Felieton Marcina Wojciechowskiego: "Co łączy Madonnę, Lady Gagę i LP?"

Co łączy Madonnę, Lady Gagę i LP? Są Amerykankami włoskiego pochodzenia. Dobre skojarzenie chociaż niemuzyczne. LP czyli Laura rozkochała Was przejmującym utworem "Lost On You", w którym rozlicza się z przeszłością po rozstaniu. Temat pewnie Wam znany, a może jednak nie? 

Zanim "Lost On You" na dobre rozhuśtało się na playlistach stacji radiowych i zdobyło szczyt "Przebojów Radia ZET" sprawdziłem jej notowania w rodzinnym USA i ku zdumieniu okazało się, że jest tam prawie nieznana. Mimo wydania wcześniej trzech płyt umieściła dwa ze swoich singli w pierwszej setce alternatywnej odnogi listy Billboardu. Poprzedni album "Forever For Now" rozszedł się w USA w niespełna dwudziestotysięcznym nakładzie.

Prędzej spotkamy ją w małym klubie ze znajomymi niż w wielkich salach Europy, a to właśnie tutaj rządziła tej jesieni. Sama była zaskoczona sukcesem u nas, wytwórnia szybko wydała EPkę z sześcioma utworami, koncerty dobrze się sprzedają, a Laura częściej bywa w Niemczech, Grecji czy Włoszech niż w Los Angeles, w którym od kilku lat mieszka.

Czy jest szansa na ciąg dalszy tak wielkiego sukcesu? Nie sądzę, że uda się jej wypromować przebój na miarę "Lost On You", które w akustycznej wersji sprawdziłoby się na niszowym festiwalu, a w oryginale miałby szansę na TOP Eurowizji. Jest jednak na albumie "Lost On You" kilka numerów, które szczególnie zwróciły moją uwagę i pokazują, że ta dziewczyna ma talent, osobowośc, odwagę.

Mój typ to "Up Against Me", trzeci raz słucham. Trochę z Gwen Stefani, trochę z osiemdziesiątych. Niezłe "Other People", zasłuchałem się zanim dowiedziałem, że to właśnie ten numer będzie promować dalej album. Tutaj z kolei słyszę Madonnę z samego początku lat 90. "You Want It All" przywołuje wręcz szantowe skojarzenia. Mógłbym tak długo, w każdym utworze coś i to atut LP. Nie są to piosenki nijakie. Gitara, gwizdanie, dodatki, aranżacja i chórki. Wszystko tutaj gra. Refreny do powtórzenia, świetny wokal, a kiedy trzeba LP rzuci f*ckiem.

Lekko znudzony ogromną już popularnością tytułowego singla sięgnąłem po "Lost On You" i nie jestem zawiedziony. Jest się przy czym zatrzymać, momentami rozpędzić i co najważniejsze - wrócić. Dobry pop, pewnie odrobinę podrasowany pod europejski, radiowy i poprawny numer, ale nie zdziwiłbym sie, gdybym usłyszał to w słuchawkach zbuntowanej dziewczyny manifestującej swoje prawdziwe ja. Taka jest LP. Polecam.

Marcin Wojciechowski

Więcej: