło do wniosku, czy też sam Jarosław Kaczyński, że on jest balastem dla partii, że gdyby ogłoszono, bo ma być w lipcu ogłoszone przez PiS kto będzie premierem ewentualnie to byłby Jarosław Kaczyński balastem dla PiS i...

Jarosław Gowin: Wybory prezydenckie udowodniły, że skończyła się faza strachu przed PiS i strachu przed Jarosławem Kaczyńskim.

Monika Olejnik: Jego nie było w tej kampanii, doskonale pan wie, nie było na konwencji, był na konwencji, ale nie przemawiał, nie pokazywał się właściwie Jarosław Kaczyński obok Andrzeja Dudy.

Jarosław Gowin: Z innego powodu, nie dlatego żeby odstraszał naszych wyborców, tylko na prezydenta wysunęliśmy polityka, który do tej pory był raczej w drugim szeregu, nie był tak znany, chodziło nam o to żeby wszystkie jupitery i wszystkie kamery były skierowane na Andrzeja Dudę. No i to był dobry wybór.

Monika Olejnik: Czy według pana powinna być to drużyna Andrzeja Dudy przed wyborami parlamentarnymi?

Jarosław Gowin: To jest ciekawy pomysł, rzeczywiście taki pomysł krąży wśród polityków PiS, pytanie tylko, jak to rozumieć. Bo to nie będzie oczywiście i nie powinno być tak, że Andrzej Duda wskazuje kandydatów na ministrów. Tego typu rozwiązania byłyby sprzeczne chociażby z tym modelem prezydentury, który się w Polsce ukształtował, takim modelem prezydentury ponadpartyjnej. Natomiast Andrzej Duda przedstawił w trakcie kampanii prezydenckiej cały szereg zobowiązań, które my traktujemy, my politycy obozu Zjednoczenie Prawicy traktujemy jako zobowiązania także dla siebie. I w sensie programowym tak, to będzie drużyna Andrzeja Dudy.

Monika Olejnik: A nie zaskoczyły pana słowa Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że to Andrzej Duda wskaże kandydata na premiera?

Jarosław Gowin: Ja rozumiem te słowa w zgodzie z literą konstytucji, to prezydent decyduje o tym komu powierzyć misję tworzenia rządu, nie musi koniecznie i wiadomo, że w Platformie były takie przymiarki, że nawet gdyby, zakładano, że prezydentem będzie Bronisław Komorowski i były takie przymiarki, że nawet gdyby PiS i Zjednoczona Prawica wygrały wybory to i tak Bronisław Komorowski misję tworzenia rządu powierzy komuś z Platformy.

Monika Olejnik: No nie wiem, czy były takie przymiarki, skąd pan wie?

Jarosław Gowin: Były takie przymiarki.

Monika Olejnik: A czy ktoś publicznie o tym powiedział?

Jarosław Gowin: Mówiono, nie, ale w kuluarach...

Monika Olejnik: No właśnie, no w kuluarach się różne rzeczy mówi...

Jarosław Gowin: ...o tym mówiono, również ze względu na...

Monika Olejnik: W kuluarach się różne rzeczy mówi, że Jarosław Kaczyński chce zostać marszałkiem Sejmu, że nie chce już być, nie chce być już takim aktywnym politykiem, jakim by musiał być, gdyby był premierem, także w kuluarach się różne rzeczy mówi.

Jarosław Gowin: Tak, ale tam był jeszcze padało takie dodatkowe uzasadnienie, że niekoniecznie Bronisław Komorowski musi wskazać tego premiera, lidera Platformy, czyli Ewę Kopacz, że może wskazać jakiegoś innego polityka, na przykład o imieniu Grzegorz.

Monika Olejnik: Wie pan, ale nie zajmujmy się plotkami, bo to są plotki.

Jarosław Gowin: Ale mniejsza o te spekulacje, tak, mniejsza o te spekulacje, Andrzej Duda jest prezydentem, będzie wkrótce prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej i to on desygnuje kandydata na premiera.

Monika Olejnik: No właśnie, może być taka sytuacja, że wygra Paweł Kukiz, jego struktury bez struktur wygrają, drugie miejsce zajmie PiS, no i Andrzej Duda wskaże, że jednak polityk z PiS ma być premierem, a nie zwycięzca.

Jarosław Gowin: Z formalnego punktu widzenia jest to dopuszczalne, znając Andrzeja Dudę wykluczam taką możliwość, prezydent elekt na pewno będzie się kierował wolą wyborców.

Monika Olejnik: A prezydent Komorowski by się nie kierował wolą wyborców?

Jarosław Gowin: Miejmy nadzieję, że tak, już tego nie zweryfikujemy i nie widzi pani zmartwienia na mojej twarzy, kiedy mówię te słowa.

Monika Olejnik: A czy, czy według pana to był symbol, że w dniu Zmartwychwstania, że Andrzej Duda złapał Hostię?

Jarosław Gowin: Ktoś, jeżeli ktoś chce dopatrywać się w tym symbolu, to to jest bardzo ładny symbol, jeżeli ktoś chce dopatrywać się w tym zamazania granicy między państwem a Kościołem, proszę bardzo, takie interpretacje też są dopuszczalne, ja traktuję to w sposób najbardziej naturalny z możliwych, każdy na miejscu Andrzeja Dudy zachowałby się w ten sposób.

Monika Olejnik: Czy według pana dzieci powinny chodzić do szkoły od siódmego roku życia?

Jarosław Gowin: Według mnie decyzje w tej sprawie powinni podejmować rodzice, gdybym ja był w tej chwili młodym ojcem, już nie będę, ale gdybym ja był młodym ojcem i decydował o losie mojego dziecka, to posłałbym je w wieku sześciu lat.

Monika Olejnik: Właśnie, ale to jest tak, że nie mogą rodzice decydować, bo jakiś rodzic zadecyduje, że jego dziecko ma pójść do szkoły w wieku dwunastu lat, bo najpierw niech pomoże na roli dziecko.

Jarosław Gowin: Są racjonalne widełki, w jednych państwach edukacja zaczyna się w wieku siedmiu lat, na przykład w Finlandii, która jest na pierwszym miejscu...

Monika Olejnik: A w Wielkiej Brytanii od piątego roku życia.

Jarosław Gowin: Tak, a w innych państwach nieco wcześniej i teraz ja uważam, że...

Monika Olejnik: Jakie widełki powinny być w Polsce?

Jarosław Gowin: W Polsce to powinny być widełki sześć, siedem lat i do decyzji rodziców powinno być pozostawione czy chcą sześciolatka posłać już do szkoły, czy wolą żeby ten proces edukacji był jeszcze odłożony, bo dziecko nie jest dostatecznie dojrzałe na przykład emocjonalnie, tutaj chodzi głównie o problemy emocjonalne, wyrwanie z domu, kontakty z rówieśnikami, to w przypadku części dzieci bywa nieproste.

Monika Olejnik: A jak panu się podobają pomysły Pawła Kukiza na media, zakaz koncentracji mediów lokalnych, centralnych, wprowadzenie kar za rozpowszechnianie nieprawdy, zakaz publikowania reklam firm państwowych oraz organów władzy publicznej w polskich mediach o kapitale zagranicznym, zakaz zatrudniania w mediach publicznych dziennikarzy pracujących jednocześnie dla mediów zagranicznych, czyli czytaj Tomasz Lis, bo płacą mu Niemcy.

Jarosław Gowin: No część z tych postulatów warta jest naprawdę pogłębienia, zniuansowania, bo to jest sytuacja, no przepraszam, państwa postkolonialnego jeżeli 90 proc. mediów lokalnych jest w rękach jednego koncernu, w dodatku koncernu zagranicznego, znaczy moim zdaniem żadne państwo, które się szanuje nie powinno było dopuścić do takiego monopolu, a już tym bardziej do tego żeby tym monopolistą był podmiot z zagranicy, obojętne z jakiego państwa, akurat w tym przypadku z Niemiec, ale niech pani, jeżeli dysponuje pani odpowiednim majątkiem, niech pani spróbuje kupić gazetę w Niemczech. Nie ma żadnej możliwości. Niemcy i słusznie, mówię to z szacunkiem i uznaniem bardzo pilnują żeby media działające w Niemczech pozostawały w niemieckich rękach. Powinniśmy się z dobrych wzorców uczyć.

Monika Olejnik: A ten postulat żeby Tomasz Lis nie mógł pracować i w „Newsweeku” i w Telewizji Publicznej?

Jarosław Gowin: Kontrowersyjny postulat, ja bym takiego postulatu nie wysuwał.

Monika Olejnik: A kto płacił na kampanię Pawłowi Kukizowi? To są ciekawe osoby - Tadeusz Kielan, wójt gminy 25 tysięcy, Jarosław Wantuła, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów - 25 tys. złotych, to są straszne sumy, Ryszard Zubko, członek zarządu powiatu lubińskiego 25 tys., Edward Siwak, prezes zarządu MPO 25 tys. wpłacił, no i tak po 25 tys., 20 były prezes lubińskiej spółki, doradca wójta, prezes MKS, naczelnik Wydziału Kultury i Oświaty 25 tys. wyłożył z własnej kieszeni.

Jarosław Gowin: Ale jednych to bulwersuje, mnie nie bulwersuje, bo wiem, że tam jest po prostu grupa bardzo ideowych ludzi, którzy mają taką ambicję żeby rozpocząć od zagłębia lubińskiego, od Dolnego Śląska reformę, sanację polskiego życia politycznego. To jest zgrana drużyna, oni współpracują ze sobą od wielu lat, cieszą się ogromnym zaufaniem społecznym na swoim terenie, bo wygrywają te wybory w cuglach, stworzyli zaplecze Pawłowi Kukizowi, naprawdę doszukiwanie się tutaj jakiegoś spisku, jakiejś manipulacji, czegoś niewłaściwego...

Monika Olejnik: Nie, nie spisku, tylko że w Polsce okazuje się, że nie jest tak źle, że można wyłożyć z własnej kieszeni 25 tys. złotych, to jest duża suma, może dla pana nie, ale to jest bardzo duża suma.

Jarosław Gowin: Dla mnie to jest też duża suma, no wystarczy zobaczyć oświadczenia majątkowe posłów, od razu mówię nie domagam się podwyżek, bo nie zasługujemy na to, ale nie zarabiamy kroci, co nie zmienia faktu, że przy okazji każdych wyborów, ja też na swoją kampanię taką kwotę muszę wysupłać.

Monika Olejnik: No tak, ale ludzie, którzy no nie wiem, kierownik biura kadr 24 tysiące...

Jarosław Gowin: Podejrzewam, tak nawiasem mówiąc, że taki kierownik biura kadr i kierownicy, już nie mówiąc o dyrektorach różnych instytucji zarabiają dużo więcej niż posłowie, to jeszcze pal sześć, ale też dużo więcej niż ministrowie, na różnych poziomach polskiego życia państwowego potrzebna jest sanacja. Podam pani taki śmieszny przykład. jak byłem ministrem sprawiedliwości, to na liście płac w tym ministerstwie byłem mniej więcej na dwusetnym miejscu, dwustu moich podwładnych zarabiało więcej, czasami ponad dwukrotnie więcej niż minister.

Monika Olejnik: Ale wie pan dlaczego, no przez płace kominowe, które są bzdurne i zawsze powtarzałam, że nie powinno być ograniczeń.

Jarosław Gowin: Jest dużo patologii, ta, którą podałem jest akurat drobną w stosunku do tych patologii, o których rozmawialiśmy w pierwszej części naszej rozmowy, ale to jest też przykład tego, jak dużo trzeba w polskim państwie naprawić.

Monika Olejnik: I tylko dodam, że te płace, to wyczytałam na „Frondzie”, „Fronda”.

Jarosław Gowin: No to znaczy, że media w Polsce są niezależne i to znaczy, że jeszcze Pawła Kukiza na pewno wiele trudnych pytań przed wyborami parlamentarnymi czeka. Trzymam kciuki za to żeby wyszedł z tych pytań obronną ręką, co nie zmienia faktu, że oczywiście do wyborów parlamentarnych będziemy rywalizować o poparcie Polaków.

Monika Olejnik: Jarosław Gowin i Monika Olejnik, dziękuję bardzo.

Jarosław Gowin: Dziękuję.

Więcej: