Grzegorz Schetyna: Możliwe rozszerzenie "gabinetu cieni" PO o Nowoczesną

„Chcemy do końca roku przedstawić plan pracy ‘gabinetu cieni’. Votum zaufania? Taki pomysł się kluje. To ukoronowanie pracy. Recenzja, własne projekty, a potem wotum zaufania” – mówi Gość Radia ZET, szef PO Grzegorz Schetyna. Pytany o to, czy możliwy jest „gabinet cieni” z Nowoczesną i 2 szefami, odpowiada: „Jeżeli partie będą dobrze współpracować to jest to naturalne rozszerzenie”. „Jeżeli zakładamy w poważny sposób współpracę z Nowoczesną, to trzeba zakładać sposób dochodzenia do takiej współpracy” – dodaje. Schetyna zapewnia, że „gabinet cieni” będzie „poważny”. Premier „gabinetu cieni”? „Nie jestem premierem. Proszę do mnie mówić: panie Grzegorzu” – odpowiada.

"GDYBYM ODDAŁ DZIŚ PRZYWÓDZTWO W PO, OZNACZAŁOBY TO, ŻE SIĘ PODDAJĘ" - TAK GRZEGORZ SCHETYNA ODPOWIADA NA PYTANIA SŁUCHACZY

Konrad Piasecki: Grzegorz Schetyna przewodniczący i premier gabinetu cieni Platformy Obywatelskiej jest gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Czy gabinet cieni i jego premier spróbują powalczyć o sejmowe wotum zaufania?

Nie jestem premierem gabinetu cieni.

Tak wszyscy o panu mówią.

Jestem szefem, szefem Platformy i odpowiedzialnym za ten gabinet.

To jak mam do pana mówić, panie szefie?

Panie Grzegorzu.

Panie Grzegorzu, spróbuje pan powalczyć o sejmowe wotum zaufania dla tego gabinetu?

To jest koniec etapu. Dzisiaj rozpoczynamy takie spotkanie organizacyjne i chcemy zobaczyć, jak to funkcjonuje, przedstawić plan pracy do końca roku. Uważam, że to trzeba bardzo wyraźnie i skutecznie etapować te działania. Ale oczywiście to, o czym pan mówi, jest zamknięciem pewnego etapu, ukoronowaniem pewnej pracy.

Czyli jest gdzieś, taki pomysł się tli, kluje.

Tak, tylko na razie musimy przedstawić recenzję wszystkich gabinetów, czyli podsumować rok. Potem przedstawiać już programy, analizować na bieżąco funkcjonowanie rady ministrów i poszczególnych ministrów.

A potem powiedzieć my wiemy lepiej, jak to zrobić i żądamy wotum zaufania i obalenia Beaty Szydło.

Będziemy przygotowywać. To jest oczywiście trudne, czy niemożliwe w tej sytuacji politycznej, przy większości parlamentarnej…

Ale PiS dwa razy próbował z premierem technicznym taki manewr wykonać.

Zgoda. Dlatego, mam to wszystko w pamięci, recenzja, własne projekty i potem także ten projekt, o którym pan redaktor mówi.

Jest brany pod uwagę.

Oczywiście, że tak.

Ale pamięta pan też, jak srodze ironizowaliście sobie z premiera Glińskiego, z premiera z tabletu, z premiera technicznego, że bez sensu, bez szans i jałowe działania.

Tak, bo to był rząd techniczny. To nie był gabinet cieni w wymiarze takim klasycznym.

A czym się różni rząd techniczny od gabinetu cieni w wymiarze klasycznym, brytyjskim?

Bo gabinet cieni jest oceną, recenzją kandydata, przyszłego kandydata na ministra do obecnego ministra i to w instytucji demokracji parlamentarnej ma swoją historię. Natomiast rząd techniczny, nie ma. I dlatego mówię, i przyzna pan, że te opowieści, pokazywania, projekcie prezesa Kaczyńskiego z tabletem, który się wyłączał na mównicy parlamentarnej, były takie groteskowe.

Tyle, że gabinet cieni i premier techniczny mają, i jedni i drudzy, mają tę samą bolączkę - brak większości parlamentarnej.

Tak, zawsze.

Wobec czego, czy gabinet cieni się będzie przedstawiać, czy rząd techniczny, tak czy inaczej jest to jałowe i skazane na niepowodzenie.

Dlatego dobrze, że w pierwszym zdaniu skorygowałem pana redaktora.

O tym premierze, szefie, panie Grzegorzu…

Pan premier Gliński był wtedy premierem technicznym. Ja nie jestem. Ja jestem szefem gabinetu cieni, który będzie oceniał politykę rządu PiS.

Gdyby do pana Grzegorza zgłosiła się .Nowoczesna i Petru i zaproponowali tworzenie wspólnego gabinetu, z dwoma szefami gabinetu cieni, kupiłby pan taką ofertę?

To jest naturalne, rozszerzenie takiej formuły jest oczywiście naturalne jeżeli opozycja, jeżeli partie opozycyjne będą ze sobą dobrze współpracować.

Czyli wyobraża pan sobie wspólny gabinet cieni.

Tak, wyobrażam.

Dwóch premierów takiego gabinetu cieni, Petru, Schetyna, para.

Tak…

To trochę mniej pan sobie wyobraził.

Jeden premier, a drugi szef gabinetu cieni, o tak. Natomiast to jest kwestia, jeżeli zakładamy w poważny sposób współpracę przy budowaniu list, czy w kampanii wyborczej następnej, to trzeba zakładać także jakby sposób dochodzenia do takiej dobrej współpracy.

Ale uspokoję pana, pewnie nie zaproponują, bo trochę tak sarkają i siąkają na ten gabinet cieni, mówią: w Polsce nie ma takiej tradycji. Rzeczywiście nie ma.

Każdy ma prawo. Blisko pięćdziesiąt osób, które tworzą ten gabinet, dzisiaj będziemy rozmawiać o takiej formule rozszerzenia go, czyli ekspertów z jednej strony z doświadczeniem europejskim, z drugiej strony samorządowym. To wszystko pokazuje, ja uważam, że to musi być poważne i to będzie poważne. I konsekwentnie będziemy punktować rządy PiS i proponować swoje projekty, bo to będzie ważne.

A pamięta pan, jak już jeden gabinet cieni Platforma tworzyła.

Pamiętam Janka, Jana Rokitę.

I ten rząd Janka Rokity i fatalnie gabinet skończył.

I po roku, to znaczy po roku wygraliśmy wybory.

Wygraliście wybory, ale co z Jankiem?

Jan Rokita odsunął się wtedy od polityki, przed wyborami.

A co z ministrami gabinetu cieni?

W części zostali ministrami.

Ale zupełnie nie tych resortów, którymi się zajmowali w tym gabinecie cieni.

Ale też proszę zobaczyć tutaj. Zasada była taka, że nie wchodzimy do tej samej wody, że ministrowie z ministerstwa iks nie są znowu ministrami, tylko szukają, jeżeli mają być w gabinecie to szukają innych obecności.

Ale rozumiem, pan by to chciał tak poprowadzić, że gdyby Platforma wygrała wybory, to gabinet cieni będzie jeden do jednego odzwierciedlony w nowym rządzie?

Jeżeli przejdziemy przez te trzy lata, zbudujemy większość, wygramy wybory, nie będziemy musieli tworzyć koalicji po wygranych wyborach, bo to ileś rzeczy trzeba oczywiście spełnić, to wtedy oczywiście i ci ludzie, którzy będą prowadzić poszczególne gabinety zweryfikowani będą w pozytywny sposób, to oczywiście tak.

A jeśli ten dream, czy ten sen się spełni, to czy premier przyszłego gabinetu zna odpowiedź na pytanie, co zrobi ze sztandarowymi projektami i ze sztandarowymi reformami gabinetu Beaty Szydło?

Dużych nie ma jeszcze.

No tak, ale powiedzmy co z reformą reformy emerytalnej? Do kosza trafi, czy nie?

Ale 500 plus jest. To jest na stole.

Jest. I co by pan zrobił z 500 plus?

500 plus…

Rozumiem dał wszystkim dzieciom, tak jak proponuje dzisiaj Platforma.

Tak, to musimy zrobić tak, to jest kwestia przede wszystkim pieniędzy na pierwsze dziecko, bo to, jak zawsze mówimy, to jest ten wariant skandynawski, czy brytyjski, który skutecznie walczy o lepszą demografię.

A wie pan ile by kosztowała sytuacja, w której dano by wszystkim dzieciom 500 złotych?

I, i, i chcę skończyć zdanie, i oczywiście trzeba wziąć pod uwagę kryterium dochodowe.

A, czyli jednak nie dla wszystkich?

Nie może być, ja uważam, że to jest tak 17 mld w tym roku z naszego budżetu, z naszych pieniędzy, które zostały wydane w całości na program…

W przyszłym roku ponad 20…

23, ponad 23 komuś trzeba zabrać. Ja uważam, że w przyszłości to już będzie sztywny wydatek, każdego budżetu.

Ale Platforma rozumiem, jednak by ten sztywny wydatek troszkę rozsztywniła.

Nie. My musimy zmieścić się w tym wymiarze finansowym, tylko podzielić te pieniądze przyzwoicie i sprawiedliwie, żeby dotarły do tych, którzy naprawdę potrzebują.

Bogatszym zabrać, biedniejszym dać więcej.

Nie zabrać. To jest kwestia właśnie dotarcia…

Jak się komuś daje, trzeba komuś zabrać.

Lub zmniejszyć proporcje, czy zróżnicować pieniądze na poszczególne dzieci.

Albo zmniejszyć.

Lub zmniejszyć na niektóre, oczywiście tak, to jest kwestia rozmowy i debaty. I uważam, że Polacy zasłużyli na rozmowę o tym, jak ten program ma wyglądać w sposób taki właśnie najbardziej z możliwych przyzwoity i sprawiedliwy.

Bo zgodzi się pan ze mną, że Polski na dawanie na każde dziecko 500 złotych, pierwsze, także następne, nie stać.

Nie stać. Nie, nie stać.

Bo kosztowałoby to grubo ponad 40 mld złotych.

Tak. I żaden budżet tego nie wytrzyma i to nawet wiedzą ci, którzy na budżetach się nie znają, czyli politycy PiS.

A co by Platforma zrobiła z reformą reformy emerytalnej, czyli powrót do 60, 65.

To jest rozmowa, która jakby na powrót, czy wróci do debaty publicznej.

Ale wy już tą rozmowę przeprowadzaliście kiedyś i tą debatę przeprowadzaliście?

Tak, ale tutaj jest niezbędne, moim zdaniem, jeżeli pyta pan mnie jako przewodniczącego Platformy, ja uważam, że będziemy to konsultować społecznie ze związkami zawodowymi. Ja uważam, że prosty powrót do tego wariantu 67 będzie dosyć trudny. Uważam, że musi być akceptacja strony społecznej, związków zawodowych. Być może będziemy rozmawiać o możliwości stażu.

Że długość pracy zależy, emerytura zależy od długości pracy.

Znaczy, że ma też wpływ na to. Natomiast bardzo wyraźnie chcę powiedzieć tutaj, że na pewno nie zostawimy tego w taki sposób, w jaki zaproponował klub PiS.

Czyli 60, 65 nie wchodzi w grę.

Nie. Musimy to odmienić, bo Polski po prostu na to nie stać. I to nie jest kwestia partii budżetowe, czy myślenia budżetowego tylko takiej elementarnej odpowiedzialności za następne pokolenia.

Jedno mnie wielce niepokoi, przecież wy żeście już raz te 67 wprowadzili. Chce pan powiedzieć, że zrobiliście to bez namysłu, bez konsultacji i bez refleksji?

Nie. Zrobiliśmy to z namysłem, z konsultacją, bardzo szybko, ale ten program nie był akceptowany. On nie został, w moim przekonaniu, dokładnie opisany i zaakceptowany społecznie.

Czyli pan by chciał taką reformę, której związki zawodowe przyklasną, powiedzą tak, tak, tak, podwyższcie nam wiek emerytalny?

Dlaczego? Jeżeli byśmy siedzieli półtora roku temu i byśmy powiedzieli, że Związek Nauczycielstwa Polskiego będzie protestował w takim wymiarze przeciwko polityce i zmianom i reformie szkoły, to nie widzielibyśmy tego. Uważam, że związki zawodowe i mówię to z pełną odpowiedzialnością, jeżeli będą chciały bronić interesu pracowników, ale także elementarnej odpowiedzialności za przyszłość, będą występować przeciwko temu rządowi, bo ten rząd jest nieodpowiedzialny, po prostu.

Ale to nie znaczy, że będą występować za przyszłym rządem, jeśli jakiś będzie.

Ale nie, ja nie mówię o tym, co będzie później, bo to Polacy zdecydują w 2019 r. Mówię, że taka polityka nieodpowiedzialności będzie także w taki sposób opisywana przez elementarnie podmiotowe związki zawodowe.

Ale krótko mówiąc, pan uważa, że nad 67 warto by się jeszcze raz zastanowić, mimo że już raz pan zagłosował za tym 67.

I być może zagłosuję, jeżeli będzie akceptacja. Jeżeli dojdziemy do tego, bo to jest kwestia analizy i odpowiedzialnej decyzji. Rząd musi być odpowiedzialny. Życie nie kończy się na wyborach w 2019 r., jak uważa PiS. Bo wszystko co dzisiaj robimy, jak słyszymy o OFE i o następnych krokach wydawania pieniędzy, następnych pomysłach to wszystko się zamyka w budżecie do 2019 r. Znaczy wygramy wybory w 2019 r., a potem choćby potop. No to ja mówię nie ma zgody na to. My będziemy ze wszystkimi rozmawiać żeby taką politykę ukrócić i zablokować, zatrzymać.

Dlaczego sędzia Trybunału Konstytucyjnego, który był wcześniej oficerem, pracownikiem, współpracownikiem wywiadu aż tak potwornie wzburza opozycję?

Dlaczego potwornie?

Wczoraj pojawiły się żądania żeby go odwołać, że powinien się podać do dymisji…

Ja przepraszam, to jest kwestia elementarnej informacji. Parlament to jest poważna sprawa.

Ale sędzia też z reguły nie informuje o tym, że był agentem wywiadu.

Ale z reguły, tak jak już tak szczerze między sobą rozmawiamy, to z reguły agent wywiadu nie zostaje sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Nawet w państwie PiS. 

Ale jak posłem zostaje, ministrem…

Nawet w państwie PiS.

A jak zostaje ministrem to dobrze?

Ale przepraszam, ale jeżeli zostaje, jeżeli państwo PiS uważa, że agent wywiadu koniecznie musi być sędzią Trybunału Konstytucyjnego, to powinien poinformować parlament i opinię publiczną. To jest elementarz. Jeżeli tego państwo PiS nie rozumie, to dlatego doprowadza do takiej sytuacji, że będzie w przyszłym tygodniu będą awantury w sejmie i będziemy się twardo domagać informacji w tej sprawie.

Ale pamięta pan, że w państwie Platformy, agent wywiadu, oficer wywiadu mówiąc tak bardziej elegancko był ministrem? Że w państwie Platformy oficer wywiadu był szefem komisji do spraw służb specjalnych.

Ale niech będzie agent wywiadu szefem, nie wiem, policji, czy koordynatorem do spraw służb.

A nie może być szefem, sędzią Trybunału?

Nie, a jeżeli pan uważa, że może być, to ja bym chciał żeby Polacy o tym wiedzieli, że przedstawiciel wywiadu zostaje…

Dlaczego przedstawiciel?

A dlaczego, a skąd pan wie, że…

Uważa pan, że jak ktoś był raz w wywiadzie to już nie może być byłym przedstawicielem wywiadu?

A ja chciałbym się dowiedzieć, kiedy zakończył swoje aktywności w polskim wywiadzie, pan prof. Muszyński.

A o ministrach rządu Platformy…

A pana to nie interesuje?

O ministrach rządu Platformy pan wiedział, kiedy skończyli aktywności?

Oczywiście że tak, oczywiście, że tak i wszyscy wiedzieli. To było dostępne dla opinii publicznej.

Na www.radiozet.pl ciąg dalszy dyskusji z Grzegorzem Schetyną, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Radio ZET/MA

Więcej: