Jest nowy, kwietniowy felieton Marzeny Chełminiak!

Czemu tak bardzo lubimy "nie lubić"? Oto nowy felieton Marzeny Chełminiak, prowadzącej programu Dzień Dobry Bardzo oraz coacha z wykształcenia i zamiłowania. Przeczytajcie koniecznie!

W najnowszym numerze SENSu wokalistka Mela Koteluk opowiada o tym, jak kariera wpłynęła na jej życie, seksuolog Andrzej Depko mówi o tym, co niszczy namiętność w sypialni, a Małgorzata Ohme  w cyklu „Będę mamą” zastanawia się, czy córki muszą być takimi matkami jak ich matki. Ale przede wszystkim - w kwietniowym numerze jest nowy felieton Marzeny Chełminiak! Tym razem Marzena pyta, czemu tak często jesteśmy nastawieni negatywnie, zamiast skupić się na tym, co lubimy i co sprawia nam przyjemność. Miłej lektury!

Myśl jest energią

Lajki. Słowo, które zrobiło zawrotną karierę dzięki Facebookowi. Lajkujemy, wyrażając swoje poparcie, dajemy lajka, bo coś nam się podoba, bo kogoś lubimy albo jesteśmy za. Od pewnego czasu FB rozważa też wprowadzenie przycisku „Nie lubię”. I tego ja nie lubię.

Kiedy w rozmaitych kwestionariuszach pojawia się hasło „Nie lubię…”, zamieniam je na: „Nie lubić”. Nie chcę skupiać się na wyszukiwaniu czegoś, czego nie lubię. Poświęcać temu czas i energię. Nadawać wagę słowu „Nie”. 

Tymczasem komunikacja negatywna ma się dobrze. Często zanim dowiem się, co ktoś lubi, dostaję cały monolog na temat tego, czego nie lubi. Dużo można usłyszeć. Brzmi to nawet zabawnie, gdy dorosły człowiek deklaruje z całą mocą: „Nie znoszę naleśników z serem”. Albo: „Nienawidzę żółtego koloru”, „Nie lubię kobiet z krótkimi włosami”. I robiące furorę w korporacjach moje ulubione: „Jak ja nie lubię poniedziałków”. Niektórzy też wtorków, śród, czwartków. Dopiero piątki są cool. No i weekendy. A potem znów ten nielubiany początek tygodnia.

Wejrzyj w siebie

Komunikacja negatywna niesie negatywne emocje. I negatywnie nakręca. „Nie lubię” to najdelikatniejsze wyrażenie niechęci. Coraz częściej słyszę: „nienawidzę”, „nie znoszę”, na serio? Naprawdę warto się na tym skupiać? Może lepiej odwrócić uwagę od „nie lubię” i uświadomić sobie, co lubię. Kiedy ostatni raz zadaliście sobie pytanie, co lubicie? Co naprawdę lubicie. Co lubię robić w weekend, gdy nie idę do pracy? Co lubię w swojej pracy? Co lubię, nie mylić z tym, co muszę. Albo czego ode mnie oczekują. Może się okazać, że to wcale nie takie oczywiste. Trzeba się zatrzymać i zebrać myśli. Bo tu odpowiedź nie pojawia się w sekundę, jak w przypadku „nie lubię”. Czasem potrafi zdołować, bo skoro lubię, to czemu tego nie robię? A skoro nie robię, to czy ja w ogóle żyję po swojemu, czy raczej w zgodzie z rolą, jaką pełnię w rodzinie, oczekiwaniami pana, pani, społeczeństwa? Czy czuję się tak, jak się czuję, czy tak, jak mam się czuć?

Dostrzegaj pozytywy

Kontestowanie rzeczywistości, jakie to modne. Koncentrowanie się na problemach, z minimalizowaniem tego, co pozytywne. Rząd nie taki, kraj nie ten, pensja niezadowalająca, pogoda też mogłaby być lepsza. Inni to mają dobrze, ja o wszystko muszę walczyć. Nie mogę sobie odpuścić, bo to może sporo kosztować. Cała masa przekonań, z powodu których cenzurujemy, okrawamy rzeczywistość, robimy rzeczy, których wcale nie chcemy robić. Czujemy to, co wydaje nam się, że powinniśmy czuć. Jakoś tak oddychamy półgębkiem. Aż do momentu, gdy ważne zdarzenia sprowokują zmianę. Zamkną nas w domu, pod kocem, wywołają smutek, refleksję. I wtedy mamy wielką szansę odkryć, że nie warto fałszować doświadczeń. Bo pełny obraz dają wszystkie kolory. Nasza codzienność to całość doświadczenia. I „lubię”, i „nie lubię”. Nie tylko czarnowidztwo. I nie tylko euforyczne – „jest cool”.

Felieton Marzeny Chełminiak możecie również przeczytać w najnowszym numerze SENSu.

Marzeny możecie posłuchać każdego poranka, od 6 do 10 w Dzień Dobry Bardzo!

Więcej: