Grzegorz Schetyna: Postawię prezydenta przed Trybunałem Stanu. Nie ma świętych krów

„Jeżeli będę miał możliwość, to postawię prezydenta przed Trybunałem Stanu. Zaakceptował i podpisał nielegalnie przyjęty budżet. Nie będzie świętych krów w polskiej polityce. Ci, którzy łamią prawo, odpowiedzą za to” – mówi, w rozmowie z Konradem Piaseckim, Gość Radia ZET, lider PO Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem „Polska po raz kolejny jest wskazywana, jako trouble maker ” i to jest efekt rządów PiS. Pytany o cięcie funduszy unijnych odpowiada, że jest to niemożliwe.

„Nie mam poczucia, że bitwę wygrał Kaczyński. Ona była długa i wyczerpująca, ale ma pewno my, jako Platforma, nie przegraliśmy jej” – mówi polityk. Jego zdaniem z prezesem PiS „mogą rozmawiać tylko silni”. Spotkanie Schetyna-Kaczyński? „Było na nartach w Austrii, w goglach” – odpowiada lider PO. Dodaje, że nie da się wpisać w narrację tych, którzy źle życzą sprawie i jego partii. „Albo będę silny, jako szef Platformy, albo PiS wygra następne wybory. Nie chcę być liderem opozycji. Najważniejsze, żeby stworzyć konstrukcję wokół PO” – uważa polityk.

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest lider PO Grzegorz Schetyna, dzień dobry, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Razem patrzyliśmy na walkę Tomka Kality, walkę pełną godności, walkę niezwykle trudną i walkę, jak się okazało, przegraną. Myśli pan, że to uświadomi politykom, że z rozwiązaniami, które przynoszą ulgę cierpiącym, chorym nie można czekać?  

Myślę, że na pewno praca nad tym projektem ustawy będzie inna niż wcześniej, bo będzie w cieniu tej niepotrzebnej śmierci. Ale wydaje mi się, że też tak, jak słyszałem, jak relacjonowali mi posłowie z komisji zdrowia, że tak naprawdę jest szansa żeby zbudować takie porozumienie wokół tego w jaki sposób można, czy trzeba uprawiać leczniczą marihuanę żeby ona nie była ogólnie dostępna, ale można było ją z sensem i z korzyścią wykorzystywać właśnie w takich sytuacjach.

Mówimy dzisiaj: żegnaj Tomku i niech twoja śmierć wyda jakiś dobry, sensowny owoc. Panie przewodniczący patrzy pan na ten krajobraz po wielkiej, politycznej bitwie i już wie pan, co czuł Kutuzow pod Borodino?

Nie wiem, co czuł Kutuzow pod Borodino.

Reduta padła, armia rozbita, choć nie rozgromiona, stolica stoi otworem przed Napoleonem.

Ale koniec wieńczy dzieło. Wiem, co czuł Napoleon przeprawiając się przez Berezynę.

Pan bardziej by chciał być Napoleonem, chociaż Napoleon w końcu przegrał pod Waterloo.

W tej sytuacji, tak to jest kwestia czasu, w którym to się dzieje, bo mieliśmy rzeczywiście intensywne ostatnie tygodnie, ale to wszystko jest tak naprawdę przed nami.

Pytam o te napoleońskie skojarzenia, Jarosław Kaczyński mnie zainspirował, on mówi, że jego partia w tej wojnie stosuje napoleońską zasadę stoczymy bitwę, a później się zobaczy. Pan stoczył bitwę, rozejrzał się i ma poczucie, że kto ją wygrał?

Nie mam poczucia, że wygrał ją Jarosław Kaczyński. Na pewno wygrały ją wolne media, ich obecność w sejmie.

Ale w tym trójkącie Schetyna, Petru, Kaczyński, kto okazał się najlepszym i najmocniejszym generałem?

Nie przegraliśmy tej bitwy, jako Platforma. Ona była długa i wyczerpująca, ale podjęliśmy wyzwanie.

A dlaczego w ostatnim akcencie tej bitwy nie zdecydowaliście się na blokowanie senatu? Zabrakło wam sił, czy woli?

A może po prostu politycznie uważaliśmy, że ta sprawa nie może dochodzić jeszcze do, w rzymskich porównaniach, trzeciego szeregu. Że jeszcze są możliwości znalezienia rozwiązania politycznego. Ja myślę, że nic tak naprawdę jeszcze się nie kończy. Wszystko się zaczyna. Mówiłem o tym na posiedzeniu klubu, kiedy podejmowaliśmy tą decyzję.

Polska Agencja Prasowa cytuje polityków Platformy, pańskich podwładnych mówiących: „Wszystko zostało rozegrane katastrofalnie, Schetyna najpierw we wtorek napompował oczekiwania, podbił piłeczkę, walczył z Petru, a okazało się, że nie miał żadnego pomysłu na rozegranie tego sporu”.

To absurdalny to jest tekst i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Byłem na wszystkich posiedzeniach klubu i zarządu.

Uważa pan, że w Platformie tylko głosy zachwytu dla Grzegorza Schetyny powinny się rozlegać?

Tak. Nie powinny, ale się rozlegały, nie wiem czy dobrze, czy nie. Ale byłem na tym posiedzeniu, dlatego to jest kłamstwo. I jest mi przykro, że robi to PAP, agencja rządowa.

Uważa pan, że to są nieprawdziwe cytaty, że nie ma polityków Platformy, którzy w ten sposób mogą mówić?

Ja nie uważam, ja to wiem, bo ja byłem na tym posiedzeniu klubu, które jest opisywane i nie było żadnego głosu przeciw, nikt się nie wstrzymywał.

Może prosto w oczy bano się to panu powiedzieć?

Ale nie, wie pan, ale to znaczy, że się nie ma cywilnej odwagi. To znaczy, że nie można robić polityki. No, w takiej sytuacji, jeżeli adresatem są dziennikarze na korytarzu, a nie koleżanki i koledzy w klubie, to znaczy, że się jest poza tym klubem.

A jak pan ocenia pozostałych graczy tej rozgrywki, czy tej bitwy? Ryszarda Petru i Jarosława Kaczyńskiego?

Jarosław Kaczyński od nerwowego uśmiechu, kiedy opuszczał sejm po 3. rano 16 grudnia, do zniecierpliwienia i totalnej złości.

Było spotkanie Schetyna - Kaczyński?

Na nartach, na stoku w Austrii.

A jakiekolwiek inne?

W goglach i w…

Bo z tego, co wiem, Jarosław Kaczyński słabo jeździ na nartach.

A, to właśnie dlatego nie był rozpoznawalny.

Krótko mówiąc nie było takiego spotkania.

I dlatego…

Nie, ale panie przewodniczący, ale powie pan…

Ale odpowiadam, nie było takiego spotkania. I nie dam się wpisać w taką narrację tych, którzy źle życzą sprawie i Platformie, żeby pisać scenariusze, jak było naprawdę, jakie są informacje z klubu, jak mówią anonimowe źródła.

Ale nie jest też tak, że politycy…

Także, pan mówi, ale pan jest dziennikarzem znanym i doświadczonym, my usiedliśmy, leżeliśmy i przez 27 nocy ludzie, posłowie PO, senatorowie, także .Nowoczesnej posłowie, spali w sali posiedzeń sejmu żebyście, żeby dziennikarze mieli nieskrępowany dostęp do informacji w sejmie. Proszę to docenić.

Doceniam, ale doświadczenie życiowe podpowiada mi też, że spotkania liderów zakulisowe, takie, o których nie mówi się publicznie, to nie jest coś, czego nie można sobie wyobrazić.

Oczywiście, że tak. Tylko, że w takiej sytuacji tak, jak mówię: anonimowe źródła dobrze poinformowane, zbliżone do…, więc mówię, jak jest. W tej sytuacji wszystko tak naprawdę i ten koniec, który naprawdę był przez klub Platformy, najpierw zarząd, a potem klub przyjęty absolutnie jednogłośnie i zaakceptowany, był podważany przez anonimowe źródła, nie zaakceptuję takiej metody robienia polityki.

Z Ryszardem Petru możecie jeszcze na siebie patrzeć?

Rozmawiamy, to jest kwestia konkurencyjnych partii, które są po tej samej stronie, po opozycyjnej stronie, my jesteśmy wskazani na współpracę. Ja tylko nie jestem zwolennikiem tego żeby zbyt wcześnie narzucać, jakby być przekonanym, że opozycja już jest zjednoczona.

Czyli nie ma miłości w opozycji.

Ale…

Pan też jest to w stanie powiedzieć, otwarcie.

Ale to nie musi być miłość. Ja mogę, ja kocham ludzi z Platformy Obywatelskiej i wystarczy.

Z .Nowoczesnej nikogo pan nie kocha?

Szanuję jako przedstawicieli ciekawego projektu politycznego, bardzo bliskiego Platformie programowo, ale uważam, że musimy dobrze współpracować, bo Polacy tego od nas oczekują.

Bo wie pan, że politycy .Nowoczesnej mówią mniej czy bardziej otwarcie, że trochę Ryszard Petru się czuje, jak zbity pies po tym wszystkim, co się wydarzyło i to zbity przez pana.

Ale wie pan, powiem tak, okoliczności, które doprowadzały do negocjacji także jego z Jarosławem Kaczyńskim były poprzedzone też pewnymi wydarzeniami, które spowodowały taką atmosferę.

Mówi pan o Lizbonie?

Mówię o tym wszystkim, co było wcześniej, tak.

Ale to prawda, że były takie sceny, w których pan Ryszarda Petru, cytuję: „Rozszarpywał, uciszał i poniżał”.

Ale nie, ale to jest absurdalne, nie może tak być. To znaczy, to bym decydował się na zakończenie współpracy między nami, to by było niepoważne.

Czyli poniżony Ryszard Petru nie ma powodu żeby się czuć po tym wszystkim.

Ale absolutnie nie. Prowadził pewną polityczną grę. Zrobił wszystko to, co mógł zrobić i będziemy współpracować dalej, tak jak powiedziałem. My musimy współpracować ze sobą żeby wykorzystać potencjał obu ugrupowań.

Prezes Jarosław Kaczyński mówi, że może zostać zastosowana amnestia dla blokujących mównicę, ale chce solennej umowy między partiami o tym, że wracamy do przestrzegania prawa, do dobrych obyczajów w sejmie, pan jest na taką umowę gotowy?

Wie pan, to jest, ja nie jestem gotowy na żadne umowy, które mają ograniczyć demokrację parlamentarną.

Ale w ogóle na jakąkolwiek umowę z Jarosławem Kaczyńskim pan jest w stanie sobie ją wyobrazić?

Ale czego ma dotyczyć? Ale ja sobie wyobrażam, że może być taka umowa, jak na przykład między PiS a służbą cywilną, a spółkami skarbu państwa, przed chwilą dziennikarzami, a za chwilę samorządami. No, taką umowę mi pan chce zaproponować?

Czyli uważa pan, że z Jarosławem Kaczyńskim mogą być tylko takie umowy…

Mogą rozmawiać tylko silni.

…w których człowiek jest słabszy.

Nie, że mogą rozmawiać tylko silni.

I pan chce być tym silnym.

Ale ja nie chcę być. Albo będą silny jako szef PO, PO będzie silna i będzie partnerem i podmiotem w tej grze, albo PiS wygra następne wybory. To o to dzisiaj idzie gra. Jak mi ktoś mówi, że może inaczej, może spokojnie, może z dystansem, nie, znaczy z dobrym pomysłem, ale bardzo konsekwentnie i bardzo twardo można rozmawiać z Jarosławem Kaczyńskim.

A jak pan widzi ten sondaż dla „Faktu” i Radia ZET, Tusk 22 proc. jako lider opozycji, Grzegorz Schetyna 4,5? Bolesny.

Nie, ja nie chcę być liderem opozycji. Ja chcę wygrać wybory za dwa i pół roku.

Ale ktoś musi być liderem żeby wygrać wybory.

Nie, nie ma związku. Platforma Obywatelska jest liderem opozycji, jest największą partią opozycyjną. I dla mnie to jest najważniejsze żeby stworzyć konstrukcję wokół Platformy, która wygra wybory z PiS.

Czyli, to czy jej liderem będzie Tusk, Schetyna, czy Petru nie ma dla pana znaczenia?

Absolutnie nie, dlatego że Platforma, potrzebny jest pomysł polityczny, liderzy są oczywiście ważni, bo muszą organizować pracę i wzajemne relacje. Natomiast wygrywają partie polityczne, a nie poszczególne osoby.

Czy Platforma będzie robiła i w Polsce i w Brukseli wszystko żeby rządzący ponieśli srogie konsekwencje takiego trybu i takiego sposobu uchwalenia budżetu?

To jest wielkie wyzwanie i będziemy mieli tutaj z tym problem, jeżeli sygnały z Komisji Europejskiej będą się powtarzać.

Ale gdy szef Komisji Europejskiej zadzwoni do Grzegorza Schetyny i zapyta, czy Polsce należą się sankcje, to co pan odpowie?

Odpowiem żeby Komisja Wenecka przyjrzała się tej sprawie i sposobie procedowania budżetu i…

To Komisja Wenecka pewnie skrytykuje Polskę i co wtedy? Sankcje tak, czy sankcje?

Na dzisiaj, to trudno dzisiaj odpowiedzieć, dlatego że musimy być przekonani, musimy być, a ja ciągle uważam też jako szef Platformy, ja nie wiem czy ten budżet, uważam, że on został przyjęty nielegalnie, że w sposób wadliwy prawnie.

Ale jeśli pan tak uważa, to jakie są tego konsekwencje? Czy konsekwencją powinno być cięcie funduszy unijnych dla Polski?

Ale to trzeba zrobić większością głosów, wszyscy muszą głosować za tym.

To jest oczywiście trudne, ale…

To jest niemożliwe, ale żeby też sprawy nazwać po imieniu, to jest niemożliwe.

Ale niemożliwe i to dobrze, że niemożliwe? Czy niemożliwe i to niedobrze?

Wie pan, takie jest prawo unijne. W takich sytuacjach, w tak drastycznych, potrzebna jest pełna większość, jej nie będzie. Ja myślę, że jest coś gorszego, że Polska po raz kolejny jest wskazywana jako trouble make, to znaczy jako ci, którzy robią kłopoty i po raz kolejny dostarczają je do Brukseli. Tak samo będzie z tym budżetem i on będzie, ten opis nielegalności, czy wadliwości przyjęcia budżetu, będzie pokazywany jako przykład, który ma Polskę zaatakować, czy postawić w złym świetle, to jest efekt aktywności Kaczyńskiego i PiS.

Panie przewodniczący, ale gdyby ktoś zapytał pana, czy Polska powinna dostać sankcje za takie uchwalenie budżetu, to co pan odpowie?

Polska powinna przyjąć ten budżet w sposób legalny. Ale ja panu tłumaczę…

Ale jest, jak jest. No mamy sytuację, jaka jest, budżet jest podpisany przez prezydenta i sprawa jest skończona.

Ale jaka jest. Ale co znaczy skończona? 

Prezydent locuta, causa finita.

Nie, ale kto… Roma locuta jest.

Ale w tym przypadku prezydent.

Jeszcze nie, dlatego że wszystko się będzie działo. To nie jest tak, że wszystko jest skończone, wszystko jest w porządku, nie, bo ta sprawa wróci. Ci wszyscy, którzy podejmowali te decyzje wiedzą, że robią to w sposób wadliwy i niezgodny z prawem, przecież za to odpowiedzą.

Przed Trybunałem Stanu.

Tak. Przynajmniej przed Trybunałem Stanu.

I pan przed ten Trybunał by postawił za ten budżet prezydenta Dudę?

Ale w tej sytuacji, kiedy nie sprawdzał, kiedy apelowaliśmy o to, a przecież miał rzeczywiście możliwość chociażby wysłania do Trybunału Konstytucyjnego, który jest już bardziej przyjazny środowisku pana prezydenta niż wcześniej, nie zrobił tego.

Czyli jeśli Grzegorz Schetyna będzie miał możliwość postawienia Andrzeja Dudy przed Trybunałem Stanu to to zrobi?

W tej sprawie, w tej sprawie absolutnie tak.

Prezydentowi należy się Trybunał Stanu.

W tej sprawie, kiedy zaakceptował i podpisał nielegalnie przyjęty budżet, tak.

Wie pan, że Trybunał Stanu dla prezydenta, to jest zarazem impeachment, odsunięcie od władzy.

Wiem. I dlatego uważam, że po raz kolejny, kiedy jest łamane prawo musimy o tym mówić. Nie będzie świętych krów w polskiej polityce, nie może tak być. Nie możemy tego zaakceptować. Dlatego jeżeli będzie prawo łamane ci, którzy je łamią, muszą wiedzieć: odpowiedzą za to.

Grzegorz Schetyna, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Grzegorz Schetyna zapowiada rozliczenia w PO. „Mam pretensję o dystansowanie się od decyzji klubu”

 

Będziemy o tym rozmawiać w otwarty sposób – zapowiada w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, Grzegorz Schetyna. Lider PO był pytany przez Konrada Piaseckiego o rozliczenia posłów Platformy po proteście w Sejmie. Mam pretensje o dystansowanie się od demokratycznych, suwerennych decyzji klubu PO i zarządu krajowego PO. Nie można nie mówić o swoim zdaniu, a potem dystansować się od decyzji – dodaje polityk. Konsekwencją będzie wyrzucenie z klubu? Zobaczymy, czym to się skończy – odpowiada Schetyna.

Przewodniczący PO był pytany również o film „Pucz” w TVP. Kiedyś to będzie analizowane na uczelniach, jako historia politycznej manipulacji – uważa Gość Radia ZET.

Zmiana ordynacji samorządowej? To jest na 100 proc. wymierzone w PO – ocenia Schetyna. Jego zdaniem to „polityczna zemsta, wyczyszczenie przedpola i próba budowy nowych, samorządowych elit”. Dodaje, że „szykuje nam się scenariusz węgierski”.

Czasami haratamy w gałę, tzn. gramy w tygodniu sejmowym, kiedy można zrobić drużynę. Jest kilku młodych posłów, którzy wzmocnią drużynę PO – mówi lider PO. Dodaje, że „haratanie” wzięło się z kabaretu.

Schetyna odpowiada również na pytania o opozycję, TVP i mecze NBA.

RADIO ZET/MA

Więcej: