Hanna Gronkiewicz-Waltz: Rozważę dymisję, jeśli audyt wykaże błędy

Jeśli audyt wykaże nieprawidłowości, to będę rozważała dymisję. W jakimś sensie moje losy zależą od tego audytu – mówi o audycie reprywatyzacji, Gość Radia ZET, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.  

Wiceprzewodnicząca PO zdradza, że partia nie wymaga od niej dymisji, ale również nie wspiera jej tak, jak powinna. 

Czuję wsparcie Platformy, ale lepiej byłoby, gdyby było silniejsze – wyznaje Gronkiewicz-Waltz. Dodaje, że do dymisji na pewno nie skłonią jej zarzuty prokuratorskie, bo „zarzuty prokuratorskie łatwo jest postawić, a wielu prezydentów je miało i nie odchodzili”. Pytana o swoje zawieszenie w PO odpowiada, że „jeśli koledzy z partii będą mieli takie oczekiwania, to może się zawiesić”. 

Do końca tygodnia chcę ustalić warunki przetargu na firmę, która będzie audytowała – zapowiada prezydent stolicy. Gość Radia ZET zaznacza, że jej najważniejszym celem jest doprowadzenie do audytu i jest zdeterminowana, żeby wyjaśnić aferę reprywatyzacyjną. -

Do cna tę sprawę wyjaśnię. Warszawiacy chcą, żebym ją wyjaśniła. Doświadczenie 27 lat pokazuje, że w sprawie reprywatyzacji następca nigdy niczego nie robił i nie kontrolował poprzedników – mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz.

ZOBACZ, JAK PREZYDENT WARSZAWY ODPOWIADAŁA NA PYTANIA SŁUCHACZY

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, dzień dobry, witam.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Dzień dobry.

Pani prezydent, co jeszcze musiałoby się zdarzyć żeby powiedziała pani podaję się do dymisji?  

Przede wszystkim chcę skontrolować poprzez dokonanie audytu, jak wyglądała reprywatyzacja, ponieważ jestem jedynym prezydentem można powiedzieć, politykiem, który doprowadził do wprowadzenia, do uchwalenia ustawy małej, reprywatyzacyjnej, w związku z tym chcę…

Po dziewięciu latach prezydentury, po ośmiu latach rządów PO.

To prawda, ale pierwsza…

Bardzo późno.

Ale pierwsza osoba od dwudziestu siedmiu lat, pierwsza od dwudziestu siedmiu lat i będę to ciągle powtarzać.

Za późno. Ale czy jest coś takiego, jest taka cezura, taki kamień milowy, taki punkt zwrotny, który pani sobie wyznaczyła, po którym pani powie: rzeczywiście, moja osoba jest zawadą, moja osoba jest tym, co ciąży na reprywatyzacji i na tym wszystkim, co działo się w Warszawie?

No na pewno nie na reprywatyzacji, bo w końcu dwadzieścia siedem lat nie byłam prezydentem Warszawy i nie zajmowałam się reprywatyzacją. Od początku mojej prezydentury, jeszcze w 2008 r. złożyłam projekt do ministra Grada, potem po raz drugi, po raz trzeci się udało i został przegłosowany.

Ale, to powtórzę pytanie, jest taki punkt graniczny, po którym pani powie odchodzę, poddaję się?

No koniec kadencji, ponieważ nie planuję już kandydowania, co powiedziałam dwa lata temu, a nie teraz.

Pytam o moment przed końcem kadencji. Zarzuty prokuratorskie będą czymś takim?

Wie pan na razie, ja myślę, że jeśli chodzi o samorządy to zarzuty prokuratorskie paru, już nie chcę wymieniać kolegów, miało i zostali wybrani po raz kolejny.

Czyli zarzuty prokuratorskie nie skłonią panią do dymisji?

Nie, dlatego że samorządowcy bardzo często mają i dużych miast, Gdańsk, Sopot, to wszystko są powiedziałabym, zarzuty jest bardzo łatwo postawić, chociażby za niedopilnowanie, itd., to jest najprostsza rzecz, którą można zrobić. Ja jestem zdeterminowana żeby sprawę doprowadzić do końca i skontrolować.

A jeśli ten audyt, który pani chce przeprowadzić dowiedzie, że reprywatyzacja po warszawsku obfitowała nie tylko w nieprawości, że nie tylko była skażona nepotyzmem, czy kumoterstwem, ale była skażona korupcją - odejdzie pani?

Wie pan, zależy za jakich czasów, korupcją zajmują się CBA i prokuratura.

Korupcją za pani czasów.

Nie, myślę że to już jest kwestia służb, które wykryją czy była korupcja, czy nie…

No jeśli wykryją, to co wtedy pani zrobi?

Ale na pewno nie będzie to z mojej strony korupcja, tylko tych urzędników, no wie pan no to…

Ale jeśli podlegli pani urzędnicy byliby urzędnikami skorumpowanymi, to czy to nie jest powód do tego żeby wyciągnąć wobec siebie odpowiedzialność polityczną?

Wie pan, na razie niech służby pracują i nie będę mówiła, co zrobię za tydzień, dwa, pięć miesięcy i rok, będę mówiła to, co chcę robić dzisiaj. Dzisiaj, do końca tego tygodnia, chcę ustalić warunki przetargu na firmę, która będzie audytowała.

Ale rozumiem, że dymisja to nie jest coś, co pani absolutnie wyklucza.

Wie pan, głównie zamiast słuchania była dyskusja na temat dymisji na radzie, na sesji rady Warszawy, podczas gdy myśmy przedstawiali, jak od 2009 r., czyli od półtora roku po tym, jak zostałam prezydentem, pomagaliśmy lokatorom, tym, którym wcześniej nikt nie pomógł, ponieważ nie byli objęci w ogóle możliwością dostania mieszkania komunalnego, czy socjalnego.

Ale to nie była odpowiedź na moje pytanie. Czy słowo dymisja, czy pomysł dymisji to jest coś, co pani absolutnie wyklucza?

Wie pan, przede wszystkim moim celem jest doprowadzenie do tego żeby był audyt.

Pani prezydent, wyklucza pani, czy nie?

Moim celem jest doprowadzenie do audytu. Tylko wie pan…

Ale ja rozumiem, co jest pani celem, tylko pytanie, jeśli ten audyt wykaże nieprawidłowości w ratuszu odejdzie pani?

No, ale pan, jeżeli audyt wykaże nieprawidłowości no to oczywiście absolutnie będę rozważała wtedy dymisję. Ale naprawdę jesteśmy na początku drogi wyjaśnienia tej sprawy. Przez dwadzieścia siedem lat…

Losy Hanny Gronkiewicz-Waltz zależą od losów audytu.

W jakimś sensie tak, dlatego, tylko że pamiętajmy, że audyt będzie obejmował wiele lat, a nie tylko moją kadencję.

A partia wzywa do odejścia?

Nie, partia nie oczekuje dymisji.

Bo wie pani, że dla partii, dla PO pani osoba, co mówi wielu na razie po cichu, staje się zawadą, staje się problemem, staje się kłopotem.

Tylko problem polega na tym, że jeżeli są robione różne pytania i sondaże, to 60 proc. uważa, że powinnam zostać, a 40, czyli tyle, co głosowało na mojego konkurenta Sasina żeby odejść, w związku z tym to są ponownie wyniki z wyborów, które były półtora roku temu.

Tylko będzie tak, że partia będzie się wykrwawiała w bojach o Hannę Gronkiewicz-Waltz, tracąc w sondażach.

Naprawdę warszawiacy tak, jak dostaję różne e-maile i inne sygnały chcą żeby wyjaśniła tę sprawę. Chcę żebym wyjaśniła. Ja ją do cna i do spodu wyjaśnię.

Ale pani prezydent, ale audyt, Centralne Biuro Antykorupcyjne, prokuratura, sądy mogą to wszystko wyjaśniać…

Centralne Biuro Antykorupcyjne…

Przepraszam, bez Hanny Gronkiewicz-Waltz na stanowisku prezydenta miasta.

Nie, nie, ja jestem zainteresowana żeby po pierwsze ujawnić dokumenty audytowi.

To może zrobić pani następca, albo komisarz.

Wie pan, to było tak, jak Lech Kaczyński zwolnił dyrektora biura, to okazało się, że kolejne osoby, które były za jego czasów zatrudnione, czyli pan dyrektor Bajko, którego właśnie zwolniłam, czy kolejne osoby, które były zatrudnione za Kazimierza Marcinkiewicza no, mogły też dokonywać różnych nieprawidłowości. To nie należy do mnie ocena, do służb i przede wszystkim do audytu z punktu widzenia zgodności z prawem.

Ale przyzna pani, że służby i audyt mogłyby działać i robić swoje niezależnie od tego czy Hanna Gronkiewicz-Waltz byłaby prezydentem Warszawy, czy rządziłby jej następca, albo komisarz.

Nie, nie, nie. Doświadczenia dwudziestu siedmiu lat pokazują, że w sprawie reprywatyzacji nigdy następca niczego nie robił i nie kontrolował poprzedników.

O, różnie bywało w historii, najnowszej historii polskiej jeśli chodzi o kontrolę poprzedników.

No znaczy, tylko że ona się nie ostaje, a ja chcę zrobić tak żeby rzeczywiście tam, gdzie trzeba do prokuratury, tak jak zawiadomiłam, już trzy zawiadomienia złożyłam w międzyczasie po takiej kontroli jeszcze bez audytu, w związku z tym jestem zainteresowana i zdeterminowana żeby przeprowadzić to do końca.

Pani prezydent, pani mówi, wielu prezydentów miało zarzuty, nie wszyscy odchodzili, albo mało który odchodził, ale była taka sytuacja z Sopotu, gdzie prezydent Karnowski miał osiem zarzutów, zostały zebrane podpisy pod referendum, on to referendum poparł i powiedział tak, poddaję się woli obywateli miasta. Pani mogłaby zrobić dokładnie to samo.

Tylko, że prezydent Karnowski, który jest bardzo dobrym prezydentem Sopotu, chodził od domu do domu, no wybaczy pan, ale w Warszawie nie da się chodzić od domu do domu żeby namawiać do frekwencji. Przede wszystkim w Warszawie jest słaba frekwencja też w wyborach. Wie pan, ja chcę wyjaśnić.

Pani prezydent, ale to że, ale to że miałaby problem żeby…

Ale panie redaktorze, niech pan mi nie…

…obejść wszystkich warszawiaków to nie jest argument w dyskusji o referendum.

Ale to wtedy i tak jest, jak jest referendum i tak jest zarząd komisaryczny, a nie chcę żeby był zarząd komisaryczny PiS, bo nie ma takiej możliwości, jak niektórzy myślą, że referendum i wybory, nie, zawsze przychodzi zarząd, komisarz, który organizuje te wybory. Tak jest, w związku z tym nie chcę dopuścić do komisarza.

Mówi pani na antenie Radia ZET, że zawieszenie, znaczy, że dymisja tak jeśli audyt, czy rozważy pani dymisję jeśli audyt wykaże…

Tak…

nieprawidłowości w ratuszu?

No audyt najpierw musi skończyć… tak…

A zawieszenie w prawach, obowiązkach członka partii, bo taki pomysł też krąży w Platformie.

Ja przede wszystkim, nie to akurat ja powiedziałam, że jako prezydent chcę wyjaśnić, więc czy koledzy, jeśli będą mieli takie oczekiwania oczywiście mogę się zawiesić, dla mnie jest najważniejsze…

Może pani, tak, ale nie mają takich oczekiwań?

Do tej pory nie mieli takich oczekiwań. Ja natomiast jestem prezydentem Warszawy, półtora roku temu wybranym z prawie 60 proc. głosowaniem i naprawdę chcę wyjaśnić te sprawy do końca i jestem tą osobą, która doprowadziła do uchwalenia małej ustawy reprywatyzacyjnej, której nikt nie uchwalił przez dwadzieścia siedem lat i to naprawdę jest wina wszystkich elit politycznych.

Pani prezydent, ale pani też jest osobą, która jeśli chodzi o tą feralną działkę przy Chmielnej 70, przez kilka miesięcy mówiła wszystko jest w porządku.

Tak, bo tak mówili urzędnicy.

Sprawdzam, wszystko jest w porządku. Po czym się okazało, że nie jest w porządku.

Tak.

Pytanie, czy odpowiedzialność polityczna nie każe w takiej sytuacji powiedzieć zawiniłam, pomyliłam się odchodzę.

Tylko, wie pan, ja miałam audyt, miałam kontrolę, miałam procedury, miałam zespół, który zbierał się co tydzień. Natomiast na to, czy ktoś uczciwy jest, czy nie, to niestety nie mam wpływu, ja nie mam rentgena w oku i w związku z tym, kiedy urzędnik mówi, że na pewno nie było żadnego pisma, a potem się okazuje, że minister finansów informuje nas, że było pismo w 2011 r., mało, idzie urzędnik w zaparte, że nie było tego pisma, a ja go znajduję potem w signum dzięki informacji z ministerstwa finansów, to jest zupełnie inna historia, bo to jest zwykłe oszustwo.

A czy są jeszcze takie procesy reprywatyzacyjne w Warszawie, które budzą pani podejrzenia?

Przede wszystkim ja wstrzymałam procesy i zwroty.

Rozumiem, ale te, które się działy przez lata, bo mówi się o 4 mld złotych strat w ponad stu sprawach, które budzą zainteresowanie i, które budzą podejrzenia. Czy pani takie podejrzenia ma.

Ja wiem. Przede wszystkim dotyczy to tych, którzy nabywają roszczenia i w tej chwili sprawdzamy wszystkich, którzy nabywają roszczenia.

Bo ma pani podejrzenia, że było coś nie tak.

Bo to jest najłatwiejsze, że tak powiem, do takiej nieuczciwej reprywatyzacji. Bo jeśli dziedziczą spadkobiercy i żądają spadkobiercy no to jest inna sytuacja, kiedy ci, którzy kupują roszczenia, chociaż legalny jest niestety handel roszczeniami i dlatego ja chciałam wyeliminować w ten sposób, że w tej nowej ustawie jest prawo pierwokupu roszczeń przez miasto oraz konieczność zawarcia umowy przed notariuszem. A do tej pory tak nie ma.

A jeśli chodzi o pani prywatne sprawy, a czy pani ma dzisiaj absolutną pewność, że pani rodzina miała prawo do profitów spadkowych z tej kamienicy na Noakowskiego?

W 2003 r. Lech Kaczyński, administracja Lecha Kaczyńskiego wydała tą decyzję. W 2006 r., kiedy…

Minęło szesnaście, minęło trzynaście lat…

Kiedy były władze na Śródmieściu po kolei Zieliński, Błaszczak, zastępcą był Sasin, jak moja rodzina mogła przypuszczać, że coś jest nie tak?

Pytanie czy dzisiaj ma pani też taką pewność?

Wie pan, nie mam żadnych nowych dowodów, jeśli…

Ale czyta pani dokumenty, nawet jest dokument ministerstwa budownictwa z czasów Sławomira Nowaka, który mówi o losach bliźniaczej kamienicy, dokładnie odzyskiwanej w ten sposób i ten dokument jasno dowodzi, że tam był, mówiąc brzydko, prosty przekręt.

Tak, tylko tam jest, tam było z tego, co czytałam w prasie, tam po prostu było sprzedaż roszczenia, natomiast tutaj byli spadkobiercy, którzy dziedziczyli, zresztą nie bezpośrednio po Romanie Kempskim, tylko po żonie Romana.

Ale nie ma pani dzisiaj odruchu, że te pieniądze można byłoby zwrócić prawowitym spadkobiercom?

Wie pan, moja córka i mąż to jest 6,8, nie wiem…

6,8 czego, procent, czy miliona?

… to jest ich decyzja, 6,8 proc. całej kamienicy.

Bo słuchacze też pytają

To jest dwunastu, to jest dwunastu spadkobierców.

Słuchacze też pytają ile to było pieniędzy.

Wie pan…

Jaka to była suma?

Tam gdzieś było powiedziane, nie powiem panu z pamięci.

Ale rząd wielkości.

Chyba, za całą kamienicę?

Znaczy nie, ile zarobiła pani rodzina, pani mąż, pani córka.

O, wie pan, ja tylko

No dobrze, to za całą kamienicę to obliczymy sobie ile to jest 6,8.

Tak, co by, kilkanaście milionów z tego, co pamiętam. Natomiast…

Czyli koło miliona te 6,8.

Tak, z tym, że tam było kilkunastu spadkobierców o czym wyraźnie mówiłam. Ja uważam, że jeżeli są organy, które chcą wzruszyć tą decyzję, niech wzruszają, czy to takie, czy inne, problem polega na tym, że my nie mamy takiej wiedzy, co do tej sytuacji oprócz gazetowej.

To jeszcze dwa pytania słuchaczy, czy czuje się pani osamotniona bez wsparcia Platformy?

Na pewno lepiej byłoby ze wsparciem Platformy, ale…

Ale i nie czuje pani tego wsparcia?

Czuję, powiedziałabym czuję wsparcie, ale wolałabym silniejsze.

A jeszcze pytanie, jakie ma pani plany polityczne na przyszłość po 2018 r., bo mówi pani na prezydenta Warszawy już nie będę kandydować.

Wie pan w 92 r. zostałam prezesem Narodowego Banku Polskiego, czyli jestem prawie ćwierć wieku w służbie publicznej, trochę czasu dla domu i rodziny, jeśli mi jeszcze starczy.

Więcej pytań od słuchaczy na www.radiozet.pl, zapraszam.

 

Radio ZET/MA

Więcej: