Bielan: Senat w przyszłym tygodniu zwiększy kwotę wolną do 6 600 zł. Będzie obowiązywała od stycznia 2017

„W przyszłym tygodniu w Senacie poprawimy ustawę dotyczącą kwoty wolnej. Zwiększymy znacząco kwoty wolne dla osób najniżej zarabiających, do 6 600 zł” – zapowiada Gość Radia ZET, wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Dodaje, że będzie ona obowiązywała od 1 stycznia 2017 roku. „Kwota wolna 6 600 złotych będzie degresywna. Najwięcej zyskają osoby, które zarabiają najmniej – one w ogóle nie zapłacą podatku” – tłumaczy polityk. Dodaje, że dla osób zarabiających od 6 600 do 11 tysięcy kwota będzie spadać do obecnej wysokości. „To rozwiązanie zgodne z naszymi obietnicami wyborczymi i zgodne z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego” – mówi Gość Radia ZET.

ZOBACZ, JAK ADAM BIELAN ODPOWIADA NA PYTANIA SŁUCHACZY

Konrad Piasecki: Wicemarszałek senatu, polityk Zjednoczonej Prawicy, Adam Bielan w studiu Radia ZET, dzień dobry.

Adam Bielan: Dzień dobry.

Na hasła Duda, Doda i cała reszta pan reaguje łapaniem się za głowę?

Ja byłem zaproszony na tę galę. Na szczęście, albo nieszczęście…

Szkoda, że pan nie poszedł, bo były cudowne widoki.

Mój samolot ze Stambułu, gdzie reprezentowałem Polskę na zgromadzeniu parlamentarnym NATO się spóźnił.

I jak pan zobaczył te zdjęcia, widział pan zdjęcia?

Widziałem.

Pani Doda wręcza tort prezydentowi Dudzie, potem się odwraca i…

Wie pan co, przez cały dzień, kolejny dzień żyłem w błogiej nieświadomości, ale wieczorem spotkałem bardzo znaną dziennikarkę, ze względu na miejsce, w którym jesteśmy nie wymienię jej nazwiska i ona mnie poinformowała o wszystkim.

I włos się panu zjeżył na głowie, panu specowi od mediów, specowi od kreowania wizerunku również prezydenta?

Nie, to są sytuacje, których trudno uniknąć w momencie, kiedy jest impreza na styku świata polityki i świata celebrytów.

Ale jak pan pomyśli o kampanii, w której mówiło się o przywracaniu powagi i godności urzędu prezydenta, to myśli pan, że w takich warunkach przywracanie godności i powagi urzędu dobrze idzie?

Nie sądzę żeby godność prezydenta ucierpiała w tej sytuacji.

A powaga?

No jest troszeczkę śmiesznie w internecie.

Nie, no w ogóle chyba jest śmiesznie, nie tylko w internecie?

No tak, ale nie sądzę żeby, trzeba do tego podchodzić z dystansem. Mnie bardzo się podobał komentarz rzecznika prasowego pałacu prezydenckiego, który…

Zachęca panią Dodę do cieplejszego ubierania się.

Bo jest już coraz chłodniej w Polsce.

Myśli pan, że na dobre to Andrzejowi Dudzie wyjdzie?

Myślę, że nie będzie miało żadnego znaczenia dla oceny pana prezydenta.

W kampanii można przypominać to zdjęcie.

Ale panie redaktorze, czy w 2020 roku Polacy będą rzeczywiście oceniać pana prezydenta ze względu na to zdjęcie.

No PiS zrobił wszystko żeby prezydenta Komorowskiego oceniać również przez pryzmat takich zdjęć.

No tak, ale Andrzej Duda został zaproszony na galę z okazji ćwierćwiecza, okrągłej rocznicy jubileuszu drugiej, największej gazety w Polsce, przypomnijmy, że „Super Express” jeśli chodzi o sprzedaż kioskową wyprzedził w tej chwili „Gazetę Wyborczą”, jest drugą gazetą w kraju. Trudno żeby odmówił takiego zaproszenia. Tam jednocześnie przyznawano, występem artystycznym uświetniła tę imprezę pani Dorota Rabczewska. Trudno żeby pan, żeby BOR, które sprawdza gości pod względem pirotechnicznym…

Odpędzało panią Dodę od pana prezydenta.

Nie, jednocześnie sprawdzało kto, jak jest ubrany. Bo wtedy byłby krzyk mediów, że jest zamach na wolności obywatelskie.

Panie marszałku, czy pan rozumie i wytłumaczy, co dzieje się wokół podatków w tym krajku?

A co jest w tym niezrozumiałego?

Co minister to inne zdanie, co wypowiedź to zaprzecza innej, co dzień to zmiana sytuacji?

Nie, nie. Tak nie jest.

No jak to? A co z kwotą wolną? Już słyszeliśmy zostanie w przyszłym roku utrzymana taka, jaka była i?

Spieszę poinformować, w senacie…

I wszedł do gry wicepremier Morawiecki.

W senacie, izbie wyższej polskiego parlamentu, często kwestionuje się jej istnienie, a w przyszłym tygodniu przekonamy się, jak jest istotna…

Wreszcie senat udowodni swoją przydatność.

W przyszłym tygodniu w senacie poprawimy ustawę dotyczącą kwoty wolnej.

Czyli tę ustawę, która przeszła już przez sejm będziecie zmieniać na przyszły rok?

Tak. Będziemy poprawiać w senacie.

I co tam zmienicie?

Zwiększymy znacząco kwoty wolne dla osób najniżej zarabiających.

Do ilu?

Do tej kwoty, którą wskazał w swoim orzeczeniu Trybunał Konstytucyjny, czyli do minimum egzystencji w Polsce, to jest 6.500 z hakiem, do 6.600 złotych.

I w przyszłym tygodniu w senacie ta ustawa, która przeszła już przez sejm, zostanie zmieniona i w przyszłym roku, już w 2017 kwota wolna będzie obowiązywała dla najniżej zarabiających.

W 2018 r. dla najuboższych ta kwota będzie wynosiła 6.600 złotych, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w tej chwili. Kolejna obietnica wyborcza zrealizowana.

Obietnica była taka, że będzie 8 tys. dla wszystkich.

Ale w znacznym stopniu zrealizowana.

Ale panie marszałku i pan mnie będzie przekonywał, że to nie jest chaos?

Nie, to nie jest chaos.

Przecież w sejmie przyjęto ustawę, która utrzymywała kwotę wolną na tym poziomie, który był.

Jeżeli staramy się zrobić bardzo dużo w ciągu dwunastu miesięcy, na przykład przygotowujemy poważną reformę edukacji, to zarzuca nam się, że działamy zbyt szybko. Jeżeli…

Nie, ale na kwotę wolną mieliście dwanaście miesięcy. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego było znane ponad rok temu.

Tak, ale mamy…

I nic się nie działo przez dwanaście miesięcy.

Ale mamy od dwóch miesięcy nowego ministra finansów, który energicznie zabrał się do pracy i są już pierwsze efekty.

Ale ten sam minister finansów mówił, że kwota wolna pozostanie na tym samym poziomie, na którym jest. Ten sam minister finansów patrzy, jak w sejmie przyjmuje się taką ustawę.

Ale udało się znaleźć dodatkowe środki na zabezpieczenie zwiększenia tej kwoty, bo to będzie oczywiście pewne obciążenie dla budżetu. I ta kwota wejdzie w życie od 1 stycznia 2017 r.

I pan będzie mnie przekonywał, że to jest spójna polityka podatkowa?

Ja będę pana przekonywał, że to jest rozwiązanie zgodne z naszymi obietnicami wyborczymi. Zgodne zresztą z orzeczeniem TK i bardzo dobre dla osób najniżej zarabiających.

Ale rozumiem, że to będzie tak, że wszystkich obejmie ta kwota 6 tysięcy?

Ona będzie degresywna. To znaczy najwięcej zyskają osoby, które zarabiają najniżej, najmniej, właśnie na poziomie 6.600 złotych, czyli bardzo niewiele, będzie stopniowo spadać do poziomu zarobków na poziomie mniej więcej 11 tys.

Czyli w wyższych grupach zarobkowych ta kwota będzie niższa.

Będzie bez zmian między 11 tys., a próg podatkowy osiemdziesiąt kilka tysięcy, a później już będzie spadać, mniej więcej model brytyjski.

Dziwne to. Znaczy dziwne, że coś takiego robi się na, ile, dziś jest 25 listopada, do 30 listopada trzeba uchwalić nową ustawę, to na pięć dni przed zaczyna się takie zmiany.

Nie, nie, prace nad tym…

Tak fundamentalne dla systemu podatkowego.

Prace nad tym trwały już od dłuższego czasu. Decyzje zapadły, z tego, co wiem, na przełomie zeszłego i tego tygodnia. W przyszłym tygodniu tak się składa jest posiedzenie senatu. Od poniedziałku zaczynamy prace od godziny 17., zapraszam wszystkie media.

Podobnie zresztą, jak dziwne jest wybieranie do TK, kogoś, kto był agentem służb specjalnych, o czym nie wiedzą wybierający.

No, gdyby nawet był agentem służb specjalnych to nie mógłby o tym powiedzieć nic.

A myśli pan, że on to zataił to nie jest żaden problem?

Myślę, że - i tu zacytuję znanego komentatora rzeczywistości politycznej, Konrada Piaseckiego, nie wiem czy pan go zna - z Twittera „byli funkcjonariusze służby są posłami, ministrami, szefami komisji, szefami spółek skarbu państwa, dlaczego nie mieli być sędziami Trybunału”?

Bo o wszystkich nich wiemy, że byli agentami, współpracownikami służb, a o panu Muszyńskim nie wiemy nic. I nagle się okazuje, kiedy został wybrany do TK, „Gazeta” ujawnia, że był agentem służb.

Jedyny, poważny zarzut merytoryczny, który można byłoby postawić, gdyby te informacje były prawdziwe, a w tym artykule „Gazety Wyborczej” roiło się od błędów merytorycznych, na przykład, że pan Muszyński rzekomo został wydalony z Niemiec w 96 r., podczas gdy dopiero w 98 r. do Niemiec na placówkę wyjechał.

Daty są ważne, ale daty są jednak drugorzędne zarazem.

Natomiast, po pierwsze uściślijmy, bo nasi słuchacze mogą z tego niewiele zrozumieć, chodzi o zarzut, o informację dotyczącą współpracy z Urzędem Ochrony Państwa, czyli z służbami specjalnymi w demokratycznej Polsce.

Też rozumiem, że gdyby był współpracownikiem służby bezpieczeństwa to w ogóle byśmy o niczym nie dyskutowali.

Tak, ale ludziom może się to zlewać, bo jednocześnie wczoraj była prezentacja ustawy odbierającej wysokie, zmniejszającej uposażenie emerytalne funkcjonariuszom

Choć swoją drogą, przepraszam, swoją drogą pan wie, czy on był współpracownikiem, bo mówi pan współpracownik.

Nie wiem, nie wiem.

Nie wie pan, no właśnie, a nie chciałby pan wiedzieć kogo pan ma w Trybunale Konstytucyjnym?

Wie pan, różne rzeczy chciałbym wiedzieć.

No na przykład co?

Ale zgodnie z prawem nie mogę wiedzieć, jeżeli nie jestem dopuszczony do największych z tajemnic państwowych. Ale można było postawić pewien zarzut gdyby pan Muszyński, czy jakikolwiek inny sędzia, był nadal współpracownikiem służb specjalnych, bo można byłoby wtedy twierdzić, że służby w ten sposób wpływają na orzeczenia. Ale po wczorajszym oświadczeniu ministra, koordynatora służb specjalnych, Mariusza Kamińskiego, który jednoznacznie stwierdził, że pan Muszyński nie jest współpracownikiem, ani pracownikiem służb specjalnych żadnych wątpliwości nie ma.

Panie marszałku, to…

I pan minister Kamiński wyraźnie powiedział, że nie ma żadnych problemów prawnych z funkcjonowaniem pana Muszyńskiego w TK.

To mam do pana prośbę. Niech pan zamknie oczy. Dobrze? Zamyka pan oczy…

Wtedy nie będę pana widział.

Trudno, przez chwilę pan mnie nie będzie widział.

Loga Radia ZET nie będę widział.

Jakoś to wszyscy przeżyjemy. Proszę zamknąć oczy, niech pan sobie pomyśli, że oto PiS odkrywa, że wybrany przez Platformę Obywatelską sędzia TK zataił informacje o tym, że był agentem UOP w latach 90.? I niech pan sobie, cały czas z tymi zamkniętymi oczami, niech pan sobie wyobrazi, co wtedy mówi Adam Bielan?

Mówię dokładnie…

Skandal! Szara sieć, wytropiliśmy, pokazaliśmy, niech natychmiast poda się do dymisji! Ja wiem żeby tak było.

Dla mnie współpraca z UOP nie jest żadnym zarzutem. Tak, jak zresztą dla pana, gdy pisał pan na Twitterze, że…

Ale oczywiście, że sama współpraca nie jest żadnym zarzutem, jej zatajanie jest problematyczne.

Nie, ale uważam…

I czuję, że prezes Kaczyński również nie jest entuzjastą takiego zachowania, bo on o UOP, jego agentach, współpracownikach nigdy nie wyrażał się specjalnie dobrze.

W wielu wypadkach współpraca z dobrze funkcjonującymi służbami demokratycznego państwa, służbami specjalnymi demokratycznego państwa jest pewnym aktem patriotyzmu.

Tak, tylko niech się o tym mówi.

No tak, ale nie można mówić. Przecież pan doskonale wie, że zgodnie z obowiązującą ustawą byli współpracownicy UOP, jeżeli odeszli z UOP, nie mogą o tym mówić.

Ale ja nie wiem właśnie kim on był, czy on był oficerem, współpracownikiem, pracownikiem?

Ja też nie wiem.

A warto byłoby to wiedzieć, jak się kogoś wybiera do Trybunału.

Ale nawet zakładając, ale przecież pan doskonale zna prawo panie redaktorze, a przynajmniej powinien pan znać i wiedzieć, że gdyby nawet pan sędzia Muszyński współpracował jako dyplomata ze służbami z UOP, to nie mógłby dzisiaj o tym mówić.

Panie marszałku, dla takiej…

Burza w szklance wody. Naprawdę jeżeli takie zarzuty ma „Gazeta Wyborcza” i Platforma wobec pana sędziego, to można być spokojnym, że będzie świetnie orzekał w Trybunale.

Latami biegaliśmy, chodziliśmy po sejmie, natykaliśmy się na siebie w różnych miejscach, pan jako poseł, ja jako dziennikarz, żyjemy, mamy się dobrze, polska demokracja ma się fantastycznie, co takiego się dzieje, że po 27 latach trzeba ten sejm dla dziennikarzy zamykać?

Po pierwsze zmieniły się media. W czasie, kiedy pan latał, biegał w latach 90. były dwie, trzy stacje telewizyjne publiczna, kilka stacji radiowych, kilka gazet…

Potem było już więcej, było kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt i jakoś sobie radziliśmy z tym.

Dzisiaj mamy kilkadziesiąt stacji telewizyjnych, kilkadziesiąt stacji radiowych, kilkaset portali internetowych…

I?

I kilka tysięcy osób akredytowanych w sejmie.

I co się takiego strasznego w tym sejmie dzieje?

I mamy sytuację, w której ekspert, albo poseł wychodzi do łazienki na korytarz i zaczepia go dziennikarka portalu jamniczek.pl i pyta go o kolor butów, czy krój torebek.

To wtedy bardzo ważny polityk mówi, bardzo panią przepraszam idę teraz do łazienki, swoją drogą, co w z tymi łazienkami, Kurski też o staniu nad pisuarem i zaczepianiu przez dziennikarzy.

Bo czasem nawet politycy muszą iść do łazienki.

Tak. Ja pamiętam Aleksandra Kwaśniewskiego, który szedł kiedyś do łazienki i powiedział dziennikarzom drodzy państwo, muszę, nie wytrzymuję, muszę do łazienki, nie pytajcie mnie teraz. I daliśmy mu spokój.

Ja tego aż tak barwnie nie opisuję, jak pan prezes Kurski, natomiast okej, to inny przykład, który też podaję. Kilka tygodni temu odwiedził mnie w moim gabinecie pan prezes Kaczyński, ja wyszedłem po niego na salę posiedzeń sejmu…

No i pewnie ciężko mu było przejść…

…trzysta metrów, nie ciężko, panie redaktorze, gdyby nie trzech, czterech ochroniarzy to nie byłby w stanie przejść.

Ale gdyby zwołał konferencję prasową, jest zapotrzebowanie na prezesa Kaczyńskiego, najwyraźniej powinien robić codziennie konferencję prasową i odpowiedzieć na pytania.

Panie redaktorze, pana koledzy by go po prostu stratowali. By go stratowali. Poza tym…

W związku z tym politycy muszą się odgrodzić od dziennikarzy grubymi linami.

Nie, nie, nie tylko nie muszą, ale nie mogą się odgrodzić od dziennikarzy, ponieważ media są bardzo ważne w demokracji. Media powinny patrzeć politykom na ręce. Bez mediów politycy nie są w stanie komunikować się z wyborcami. I uważam, że pan marszałek, bo ja nie znam dokładnie planów pana marszałka Kuchcińskiego w tym względzie, ja uważam, że pan marszałek Kuchciński powinien zacząć procedury zmiany sytuacji dziennikarzy w sejmie od stworzenia im bardzo dobrych, godnych warunków pracy, od zbudowania prawdziwego, dobrze wyposażonego centrum…

Godnych warunków pracy, to już wiem, czym to się skończy.

Centrum prasowego, którego dzisiaj w sejmie nie ma.

Koniec, zamknięcie…

I na koniec, panie redaktorze, chcę panu powiedzieć, że dziesięć lat zasiadałem w Parlamencie Europejskim, byłem w wielu innych parlamentach, choćby w parlamencie włoskim…

Wszędzie tam dziennikarze poruszają się bez problemu. To ja na koniec…

Nie ma tak liberalnych przepisów, jak w naszym sejmie.

To ja na koniec zacytuję panu Senekę „Im większą masz władzę, tym większą musisz mieć cierpliwość”, także do mediów dodam. Adam Bielan, dalszy ciąg na www.radiozet.pl.

Oczywiście, ale ja jestem cierpliwy i właściwie ten wywiad jest w Radio ZET.

Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

 

RADIO ZET/MA

Więcej: