"Nie kupujcie tej płyty byłym dziewczynom" - recenzja Marcina Wojciechowskiego

Sporo się zmieniło w twórczości Sylwii Grzeszczak od Jej debiutu w 2008 roku. To był album "Ona i On", w którym upraszczając ONA czyli Sylwia i ON czyli Liber uzupełniali się wzajemnie. Słychać po tych nagraniach upływ czasu i doświadczeń, to drugie zdecydowanie pomogło, jak to w życiu.

Zarówno Sylwia jak i Liber pracują nadal razem, on pisze teksty, ona komponuje i aranżuje. Właśnie wydała swój trzeci, solowy album "Tamta dziewczyna" z przebojem, którego nie muszę chyba przedstawiać. Głos Sylwii Grzeszczak i to, jak nim pracuje, eksperymentuje i jak Jej się to udaje robi wrażenie, zresztą tutaj nie miałem najmniejszych wątpliwości po tym jak Sylwia zaśpiewała w poznańskiej Palmiarni specjalnie dla Słuchaczy Radia ZET, takich koncertów są dziesiątki, ale nie zawsze mogę bywać.

Album otwiera mocne "All For You", pierwsza piosenka Sylwii po angielsku, którą usłyszałem. Pierwsze skojarzenie? Utwór musicalowy. Poprzeczka wysoko ustawiona. Później mamy "Tamtą dziewczynę" czyli jeden z wzorów tego, jak powinien dzisiaj wyglądać radiowy przebój. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale jeżeli chodził za Wami choć jeden dzień do już mamy odpowiedź, a 54 miliony odsłon potwierdzają ten fakt.

Ta płyta nostalgiczna, kobieca, pełna wrażliwości, refleksji, wątpliwości, ale i opisująca piękne i szalone chwile. Autorka zastanawia się nad upływem czasu w "Dla dorosłych" słyszę "kto powiedział, że musimy być dorośli, to jeszcze nie czas" i od razu kojarzy mi się z klasyczną polską piosenkę lat 70. W "Californi" nieoczekiwana muzyczna inspiracja... country. Album tworzy pewną całośc, tematycznie i brzmieniowo podobny, co w pewnym momencie daje poczucie monotonii, ale kto dzisiaj słucha albumu od pierwszego do ostatniego numeru? ;)

Szacunek dla orkiestry. Skrzypce, altówki, wiolonczele, obój wzruszający w "Ociepleniu". Cieszę się, że żywe instrumenty w popie mają się dobrze, a autorzy odnoszą sukcesy. Na zakończenie drugi singiel "Bezdroża". Słyszę tam Mateusza Ziółko, chciałbym choć przez minutę powtórzyć dźwięki tak jak oni, to jest też drugi singiel promujący album Sylwii.

Nie kupujcie tej płyty byłym dziewczynom Panowie, ale mamie na gwiazdkę? Jak najbardziej.

Więcej: