Afera reprywatyzacyjna w Warszawie: Hanna Gronkiewicz-Waltz zabiera głos

Afera reprywatyzacyjna w Warszawie i kolejne zatrzymania przez wrocławską prokuraturę prowokują pytania o stanowisko prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej rzekomą wiedzę na temat handlu kamienicami. Stołeczny ratusz zdecydował się opublikować oświadczenie wiceprzewodniczącej PO, które udostępniamy na stronie Radia ZET.

W związku z informacjami medialnymi o wszczęciu przez Prokuraturę Okręgową Warszawa – Praga w Warszawie postępowania w sprawie przyjęcia w nieustalonym miejscu w 2008 roku korzyści majątkowej znacznej wartości w postaci pieniędzy w kwocie 2,5 mln zł przez funkcjonariusza publicznego w osobie Prezydenta m.st. Warszawy lub jego zastępcy, jako konsekwencja zawiadomienia pana Jana Śpiewaka, stanowczo oświadczam, że: 

1. Nie przyjęłam korzyści majątkowej wskazywanej w ww. zawiadomieniu, ani jakiejkolwiek innej.  Gotowa jestem do podjęcia koniecznej współpracy z prokuraturą.

2.  Dzięki działaniom kierowanego przeze mnie Urzędu m.st. Warszawy, po ponad 13 latach od podjęcia decyzji przez Prezydenta m.st. Warszawy Lecha Kaczyńskiego z dnia 17 września 2003 roku (nr GK/DW/I/895/99/MD) o ustanowieniu użytkowania wieczystego działki położonej w Warszawie przy ul. Kinowej/Al. Waszyngtona/Al. Stanów Zjednoczonych na rzecz reaktywowanej przedwojennej spółki, udało się ostatecznie ten temat rozwiązać na korzyść m.st. Warszawy. Po licznych postępowaniach administracyjnych i sądowych, finalnie Sąd Okręgowy w Warszawie w 2016 roku stwierdził nieważność umowy sprzedaży praw i roszczeń zawartej w 2000 roku (sygn. akt II C407/15). W związku z tym miasto nie musi zwracać tej nieruchomości ani wypłacać za nią odszkodowania.

3. Fakty te wprost przeczą logice przyjętej w zawiadomieniu pana Jana Śpiewaka, iż działam na szkodę m. st. Warszawy. Twierdzenia zawarte w tym zawiadomieniu oraz wielokrotnie podawane w dniu dzisiejszym w przestrzeni medialnej, jakobym przyjęła korzyść majątkową, noszą cechy bezprawnego zniesławienia mojej osoby.

4.  Pan Jan Śpiewak, składając zawiadomienie o rzekomym popełnieniu przeze mnie przestępstwa, jako jedyne źródło swojej wiedzy wskazał publikację pana Roberta Prystroma, która w przestrzeni publicznej znajduje się od listopada 2015 roku, (o czym dowiedziałam się dzisiaj) i nie wywołała żadnego zainteresowania mediów, ani organów ściągania.

5. O braku wiarygodności pana Roberta Prystroma świadczy fakt, że został on skazany wyrokiem z dnia 28 czerwca 2016 roku na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata za zniesławienie.

6. W tych okolicznościach rozważam podjęcie koniecznych kroków prawnych mających na celu ochronę moich dóbr prawnych.

RadioZET.pl/materiały prasowe/KM

Więcej: