Beata Mazurek: Będziemy forsować dwukadencyjność od 2018. Prezes nie do końca podziela zastrzeżenia prawne

„Jestem przekonana, że powinna być dwukadencyjność w samorządach” – mówi Gość Radia ZET, rzecznika Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek. Dodaje, że jej partia będzie forsowała pomysł, by w 2018 roku, prezydenci walczący o trzecią kadencję, nie mogli startować. Działanie prawa wstecz? „Prezes Jarosław Kaczyński rozumie to, ale do końca nie podziela tego poglądu” – odpowiada Beata Mazurek. Jej zdaniem tę sprawę powinien rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny. „Jeszcze w ogóle nie tego napisaliśmy projektu, więc wszystkie dyskusje są oparte o informacje i wypowiedzi medialne. Będziemy rozmawiać szczegółowo, kiedy położymy projekt na stole” – dodaje Gość Radia ZET. Rzeczniczka PiS dopytywana przez Konrada Piaseckiego o działaczy PiS, którzy rządzą w Ostrołęce czy Siedlcach kolejną kadencję, odpowiada: „Wybieramy tych, którzy są najlepsi, bo do tej pory była taka możliwość”. „Nie zgadzam się z histeryczną opozycją, która mówi, że chcemy zawłaszczyć samorządy” – mówi Mazurek.

Minister obrony na „bombach” do Torunia? „Pan Macierewicz powinien jechać tak, jak pozwala mu na to droga, okoliczności i przepisy. Czy ich przestrzegał? Nie będę tego oceniała. Chciałabym, żeby minister Macierewicz albo jego rzecznik odpowiedzieli na to pytanie” – mówi Beata Mazurek.

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest rzecznik PiS, Beata Mazurek, dzień dobry, witam.

Beata Mazurek: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Pani poseł, czy jadący na galą i wręczenie nagród minister powinien pędzić na czerwonym świetle z prędkością ponad 100 kilometrów na godzinę?

Powinien jechać tak, jak na to pozwala mu droga i okoliczności.

I przepisy.

No też, tak.

I zgodzimy się, że nie ma powodu żeby jadąc czy do szkoły ojca Rydzyka, czy na galę tygodnika minister nie przestrzegał tych przepisów?

Tego nie będę oceniała. Chciałabym żeby na to pytanie odpowiedział minister, albo jego rzecznik, bo jak pan wie, warunki na drodze są różne, jest w różnych sytuacjach, wiem do czego pan zmierza.

Bo nie ma takich warunków na drodze żeby z Warszawy do Torunia przejechać zgodnie z przepisami w godzinę i 45 minut, a w tyle kierowca ministra przejechał.

Ja nie wiem czy tyle jechał, czy tyle nie jechał.

Jechał, jechał, nawet dziękował kierowcy za tak fantastyczną jazdę.

No to widocznie ma powody ku temu żeby dziękować, natomiast oceniała tego nie będę, bo nie wiem w jakich okolicznościach można włączać te tak zwane koguty…

Te bomby…

Czy bomby, jak to się fachowo nazywa. Cieszę się, że z tego wypadku wszyscy, czy z tej kolizji wszyscy wyszli cało.

Ale tak pytam o taką zdrową, kobiecą, czy męską, czy w ogóle ludzką logikę, która podpowiada, że wykład w szkole ojca Rydzyka, czy gala tygodnika „W Sieci”, przy wielkiej wadze jednak tych uroczystości, nie są takimi imprezami, na które minister obrony narodowej musi jechać nie przestrzegając przepisów ruchu drogowego.

Panie redaktorze ja powiem tak, jeżeli ktoś dostaje zaproszenia na taką czy inną uroczystość to jest jego decyzja, czy to zaproszenie przyjmuje, czy tego zaproszenia nie przyjmuje.

Niech przyjmuje, tylko niech nie łamie przepisów i niech nie powoduje karamboli.

Ale ja nie wiem czy złamał, czy nie złamał, bo pojazdy uprzywilejowane, jak używają tych kogutów, czy jak pan nazywa bomb, to mogą…

Ale nie mogą wjeżdżać w inne samochody. No nie mogą.

(śmiech): Ja nie wiem czy wjeżdżał, czy nie wjeżdżał.

Nie ma przepisów, które mówią, że można powodować przy tej okazji wypadki.

To prawda, to prawda, ale myślę, że właściwą osobą do odpowiedzi na pańskie pytania będzie albo minister, albo rzecznik. Z całą pewnością jest rzeczą bezdyskusyjną, że bezpieczna jazda, zgodnie z przepisami powinna dotyczyć wszystkich.

Boję się po prostu, czy to nie jest ta słynna arogancja władzy, o której tak wiele PiS przez osiem lat ostatnich mówiło.

Dlaczego pan tak mówi?

No, że tak właśnie wygląda arogancja władzy, że poseł, że minister ma zaproszenie na galę, wyjeżdża z Torunia o 17.20 i uważa, że o 19 zdąży do Warszawy.

Wie pan, my rządzimy już ponad rok. Po raz pierwszy taka sytuacja miała miejsce. No kolizja naprawdę i wypadki się zdarzają i nie wysnuwajmy tego zbyt daleko, z tego zbyt daleko idących wniosków.

Pani poseł, czy mimo protestów PiS będzie forsowało ten pomysł, by w 2018 prezydenci walczący o trzecią kadencję nie mogli już startować w wyborach?

Tak.

Jesteście przekonani do tego pomysłu.

Tak.

Mimo tego, że nie podoba się to Jarosławowi Gowinowi, mimo że prezydencki minister mówi, że to nie jest dobry pomysł, pani się pomysł wciąż podoba, prezesowi też.

Ja jestem przekonana, co do tego, że powinna być dwukadencyjność to po pierwsze. Po drugie…

Sama zasada zgoda, można o tym dyskutować, tylko że to jest działanie prawa wstecz, o czym wszyscy ludzie, którzy znają prawo mówią.

I prezes PiS też zdaje sobie sprawę, chociaż nie podziela do końca tego poglądu, bo mówi…

To po co forsować pomysły, które są jawnie niezgodne z rzymską zasadą, że prawo nie działa wstecz.

Mówimy o tym, że czy jest zgodne, czy niezgodne, taka nasza propozycja to to powinien rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny. I tak pewnie się stanie.

Ale zgłosicie tą propozycję, mimo wszystkich tych próśb, gróźb i ubolewań.

Jakich gróźb, nie przesadzajmy, jakich gróźb.

No dobra, ubolewań.

Nie jest tajemnicą, że od wielu lat mówiliśmy o tym, że chcemy dwukadencyjności…

Ale napisaliście gdzieś, że to będzie działało wstecz?

Wójta, burmistrza…

Nie.

…i prezydenta. Ale mówimy dzisiaj. Projektu jeszcze w ogóle nie napisaliśmy, tego projektu nie ma, więc te wszystkie dyskusje to są dyskusjami tak naprawdę opartymi o informacje medialne, o wypowiedzi polityków. Będziemy szczegółowo rozmawiać wtedy, kiedy projekt położymy na stole.

Ale jesteście zdecydowani żeby go na tym stole położyć.

Tak.

Pani jest, nie wymawiając posłanką już czwartą kadencję.

Tak.

I myśli pani, że gdyby ktoś dzisiaj przyszedł i powiedział droga Beato Mazurek koniec, nie możesz już startować więcej w wyborach, bo tak postanowiliśmy.

Ale proszę pana, ale to nie jest żaden problem.

Przyklasnęłaby pani?

Proszę pana, po pierwsze to nie jest żaden problem, bo wszyscy powinniśmy mieć świadomość, że nikt nie rodzi się posłem i nie umiera się posłem. Ja pracowałam i...

A to dlaczego pani startuje do kolejnych kadencji?

Zaraz panu powiem. Nie byłam posłem i żyłam, jak nie będę posłem Bóg da, to będę dalej żyła to po pierwsze. Natomiast trzeba rozróżnić pewną zasadniczą różnicę, która jest między posłami a wójtem, prezydentem i burmistrzem. Ja sądzę, że gdybyśmy my mieli takie uprawnienia, jak przedstawiciele, o których mówiłam to ten wniosek byłby zupełnie i całkowicie zasadny. Mówię o uprawnieniach z punktu widzenia pracodawcy, zarządzania, możliwości. Dzisiaj parlamentarzysta takich możliwości nie ma. To jest oczywiście moje zdanie, nie partii. Ja nie wiem, jakie będzie rozstrzygnięcie, bo wiem, że taki wniosek w przestrzeni publicznej, wśród polityków się pojawia. Ale chcę jasno i wyraźnie powiedzieć: my, jako parlamentarzyści mamy zdecydowanie inne uprawnienia niż wójt, burmistrz i prezydent. I pan doskonale o tym wie.

I twierdzicie, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci, którzy są kolejne kadencje sprzyjają tworzeniu lokalnych sitw, układów i niejasnych powiązań.

Często tak.

To dlaczego sami wystawiacie kandydatów, którzy rządzą kolejne kadencje?

Uważamy, że wybieramy tych, którzy są najlepsi.

Ale dlaczego ich wystawiacie, panie poseł? Dlaczego wystawiacie kandydatów w wyborach samorządowych, którzy rządzą trzecią, drugą czy trzecią kadencję?

Bo do tej pory była taka możliwość. Natomiast, jak przyjmiemy…

Ale mówicie, że ta możliwość sprzyja powstawaniu lokalnych sitw.

Natomiast jeżeli będzie skrócenie kadencji to takie osoby też nie będą mogły startować.

Ale skoro jesteście drogowskazem, który wytycza drogę, to pójdźcie pierwsi tą drogą.

Ale ja nie powiedziałam panu, że to dotyczy wszystkich. Ja powiedziałam, że taka sytuacja się zdarza. Nie generalizujmy tego. Pan próbuje to uogólnić, a ja się temu przeciwstawiam.

Ale wy generalizujecie, skoro chcecie wprowadzić zasadę do polskiego prawa.

Nie jest tak, nie, nie, nie, no oczywiście, bo zdrowy rozsądek jest wszędzie wskazany.

Skoro wy generalizujecie to dlaczego ja mam nie generalizować.

Zdrowy rozsądek jest wszędzie wskazany i świeża krew też. I pan doskonale o tym wie.

Pani poseł, ale w 2014 piszecie program, w którym ograniczacie kadencyjność i w tym samym 2014 roku w Ostrołęce, Siedlcach i Nowym Sączu wystawiacie kandydatów, którzy rządzą od 2006 r., czyli sprzyjają powstawaniu lokalnych sitw. Dlaczego?

Nie, nieprawda. No znów pan uogólnia. Oczywiście, że tak.

Dlaczego jest nieprawdą?

Bo pan mówi, że każdy kto rządzi więcej niż dwie, czy tam trzy kadencje to tworzy pewne układy. Nie.

Ale to wy to mówicie.

Nie, pan próbuje to uogólnić, a ja twierdzę, że to…

W Polsce jest mnóstwo malutkich księstewek, dyktaturek, tyranii i one muszą zostać zlikwidowane.

No jasne. Ale nie wszędzie, ale nie wszędzie.

Zasada…

To nie jest napisane, że wszędzie. Nie, nie jest napisane, że wszędzie.

Czyli jak polityk PiS rządzi to nie tworzy lokalnych sitw i układów?

Proszę pana, my nie tworzymy, my nie będziemy tworzyć ustawy dla polityków PiS. Na będzie dla wszystkich. Dla wszystkich, którzy będą chcieli uczestniczyć w takich, czy w innych wyborach, to dotyczyć będzie także polityków PiS.

Ale to proszę pani poseł zadeklarować…

Którzy nie będą mogli ubiegać się o reelekcję, jeśli takie rozwiązanie zostanie przyjęte, jeśli sprawowali już dwie kadencje.

To proszę zadeklarować, że nawet jeśli ta zasada nie wejdzie w życie to PiS nie będzie wystawiało w wyborach tych, którzy rządzą więcej niż dwie kadencje.

Będziemy wystawiać tych, którzy będą chcieli startować, którzy będą najlepsi.

Nawet jeśli rządzą już więcej niż dwie kadencje.

Nie widzę powodów do tego, aby stosować jakieś nadzwyczajne okoliczności w stosunku do PiS, a do innych nie.

Nie, ale to możecie przyjąć jako zasadę dotyczącą PiS.

Nie proszę pana. Pan sugeruje żeby wyłącznie w PiS są jakieś tam dziwne układy i powinniśmy…

Skoro dostrzegacie niebezpieczeństwa związane z taką sytuacją, to sami pójdźcie tą drogą, jako pierwsi. Wytyczcie ścieżkę dla innych.

W wielu miejscach też tak się zdarzało. Natomiast, jak będą przyjęte takie rozwiązania i będą one dotyczyły wszystkich, będą dotyczyły też także PiS. To po pierwsze. Ale chcę jeszcze jedną rzecz…

A jeśli te zasady nie wejdą w życie, to rozumiem prezydenci Ostrołęki, Siedlec i Nowego Sącza wystawicie ich kolejny raz w wyborach?

Proszę pana ja nie wiem, ja nie wiem, do wyborów samorządowych jest jeszcze dużo czasu. Nie wiem czy będą chcieli kandydować, może będą chcieli kandydować do parlamentu naszego, krajowego. Może będą chcieli pójść inną ścieżką zawodową, ja tego nie wiem. Jest za wcześnie jeszcze by o tym mówić.

Ale będzie pani ich namawiała na te inne ścieżki?

Ja będę namawiała do tego żebyśmy przyjęli takie rozwiązania, które będą dobre dla wszystkich, nie tylko dla opozycji, czy nie tylko dla PiS, ale takie, które będą tworzyły zdrowe układy. Bo pochodząc z małej miejscowości i widząc, co się dzieje w powiecie, w którym mieszkam, ja mieszkam w Chełmie, więc mówię o powiecie też chełmskim, widzę, jak funkcjonują samorządy, w jaki sposób przebiegają wybory.

Źle funkcjonują?

Nie mówię, że źle, tylko mówię, że widzę w jaki sposób funkcjonują, w jaki sposób przebiegają wybory i nie zgadzam się z tą histeryczną opozycją, która mówi cały czas, że chcemy zawłaszczyć samorządami, bo to oznacza, że co, że dzisiaj przedstawiciele opozycji, którzy są wójtami, prezydentami nie mają następców? Mają tak krótką ławkę?

Nie, że wygląda to na to, że jeśli wprowadzacie tą zasadę działającą wstecz to wygląda jak byście robili skok na samorząd.

No jasne. I ja jestem prezydentem Warszawy i pan potem startuje, albo odwrotnie. To co? Nie będziemy się wzajemnie wspierać.

Nie, wygląda to tak, jakby PiS nie mogą sobie poradzić z przemożeniem czy zwycięstwem w niektórych miastach uznało, że jak się odstrzeli tych, którzy nimi rządzą będzie miało łatwiej.

Nie proszę pana.

Tak to wygląda.

No dobrze, no to jeżeli okaże się sytuacja taka, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie będzie prezydentem Warszawy, nie będzie kandydowała, tylko będzie ktokolwiek inny to co, ona nie da wsparcia komuś innemu? Tak? Niech wygra…

Nie chcę akurat źle życzyć PiS, wydaje mi się, że w Warszawie to w ogóle kandydat PiS nie za duże ma szanse.

Niech wygra, ja podaję tylko przykład.

Ja też podaję to jako przykład. Bo jeszcze chciałem porozmawiać…

Afera prywatyzacyjna pokazała, szczególnie w Warszawie, jak funkcjonuje Platforma i Hanna Gronkiewicz-Waltz. Mówię temu nie.

Chciałem panią zapytać o kolejne ograniczenia dla sejmowych dziennikarzy. Czy PiS je zna i akceptuje? I właściwie kto za tym stoi?

PiS nie wprowadza żadnych ograniczeń.

A kto wprowadza?

Jeśli już to kancelaria sejmu.

Ale kancelaria sejmu bez wiedzy marszałka sejmu?

Tego nie wiem.

Ale co, marszałek sejmu nie panuje nad tym, co dzieje się w sejmie, co się dzieje ze strażą marszałkowską?

Proszę pana, ja mogę odpowiadać za mój klub. A klub takich ograniczeń nie wprowadza.

Bo już raz był problem z dziennikarzami. Zaowocowało to tym, co wydarzyło się 16 grudnia. Wczoraj znowu straż marszałkowska nie pozwalała wchodzić do korytarza, gdzie jest biuro prasowe PiS i pomieszczenia Platformy, przeganiała dziennikarzy z różnych korytarzy, skąd się to bierze?

Wie pan co, no ja akurat byłam wczoraj w biurze prasowym i każdy z dziennikarzy, który chciał tam wejść i ze mną rozmawiać, czy z naszym biurem rozmawiać, to rozmawiał. Więc… I wiem, że wydało komunikat biuro prasowe, że każdy kto chce wejść do biura prasowego PiS taką możliwość ma.

Mówiliście, że ograniczenia dla mediów to błąd, na nowo je wprowadzacie.

Proszę pana, bo ja dalej uważam, że jeżeli takie ograniczenie jest czymś nowym, to jest błędem skoro kancelaria sejmu mówiła to, co mówiła, z tym że wczorajsze…

Czyli błędem jest wprowadzanie kolejnych ograniczeń?

Proszę pana, jeśli prawdą jest informacja, którą posiadam, że ten korytarz, o którym pan mówi był wyłączony już w 2008 r., a więc nie za rządów PiS, tylko teraz egzekwowane są zarządzenia, czy przepisy, które uprzednio funkcjonowały…

Wyłączony nie był, bo ja pamiętam, że dziennikarze zawsze się mogli po nim poruszać.

No jasne, tylko…

Może było jakieś tajemne zarządzenie, ale straż marszałkowska go najwyraźniej nie egzekwowała.

No więc właśnie o tym mówię. Więc niech…

I za Marka Kuchcińskiego postanowiła egzekwować.

Więc trzeba pytać teraz albo marszałka sejmu, albo kancelarię sejmu dlaczego akurat w tym momencie, a nie wcześniej, zaczęła egzekwować zarządzenia, które nie były przestrzegane.

A pani zapyta? Pani mówi trzeba pytać, no to ja pytam, czy pani zapyta marszałka sejmu, swojego kolegę klubowego.

Jak pan chce to zapytam.

Zapyta pani?

Jak pan chce to zapytam.

I będzie pani broniła dziennikarzy?

Może nie wszystkich. Bo nie wszyscy dziennikarze są obiektywni, mimo tego, już panu tutaj mówiłam na wstępie, że czasami proszę ich żeby chwilkę poczekali, bo coś tam muszę załatwić, to potem widzę gdzieś tam w informacjach, że nie chcę udzielić komentarza, co nie jest prawdą. Więc mam dystans do takich osób.

Beata Mazurek…

Ale oczywiście uważam, że to o czym mówiliśmy, że dostęp dziennikarzy powinien być w sejmie i powinien odbywać się na starych zasadach, jestem za tym, że tego trzeba się trzymać.

Beata Mazurek, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Rzeczniczka PiS o Misiewiczu: Patrzę na niego i myślę sobie: mój Boże, co ja bym zrobiła, gdyby to mój syn taki był

 

Patrzę na Bartka Misiewicza i myślę sobie: mój Boże, co ja bym zrobiła, gdyby to mój syn taki był – mówi, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, Beata Mazurek. Rzeczniczka PiS pytana była przez Konrada Piaseckiego o ostatnie doniesienia medialne na temat rzecznika MON – między innymi wizytę w jednym z białostockich klubów. Mazurek uważa, że Misiewicz powinien się zastanowić, czy w danym momencie warto odwiedzać takie, czy inne miejsce. Ja go bardzo lubię, ale jest pod ostrzałem. Na pewno weźmie to pod uwagę i zastanowi się następnym razem czy iść do jakiegoś klubu, czy nie – ocenia polityk. I dodaje: Wiem, jako matka, że młodość swoje prawa ma. Dopytywana o to, czy ich nadużywa odpowiada, że dla jednych pewnie nie, a dla drugich tak.

Beata Mazurek była pytana również o to, dlaczego przy korytarzu marszałkowskim pojawiła się kotara. Żeby poprawić estetykę korytarza sejmowego. Kobiety używają kremu, mężczyźni dezodorantów, tak samo wizerunek Sejmu można poprawić stawiając jedną ściankę, wieszając kotarę, albo malując korytarze – komentuje Gość Radia ZET.

Beata Mazurek odpowiada również na pytania o TVP i protesty opozycji.

RADIO ZET/MA

Więcej: