Ewa Kopacz

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Ewa Kopacz (PO), była premier Polski.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Ewa Kopacz była premier, Platforma Obywatelska, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Ewa Kopacz: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Jarosław Kaczyński zdecydowanie mówi, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie zostanie opublikowane, w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” mówi, że następne orzeczenia będą traktowane non est, czyli nieistniejące.

Ewa Kopacz: No tak, no ale to nic zaskakującego. Wszyscy wiemy i znamy pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, wiem, że jest to człowiek, który dzisiaj mówi tylko ja jeden mam rację i moja formacja ma rację, prawo prawem, a racja musi być po mojej stronie.

Monika Olejnik: Ale wie pani to jest strasznie niebezpieczne, bo prof. Rzepliński, prezes Trybunału zapowiedział kolejne posiedzenia Trybunału na 6, 7 kwietnia, czyli właściwie niepotrzebnie, bo te orzeczenia nie będą publikowane.

Ewa Kopacz: Nie będą publikowane i według słów pana prezesa Kaczyńskiego nie będą uznawane, jako obowiązujące. Więc jest totalny paraliż w tej chwili pracy TK, ale żebyśmy mieli jasność, no ktoś za tym stoi, ktoś za to odpowiada.

Monika Olejnik: Ale kto odpowiada za to?

Ewa Kopacz: I nie łudźmy się odpowiada za to formacja rządząca, imiennie pan Jarosław Kaczyński, który wiemy, że jest tym, który decyduje o wszystkim, co w tej formacji się dzieje, co dzieje się w rządzie, co dzieje się w parlamencie.

Monika Olejnik: Obywatele składają doniesienia do prokuratury w związku z tym, że orzeczenie nie jest opublikowane, jak wiadomo szefem prokuratury jest Zbigniew Ziobro.

Ewa Kopacz: No tak, należy się spodziewać, że odwoływanie się do społeczeństwa, bo m.in. Jarosław Kaczyński odwołuje się do społeczeństwa za każdym razem i nawet jeśli popełnia najgorszy błąd to mówi, że to jest w interesie społeczeństwa, że to społeczeństwo powinno decydować, a nie sędziowie nie prawnicy. No, pewnie minister Ziobro, który w tej chwili stoi na czele resortu sprawiedliwości, jednocześnie jest prokuratorem generalnym, który ma olbrzymią władzę, w tej chwili będzie decydował o tym, czy prokuratura zajmie się tymi doniesieniami obywateli, czy też nie.

Monika Olejnik: Premier Beata Szydło jest odpowiedzialna za to, czy orzeczenie będzie publikowane, czy nie, to ona będzie ponosiła ewentualnie w przyszłości jakieś konsekwencje.

Ewa Kopacz: No tak, ale wszyscy dokładnie wiemy, że naczelnikiem tego państwa jest ktoś, kto nie ponosi odpowiedzialności, a jednak podejmuje decyzje, a jednak steruje, wydaje dyspozycje, a ci, którzy w tej chwili są w rządzie, którzy są ministrami konstytucyjnymi to są ludzie, którzy tę politykę tylko i wyłącznie realizują.

Monika Olejnik: Wczoraj w imieniu Parlamentu Europejskiego wzywał polski rząd Martin Schultz, mówi, że zrobił to z uzgodnieniem z Parlamentem Europejskim, a reakcja pani premier Beaty Szydło, no nie była entuzjastyczna, tak jak cytuje pan Schultz.

Ewa Kopacz: Tak, słyszałam, że oprócz jakiegoś bardzo mizernego wsparcia ze strony Victora Orbana, premiera Węgier i Davida Camerona, to niechętnie pozostali premierzy zabierali głos w tej sprawie, takie krótkie notatki dzisiaj oglądałam. Ja trochę współczuję pani premier, powiem szczerze, na Radzie Europejskiej, bo ona musi się czuć bardzo osamotniona. Tam będzie się czuła jako osoba, do której niechętnie pewnie będzie się podchodziło, rozmawiało, jak z przyjacielem, ponieważ jest identyfikowana z czymś, z czym Unia i Parlament Europejski nie chcą się zgodzić, no nie chcą się zgodzić z łamaniem prawa. Nie chcą się zgodzić z łamaniem zasad, które obowiązują w państwie demokratycznym.

Monika Olejnik: No dobrze, ale jakie jest wyjście z tej sytuacji. Jarosław Kaczyński w wywiadzie w „Rzeczpospolitej” mówi, że nie wyobraża sobie rozmowy z państwem, nie widzę pola do kompromisu, Grzegorz Schetyna zapowiedział przecież, że PO to opozycja totalna.

Ewa Kopacz: No jeśli pan prezes Kaczyński nie widzi możliwości rozmowy z opozycją, to znaczy, że nie chce rozwiązać tego problemu. I, że wszystkie słowa, deklaracje o wspólnym, szerokim konsensusie w tej sprawie są tylko i wyłącznie pod publiczkę, po to żeby przeczekać. Przyjdzie czas, kiedy zmieni jeszcze prezesa Trybunału Konstytucyjnego, kiedy już ta instytucja będzie tak od początku do końca tylko jego i właśnie polityczna, a nie apolityczna, jak z założenia powinna być, może wtedy skończy się problem z Trybunałem.

Monika Olejnik: A co pani proponuje, bo PO jest odpowiedzialna też za to, co się dzieje z Trybunałem Konstytucyjnym, Komisja Wenecka orzekła, że państwo niezgodnie z prawem wybrali dwóch sędziów.

Ewa Kopacz: No tak, ale my żeśmy przeprosili. To było przeprowadzony wybór w parlamencie poprzez poprawkę…

Monika Olejnik: Ale po co, pamięta pani po co właściwie państwo to zrobili?

Ewa Kopacz: Myślę, że takie dyskusje w klubie się toczyły, te dyskusje zostały potem przeniesione w formie poprawki. Ale sztuką w polityce jest m.in. przyznać się do błędu, nie tkwić w tym błędzie, nie tkwić w swoim uporze, no. Można oczywiście udawać, że się cokolwiek robi, razem z opozycją, albo to robić z opozycją.

Monika Olejnik: No dobrze, ale co teraz można zrobić.

Ewa Kopacz: Kaczyński dzisiaj mówi ja chcę żeby ta komisja, która będzie powołana przez marszałka Kuchcińskiego to była ta komisja, która będzie zrzeszać nie tylko naszych ekspertów, choć nasi są najlepsi, ale jeśli ci eksperci, którzy zostaną zadeklarowani i zaproponowani przez opozycję będą spełniać odpowiednie warunki, czyli będą na odpowiednim poziomie prawnikami, no to może będą pracować w tej komisji. A kto będzie orzekał, czy oni spełniają te standardy dobrych prawników? No oczywiście kto, jak nie PiS i kto, jak nie Jarosław Kaczyński.

Monika Olejnik: Widzi pani jakieś wyjście z tej sytuacji. Prezes Rzepliński kilka dni temu był gościem Radia ZET powiedział, że nie cofnie się ani o milimetr, nie ma kompromisu, orzeczenie jest, musi być opublikowane i powiedział, że czeka aż prezydent przyjmie ślubowanie od trzech sędziów.

Ewa Kopacz: No tak, ale zarówno pan prezydent nie przyjmie ślubowania od trzech, zgodnie z Konstytucją wybranych i orzeczeniem Trybunału wybranych sędziów Trybunału i pan prezydent tego nie uczyni, bo również deklarował publicznie, a z kolei…

Monika Olejnik: No tak, bo byłoby 18 sędziów, gdyby przyjął.

Ewa Kopacz: Pani Beata Szydło z kolei nie ustąpi i nie opublikuje ostatniego orzeczenia Trybunału. Jak byśmy na to nie patrzyli, nawet jeśli Platforma i tu można bić się w piersi, powiedzieć tak popełniła błąd, do którego się przyznała i przeprosiła za to, dzisiaj jest otwarta na to żeby rozstrzygnąć ten spór. Nie można żyć w zawieszeniu, bo za chwilę doprowadzimy do stanu, w którym będziemy mieli totalną dyktaturę jednej partii, która będzie uchwalać prawo, które będzie obowiązywać nas wszystkich i nie będzie to prawo podlegało jakiejkolwiek kontroli, bo nie będziemy mieli instytucji takiej jak Trybunał Konstytucyjny sprawnie działającej, albo takiej, której nie będą uznawane orzeczenia.

Monika Olejnik: Dziennikarze mówią tak: będzie chaos w państwie, bo część sądów może się kierować tymi orzeczeniami TK, mimo że nie będziecie ich publikować, na co prezes Kaczyński mówi: być może potrzebna będzie specjalna ustawa, która ureguluje skutki prawne działań przedstawicieli instytucji państwowych działających niezgodnie z prawem, czyli ustawa dotycząca sędziów Trybunału.

Ewa Kopacz: Ja już trochę naprawdę załamuję ręce, bo ja mam wrażenie, że scenariusz, który napisał Kaczyński razem z PiS, scenariusz, który ma pokazać, jak w Polsce mamy żyć, czymś się kierować, jakich słów używać, do którego kościoła chodzić, w co się ubierać, co jeść, z kim mieszkać, dzisiaj będzie regulowane ustawami. Jeśli coś jest nie według tego scenariusza realizowane to natychmiast większość parlamentarna przyjdzie z gotowym projektem, ten projekt przedłoży i będzie to projekt powszechnie obowiązujący. I prawo powszechnie obowiązujące. Więc ja dzisiaj jestem w stanie powiedzieć: młodzi ludzie, mieszkający tu w Polsce zobaczcie co was czeka, czy wy się zgadzacie z tym scenariuszem, który pisze wam Jarosław Kaczyński?

Monika Olejnik: Jak patrzy się na sondaże, to się chyba zgadzają.

Ewa Kopacz: Ja bym się tak nie przywiązywała do tych sondaży. Każda partia po wygranych wyborach przez jakiś czas jest teflonowa. To, co się udało tej partii naprawdę, poza tym, że psucie prawa, które następuje w polskim parlamencie, wykorzystując mandat obywatelski i większość, którą w tej chwili mają, dzisiaj powoduje, że największym ich sukcesem, największym ich sukcesem było to, że potrafili w ciągu bardzo krótkiego czasu wyprowadzić spontanicznie ludzi na ulice. Ci ludzie nie czekali na jakikolwiek sygnał, bo pani wie, że to nie są przedstawiciele partii, to są ludzie, którzy bronią demokracji. Wyszli na ulice.

Monika Olejnik: Ale państwo też zjawiają się na tych demonstracjach.

Ewa Kopacz: No my też się nie zgadzamy z łamaniem wartości i zasad demokratycznych. No, to każdy ma prawo wyrażać swoje opinie.

Monika Olejnik: Czy Platforma by chciała obalić rząd?

Ewa Kopacz: Ja wiem, że to jest niemożliwe. Obalić rząd może tylko i wyłącznie suweren, czyli naród, który wybierze inny skład parlamentu.

Monika Olejnik: Ale ulica też może obalić, czy państwo by chcieli żeby ulica…

Ewa Kopacz: Ale jak pani czytała ten artykuł, pan Jarosław Kaczyński nie dopuszcza takiej możliwości, on nie będzie się przejmował tym, co się dzieje na ulicy.

Monika Olejnik: Pani premier, dzisiaj w „Rzeczpospolitej” jest artykuł na temat opony pana prezydenta i okazuje się, że pracownik BOR założył opony, które były przeznaczone do utylizacji. A czytałam oskarżenia ministra Błaszczaka, który powiedział, że właśnie w takim stanie znaleźliśmy BOR po tych ośmiu latach. Potworne.

Ewa Kopacz: Ale na czele BOR nie stoi były szef, który był szefem BOR za naszych czasów. W momencie, kiedy pan minister Błaszczak został ministrem spraw wewnętrznych zmienił sobie dokładnie współpracowników, mówię o szefie BOR. Zmienił również nie tylko samego szefa BOR, ale pewnie też zmienił wiele osób w samym BOR. Odsunął tych, którzy pracowali w poprzedniej ekipie, a ma tak zwanych swoich i zaufanych. No to dzisiaj zażalenie do Pana Boga, niech ma zażalenie do tego nowego, zdolnego, tego nieomylnego dlaczego nie dopilnował tak oczywistej sprawy, jak bezpieczeństwo głowy państwa. To nie można już zwalić na poprzedników. To można tylko i wyłącznie rozliczyć szefa BOR i jego zwierzchnika, czyli ministra Błaszczaka. Próbowaliśmy to zrobić na ostatnich, w przedwczorajszym dniu, to było pierwsze posiedzenie sejmu i okazało się, że większość parlamentarna zacementowała teraz pana Błaszczaka już na pół roku, bo jak pani wie, po nieudanym wotum nieufności niestety przez pół roku nie można takiego wniosku składać.

Monika Olejnik: BOR przez półtora miesiąca nie sprowadził nowych opon do limuzyny, tak pisze „Rzeczpospolita”, a poza tym na komputerze kierowcy, na komputerze w samochodzie pokazywała się informacja o braku ciśnienia.

Ewa Kopacz: Ale jak to można komentować? No można komentować tylko w jeden sposób: ci, którzy mają być ci lepsi, ci doskonalsi, bo z PiS i z rekomendacji PiS okazują się ludźmi, którzy nie mają albo wyobraźni, albo doświadczenia, są ignorantami i efekt tego jest taki, jaki jest, narażenie głowy państwa na taką sytuację.

Monika Olejnik: Była premier Ewa Kopacz gościem Radia ZET, www.radiozet.pl.

Monika Olejnik: Pani premier, ostatnio Antoni Macierewicz powiedział, że byliśmy ofiarą zamachu terrorystycznego, Smoleńsk to był zamach terrorystyczny.

Ewa Kopacz: Wie pani, ja już się nie dziwię temu, co mówi pan Antoni Macierewicz. Ja nawet pewnie ze spokojem przyjęłabym to, gdyby pan Antoni Macierewicz powiedział, że był twórcą chrztu Polski w 966 roku. Ja autentycznie nie jestem już zaskoczona jego słowami. Mało tego, ja mu współczuję i myślę, że temu człowiekowi nie trzeba dokuczać, ale jednej rzeczy nie można było mu zrobić i Polakom, zrobić go konstytucyjnym ministrem w rządzie pani Beaty Szydło. I to był błąd, olbrzymi błąd Jarosława Kaczyńskiego. Błąd polityczny.

Monika Olejnik: Ale tak, no właśnie dlatego mówię o tym, że gdy Antoni Macierewicz mówił te słowa, jak był posłem, to było co innego, ale teraz jest szefem obrony, mówi, że na jesieni, kiedy przejmował władzę okazało się, że mogły do nas obce siły wejść w ciągu kilku tygodni i zająć Polskę, czyli armia jest…

Ewa Kopacz: A teraz już dzięki temu, że jest szefem tego resortu, już jesteśmy potęgą militarną. Możemy się konfliktować ze wszystkimi, bo nikt nie jest nam potrzebny, bo wystarczy tylko jedna tak ważna osoba, tak mocna osoba, która jak czarodziej za dotknięciem czarodziejskiej różdżki powoduje, że nagle jest potęga, a nie ta armia, o której opowiadał pan Macierewicz.

Monika Olejnik: Jak pani patrzy na tę podkomisję, która została powołana przez Antoniego Macierewicza do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej?

Ewa Kopacz: Ja w ogóle nie patrzę. Ja, jak pani wie, byłam w Moskwie po katastrofie smoleńskiej i wracanie do tego w tej chwili jest dla mnie wyjątkowo trudne. Powstrzymywałam się przez te pół roku od komentarzy. Nie chcę o tym mówić, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to musi być wyjątkowo trudne również dla tych ludzi, którzy stracili tam swoich bliskich. A dzisiaj im się to wszystko w dalszym ciągu przedstawia jako aktualną rzecz. Jako rzecz, którą próbuje się ten ich żal i to nieszczęście odgrzewać. I szkoda, bo to brak szacunku dla tych ludzi.

Monika Olejnik: Ale ci naukowcy, którzy są w komisji poprzednio stwierdzili w raporcie Antoniego Macierewicza, pod kierownictwem Antoniego Macierewicza, że na pokładzie samolotu nastąpił wybuch, że były bomby.

Ewa Kopacz: No tak, wie pani, można oczywiście próbować udowadniać swoją własną tezę, pod tą tezę dobierać grupę i przedstawić opinii publicznej, no prawda, to my mieliśmy rację. I w wielu przypadkach tak to się dzieje, najpierw jest teza, a pod tezę potem działania, które by potem tę tezę udowadniały. Ja wrócę do pana Antoniego Macierewicza, niestety nieodpowiedzialność w wielu obszarach, powiedziałabym nawet no trochę egzotyczne uprawianie polityki, które było tolerowane przez obywateli wtedy, kiedy był szeregowym posłem i kiedy mówił sobie to co chciał i trochę do tego przywykli Polacy, dzisiaj jest niewybaczalne w ustach ministra konstytucyjnego. No ten minister konstytucyjny, który nie bierze odpowiedzialności za swoje słowa, a powinien brać odpowiedzialność, ściągnie tylko i wyłącznie kłopoty. Ile razy wypowie się o jakimkolwiek państwie, tyle razy jest konflikt dyplomatyczny. Odniósł się do, odnosząc się do wypowiedzi jakiekolwiek polityka z innego kraju, następuje eskalacja i naprężanie stosunków dyplomatycznych z tym państwem. No…

Monika Olejnik: No minister Waszczykowski mówi, że komuś musiało zależeć na śmierci najważniejszych osób w naszym państwie, tak powiedział w wywiadzie porannym w TVN24.

Ewa Kopacz: Ja pani powiem, że ja widzę w ludziach tylko dobro, nawet jeśli robią złe rzeczy to myślę mieli gorszy dzień, ludzie mają prawo do chwili słabości. Natomiast formacja, którą w tej chwili zarządza Jarosław Kaczyński mało, że jest specyficzna, ci ludzie widzą w innych ludziach tylko samo zło, dobro jest tylko w tych, którzy należą do PiS. Dzisiaj, gdyby pani chciała kogokolwiek…

Monika Olejnik: Wie pani, ale ja dobra w Putinie nie widzę.

Ewa Kopacz: Ale mówimy w tej chwili o politykach lokalnych. Jeśli mówimy o ludziach, których warto oceniać, bardzo obiektywnie, bo mówię nie ma ludzi idealnych, gdyby tak było beatyfikowalibyśmy co drugi dzień, no najczęściej pewnie tych z PiS, bo mają legitymację partyjną, ale jeśli są ludzie to są ze swoimi wadami i zaletami. PiS, jak mówi o swoich przeciwnikach, o ludziach, którzy nie są członkami PiS, nie są członkami rządu, nie są ich sprzymierzeńcami to mówi tylko same złe słowa. Wierzy pani w to, że wszyscy ci, którzy nie należą do PiS to noszą w sobie tylko samo zło?

Monika Olejnik: Nie, ja mam pretensje do prokuratury, która przez sześć lat nie dokończyła tego śledztwa.

Ewa Kopacz: Ja uważam, że prokuratura powinna informować o etapach tego śledztwa, że powinniśmy mieć ewidentny sygnał, że zakończone prace zespołu Millera i Laska, gdzie znajdowali się eksperci, końcowe wnioski przedstawiła opinii publicznej i z tego, co wiem, zarówno pan Lasek, jak i pan minister Miller nie wycofują się z tych ustaleń.

Monika Olejnik: 10 kwietnia to ma być ta data, kiedy milion ludzi ma wyjść na ulice. To będzie milion ludzi i poparcie dla rządu i jednocześnie upamiętnienie katastrofy smoleńskiej.

Ewa Kopacz: Żyjemy w wolnym kraju. Dzisiaj wychodzą ci, którzy są niezadowoleni z tego powodu, że łamane są podstawowe wartości państwa prawa, państwa demokratycznego, 10 kwietnia wyjdą zwolennicy PiS.

Monika Olejnik: Ci, co wychodzą z KOD, to są ci, którzy zostali oderwani od koryta, a jak mówi pan prezydent, ich hasło to „ojczyznę dojną racz nam wrócić panie”.

Ewa Kopacz: Nie, no proszę, to są jakieś Himalaje hipokryzji. No proszę sobie wyobrazić, wystarczy tylko i wyłącznie sprawdzić statystycznie, co się dzieje w tych wszystkich urzędach, co się dzieje w spółkach skarbu państwa, co się dzieje w instytucjach państwowych, nawet w telewizji publicznej. Proszę zobaczyć, jak tam niezależnie od tego czy ktoś jest merytorycznie przygotowany, czy nie jest merytorycznie przygotowany dostaje nominację, bo jest zwolennikiem PiS. Kto dzisiaj te stanowiska w świetle no tak rażącego nepotyzmu niekiedy i formy w jakiej się to robi, pani sobie wyobraża, że potrafi się spędzić czterystu pracowników danej instytucji w tłusty czwartek, postawić pączki na stole, wręczyć wypowiedzenia, powiedzieć to teraz się państwo częstujcie i wyjść? No obowiązuje też jakaś forma. Nie wszyscy, proszę mi wierzyć, nie wszyscy tylko dlatego, że są z poprzedniej ekipy są do wymiany. Natomiast tutaj mamy totalną wymianę. Ja przyszłam do resortu zdrowia, potem byłam marszałkiem sejmu, nie przypominam sobie grupowych zwolnień i wymiany personelu. Bo oceniałam tych ludzi pod względem przydatności, przygotowania do pełnionych funkcji, tego co dotychczas robili, oceniałam ich rzetelnie, nie pod względem ich poglądów politycznych, nie przynależności do partii politycznej, nie ilością wygłaszanych pod moim adresem komplementów, tylko właśnie dlatego, że byli przyzwoici i godnie wykonywali swoją robotę. Czy nie można właśnie tak w sposób humanitarny, zwykły, tak po ludzku powiedzieć niezależnie od tego, jakie macie poglądy, ale ta instytucja, praca tej instytucji zasługuje na stabilność i najwyższej jakości pracę, więc zostajecie w tej pracy niezależnie od tego, że może nie kochacie PiS, może na nas nie głosujecie. Tu jest totalna wymiana. Jest totalny nepotyzm. I czy oni się tym przejmują? No to kto tak naprawdę jest przy tym korycie i kto się dorwał do tego koryta? Ja nie lubię tego określenia i wiem, że to było ulubione określenie poprzedniej opozycji, a obecnie rządzących, oni bardzo chętnie używali tej delikatnej, tej empatycznej mowy z mównicy. Dzisiaj tylko sobie przypominam, kiedy potrafili powiedzieć dajcie nam żyć, nie mordujcie nas, dajcie nam w opozycji funkcjonować wy złodzieje i mordercy - to była ta mowa pojednania w ustach poprzedniej opozycji, obecnie rządzących.

Monika Olejnik: Rządzący mają pretensje do PO, że PO nie chciała, negatywnie się wyraża o Januszu Wojciechowskim, który miał być członkiem sędzią ETO, Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Dlaczego państwo byli przeciw Januszowi Wojciechowskiemu?

Ewa Kopacz: No tak, ale to, że rządzący mają pretensje do PO, o tym nam rządzący przypominają każdego dnia, bo wszystko złe, co się dzieje ich nieudolność, niesprawność, brak pomysłu, nieuczciwe traktowanie Polaków, nie realizacją tych obietnic, albo częściową tylko i udawaniem, że Polacy źle zrozumieli, to wszystko jest wina poprzedników. Wracając do pana Wojciechowskiego chcę powiedzieć, że jeśli ktokolwiek dzisiaj ma pretensje, że jedna z naszych eurodeputowanych zagłosowała przeciwko panu Wojciechowskiemu, to chcę przypomnieć jeden moment. Wtedy, kiedy Polska obejmowała przewodnictwo w Unii Europejskiej, obecny minister konstytucyjny w rządzie pani Beaty Szydło, pan Ziobro nie zostawił suchej nitki na premierze polskiego rządu, czyli Donaldzie Tusku. A więc co, jeśli to jest sprawa dotycząca kogoś należącego do PiS, to to jest wielkie oburzenie, ale wtedy, kiedy PiS może krytykować wszystkich innych to jest standard. No więc na takie standardy się nie godzimy.

Monika Olejnik: Ale jeżeli chodzi o to żeby wybrać Polaka, no to warto trzymać się razem, a nie…

Ewa Kopacz: Ale oczywiście, że tak, tylko pani wie, że każdy skutek ma swoją przyczynę. I być może nawet praprzyczynę. Ja sobie przypominam posiedzenie Komisji Europejskiej, już za rządów tejże partii PiS, gdzie zgłoszona kandydatura apolitycznego kandydata, ministra Berka, świetnego prawnika, świetnie władającego językami, wieloma językami nie tylko angielskim, została potraktowana jako kandydatura nie do przyjęcia przez PiS, musi być nasz. Więc wyrzucono, odwołano kandydaturę zgłoszoną przez poprzednią ekipę, czyli pan minister Berek, nie posiadający legitymacji politycznej został zamieniony na kandydata pana Wojciechowskiego, ja nie kwestionuję jego zdolności, przygotowania merytorycznego, ale główną jego zaletą jest to, że ma legitymację PiS. To wtedy było w porządku? Tam wtedy też był zgłoszony Polak i też przygotowany, może bardziej przygotowany do tej roli niż ktokolwiek inny.

Monika Olejnik: Czy Donald Tusk powinien kandydować w wyborach prezydenckich, według pani?

Ewa Kopacz: To wszystko będzie zależało od Donalda Tuska.

Monika Olejnik: Ale jak pani, jako była premier, jedna z liderek PO uważa.

Ewa Kopacz: Ja uważam, że Donald Tusk jest bardzo zdolnym politykiem. Był przez siedem lat premierem. Niezależnie od tego, co mówi w tej chwili opozycja, niezależnie od tego, jak jesteśmy oceniani, zostawiliśmy po tych ośmiu latach, czyli po siedmiu latach rządów Donalda Tuska jako premiera i czternastu miesiącach moich rządów na czele rady ministrów, zostawiliśmy Polskę w dobrym stanie, ze wzrostem gospodarczym, ze stabilnymi finansami publicznymi.

Monika Olejnik: Powinien czy nie powinien.

Ewa Kopacz: Ja uważam, że jeśli tylko będzie jego decyzja taka, to na pewno znajdzie szerokie poparcie.

Monika Olejnik: A czy nie sądzi pani, że PiS, bo teraz są, coraz więcej głosów wątpiących nie poprze Donalda Tuska na następną kadencję szefa Rady Europejskiej.

Ewa Kopacz: Nie, no deklarowali, że poprą, ale wie pani ja im po prostu nie wierzę, bo oni mówią jedno, a robią drugie, więc może się okazać, że to, co mówią będzie nieaktualne za miesiąc, dwa czy pół roku. Ale zobaczymy. To będzie duży sprawdzian również. Skoro tak bardzo bronią Polaków na szczególnych stanowiskach europejskich, to będą mieli okazję do tego żeby pokazać czy Donald Tusk będzie miał ich poparcie.

Monika Olejnik: Czy potrzebna była specustawa żeby przyznać pieniądze na Światowy Dzień Młodzieży?

Ewa Kopacz: Ja wiem, że takie pieniądze, które zostały w poprzedniej ekipie jeszcze przeznaczone, to były przeznaczone przede wszystkim na miejsca, które będą przeznaczane na pola namiotowe i całą logistykę związaną z pobytem tych prawie trzech milionów ludzi, którzy zamierzają przyjechać do Polski, młodych ludzi. Wiem, że w Wieliczce takie ogromne pole namiotowe…

Monika Olejnik: Ale państwo przeznaczyli pieniądze.

Ewa Kopacz: Przeznaczyliśmy, oczywiście pieniądze na to żeby część tych terenów przygotować pod przyjęcie tych ludzi.

Monika Olejnik: A moje pytanie jest co z tą specustawą, po co jest specustawa w takiej sprawie.

Ewa Kopacz: To proszę nie mnie pytać, to wiadomą jest rzeczą, że specustawa będzie tą, która pozwoli w sposób jawny, transparentny i zgodny z prawem, bo skoro się to prawo uchwali, no to będziemy mogli te pieniądze transferować.

Monika Olejnik: Czyli potrzebna jest taka specustawa do tego, tak?

Ewa Kopacz: Nie, ja myślę, że gdyby dzisiaj ktokolwiek zapisał w budżecie, a w końcu ta ekipa za ten budżet odpowiadała, określoną kwotę pieniędzy na zorganizowanie Światowych Dni Młodzieży, to nie byłoby to żadnym odstępstwem. Ustawa dotycząca, specustawa dotycząca tylko i wyłącznie tego wydarzenia, raczej pokazuje symbolicznie, jak bardzo PiS się angażuje również finansowo w organizację tych dni.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, Ewa Kopacz była gościem Radia ZET. Dziękuje Monika Olejnik.

Ewa Kopacz: Dziękuję.

Więcej: