Leszek Miller

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Leszek Miller, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

- - : - - / - - : - -

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Leszek Miller lider SLD, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Leszek Miller: Witam panią, witam państwa.

Monika Olejnik: Która z pań bardziej pana przekonała, premier Ewa Kopacz czy premier in spe Beata Szydło?

Leszek Miller: Mnie najbardziej przekonuje...

Monika Olejnik: Sojusz Lewicy Demokratycznej...

Leszek Miller: ...pani Paulina Piechna-Więckiewicz, która jest moją zastępczynią, świetnie sobie radzi, reprezentuje SLD w rozmowach w OPZZ, które mają doprowadzić do powstania jednej listy wyborczej lewicy.

Monika Olejnik: A odpowiadając na moje pytanie? Były dwie konwencje ważne.

Leszek Miller: No tak, tylko że to są konwencje partii, nazwijmy to pustych butelek, widzimy ładne opakowanie, ale nie wiemy, co jest w środku, bo prawdopodobnie w środku jest pusto.

Monika Olejnik: Pusto jest w Beacie Szydło?

Leszek Miller: Nie, mówię o tych konwencjach, o tych programach. Nigdy bym się nie ośmielił powiedzieć o żadnym człowieku, że nie ma w nim nic ciekawego, zarówno w pani Szydło, jak i w pani premier Kopacz na pewno jest wiele zalet. Są też pewnie wady, jak to po prostu w życiu bywa.

Monika Olejnik: Ale czy to są według pana charyzmatyczne kobiety, która według pana ma większą charyzmę.

Leszek Miller: Owszem, trudno zresztą wdrapać się na taki szczyt bez przymiotów, bez charyzmy, bez umiejętności, bez kwalifikacji. No, polska polityka nie jest aż na tak nędznym poziomie żeby można było powiedzieć, iż każdy może zająć tę pozycję.

Monika Olejnik: Ale spodziewał się pan, że pozycję Jarosława Kaczyńskiego może zająć kobieta, Beata Szydło, że Jarosław Kaczyński dojrzeje do takiej myśli, że jest balastem dla swojej partii?

Leszek Miller: Ja wcale nie sądzę, że pani Szydło zajęła pozycję pana prezesa Kaczyńskiego. Przecież pan premier Kaczyński dalej jest prezesem PiS, nic się nie zmieniło, a osobiście sądzę, że kandydatura pani Szydło jest taką kandydaturą zastępczą. Uważam zresztą, że trzeba się trzymać klasycznych wzorów, według których to szef zwycięskiego ugrupowania w wyborach parlamentarnych otrzymuje misję tworzenia rządu, jeżeli mu się powiedzie to tworzy rząd. A przecież pani Szydło nie jest szefem partii, która być może wygra wybory.

Monika Olejnik: Ale jak pamiętam historię Sojuszu Lewicy Demokratycznej to nie zawsze tak było, że lider SLD zostawał premierem.

Leszek Miller: Nie zawsze tak było w historii polskiej transformacji, ale za każdym razem to się bardzo źle kończyło. Ostatni przykład pan Marcinkiewicz, taki należący już do przykładów groteskowych, nie ma co poważnie o tym mówić.

Monika Olejnik: No dobrze, ale SLD też rządziło i Aleksander Kwaśniewski nie został premierem, a SLD wygrało wybory.

Leszek Miller: Nie został premierem, bo ówczesny prezydent Lech Wałęsa nie chciał się na to zgodzić, ale...

Monika Olejnik: Cimoszewicz nie był liderem SLD, a był premierem.

Leszek Miller: Nie, więc do pewnego momentu w Polsce tak bywało, że premierzy nie wywodzili się z kierownictwa rządzącej partii, a byli też tacy, których znajdywano na plaży, na urlopie, zdaje się, że tak było z premierem Buzkiem. Ale wprowadzono pewną zasadę, wzorując się na klasycznych wzorcach europejskich i powinniśmy dalej się tych zasad trzymać.

Monika Olejnik: No tak, ale to jest wola Jarosława Kaczyńskiego, nie chce być premierem, a chce żeby Beata Szydło była premierem.

Leszek Miller: Jak będzie to się okaże.

Monika Olejnik: A czy pan w to wierzy, czy nie wierzy, czy pan uważa, że to jest tylko taka zagrywka, zagrywka wyborcza, że oto Jarosław Kaczyński się chowa, a...

Leszek Miller: Ja uważam, że dla jakości polskiej demokracji niedobrze jest, kiedy kieruje się rządem z tylnego siedzenia. A można tego uniknąć tylko w ten sposób, kiedy kierownictwo polityczne jest w rządzie, kiedy szef zwycięskiej, powtórzę to jeszcze raz, zwycięskiej partii politycznej otrzymuje misję polskiego rządu, wtedy nie ma dwuwładzy.

Monika Olejnik: A może Beata Szydło ma tyle w sobie siły, że będzie potrafiła rządzić bez tego tylnego siedzenia, może to są mity z tym silnym siedzeniem, jak pan mówi czas się zmienia, czas się zmienia, Krzaklewski nie rządził z tylnego siedzenia.

Leszek Miller: No może, może, na razie mówimy o tym, co może być. A jak będzie to się okaże po wyborach. Te wybory zresztą po raz pierwszy od lat będą takie, że niczego nie można przewidzieć. Bo dzisiaj mówimy, no może wygrać PiS, ale przecież nie ma takiej gwarancji.

Monika Olejnik: Może wygrać Kukiz.

Leszek Miller: No też nie ma takiej gwarancji. Może wygrać SLD, też nie ma takiej gwarancji.

Monika Olejnik: No jest gwarancja, że nie wygra.

Leszek Miller: A tego taki bym nie był pewien, jak to prezentuje pani, zatem wszystko się może zdarzyć. Wybory po raz pierwszy od lat, ogarnięte są taką mgłą, no i zobaczymy.

Monika Olejnik: Czy Ewa Kopacz była dla pana wiarygodna na konwencji PO, po tym, jak zmieniła skład rządu, co zaproponowała właściwie Polakom w sobotę?

Leszek Miller: No nic, powiedziała, że we wrześniu będzie prezentowała program, co brzmi trochę komicznie, dlatego że przecież PO rządzi, to znaczy co, do tej pory rządzi bez programu? Jakiś program ma, tak. Generalnie rzecz biorąc ja słuchałem tych obydwu wystąpień, zadając sobie pytanie czego tam nie ma, bo to co jest to widzieliśmy. Otóż z naszego punktu widzenia tam nic nie powiedziano na temat konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej, a przecież w Polsce narastają potworne nierówności, Polacy mają za mało pieniędzy. My postulujemy podniesienie płacy minimalnej i godzinowej i miesięcznej.

Monika Olejnik: Ale to samo postuluje PiS.

Leszek Miller: No tak, tylko że wie pani nie widać dokładnie, jak to ma być dokonane. My na przykład pracujemy nad koncepcją takich udziałów obywatelskich. Ta koncepcja polegałaby na tym, że jedna trzecia z wypracowanego wzrostu PKB byłaby przekazywana bezpośrednio obywatelom. Jeśli na przykład tegoroczny wzrost PKB ma być gdzieś tam na poziomie 3,4 procent, to jest mniej więcej 54 miliardy złotych, to jedna trzecia z tego to jest 18 miliardów i te 18 miliardów zostałoby podzielone obywatelom na zasadzie każdy obywatel przecież uczestniczy w wytworzeniu tego PKB.

Monika Olejnik: To każdy obywatel Polski miałby korzystać z tego?

Leszek Miller: Tak. To by oznaczało, że mniej więcej każdy by otrzymał pięćset złotych, przy czym rodziny wieloletnie więcej...

Monika Olejnik: Wielodzietne...

Leszek Miller: wielodzietne, przepraszam, bo na przykład rodzina z dwojgiem dzieci otrzymałaby dwa tysiące złotych. To byłaby dywidenda wypłacana raz w roku po to właśnie żeby wzmocnić popyt. Dzisiaj te nierówności...

Monika Olejnik: Ale to PiS państwa przebija, dlatego że PiS chce żeby na każde dziecko było pięćset złotych, o czym mówiła pani Beata Szydło.

Leszek Miller: Proszę pani, ja mówię o tym, co jest realne i pokazuję konkretne wyliczenia. W każdym razie chodzi o to, żeby zmniejszać te potworne dysproporcje, bo one powodują, że coraz więcej, zwłaszcza młodych Polaków czuje się, że żyje w państwie niesprawiedliwym. Różnice w pensji w Polsce i średnio w Unii Europejskiej narastają, my Polacy, gdyby patrzeć na średnią stawkę godzinową brutto zarabiamy aż trzy razy mniej niż średnio w Unii Europejskiej, no i trzeba zrobić wszystko żeby te dysproporcje nikły, dlatego że im więcej dysproporcji tym więcej niesprawiedliwości.

Monika Olejnik: Rząd obiecuje podniesienie kwoty minimalnej.

Leszek Miller: Ale rząd ma wszystkie możliwości żeby to zrobić. Rząd nie powinien obiecywać tylko rząd powinien realizować. Obiecywać to my możemy, bo jesteśmy w opozycji, więc mówimy, że jeżeli SLD będzie współrządził to będzie więcej sprawiedliwości, będą mniejsze kolejki do lekarzy, cofniemy wiek emerytalny z 67 lat.

Monika Olejnik: Proszę pana kolejki do lekarzy były za pana czasów, za czasów Jarosława Kaczyńskiego...

Leszek Miller: Ale nie było takich proszę pani.

Monika Olejnik: Za czasów Ewy Kopacz, nic państwo...

Leszek Miller: Proszę pani nie było takich kolejek.

Monika Olejnik: Żadna grupa polityczna tego nie zmieniła.

Leszek Miller: I nie było proszę pani tak, że kiedyś były kolejki, jak to się mówi w PRL za mięsem, a dzisiaj są kolejki po życie. I Polska się dzieli na tych, którzy mogą pójść do lekarza w każdej chwili, bo ich na to stać i na tych, którzy stoją w kolejce do lekarza specjalisty dwa lata, nawet trzy lata. To po prostu urąga przyzwoitości współczesnego państwa polskiego.

Monika Olejnik: Urąga, urąga przyzwoitości, bo niestety tak jest przez dwadzieścia pięć lat.

Leszek Miller: Nie, nie było tak.

Monika Olejnik: Tak, było tak samo, tak samo trzeba było długo czekać.

Leszek Miller: Pozostaję proszę pani ze swoim zdaniem.

Monika Olejnik: Czy pan zazdrości Jarosławowi Kaczyńskiemu, że potrafił zjednoczyć prawicę, że ma u swego boku i Zbigniewa Ziobrę i Jarosława Gowina?

Leszek Miller: Zawsze lepiej mieć jedną listę niż kilka list, wywodzących się z podobnych struktur politycznych i SLD wraz z OPZZ i z innymi partiami i stowarzyszeniami idzie właśnie w tym kierunku.

Monika Olejnik: Ale potrafi pan zjednoczyć lewicę tak żeby była jedna lista pana, Ruchu Palikota, Zielonych, partii Razem, ugrupowania.

Leszek Miller: Ale tu nie chodzi tylko o moje zdanie. Żeby można było taką listę sformować to trzeba akceptacji, kooperacji wielu czynników.

Monika Olejnik: No właśnie, ale Jarosław Kaczyński potrafił to zrobić.

Leszek Miller: No tak, tylko że Jarosław Kaczyński jest szefem partii politycznej, która ma zupełnie inne notowania, jest mu po prostu łatwiej. My chcemy to zrobić pod auspicjami OPZZ i bardzo się cieszę, że Jan Guz podjął się tego działania. Dzisiaj spotka się zespół, który ma przygotować rozmaite rozwiązania. No, liczę na to, że tak właśnie będzie, że w najbliższych wyborach parlamentarnych szeroko rozumiana lewica wystawi jedną listę.

Monika Olejnik: Ale może związki zawodowe powinny się innymi sprawami zająć, już mieliśmy przykład Solidarności w Sejmie, także partie w Sejmie, a związki zawodowe na zewnątrz.

Leszek Miller: No to jest bardzo dobry ruch ze strony OPZZ, bo skoro większość, zdecydowana większość partii politycznych, lewicowych akcentuje kwestie społeczne, socjalne, prawa pracy, no to bez związków zawodowych tego nie można realizować.

Monika Olejnik: E, jakoś realizowane było do tej pory. Leszek Miller i Monika Olejnik, www.radiozet.pl.

Monika Olejnik: A czy nie sądzi pan, panie przewodniczący, że pan jest balastem dla lewicy?

Leszek Miller: No jakoś nie zauważyłem.

Monika Olejnik: Że pan powinien schować swoje ambicje tak, jak to zrobił Jarosław Kaczyński i wysunąć kogoś innego, kto mógłby zjednoczyć lewicę, może Krzysztofa Gafkowskiego, albo Katarzynę Piekarską.

Leszek Miller: Ale nikt nie zjednoczy lewicy, bo tu nie chodzi o żadne zjednoczenie, bo przecież partie polityczne, które dzisiaj są na lewicy nagle się nie rozwiążą i nie powstanie jedna partia polityczna. Mówienie o zjednoczeniu jest niezrozumieniem tych procesów, można mówić o kooperacji i o współpracy.

Monika Olejnik: No, ale tak robi zjednoczona prawica, nie rozwiązuje się partia Gowina czy Ziobry, ale są zjednoczoną prawicą, jednym ruchem.

Leszek Miller: No nie są zjednoczoną, bo mają raz, dwa, trzy partie polityczne. A zjednoczenie to znaczy, że...

Monika Olejnik: Ale mówią o sobie zjednoczona prawica.

Leszek Miller: Partie polityczne się rozwiązują i tworzy się jedna, to jest zjednoczenie. My chcemy kooperować i współpracować i nie pod auspicjami jakiejś partii politycznej, tylko ruchu zawodowego, OPZZ. A co się z tego stworzy to zobaczymy.

Monika Olejnik: Czy według pana Sojusz Lewicy Demokratycznej poprze reformę ustrojową proponowaną przez PSL, reformę - przepraszam - chodzi mi o zakup ziemi przez cudzoziemców.

Leszek Miller: Jakieś ograniczenia w swobodnym zakupie ziemi powinny być oczywiście, dlatego że niemalże każdy kraj w UE wprowadza tego rodzaju ograniczenia. I było bardzo dużo czasu, co najmniej dwanaście lat, taki był okres przejściowy jeszcze wynegocjowany przez mój rząd żeby to zrobić. Ten okres przejściowy się właśnie kończy.

Monika Olejnik: W 2016 roku.

Leszek Miller: Tak i dziwię się, że partie rządzące przechodziły obok tego obojętnie. Najwyższy czas żeby przyjąć jakieś regulacje, więc my będziemy tym oczywiście zainteresowani.

Monika Olejnik: Szczególnie PSL powinna o tym pomyśleć wcześniej.

Leszek Miller: No wszystkie partie powinny, które rządzą, które mają większość, które mogą przyjąć stosowne regulacje bardzo szybko i bardzo łatwo.

Monika Olejnik: Jest pan przeciwko JOW-om.

Leszek Miller: Zdecydowanie jestem przeciwko JOW-om, z różnych powodów. Po pierwsze, to nie tylko jest kwestia ordynacji wyborczej, ale ukształtowania pewnego modelu państwa, w którym silny jest jeszcze silniejszy, a słabszy jest jeszcze słabszy, to raz. Po drugie to jest sytuacja, w której bardzo dużo obywateli Rzeczypospolitej nie będzie miało żadnej reprezentacji w Sejmie, ani w Senacie, bo ich głosy zostaną wyrzucone do kosza. I wreszcie trzecie czynnik, na co zwraca uwagę prof. Nowak, że jak patrzymy na wpływy polityczne w Polsce to można powiedzieć, że wzdłuż Wisły biegnie pewna granica między dwoma najsilniejszymi ugrupowaniami. Otóż JOW-y utrwalą ten podział. To nie tylko chodzi o podział polityczny, ale Polska zostanie podzielona na dwie strefy wpływów, to grozi destabilizacją i dezintegracją państwa polskiego, więc chociażby z tych powodów jestem zdecydowanie przeciwny.

Monika Olejnik: Ale Paweł Kukiz właśnie, to jest jego idea fixe JOW-y i ma wielkie poparcie dzięki temu, dzięki sobie pewnie.

Leszek Miller: Ja myślę, że duża część zwolenników JOW-ów nie wie co to są jednomandatowe okręgi wyborcze, więc niechby chociażby prześledzili sytuację w Wielkiej Brytanii, gdzie po ostatnich wyborach, gdzie właśnie taki system obowiązuje, aż 60 proc. Brytyjczyków mówi, że trzeba zmienić ordynację wyborczą.

Monika Olejnik: No, ale to nie przekonuje Pawła Kukiza.

Leszek Miller: No trudno, no zobaczymy, jak będzie w referendum. W każdym razie JOW-y to by oznaczało oligarchizację polskiej polityki, oznaczałoby, że powiatowi oligarchowie idą do władzy już nie na poziomie powiatów, a na poziomie kraju.

Monika Olejnik: A ciekaw jest pan debaty Beata Szydło - Ewa Kopacz?

Leszek Miller: A z przyjemnością bym obejrzał oczywiście, ale nie wiem czy do tego dojdzie.

Monika Olejnik: A wolałby pan debatę Kopacz - Kaczyński, czy Kopacz - Szydło?

Leszek Miller: Ja uważam, że powinno dojść do debaty wielostronnej, już w czasie kampanii wyborczej, nie wiem może we wrześniu, może na początku października, gdzie te główne komitety wyborcze powinny się po prostu spotkać. Powinniśmy mieć debatę na przykład szefów wyborczych komitetów reprezentowanych w parlamencie. I wtedy mielibyśmy wielostronne spotkanie, bardzo zresztą ciekawe, jak sądzę.

Monika Olejnik: Jarosław Kaczyński mówił na sobotniej konwencji, że chce stworzyć drużynę prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

Leszek Miller: No to nie jest tak, że prezydent nadzoruje rząd i kieruje rządem. W Polsce i prezydent i premier i rada ministrów to są dwa ogniwa tej samej władzy wykonawczej, więc tu jakieś jest nieporozumienie.

Monika Olejnik: Czy według pana to jest łamanie konstytucji, czy też... jakby pan to nazwał?

Leszek Miller: Delikatnie nazwałbym to, że to jest nieporozumienie, bo rząd nie podlega prezydentowi po prostu.

Monika Olejnik: Jakie nieporozumienie, przecież to nie zostało powiedziane dziennikarzom na korytarzu, tylko od początku jest mówione, że to będzie drużyna Andrzeja Dudy.

Leszek Miller: No być może pan prezes Kaczyński miał na myśli coś takiego, że jeżeli postulaty i oczekiwania czy obietnice pana prezydenta Dudy miałyby zostać wykonane, to rząd, który zostanie po wyborach utworzony musi być przyjazny panu prezydentowi Dudzie. No jeśli to tak zostało powiedziane, no to można to przyjąć.

Monika Olejnik: Nie, tak nie zostało powiedziane.

Leszek Miller: No to jeżeli nie zostało tak powiedziane, to oczywiście jest niedopuszczalne.

Monika Olejnik: Andrzej Duda stwierdził, że Beata Szydło to najlepszy kandydat na premiera, prezydent elekt stwierdził.

Leszek Miller: No wie pani, prezydent ma prawo desygnowania kandydata na premiera i może sobie wybrać kogo chce. Musi jednak pamiętać o tym, że jeżeli już wskaże tego kandydata na premiera, to tenże premier ze swoim rządem musi uzyskać w parlamencie wotum zaufania, więc to nie może być każdy.

Monika Olejnik: A gdyby była taka sytuacja, że właśnie to Beata Szydło to by pan zagłosował za?

Leszek Miller: Ja?

Monika Olejnik: No pan.

Leszek Miller: Przecież ja nie wybieram, przecież ja nie będę głosował na PiS.

Monika Olejnik: Ale w parlamencie, jak pan będzie, jeżeli pan będzie, bo może pan myśli, że pan nie będzie w parlamencie.

Leszek Miller: Nie, ja uważam, że będę w parlamencie, natomiast trudno mi sobie wyobrazić głosowanie na konkurencyjną partię polityczną.

Monika Olejnik: Nie, nigdy na PiS, bo mi się wydawało, że pan blisko jest PiS teraz.

Leszek Miller: No pani żartuje.

Monika Olejnik: Nie, nie chciałby pan...

Leszek Miller: Raczy pani żartować, pani redaktor.

Monika Olejnik: Nie, nie chciałby pan być w koalicji z PiS, gdyby dostał pan taką propozycję?

Leszek Miller: Pani zna mój pogląd na ten temat, wielokrotnie na ten temat się wypowiadałem i nie zmieniłem zdania.

Monika Olejnik: Wie pan, ludzie ostatnio ewoluują, więc pytam pana.

Leszek Miller: Tak?

Monika Olejnik: Tak, zauważyłam.

Leszek Miller: No może inni ewoluują, ja w tej sprawie nie ewoluuję.

Monika Olejnik: A wyobrażałby pan sobie koalicję z Platformą Obywatelską?

Leszek Miller: Proszę pani nie będę mówił o żadnych koalicjach do wyborów.

Monika Olejnik: Ale już pan powiedział o jednej, że nie, PiS.

Leszek Miller: No tak. Jak pani chce mnie zapytać o koalicję to proszę do mnie zadzwonić pięć minut po podaniu wyniku wyborczego.

Monika Olejnik: No, może już nie będą miała po co.

Leszek Miller: Będzie pani miała.

Monika Olejnik: Myśli pan, że tak?

Leszek Miller: Jestem pewien, że będzie pani miała po co.

Monika Olejnik: Czy SLD zagłosuje za panią Kidawą-Błońską na marszałka Sejmu?

Leszek Miller: Zobaczymy, dzisiaj, jutro podejmiemy tę decyzję, być może wysuniemy naszego kandydata, albo naszą kandydatkę na marszałka Sejmu, to wtedy oczywiście będziemy głosować za naszą kandydatką.

Monika Olejnik: Ale dlaczego małe ugrupowanie miałoby mieć marszałka Sejmu, to raczej, jak pan mówi o tradycjach sejmowych to nie przypominam sobie żeby marszałkiem Sejmu był ktoś z jakiegoś malutkiego ugrupowania.

Leszek Miller: No tak, ale ja mówię o tradycjach, które zwykle dotyczą początku kształtowania się Sejmu, czyli początku kadencji, potem jest różnie w czasie kadencji, więc natomiast jeżeli pani Kidawa-Błońska chciałby spotkać się z klubem, bo słyszałem o takim zamiarze to oczywiście serdecznie zapraszamy.

Monika Olejnik: Ale w swojej wielkiej wyobraźni widzi pan poparcie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej?

Leszek Miller: Muszę się zapytać najpierw koleżanek i kolegów, co myślą o tym, bo jak pani wie partia SLD to jest partia demokratyczna.

Monika Olejnik: A czy partia SLD ma dwie głowy, bo Twój Ruch ma dwie głowy, jedna głowa to jest Palikot, druga głowa to jest Barbara Nowacka.

Leszek Miller: A to jest nic nowego, bo w partii Zielonych też tak jest, że jest dwóch, czy dwoje przewodniczących.

Monika Olejnik: A w pana partii kolory są z tyłu.

Leszek Miller: W mojej partii jest jedna głowa, ale inne głowy są równorzędne i równoprawne.

Monika Olejnik: Ale rządzącym jest Leszek Miller, tak?

Leszek Miller: Leszek Miller jest szefem.

Monika Olejnik: Nie jest pan w stanie oddać kawałka swojej władzy.

Leszek Miller: Proszę pani Leszek Miller jest szefem SLD i dysponuje kompetencjami, które są dokładnie opisane w statucie. Natomiast jeżeli pani mówi o różnych poparciach, to udzieliliśmy poparcia panu Bodnarowi na nowego szefa, na nowego rzecznika praw obywatelskich i mam nadzieję, że zostanie przez Sejm wybrany.

Monika Olejnik: A czy Andrzej Seremet powinien być dalej prokuratorem generalnym?

Leszek Miller: Ja uważam, że tyle razy już zbierał zasłużone krytyki, że powinien się poważnie nad tym wszystkim zastanowić, ale pomysł pani premier Kopacz żeby nie przyjąć sprawozdania jest o tyle wadliwy, że chodzi o sprawozdanie z zeszłego roku, a nie dotyczące wydarzeń, które tak dzisiaj bulwersują opinię publiczną.

Monika Olejnik: No, ale może 2014 rok też nie był szczęśliwy dla Andrzeja Seremeta, jak patrzy się na śledztwa w sprawach...

Leszek Miller: Ma pani rację, generalnie żaden rok chyba nie był specjalnie szczęśliwy dla pana prokuratora generalnego.

Monika Olejnik: Ale dobry pomysł pani premier był z wymianą ministrów?

Leszek Miller: Ja sądzę, że to jest kupienie czasu, ale chwilowe, to znaczy w takich sytuacjach kupuje się tydzień, dwa tygodnie, ale zdaje się, że z ministrem zdrowia to pani Ewa Kopacz już ma kłopoty.

Monika Olejnik: Nie, no właśnie pogodził, pogodził środowisko pielęgniarskie.

Leszek Miller: Jak rozumiem zachęcił inne szpitale do podobnych działań.

Monika Olejnik: Ale podwyżki mają być dla wszystkich pielęgniarek.

Leszek Miller: We wrześniu, słyszałem, że we wrześniu.

Monika Olejnik: Dla wszystkich pielęgniarek, tak.

Leszek Miller: Ale słyszałem też wypowiedź pielęgniarek, że to nie o to chodzi, że to jest stanowczo za mało. Zresztą na pewno słusznie, dlatego że przecież wiemy, pensje tak zwanego białego personelu, dla pielęgniarek w niektórych szpitalach to są 1600, 1700 złotych brutto.

Monika Olejnik: A to odejście marszałka Sikorskiego zdumiało pana?

Leszek Miller: No bardziej mnie zdumiało to, że pan marszałek Sikorski powiedział, że ma jedynkę w Bydgoszczy, a wczoraj usłyszeliśmy, że nie ma jedynki w Bydgoszczy.

Monika Olejnik: No to pech.

Leszek Miller: Pech.

Monika Olejnik: Leszek Miller i Monika Olejnik, dziękuję bardzo.

Leszek Miller: Dziękuję bardzo.

Więcej: