Anna Zalewska

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest minister edukacji Anna Zalewska, wita Monika Olejnik, dzień dobry pani minister.

Anna Zalewska: Dzień dobry, witam.

Monika Olejnik: Władze Warszawy namawiają rodziców żeby sześciolatki poszły do szkoły, a nie do przedszkoli. Dobra akcja?

Anna Zalewska: Każda akcja, która wiąże się z walką o dziecko, bo przecież mamy do czynienia z zatrważającym niżem demograficznym w Polsce jest dobra, pod warunkiem, że jest to po prostu akcja reklamowa, akcja pokazująca świetne zaplecze, do którego sześciolatek mógłby trafić, a nie akcja na siłę, akcja wbrew rodzicom. Bo rodzice tak naprawdę zdecydowali w 80 proc. życzą sobie żeby dziecko uczyło się w wieku sześciu lat w przedszkolu, bo dziecko będzie się uczyć.

Monika Olejnik: Tak, a co zrobić z takimi sytuacjami, gdzie nie będzie miejsc w przedszkolu dla dzieci, które powinny być w tym przedszkolu, ponieważ dzieci powinny być zgodnie z reformą, która była poprzednio w podstawówce.

Anna Zalewska: Wczoraj byłam na europejskim kongresie samorządowym w Krakowie, w ogóle jestem tam już piąty raz, mam wrażenie, że zarządzanie oświatą przenosimy do Krakowa, rozmawiałam z wiceprezydent odpowiedzialną za edukację, która powiedziała, że poradzili sobie z przedszkolami, nie ma większych problemów.

Monika Olejnik: No tak, Kraków może sobie poradzić, Warszawa może sobie poradzić, ale są takie miejsca w Polsce, które nie mogą sobie, mogą sobie nie poradzić.

Anna Zalewska: Ale pani redaktor, ja jestem bardzo zainteresowana tymi miejscami, dlatego że wszędzie próbujemy to diagnozować. Kiedy patrzymy na duże liczby mamy oto taką wiedzę, że 50 tys. wolnych miejsc zostanie, to po pierwsze. Po drugie, w 2013 r., kiedy była kumulacja przedszkolaków, milion trzysta dzieci było w przedszkolach, nie zabrakło dla nikogo miejsc, a trzylatki były uprzedszkolnione, przepraszam za ten kolokwializm i brzydkie słowo, w 84 proc. W tej chwili mamy ponad dwieście, trzysta tysięcy mniej dzieci. Zresztą nie patrzmy na trzylatków, po pierwsze poprzedni rząd zdecydował, że prawo trzylatek ma od września 2017 r. do przedszkola, więc mamy jeszcze czas i ja uczciwie mówię, że ten czas wykorzystajmy, pokażmy białe plamy, rzeczywiście tam, gdzie trzeba wyrównywać szanse, bo to jest bardzo ważne, 500 plus, to plus to jest również przedszkole i żłobek. My bardzo poważnie traktujemy małe dzieci. I rozmawiam z samorządowcami. Jestem po kilkudziesięciu spotkaniach…

Monika Olejnik: Ale mnie tylko dziwi pani minister, dlaczego nasze dzieci są inne…

Anna Zalewska: …z samorządowcami, gdzie okazuje się, że samorządowcy nie zgłaszają tego rodzaju problemów.

Monika Olejnik: Mnie tylko dziwi dlaczego nasze dzieci są inne niż dzieci europejskie, dlaczego nasze dzieci tak późno mają iść do szkoły w wieku 7 lat dopiero, skoro te dzieci są bardziej rozwinięte od dzieci sprzed dziesięciu lat, sprzed dwudziestu lat.

Anna Zalewska: Pani redaktor mówi językiem rzeczywiście władz Warszawy, które wbijają w taki…

Monika Olejnik: Nie, nie, proszę panią…

Anna Zalewska: …w taki wstyd rodziców…

Monika Olejnik: Nie, proszę pani, mówię swoim własnym językiem, Moniki Olejnik.

Anna Zalewska: Ja rozumiem rodziców.

Monika Olejnik: No, zna pani dane w jakim wieku dzieci chodzą w Europie do szkoły.

Anna Zalewska: Ale oczywiście, że tak.

Monika Olejnik: No to dobrze.

Anna Zalewska: I szczególnie w krajach skandynawskich, gdzie są najlepsze wyniki, w tym w Finlandii, byłam w Berlinie, rozmawiałam z panią minister Finlandii, gdzie siedmiolatek idzie do szkoły.

Monika Olejnik: W Polsce też były najlepsze wyniki, też jesteśmy w rankingach bardzo wysoko w nauczaniu.

Anna Zalewska: Ależ pani redaktor, w odtwarzaniu, w odtwarzaniu, bo to jest raport Pizy , natomiast w rozwiązywaniu problemów już nie, trzeba przeczytać bardzo dokładnie cały raport. Ale wracając do tego wstydu, że oto nasze dzieci…

Monika Olejnik: Ja nie mówię, że wstyd, tylko się dziwię.

Anna Zalewska: …nie chodzą do szkoły. Pani redaktor dziecko ma się uczyć w takich warunkach żeby to było dla niego bezpieczne i żeby rzeczywiście się rozwijało. Póki co Polska szkoła nie jest taką szkołą, o której mówimy we Francji, w Niemczech, czy w Wielkiej Brytanii. Uwaga, tam rzeczywiście jest mowa o tym, że do szkoły idzie czterolatek, nie, czterolatek idzie do przedszkola. Dziecko naprawdę się bawi doskonale.

Monika Olejnik: A proszę pani, a czy w szkole skandynawskiej dziecko dźwiga torby, na szczęście teraz są na kółkach tornistry, dźwiga tyle książek, czy dziecko skandynawskie uczy się, musi się uczyć po szkole i siedzieć godzinami nad lekcjami?

Anna Zalewska: Ale oczywiście, że nie.

Monika Olejnik: Dziecko skandynawskie w szkole odrabia lekcje. Widziała pani sale, jakie to wszystko przyjazne w szkole, rodzice nie muszą.

Anna Zalewska: Tak, oczywiście.

Monika Olejnik: A czy pani zmieni tak nasze nauczanie żeby dzieci nie dźwigały tych książek do szkoły?

Anna Zalewska: Ależ oczywiście pani redaktor.

Monika Olejnik: Tak! No to dobrze.

Anna Zalewska: Traktuję to jako głosy…

Monika Olejnik: Będą lżejsze.

Anna Zalewska: Jako głos w debacie. Chcę zwrócić na jedną rzecz uwagę.

Monika Olejnik: Ta debata jest od lat, że te dzieciaki dźwigają, dźwigają…

Anna Zalewska: Ale bardzo poważnie rozmawiamy o bardzo konkretnych rozwiązaniach, samorządowcy…

Monika Olejnik: Dzieci są obciążone.

Anna Zalewska: Dyrektorzy uczestniczą w panelach, gdzie nie tylko mówią co im się nie podoba, ale próbują to przekuć na jakieś rozwiązania. A propos Skandynawii, ciężkich tornistrów, tam nie ma dwuzmianowości. Jesteśmy jednym z dwóch krajów w Europie, które ma dwie zmiany. Jakby pani spróbowała poprosić tłumacza…

Monika Olejnik: Teraz będą dwie zmiany w przedszkolach, będzie taki tłum w przedszkolach, że będą dwie zmiany.

Anna Zalewska: …o tłumacza żeby przedyskutował to z ministrem innego kraju europejskiego to po prostu mruga oczami, kompletnie tego nie rozumie. To jest pierwsza rzecz do załatwienia, żebyśmy wykorzystali maksymalnie niż demograficzny.

Monika Olejnik: Nic się nie zmieniło, za pani czasów była dwuzmianowa szkoła?

Anna Zalewska: Niż demograficzny…

Monika Olejnik: Pani minister, była, czy nie?

Anna Zalewska: Ale w ciągu kilkunastu lat będzie mniej dwa miliony dzieci. Musimy to wykorzystać do tego żeby była jedna zmiana.

Monika Olejnik: Nie, no będzie ich więcej, 500 plus doprowadzi do tego, że będzie więcej dzieci.

Anna Zalewska: Ale to za kilka lat, pani redaktor.

Monika Olejnik: No właśnie.

Anna Zalewska: Ale póki co jest dramatyczny niż demograficzny, jesteśmy w czołówce starzejących się państw świata. Ale wróćmy do e-teczek.

Monika Olejnik: Bo gdyby kobiety łatwo mogły zaprowadzić dziecko do przedszkola, miały miejsce w przedszkolach…

Anna Zalewska: Tak i to jest oczywiście, rozmawiam z kobietami.

Monika Olejnik: Pani minister, dzisiaj jest bulwersująca sprawa…

Anna Zalewska: Ale nie odpowiedziałam na temat tornistrów. Jedną z możliwości, to właśnie ta klasa, w której zostawia się książki i nie nosi się w tę i z powrotem, a druga to klasa wyposażona, m.in. w komputer i tablicę multimedialną. Cyfrową szkołę troszeczkę zmarnowaliśmy, że dziecko będzie mogło korzystać z e-podręcznika. Możliwości jest bardzo dużo. I wiele lat na to żeby rzeczywiście to zrobić.

Monika Olejnik: Pani minister, dzisiaj jest bulwersująca sprawa opisana w „Gazecie Wyborczej”. W poniedziałek, w szkole podstawowej w Radomiu na lekcji religii w dwóch klasach piątych, katechetka opowiadała dzieciom o przebiegu aborcji. I mówiła dzieciom, że wyrywa się z ciała kobiety, najpierw wyciąga się główkę, którą się odrywa od ciała, tak mówiła dzieciom jedenastoletnim katechetka, co pani na to?

Anna Zalewska: Pani redaktor, pani przeczytała cały artykuł.

Monika Olejnik: Tak.

Anna Zalewska: I pani katechetka przeprosiła, nadużyła rzeczywiście zaufania rodziców. Zrobiła to na zbyt wczesnym etapie, bo to było przede wszystkim oburzające, że rzeczywiście jedenastolatka niekoniecznie zna swój cykl, zna swoje ciało, a dowiaduje się już o tak drastycznych zdarzeniach, prawdziwych.

Monika Olejnik: Czyli nie powinna w ogóle pracować ta katechetka.

Anna Zalewska: „Niemy krzyk” jest dobrym dokumentem, który rzeczywiście powinien być znany nastolatkom rozpoczynającym życie seksualne.

Monika Olejnik: Czyli od którego roku życia?

Anna Zalewska: Natomiast, o tym decydują również rodzice.

Monika Olejnik: A szkoła powinna decydować, czy nie.

Anna Zalewska: Nie.

Monika Olejnik: No właśnie ta pani opowiadała, ta katechetka opowiadała dzieciom o „Niemym krzyku” żeby obejrzały.

Anna Zalewska: Przede wszystkim powinni decydować rodzice, ja w ogóle generalnie uważam, że edukacja seksualna powinna być po stronie rodziców, szkoła powinna być ewentualnie wsparciem.

Monika Olejnik: Czyli, przepraszam, katecheci w ogóle nie powinni mówić o edukacji seksualnej?

Anna Zalewska: Ale to nie była edukacja seksualna.

Monika Olejnik: Ale pytam, ale pytam.

Anna Zalewska: To była mowa o życiu.

Monika Olejnik: No, wie pani, jak się mówi o aborcji, to co to jest?

Anna Zalewska: Ale to była dyskusja o życiu i o tym, że trzeba szanować ludzkie życie.

Monika Olejnik: I mówić o aborcji jedenastolatkom.

Anna Zalewska: Ale ustaliłyśmy pani redaktor, że to jest za wcześnie. I ustaliłyśmy, że pani katechetka przeprosiła rodziców i rodzice to zaakceptowali.

Monika Olejnik: A od którego roku życia katechetka, albo katecheta może opowiadać dzieciom w szkole o aborcji?

Anna Zalewska: Katecheta i katechetka to taki sam nauczyciel, jak każdy inny, w związku z tym nie ma jakiejś granicy i nie ma decyzji o tym, od którego momentu się mówi. Są podręczniki, są podstawowy programowe, m.in. te z przyrody, które w określony sposób pokazują cielesność człowieka i są lekcje wychowawcze. Myślę, że edukacja seksualna powinna właśnie być w sposób najbardziej intymny przeprowadzana, nie jako terapia grupowa w klasie, ale właśnie pedagog, nauczyciel wychowawca, który nie ma czasu nawet rozmawiać o codziennym życiu i codziennych problemach, a cóż dopiero o problemach seksualnych nastolatka, powinien być tym, który rzeczywiście powinien być przygotowany do wsparcia, ewentualnie odesłania dziecka w takie miejsce, gdzie o swoich problemach mógł rozmawiać. Ale przede wszystkim…

Monika Olejnik: Ale gdzie dziecko, przepraszam, gdzie nastolatka może rozmawiać o swoich problemach, czy powinna się od nauczyciela dowiedzieć o swojej płciowości i tym wszystkim, co się z tym wiąże, powinien nauczyciel mówić żeby, jeżeli na przykład rodzice nie potrafią dziewczynce powiedzieć, co to jest menustracja, to chyba powinien to nauczyciel zrobić, prawda? Żeby dziewczynka nie była w szoku.

Anna Zalewska: Pani redaktor myślę, że to są problemy naszych rodziców i pokolenia naszych rodziców. Już na pewno nie pani i nie moje. Zróbmy rachunek sumienia publicznie, czy pani redaktor zrobiła edukację seksualną swojemu własnemu dziecku, bo ja swoim córkom tak. I myślę, że…

Monika Olejnik: Ale są rodzice, którzy nie potrafią tego zrobić i warto żeby szkoła robiła.

Anna Zalewska: My jesteśmy tym pokoleniem, które rzeczywiście o seksualności potrafi rozmawiać, szczególnie ze swoimi dziećmi i powinniśmy zachęcać do tego rodziców, bo to jest rzeczywiście najbardziej intymna sfera.

Monika Olejnik: Dobrze, a czy katechetka, która…

Anna Zalewska: I rzeczywiście powinniśmy rzecz…

Monika Olejnik: Ta katechetka, która zrobiła taką traumę dzieciom powinna uczyć nadal, czy powinna być wyrzucona ze szkoły.

Anna Zalewska: Ale zdaje się pani redaktor, że rodzice zaakceptowali te przeprosiny. Myślę, że będzie się tam…

Monika Olejnik: Ale ja pytam panią, pani jest ministrem edukacji.

Anna Zalewska: Myślę, że…

Monika Olejnik: I katecheza też powinna być włączona w nadzorze, no właśnie.

Anna Zalewska: W nadzorze, w nadzorze pedagogicznym.

Monika Olejnik: No właśnie.

Anna Zalewska: …który został wzmacniany, bo poprzedni rząd prawie wyrugował ten nadzór pedagogiczny…

Monika Olejnik: Nad katechezą.

Anna Zalewska: Kuratorzy spotykają się, nie nad katechezą, w ogóle nad…

Monika Olejnik: Powinna pracować, czy nie?

Anna Zalewska: W ogóle nad…

Monika Olejnik: Według Anny Zalewskiej, ministra edukacji?

Anna Zalewska: To jest rozmowa z panem dyrektorem, jeżeli jest tam zgoda i rzeczywiście doszło do rozmowy z rodzicami i przeprosin, proszę zauważyć, że rzadko się zdarza, że nauczyciele…

Monika Olejnik: Do przeprosin, no że ksiądz przeprasza, tak.

Anna Zalewska: …zachowują, katechetka, myślę, że zostanie przeprowadzona lekcja, na której wszystko zostanie wyjaśnione…

Monika Olejnik: Wytłumaczone dzieciom, że aborcja i dzieci dowiedzą się, co to jest aborcja.

Anna Zalewska: I wyciągnięte wnioski.

Monika Olejnik: I dzieci dowiedzą się jeszcze, co to jest aborcja, jeszcze raz jedenastolatkowie, jak można przeprowadzić jeszcze raz lekcję z tymi dziećmi.

Anna Zalewska: Ale pani redaktor proszę zauważyć, że wszystkie środowiska LGBT mówią o seksualności właśnie już od 12, 13 roku życia.

Monika Olejnik: Ale ja nie mówię o środowiskach LGBT, bo ja mówię o katechetce.

Anna Zalewska: To musimy, musimy się na coś zgodzić. Tak, jestem konsekwentna. I przeczytałam cały artykuł, wymowa tego artykułu jest znacznie łagodniejsza niż chciałaby pani redaktor.

Monika Olejnik: Anna Zalewska…

Anna Zalewska: Katechetka przeprosiła, myślę że odbędą się spotkania i rozmowy, które będą sytuację wyjaśniać.

Monika Olejnik: Anna Zalewska i Monika Olejnik, www.radiozet.pl.

Anna Zalewska: Dziękuję bardzo.

Monika Olejnik: No nie wiem czy jest taki łagodny ten artykuł, skoro jest mowa o tym, w jaki sposób było powiedziane, co to jest aborcja, że mała dziewczynka była tak przerażona, że myślała, że aborcja dotyczy też małych dzieci, że czuwała nad swoim rodzeństwem. Więc nie wiem czy to jest taka łagodność w tym artykule.

Anna Zalewska: Tak, tak. Ale też pani redaktor jedenastoletnie dziewczynki, no też już powinny być po rozmowach ze swoimi rodzicami nie na temat aborcji, broń boże, natomiast na temat tego, jak rzeczywiście wygląda…

Monika Olejnik: Ale pani doskonale wie, że są rodzice, którzy nie potrafią, nie potrafią!

Anna Zalewska: Ale my nie możemy…

Monika Olejnik: To ludzie uświadomieni potrafią, a nieuświadomieni nie potrafią, są różne sytuacje.

Anna Zalewska: Ale kto to, ja wiem, a kto to jest rodzic nieuświadomiony w dwudziestym pierwszym wieku, no proszę, ja naprawdę przebywam w najprzeróżniejszych środowiskach.

Monika Olejnik: Wie pani…

Anna Zalewska: To nie jest problem zgłaszany.

Monika Olejnik: Wie pani, nieuświadomiony rodzic to jest taki, który mówi, że tabletka l-one, to jest tabletka wczesnoporonna, to jest rodzic nieuświadomiony.

Anna Zalewska: Ale nie ma do tego prawa? Przecież zależy do jakiego, w jakim momencie jest…

Monika Olejnik: Nie.

Anna Zalewska: …ta tabletka podana.

Monika Olejnik: A według pani to jest środek poronny?

Anna Zalewska: Dla mnie jest to tabletka, która powinna być na receptę.

Monika Olejnik: Ale czy to jest środek poronny według pani minister?

Anna Zalewska: Ale pani redaktor, to powinna być tabletka na receptę, bo jest silnie hormonalna i ponieważ wszystkie leki hormonalne są podawane na receptę…

Monika Olejnik: Ale czy to jest tabletka poronna, czy nie, wczesnoporonna?

Anna Zalewska: Myślę, że lekarze powinni o tym decydować dlatego pani redaktor mowa jest o tym, że dziewczynka powinna się udać do lekarza po to żeby uzyskać receptę.

Monika Olejnik: Ale wie pani, sama nazwa wskazuje, jest to tabletka wczesnoporonna, czyli to jest dzień po, więc jak ona pójdzie do lekarza, nim dostanie się do tego lekarza to już może być za późno.

Anna Zalewska: Myślę, że powinniśmy my się pomartwić żeby usprawnić kolejki i żeby rzeczywiście dziewczynki z takim kłopotem no nie musiały oczekiwać w długich kolejkach, ale myślę, że w przychodniach ginekologicznych nie ma jakiegoś większego kłopotu.

Monika Olejnik: Ale mówię o tym, że to jest, to nie jest tabletka wczesnoporonna, więc dziwię się, że została zakazana.

Anna Zalewska: Ale ona nie jest zakazana. Jest tylko na receptę.

Monika Olejnik: Że jest zakazana, to ja pani przeczytam, „W 99 r. na Węgrzech preparaty antykoncepcji awaryjnej zostały dopuszczone do sprzedaży bez recepty. Liczba aborcji wśród dziewcząt młodszych niż osiemnastoletnie spadła o połowę”.

Anna Zalewska: Wystarczy recepta.

Monika Olejnik: Ale czy pani nie rozumie, że się czeka w kolejce, no jak recepta?

Anna Zalewska: Ale jak długie są kolejki.

Monika Olejnik: No to może pani minister nie chodzi w ogóle do przychodni i nie wie, jakie są kolejki, że nie tak łatwo się dostać do specjalisty, najpierw trzeba iść do…

Anna Zalewska: Ja wiem, ale do ginekologa to nie jest taki problem.

Monika Olejnik: Najpierw trzeba iść, od razu można iść do ginekologa?

Anna Zalewska: Według mnie tak, z tego co pamiętam.

Monika Olejnik: Nie, najpierw chyba trzeba do lekarza pierwszego kontaktu.

Anna Zalewska: Nie, nie, nie, do ginekologa chyba nie.

Monika Olejnik: Tak, nie, a właśnie tak, najpierw trzeba iść do lekarza pierwszego kontaktu, potem lekarz pierwszego kontaktu, no dobrze, czy w ogóle pani minister jest za całkowitym zakazem aborcji, czy nie.

Anna Zalewska: Ale to nie jest pytanie na temat edukacji.

Monika Olejnik: Ale pani minister jest również posłem.

Anna Zalewska: Jestem za ochroną życia i wtedy, kiedy będzie projekt ustawy będę się na ten temat wypowiadać, a przede wszystkim w określony sposób zagłosuję. Czytałam tutaj taką rzeczywiście analizę w „Gazecie Wyborczej”, najbardziej konserwatywni są młodzi ludzie, większość sondaży pokazuje, że rzeczywiście Polacy są za tym, co jest, to znaczy za tym kompromisem. Obywatele mają prawo zbierać podpisy, właśnie to się dzieje, żyjemy w wolnym kraju. Wtedy, kiedy będzie gotowy projekt oczywiście będziemy się odnosić.

Monika Olejnik: Ale czy według pani minister powinno zmieniać się ten kompromis, czy nie, czy powinien być taki, jaki jest.

Anna Zalewska: Czekam na projekt ustawy, dopiero wtedy, kiedy projekt ustawy będzie, będę na ten temat dyskutować.

Monika Olejnik: No dobrze, ale mamy tak, kobieta gwałcona powinna mieć wybór, czy nie, według pani minister.

Anna Zalewska: Pani redaktor, w tej chwili mamy takie, a nie inne przepisy i mamy taki, a nie inny kompromis, który bezwzględnie szanuję. Mamy dwa projekty zdaje się, jeden już jest złożony w sejmie, nie znam go, pod drugim zbierane są podpisy. I dopóki nie zobaczymy poszczególnych zapisów i artykułów to trudno na ten temat dyskutować i oceniać.

Monika Olejnik: W zeszłym tygodniu Jarosław Kaczyński, szef pani klubu, powiedział, że…

Anna Zalewska: Szef mojej partii, a nie mojego klubu.

Monika Olejnik: Przepraszam, szef pani partii, a nie klubu oczywiście, szef pani partii powiedział, że ma nadzieję, że większość posłów zagłosuje za zakazem aborcji, czy pani jest w tej większości?

Anna Zalewska: Ale pani redaktor, myślę, że pani przekłamała słowa Jarosława Kaczyńskiego.

Monika Olejnik: Nie.

Anna Zalewska: Dlatego, że on powiedział, że w wypadku PiS nie ma dyscypliny światopoglądowej.

Monika Olejnik: Ale ma nadzieję, że większość przegłosuje za, był ten drugi człon do tego. Czy pani jest w tej większości?

Anna Zalewska: W związku z tym rzeczywiście oddaję wolność głosowania. Ponieważ ja nie mam zwyczaju wypowiadać się na temat swojego zachowania, czy w ogóle na temat przepisu, który działa…

Monika Olejnik: Ale poprzednio pani głosowała, pamiętam, za tym żeby do pierwszego czytania poszedł ten projekt.

Anna Zalewska: Każdy projekt obywatelski, proszę zauważyć, że również ten, który budził nasze też i takie emocje i sprzeciw o tym żeby religia przestała być finansowana ze środków budżetowych również projekt obywatelski poszedł do prac, do komisji.

Monika Olejnik: Pani minister, czy religia powinna być na maturze? Normalnym takim przedmiotem?

Anna Zalewska: Jeżeli pojawi się wniosek episkopatu, oczywiście rozważymy, bo to jest tryb dwuletni i rzeczywiście jest to przedmiot, przedmiot potrzebny tym, którzy zdają na teologię, czy też chcą się dostać do seminarium, jest to spora grupa, w związku z tym jeżeli będzie takie zainteresowanie, jeżeli zostaną opracowane no, dokumenty, które upoważnią do starania się o to żeby ona była na maturze nie widzę przeciwwskazań.

Monika Olejnik: Czy martwi panią to, co się dzieje ze Światowymi Dniami Młodzieży, z tym, że agencje, które się zajmują tym, nie agencje, ale służby mówią, że Brzeg to jest niebezpieczne miejsce na Światowe Dni Młodzieży?

Anna Zalewska: Z tego, co wiem to jest to raport pani redaktor, który odzwierciedla przede wszystkim stan, który myśmy no otrzymali w spadku po poprzednim rządzie, przypominam pani redaktor, że miała to być impreza o zasięgu lokalnym, nie krajowym i nie światowym.

Monika Olejnik: Przepraszam bardzo, ale to przygotowuje Kościół, już nie mieszajmy w to Platformę Obywatelską.

Anna Zalewska: Nie, nie, nie, no ale to rzeczywiście jeżeli mówimy o odpowiedzialności, zabezpieczeniu to musi tam rzeczywiście być tam zabezpieczenie ze strony państwa. Jest deklaracja pana ministra Błaszczaka i pani premier Beaty Szydło, że w każdym miejscu te Światowe Dni zabezpieczymy i ja przyjmuję te deklaracje, biorę również za to odpowiedzialność. Jest decyzja strony kościelnej, są pokazane te warunki, które trzeba jeszcze spełnić żeby spokojnie młodzież mogła uczestniczyć w światowych dniach i myślę, że one zostaną spełnione. No takie jest nasze zadanie.

Monika Olejnik: No tak, słyszałam księdza, który jest odpowiedzialny właśnie za to, co będzie się działo i mówi, że tylko jakiś kataklizm może spowodować to, że przeniesiemy spotkanie, mszę z Brzegów w inne miejsce.

Anna Zalewska: Zdaje się, że nawet mówił o jakiejś powodzi.

Monika Olejnik: Tak, tak, tak.

Anna Zalewska: Tam jest podmokły grunt.

Monika Olejnik: Tak, tylko kataklizm.

Anna Zalewska: W związku z tym oczywiście prawdopodobnie uczestniczą, Kościół uczestniczy aktywnie w eliminowaniu tych wszystkich barier, które mogłyby powodować…

Monika Olejnik: No tak, ale w sumie to nie Kościół będzie odpowiadał za bezpieczeństwo, tylko polskie władze.

Anna Zalewska: Ale jak pani redaktor powiedziała, jest gospodarzem, jest partnerem do eliminowania tychże wszystkich barier. Jesteśmy odpowiedzialni, musimy zabezpieczyć Światowe Dni Młodzieży i to czynimy.

Monika Olejnik: Jak pani patrzy na ten spór, który jest między TK a Komisją Wenecką, a władzami.

Anna Zalewska: Ależ to nie jest spór między TK, Komisją Wenecką, czy broń boże Komisją Europejską czy Parlamentem Europejskim. To rzeczywiście jest spór polityczny, który zaczął się w czerwcu ubiegłego roku, wybieranie na zapas sędziów, na okoliczność ewentualnej przegranej już było kuriozum. Ja przypominam, co zresztą w tej ustawie też było, pamiętam, bo mnie to bulwersowało podniesienie m.in. gwarancji mieszkaniowych, dyskusja o podniesieniu pensji, kiedy mówimy o ośmiu rozprawach w ciągu miesiąca.

Monika Olejnik: Tak, ale już PO przyznało się do błędu, już stwierdzono, że te dwa miejsca są niekonstytucyjne.

Anna Zalewska: W związku z tym, no jasne, w związku z tym jeżeli się przyznało to powinno zaakceptować te zmiany, które zostały zaproponowane już przez zjednoczoną prawicę, dlatego że one właśnie eliminowały te wszystkie błędy, do których przyznała się Platforma.

Monika Olejnik: Tak, ale teraz mamy orzeczenie Trybunału i…

Anna Zalewska: PO i PSL. Orzeczenie, które zdaje się było w niepełnym składzie, bo pan prezes Rzepliński działa w jurysdykcji ustawy, którą on uznał za stosowne przestrzegać, lekceważy tę ustawę, która została…

Monika Olejnik: Nie, ta ustawa jest niekonstytucyjna.

Anna Zalewska: Która została…

Monika Olejnik: Jest niekonstytucyjna z 9 marca, jest niekonstytucyjna ustawa.

Anna Zalewska: Tak, tak, tak. Myślę, że rzeczywiście bardzo dobrze się stało, że ta dyskusja przenosi się do sejmu, bo to był projekt poselski, rzeczywiście tam ten konflikt powinien zostać, powinien być rozwiązany. Dyskusje europejskie, no patrzę na nie z takim dużym dystansem, ale i zażenowaniem, dlatego że nie wyobraża sobie chyba pani redaktor, że pomknęlibyśmy do Bundestagu, prawda, dyskutując, że nie podobają nam się najprzeróżniejsze rozwiązania, na przykład związane z polityką imigracyjną.

Monika Olejnik: Ale nie rozumiem, Unia Europejska jest Bundestagiem, o co tutaj chodzi?

Anna Zalewska: No nie, nie, nie, nie pokazuję tylko jak można się daleko wtrącać…

Monika Olejnik: No państwo, państwo pomknęli na przykład do Brukseli.

Anna Zalewska: Wtrącać, wtrącać w rozstrzygnięcia w danym kraju. Ja chcę przypomnieć, że naprawdę UE ma duży problem, duży problem związany z imigrantami, prawda.

Monika Olejnik: Ale my też mamy problem, też mamy problem, skoro przyjeżdżają do nas przedstawiciele Unii i mówią, że powinno być orzeczenie Trybunału, powinno być opublikowane.

Anna Zalewska: Pani redaktor, ale czy pani redaktor analizuje różnego rodzaju badania, obywateli naprawdę to nie interesuje. My bardzo sztucznie staramy się pokazywać…

Monika Olejnik: No ja widziałam obywateli, którzy wychodzą na ulice.

Anna Zalewska: Konflikt, tak, tak, tak, szczególnie, kiedy stoją na czele tychże obywateli przedstawiciele opozycji, oczywiście mają do tego prawo. Proszę zauważyć…

Monika Olejnik: Ale powstał taki ruch KOD, KOD się nazywa.

Anna Zalewska: …tak, na czele z alimenciarzem, przepraszam, ale tutaj mam emocje i pozwalam sobie na kolokwializm.

Monika Olejnik: Przypominam sobie, jak, a czy pani mówiła o alimenciarzu, przepraszam śp. wicepremierze Gosiewskim, który nie płacił alimentów i dopiero zaczął płacić, jak mu zwrócił uwagę prezes Kaczyński, mówiła pani wtedy o alimenciarzu?

Anna Zalewska: Jesteśmy, jesteśmy…

Monika Olejnik: Proszę powiedzieć, bo nie słyszałam.

Anna Zalewska: Tak, ale Przemysław Gosiewski…

Monika Olejnik: Nie słyszałam żeby pani…

Anna Zalewska: Ale Przemysław Gosiewski nie był wtedy bohaterem demonstracji. Ja chciałabym tylko zwrócić uwagę

Monika Olejnik: No, ale jakie to ma znaczenie, nie płacił alimentów.

Anna Zalewska: Pani redaktor, nie, ale pani redaktor, no to proszę to powiedzieć kobietom.

Monika Olejnik: No właśnie.

Anna Zalewska: Ja mam tylko taki apel do…

Monika Olejnik: Tylko wtedy pani nie mówiła o alimenciarzu.

Anna Zalewska: …do tych, którzy składają się, milion trzysta złotych zebrał KOD, może tak żeby odium tego absurdalnego zachowania bohatera, na którego jest kreowany pan Mateusz Kijowski, rzeczywiście może by tak złożyli się na to żeby oddał dzieciom i żonie pieniądze, które jest im winien.

Monika Olejnik: Skoro pani tak moralizuje, to proszę powiedzieć, jak pani się czuje…

Anna Zalewska: Nie moralizuję.

Monika Olejnik: Jak pani się czuje w klubie z panem, który był oskarżany przez swoją żonę, że ją bił.

Anna Zalewska: Ja nie moralizuję.

Monika Olejnik: Poseł Zbonikowski bodajże, tak, ale proszę pani powiedzieć, jak pani się czuje z takim posłem.

Anna Zalewska: Nie znam…

Monika Olejnik: Nie zna pani tej historii?

Anna Zalewska: Nie znam tej historii.

Monika Olejnik: A, nie zna pani tej historii.

Anna Zalewska: Natomiast…

Monika Olejnik: Jak to nie zna pani historii posła z własnego klubu, który tak się zachowywał wobec swojej żony?

Anna Zalewska: Jesteśmy, tak, pani redaktor jesteśmy bardzo dużym klubem.

Monika Olejnik: Niesamowite!

Anna Zalewska: Jesteśmy bardzo dużym klubem i rzeczywiście no nie zawsze się zna wszystkie historie. Natomiast rozmawiamy o TK, twarzy konfliktu TK, a pani redaktor…

Monika Olejnik: Nie, twarzą Trybunału to jest prof. Rzepliński, czy on też ma coś…

Anna Zalewska: Walki, walki o TK.

Monika Olejnik: Twarzą walki o to żeby Trybunał był w takim składzie, w jakim jest, jest twarzą tego żeby była w Polsce praworządność.

Anna Zalewska: Ale to opinia pani redaktor i opinia pana Rzeplińskiego, wszystko na to wskazuje…

Monika Olejnik: Nie, to jest opinia Krajowej Rady Sądownictwa, to jest opinia NSA, itd.

Anna Zalewska: Wszystko na to wskazuje, no chcę tylko powiedzieć, że rzeczywiście ustawy uchwala polski sejm, to jest konsekwencja…

Monika Olejnik: A konstytucyjność sprawdza Trybunał.

Anna Zalewska: Oczywiście, że tak, ale też w granicach tej konstytucji i w granicach prawa. Nie może dowolnie interpretować wszystkich zapisów.

Monika Olejnik: A co ma zrobić NSA z wczorajszym orzeczeniem Trybunału?

Anna Zalewska: Najwyższy Sąd Administracyjny cóż powiedział.

Monika Olejnik: Co ma zrobić z tym orzeczeniem wczorajszym?

Anna Zalewska: Ja nie znam wczorajszego orzeczenia.

Monika Olejnik: Dotyczące wyborów i to było na wniosek NSA właśnie rozpatrywana ta sprawa.

Anna Zalewska: Ach, wyrok mówiący o tym, że obywatele mają prawo odwoływać się wtedy, kiedy gminy ustalają okręgi wyborcze.

Monika Olejnik: Tak, tak, tak.

Anna Zalewska: Zobaczmy, co zrobi NSA.

Monika Olejnik: No właśnie, ale co powinien zrobić, było orzeczenie, czy nie było orzeczenia wczoraj?

Anna Zalewska: Nie jestem sędzią NSA, to po pierwsze, a po drugie rzeczywiście pan minister Ziobro zwracał uwagę, że jeżeli chodzi o wczorajsze orzeczenie to ono jest dyskusyjne, chociażby z tego powodu, że niewłaściwy był skład działający w myśl ustawy uchwalonej przez...

Monika Olejnik: Ale orzeczenie zapadło.

Anna Zalewska: …Platformę Obywatelską i PSL.

Monika Olejnik: Orzeczenie zapadło.

Anna Zalewska: Jasne, pan prof. Rzepliński no rzeczywiście tego rodzaju zachowaniami próbuje jeszcze bardziej zapętlić sytuację. Niech rzeczywiście posłowie dogadają się, ustalą bez zaangażowania Europy i świata w dodatku poprzez no, różnego rodzaju sterowane dyskusje, niech posłowie się dogadają, ustalą, myślę że to jest kwestia poboczna, powinniśmy myśleć o poważnych problemach, które przed nami.

Monika Olejnik: Minister, dziękuję bardzo, minister edukacji Anna Zalewska i Monika Olejnik, dziękuję bardzo.

Anna Zalewska: Dziękuję.

Więcej: