Tomasz Siemoniak ujawnia: Szydło ponad 50 razy leciała do domu CASĄ. Wojsko staje się firmą do obsługi

„Za moich czasów nie zdarzało się latanie wojskową CASĄ do domu. Donald Tusk leciał raz, ale lecieliśmy do jednostki wojskowej. Po krytyce lotów Embraerem, przez lata jeździł samochodem do Gdańska. Ewa Kopacz też leciała ze mną CASĄ raz - do zakładu w Siemianowicach. Nigdy nie latała do domu samolotem wojskowym” – mówi Gość Radia ZET, wiceszef PO Tomasz Siemoniak. Były minister obrony dodaje, że Beata Szydło latała do domu ponad 50 razy na trasie Warszawa-Kraków-Warszawa, zabierając 3 wojskowe samoloty. Siemoniak tłumaczy, że zgodnie z instrukcją HEAD 2 samoloty muszą przylecieć do Warszawy, żeby był zapasowy,a trzeci czeka z załogą w Krakowie. „CASY nie służą do transportu VIP-ów do domów, bo jest to kosztem wojska. Wojsko staje się firmą do obsługi – a to świętą figurę przewieźć, a to będzie podawało grochówkę u o. Rydzyka, a to będzie rozwoziło PiS-owskich polityków do domu na weekend. Jako szef MON nigdy bym się na to nie zgodził” – mówi były minister obrony.

Zdaniem polityka PO, „trudno będzie sprzątać ruinę, którą zostawi po sobie Macierewicz”. „Rujnuje armię – Misiewicze, mistrale, odejścia generałów. Produkuje tyle skandali, że u nas w PO już jest cały zespół, żeby śledzić to, co robi złego” – komentuje Gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: Wiceprzewodniczący PO, były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Tak z ręką na sercu, taką ustawę o drzewach to i Platforma byłaby w stanie przyjąć?

Na pewno nie.

Nie? Liberalna, wolnościowa, ułatwiająca życie ludziom, samo dobro. Już słyszę te pieśni, w których byście opiewali tę ustawę.

Jako nie przyjęliśmy i to przesądza tę naszą debatę. Tej ustawy nie przyjęliśmy.

Ale przyzna pan, że ona ma ręce i nogi.

Jest skandaliczna ta ustawa. Przyjęta bez konsultacji. Przyjęta w sali kolumnowej, w tym dziwnym trybie i staje się takim symbolem rządów PiS, bo właśnie pochodzi z sali kolumnowej, gdzie wszyscy posłowie PiS, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło za nią głosowali.

Przeczytałem, jaka debata odbyła się wokół tej ustawy 15 grudnia, w gruncie rzeczy Platformie bardziej chodziło o tryb wprowadzania tej ustawy, natomiast co do samej treści tej ustawy przyklaskiwaliście.

Nasza posłanka, Gabriela Lenartowicz, jak Rejtan w tej komisji stawała, domagała się wysłuchania.

Ale w sprawie trybu, że za szybko, że UE.

Ale chodziło o meritum przede wszystkim.

Nie było tak, że meritum się wam bardzo nie podobało.

Jeżeli ktoś forsuje tak mocno coś, to przede wszystkim się mówi o tym żeby nie forsował i dał czas na dyskusję. O to chodziło. Natomiast rozmawialiśmy o tym kilka razy, także i wtedy mimo, że wydarzenia protestu sejmowego trochę to przesłoniły i wszyscy nasi specjaliści od ekologii byli niesłychanie krytyczni wobec tej ustawy.

Ale przyzna pan też, że na taki zdrowy, chłopski, albo nawet mieszczański rozum, sytuacja, w której ktoś ma działkę i stoi na tej działce drzewo i on z tą działką nie może nic zrobić, wybudować nic na niej, bo stoi tam drzewo i musi mieć tysiące, miliony, miliardy pozwoleń, a w gruncie rzeczy czasami i tak nie może ściąć tego drzewa, no jest sytuacją paradoksalną?

I poprzednie przepisy dawały tutaj możliwość i pewnie można usprawniać tę drogę uzyskiwania zgody. Natomiast to, co zafundował PiS aż prezes Kaczyński się złapał za głowę, jak zobaczył te spadające drzewa, to jest zupełnie coś innego. Wycina gdzie się da, co się da i obrazki z Polski, które nadchodzą, pokazują, że może intencje były dobre, wyszło jak zawsze PiS.

Ale to, że po 52 dniach się zorientowali i cofnęli i powiedzieli, że wycofają się z tej ustawy, tylko przyklasnąć. Bo nie wszyscy poprzednicy tak potrafili.

Zobaczymy czy się wycofają. Bo Jarosław Kaczyński mówi jedno, a już pan min. Szyszko drugie. Jarosław Kaczyński już mówił o Misiewiczu i Macierewicz się z tego nie wycofał.

Ale przyzna pan, że jak Jarosław Kaczyński coś mówi i min. Szyszko coś mówi, to jesteśmy się w stanie założyć, zdanie którego będzie się bardziej liczyć.  

Jest test. Wczoraj zebraliśmy podpisy pod naszym projektem, który natychmiast uchyla tę chorą ustawę pisowską o drzewach i zobaczymy, czy PiS na tym posiedzeniu ją wprowadzi i poprze. Tam też pamiętajmy pisowski senat i prezydent Duda ochoczo przyłożył swój długopis do wycinki drzew.

Pan też woził premierów do domów wojskową CASĄ?

Nigdy to się nie zdarzyło.

Donald Tusk nie latał CASĄ?

Leciał raz CASĄ, ale lecieliśmy do jednostki wojskowej.

No tak. Ale do domu nie latał. On tylko embraerem.

Nigdy nie latał.

Święta zasada, tylko embraerem.

Nigdy nikt, po krytyce lotów embraerem zaczął jeździć samochodem. I przez lata jeździł samochodem do siebie, do Gdańska.

E nie, naprawdę?

Tak, oczywiście.

Głównie pamiętam Donalda Tuska z uroczych przelotów na trasie Warszawa - Gdańsk samolotem embraer na weekendy.

Ja pamiętam ostatnie lata jego rządów, gdy wsiadał do samochodu, jechał do Gdańska. Po krytyce, że embraerem lata do domu, wyciągnął z tego wnioski.

A Ewa Kopacz czym latała?

Ewa Kopacz raz leciała ze mną CASĄ do zakładów w Siemianowicach, na lotnisko w Pyrzowicach. Nigdy nie latała do domu samolotem wojskowym.

Ale przyzna pan, że tak, jak twierdzi premier Szydło instrukcja head nie ma nic przeciwko lataniu CASĄ, premierów.

Ale tu nie chodzi o instrukcję head. Bezpieczeństwo pani premier było oczywiście w CASIE zapewnione, zadbaliśmy o to jeszcze kiedyś, gdy CASY latały do Afganistanu i zdarzało się, że prezydent i premier nimi latali, chodzi o to, że ponad 50 razy na trasie Warszawa - Kraków - Warszawa, premier Szydło latała na weekendy do domu, zabierając trzy wojskowe samoloty do tego, mając do dyspozycji embraer, mając do dyspozycji inne środki komunikacji.

Ale rozumiem CASĄ latać taniej, niż embraerem.

Trzy kasy są używane. Ja nie wiem czy jest taniej.

Przy jednym locie?

No tak.

Przesiada się?

Nie, zgodnie z instrukcją head dwa muszą przylecieć do Warszawy żeby był zapasowy i trzeci z załogą czeka w Krakowie. To oznacza, że wojsko nie ma trzech samolotów transportowych. CASY nie służą do transportu VIP. Może tak być w jakiś nadzwyczajnej sytuacji, gdy nie ma embraerów, bo jest to kosztem wojska.

Ale pan mówi 50 lotów, znaczy Warszawa - Kraków 50 lotów i Kraków - Warszawa 50?

Nie razem, razem to liczę.

Czyli 25.

Że tego było więcej niż 50 i to jest, to się nie broni. Oczywiście tutaj można mówić o instrukcjach head, nie broni się latanie wojskowymi CASAMI do domu, wożenie trzech samochodów, którymi potem pani premier jedzie, nie wiem czemu, wypadek, jedzie na sygnale, pod prąd, spiesząc się do domu. To się nie broni. I tutaj można tysiąc razy wymienić słowo head, to się nie broni.

Zastanawiam się dlaczego nie śmigłowcem. Dlaczego i Donald Tusk i Beata Szydło nie wolą latać śmigłowcem, który jest, rozumiem, tańszy, można wystartować nim prawie zewsząd, skąd niechęć do śmigłowców na rzecz embraerów i CAS?

Śmigłowce mają swoje ograniczenia pogodowe. W zimie bardzo często jest tak, że pogoda nie pozwala na lot śmigłowcem. Mają ograniczenia jeśli chodzi o najważniejsze osoby.

CASA poleci w każdych warunkach.

Jeśli chodzi o ciemność i loty w nocy, więc embraer, CASA poleci wszędzie. Natomiast ja widzę w tym taki stosunek do wojska, w którym wojsko staje się taką firmą do obsługi, a to świętą figurę ma wojsko przewieźć, a to będzie grochówkę u ojca Rydzyka podawało, a to będzie rozwoziło pisowskich polityków do domu na weekend. Nie powinno tak być.

Ale z tym zawsze był problem. Wojsko zawsze było w ten sposób wykorzystywane.

Byłem ministrem obrony…

I jak pan pamięta były różne wypadki, różne przypadki, tak bywało.

…nigdy bym się na to nie zgodził i walczyłem z tego rodzaju sprawami. Wojsko to są żołnierze zawodowi, mają swoje zadania i samoloty CASA nie służą do regularnego przewozu VIP na weekendy.

A propos VIP i BOR, czy BOR jest przewlekle chore?

Jak widzę te kolejne filmiki pokazujące kolumny BOR jadące na zasadzie „z drogi śledzie”, to widzę, że coś tu jest nie tak, że coś tu się stało.

Ale uważa pan, że zaczęło się tak dziać półtora roku temu? Nie, no zawsze tak było. Zawsze obserwowaliśmy samochody, nawet z takiego prywatnego, osobistego doświadczenia w Warszawie, zawsze samochody BOR tak jeździły.

Ale teraz widzę te samochody na sygnale, a nie widzę szefa BOR. Proszę zobaczyć, zapadł się pod ziemię. BOR kieruje ktoś, kto nie jest w stanie, z nadania PiS jest to ktoś, nie jest w stanie powiedzieć pięciu zdań, wziąć na siebie odpowiedzialności, wyjaśnić pewnych rzeczy. Więc wydaje mi się, że taka…

Tak gen. Janicki ochoczo występował w mediach, on był najdłużej w czasach rządów PO szefem BOR.

Ale proszę bardzo, teraz występuje

Tak, teraz występuje…

I z elokwencją.

A teraz występuje, każdy były szef BOR uwielbia występować, natomiast obecny szef BOR nie znosi.

Ja sądzę, że obecny szef BOR, jak szybko pewnie zostanie byłym szefem BOR, to też nie będzie występował.

A w pańskich czasach, bo pan też nadzorował BOR swego czasu?

Nie, nie.

Nie. Jako sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Nie, nie, nadzorowałem wojewodów.

Ale kiedy pan był w MSW, jaką najbardziej spektakularną wpadkę BOR zaliczył?

Nie było wpadek wtedy. Nie przypominam sobie.

No nie. A pękające opony w samochodzie Sikorskiego?

Nie pamiętam kiedy.

A wypadek Piechocińskiego, a wypadek prezydenta Komorowskiego i kolumny prezydenckiej?

Piechocińskiego to na pewno już byłem w MON i jak prezydent Komorowski był, też już byłem od 2011.

Ale słyszał pan wtedy coś o tych wypadkach?

Gdzieś tam w mediach, zwłaszcza takich szukających sensacji informacje na ten temat były.

Skutecznie je potrafiliście jakoś pod dywan włożyć.

No nie, czy ta sytuacja z pizzą, itd., to przecież było bardzo głośno o tym. Nikt tego nie pod dywan nie zamiatał.

Z pizzą tak, ale żeby pękały opony u Sikorskiego, słowo daję nie słyszałem.

Ale dlaczego ten wypadek, po pierwsze uczestniczyła w nim pani premier, która spędziła siedem dni w szpitalu.

Tutaj nie było wyjścia.

Rangę polityczną wypadkowi nadał duet ministrowie Błaszczak i Zieliński, którzy to wpisali w politykę, w działania KOD, blokowanie Wawelu, zabójstwo działacza PiS, to oni nadali temu wielką polityczną rangę.

Nadało przede wszystkim to, że pani premier wylądowała w szpitalu, pewnie gdyby ten samochód zgrabnie ominął to Seicento i nie uderzył w drzewo…

No tak, ale wyobrażam sobie…

…byśmy pewnie dzisiaj o tym nie rozmawiali.

Wyobrażam sobie takie zachowanie komunikacyjne, mam na myśli komunikację publiczną polityków PiS, które by nie wywołało tego ogromnego problemu. Proszę zobaczyć, co się działo z komunikatem o zdrowiu pani premier i ten duet z MSW w mediach, naprawdę denerwował ludzi.

Niełatwo być cieniem, czy inaczej, niełatwo być poprzednikiem Antoniego Macierewicza, prawda?

Znacznie trudniej będzie być jego następcą i sprzątać tę ruinę, którą po sobie pozostawi.

Pan się szykuje do tej roli też?

Nie, nie szykuję się. Byłem najdłużej urzędującym ministrem obrony i to mi daje wielką satysfakcję. Natomiast widzę, jak rujnuje armię Macierewicz, to są Misiewicze, Mistrale, odejścia generałów, wszystko to, co się dzieje.

Ale to jest też czujność jego poprzednika, bo mam wrażenie, że musi pan być czujny jak ważka żeby nie uronić żadnego z dzieł, żadnej z wypowiedzi Antoniego Macierewicza, bo one, jak w kalejdoskopie się zmieniają.

To prawda, produkuje tyle skandali, że u nas w Platformie już jest cały zespół do tego żeby śledzić to, co złego on robi. To prawda. Ale to mi nie daje żadnej przyjemności, że każdego dnia Macierewicz coś robi i to co gorsze jest tak, że on coś powie, a po paru dniach powie, że on tego nie powiedział, że to się nie zdarzyło, tak jak jest ze zwróceniem się do NATO w sprawie katastrofy smoleńskiej. Trzeba inaczej niż wczoraj min. Soloch, który nie wychwycił momentu wycofania się Macierewicza, trzeba być czujnym i co godzinę sprawdzać, co aktualnie Macierewicz robi i mówi.

Dlaczego szef pańskiej partii budzi tak mało społecznego zaufania?

Pracuje nad tym, przejął Platformę w trudnym momencie.

Grzegorz Schetyna pracuje na to od 25 lat, bo od tylu jest w polityce. Dzisiaj, jak się spojrzy na rankingi zaufania na czele Duda, Szydło, Kukiz, Morawiecki, Schetyna między Macierewiczem, właśnie a Petru i to za Macierewiczem.

Objął Platformę w bardzo trudnym momencie, po przegranych wyborach i patrzmy na notowania całej Platformy.

Też są słabe, też się nie ma z czego cieszyć, jak pan na nie patrzy.

Nie, idziemy do góry. Ja sądzę, że od tego poziomu, gdzie byliśmy ledwo ponad 10, jesteśmy już z dobrą 20.

No tak, dochodzicie do 20, ale ten sufit, ale to jest sufit, o który rozbijacie głowę.

Nie, ale proszę zaufać, że też ten sufit przebijemy i będziemy szli do góry. I ja myślę, że akurat Paweł Kukiz, czy Ryszard Petru zamieniliby swoje te badania zaufania, czy poziom zaufania na notowania Platformy. A o to chodzi liderowi żeby partia weszła. Ja pamiętam Jacka Kuronia, świętej pamięci, który miał genialne notowania i nie wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich.

Ma pan jakąś dobrą odpowiedź na pytanie dlaczego Grzegorz Schetyna nie ma takich genialnych notowań?

Musimy nad tym pracować. Nie są celem obecności w polityce genialne notowania, znam wiele przypadków, gdy te genialne notowania spadały na łeb na szyję. Ja patrzę notowania Platformy i ufam, że pod przewodnictwem Schetyna, całą tutaj grupą, która przewodzi Platformie doprowadzimy do zwycięstwa w 2018 do samorządów, w 2019 do parlamentu.

Tomasz Siemoniak, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Apeluję do premier Szydło i prezydenta Dudy: zróbcie coś z tym, bo ludzie widzą i fatalnie to znoszą. Nawet najtwardsi zwolennicy PiS-u nie akceptują czegoś takiego”

 

Coś się z tą władzą stało, że upaja się niebieskimi światełkami. Nie wiem, skąd to się bierze – mówi Gość Radia ZET Tomasz Siemoniak w internetowej części programu. Były szef MON komentuje w ten sposób przejazdy i wypadki z udziałem rządzących. Apeluję do premier Szydło i prezydenta Dudy: zróbcie coś z tym, bo ludzie to widzą i fatalnie to znoszą. Nawet najtwardsi zwolennicy PiS-u nie akceptują czegoś takiego – dodaje Siemoniak. Jego zdaniem wyborcy chcieliby, żeby ich liderzy byli skromni i umieli się zachować. Ta władza pokazuje, że wszystko można. Premier Szydło, która mówi, że nie może jeździć komunikacją publiczną? Pomogłoby to jej wizerunkowi, gdyby wsiadła w Pendolino i przejechała w 2h 20 minut do Krakowa – komentuje.

Odchodzący generałowie? To zmiana na gorsze – uważa były minister obrony. To nie jest tak, że jeżeli za piłkarską gwiazdę przychodzi ktoś młodszy, to jest to złe. On ma szansę być kiedyś gwiazdą, ale drużynę to osłabia – dodaje.

Pytany o Bartłomieja Misiewicza odpowiada, że jest w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ w bardzo młodym wieku „został symbolem całego pisowskiego zła i zawłaszczania stanowisk”.

Tomasz Siemoniak odpowiada również m.in. na pytania o WOT i opozycję.

RADIO ZET/MA

Więcej: