Grzegorz Schetyna: Nie będę namawiał Merkel, by nakładać sankcje na Polskę

„To nie jest metropolia. To stworzenie dzikiego systemu, który ma pomóc PiS-owi wygrać wybory w Warszawie. Nie ma na to zgody!” – mówi, o ustawie metropolitalnej, Gość Radia ZET, szef PO Grzegorz Schetyna. „Zmiany, które PiS jest w stanie wprowadzić złymi ustawami, spowodują kompletną demolkę. Odwrotu już nie będzie” – uważa lider PO. Schetyna uważa, że kategoryczna odpowiedź samorządowców i ich opór powoduje, że PiS się wycofa. Dodaje, że referendum przesądzi o tym, by nie zmieniać ustroju Warszawy. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, od kiedy Platforma tak zapałała miłością do referendów, odpowiada: „Dzielę i różnicuję tematy referendalne”.

Grzegorz Schetyna był również pytany o to, czy ambasada to najlepsze miejsce na spotkanie z Angelą Merkel. „To był prosty wybór – albo 20 minut rozmowy w innym miejscu, albo godzina w ambasadzie blisko Sejmu. W takich sytuacjach trzeba z podniesioną głową przyjąć zaproszenie, albo odmówić” – odpowiada Gość Radia ZET. Dodaje, że to strona niemiecka prosiła o spotkanie w takim miejscu, ze względu na okoliczności wizyty. Schetyna zdradza, że będzie rozmawiał z kanclerz Niemiec o szczycie NATO, bezpieczeństwie, obronie i Trójkącie Weimarskim – „jego wpływ na politykę europejską musi być dużo większy, niż teraz”. „A jeśli Merkel zapyta, czy nakładać na Polskę sankcje, co Pan odpowie?” – zapytał prowadzący. „Na dziś nie, ale przejrzystość reguł demokratycznych, państwo praworządne, TK, media…” – wylicza polityk. Bezkompromisowość w podejściu do rządzących? „Nie będę jej do tego namawiał. Będę mówił, że Polska chce być ważną częścią Unii Europejskiej” – deklaruje przewodniczący PO. „Moje spotkanie jest między spotkaniem z prezydentem i premier, a prezesem. Będę miał na swoich barkach większą odpowiedzialność” – mówi Gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, dzień dobry, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Od kiedy Platforma zapałała takim afektem i miłością do referendów?

Od zawsze, chciałem powiedzieć, ale…

Właśnie, ale tu pan się poskrobał w głowę i pomyślał sobie, przypomniał sobie ile pomysłów na referendum Platforma odrzuciła przez osiem lat swego rządzenia.

Przypomniałem sobie moje rozmowy, jako marszałek sejmu, rozmawiałem z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej, który opowiadał mi o całej konstrukcji…

Oni uwielbiają referenda, Platforma mniej.

My mniej, szczególnie że mieliśmy takie, ja jednak dzielę i różnicuję tematy referendalne, bo można powiedzieć, że sześciolatki w szkołach to temat trudny, ale w gestii…

Fantastyczny do referendum.

Nie wiem, raczej w gestii rządu i ministra edukacji.

Referendum w sprawie gimnazjów też można było zorganizować, odrzuciliście.

Ale to cała struktura szkoły jeśli chodzi o gimnazja, przyzna pan.

Referendum w sprawie wieku emerytalnego odrzuciliście, referendum w sprawie lasów odrzuciliście, referendum w sprawie ziemi odrzuciliście.

Ale przepraszam, nie, wpisaliśmy razem z PSL do konstytucji, złożyliśmy projekt zmiany w konstytucji, uznając lasy za państwowe.

Ale co był pomysł na przeprowadzenie referendum przez poprzednich osiem lat, mówiliście nie, nie podoba nam się.

Przepraszam, ale to o lasach, propozycja referendum o lasach państwowych, nasza odpowiedź wpisanie do konstytucji państwowości lasów.

Pomijam lasy.

Zamyka sprawę? Jedna rzecz. Druga rzecz, jeśli chodzi o sześciolatki to jest decyzja rządu, trudna i za nią rząd bierze odpowiedzialność. Można powiedzieć, że my wzięliśmy odpowiedzialność za to, że ona zbyt długo trwała, zbyt długo ją wprowadzaliśmy.

A dzisiaj ma być decyzja parlamentu trudna, o powiększeniu Warszawy, o stworzeniu z niej metropolii i PO w Warszawie wpada na pomysł referendum.

Tak i uważam, że mają świętą rację.

A gdzie konsekwencja?

Mają świętą rację jeśli chodzi o referendum i będziemy ich w tym wspierać, bo to akurat jest kwestia zupełnie, totalnie ustrojowa, kompletnie ustrojowa. Ustrój Warszawy. Ustrój polskiej szkoły…

Tylko naprawdę będzie mnie pan przekonywał, że przeciętny warszawiak jest w stanie powiedzieć, czy z jego punktu widzenia powiększenie Warszawy jest korzystne, czy nie?

Tak, tak, czy chce być z Wiązowną, czy z innymi, czy z Legionowem, tak, jest w stanie powiedzieć.

A pan, gdyby był warszawiakiem to chciałby być z Wiązowną i z Legionowem?

Ja bym chciał powiedzieć, co z tego będzie miała Warszawa, chciałbym się dowiedzieć, czy Warszawa na tym zyska, czy mieszkaniec Warszawy na tym zyska.

Tak, to może właśnie podyskutować, a nie robić referendum w tej sprawie?

I podobnie mieszkaniec Legionowa też by chciał o tym się dowiedzieć.

Ale świetnie, dyskutujmy, konsultujmy, rozmawiajmy, a nie na podstawie ustawy, która de facto dzisiaj raczkuje, bo jej projekt został przedstawiony, ale już PiS powiedział cofamy tę ustawę, będziemy konsultować, będziemy rozmawiać, a wy już chcecie zrobić referendum.

Ale dlaczego tak powiedział? No dlatego właśnie, że ma być referendum, dlatego że jest opór samorządowców dlatego się wycofuje. Ja mam panu przypomnieć Ordo Iuris, projekt ustawy i czarny protest, tam przecież było tak samo.

Ale pan uważa, że to referendum warszawskie powstrzymało PiS?

Myślę, że bardzo kategoryczna odpowiedź samorządowców plus decyzja o referendum rady miasta Warszawy.

Ale to skoro PiS się wycofuje, to rozumiem będzie pan teraz namawiał samorządowców żeby się wycofali z tego pomysłu, bo jest to pomysł kosztowny i w dodatku niewiążący?

Ale panie redaktorze, o konkretach, co znaczy się wycofuje? Wycofuje powiedzieli, PiS powiedział, że nie będzie w tym tygodniu, na tym posiedzeniu sejmu procedowana ta ustawa.

I poseł Sasin mówi, będziemy ją konsultować.

To znaczy, że będzie na początku…

Nastąpią rozmowy.

…że będzie na przyszłym posiedzeniu wprowadzona do porządku obrad. Jeżeli pan mi chce powiedzieć, że PiS chce zmieniać samorząd, że chce wzmacniać samorządność w Polsce, to ja się nie zgadzam na takie argumenty.

Ja chcę panu powiedzieć, że ta ustawa się jeszcze może zmienić na sto, dwieście, tysiąc, dwa tysiące sposobów…

Tylko na gorsze…

A będziemy mieli referendum, które przesądzi właściwie nie wiadomo o czym?

Tak, nie, o tym żeby nie zmieniać ustroju Warszawy, o tym przesądzi, w taki sposób, który jest niepodmiotowy dla wszystkich mieszkańców miasta i gmin podmiejskich.

Ale myślę, że ta ustawa wcale nie będzie w ten sposób zmieniała.

Ja panu, mieszkańcowi Warszawy mam mówić, jak to jest ważne dla mieszkańców? Przecież to wszyscy o tym wiedzą, że muszą, jeżeli my mówiliśmy o ustawie metropolitalnej, mówiliśmy o metropolii…

Nawet ustawę przygotowaliście przez tyle lat.

Tak, przygotowaliśmy ustawę. Ale ile to trwało.

A dzisiaj mówicie metropolia nie.

Bo to nie jest metropolia. To jest narzucenie, stworzenie systemu, dzikiego systemu, który ma pomóc PiS wygrać w Warszawie, to na to nie ma zgody.

To jeszcze jedna kwestia w sprawie tego referendum: a jeśli nawet to referendum by się odbyło i nawet gdyby się okazało wiążące, czyli 30 proc. warszawiaków poszłoby do urn, to właściwie jakie jest jego znaczenie dla parlamentu? Bo wie pan, że ono nie ma formalnie rzecz biorąc znaczenia żadnego.

Ale dla PiS i PiS zmieniłby mimo tego, mimo takiej kategorycznej odpowiedzi Warszawy i warszawiaków na nie zmieniłby tę ustawę, to znaczy, że już naprawdę szaleństwo.

Ja się tak tylko zastanawiam dlaczego Platforma przez tyle lat rządzenia nie mogła zrobić referendum w sprawie janosikowego? Tak Hanna Gronkiewicz walczyła z janosikowym, żeby Warszawa odprowadzała pieniądze do budżetu centralnego, bo ma większe dochody i można było zrobić referendum i powiedzieć parlamentowi zobaczcie, mam twardy argument w ręku.

To proszę powiedzieć na Podkarpaciu w sprawie janosikowego żeby się wypowiedzieli ci, którzy byli beneficjentami.

To samo można było zrobić z reprywatyzacją w Warszawie, też mieć referendum i pokazać to parlamentowi.

Ale to co żeby, czy oddawać byłą własność?

Tak, na przykład.

Ale to oddawać, zawsze oddawać, zabraną własność zawsze oddawać, tylko jest pytanie w jaki sposób.

No więc właśnie, to można było to w referendum rozstrzygnąć.

Co cztery lata władza się zmienia, władza jest poddawana werdyktowi wyborczemu i ocenie wyborców. W takiej sytuacji, ja chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że przy zdemolowaniu polskiej szkoły, czy przy zdemolowaniu ustroju Warszawy, czy całego samorządu powrotu już nie będzie. Znaczy te zmiany, które oni są w stanie wprowadzić tak złymi ustawami spowodują kompletną demolkę.

Rozumiem, że niezależnie od tego, co PiS będzie z tą ustawą robił, jak ją konsultował, jak ją zmieniał to referendum warszawskie głosami Platformy Obywatelskiej zostanie przesądzone.

Tak, dlatego żeby powiedzieć, żeby PiS się dowiedział, co suweren myśli o ich projektach ustaw, suweren warszawski w tym wypadku.

Jest pan przekonany, że suweren warszawski, przeciętny mieszkaniec Warszawy jest w stanie wyrobić sobie opinię, czy chce być z Wiązowną i Legionowem?

Tak, tak, tak.

W jednej metropolii?

Jak będzie wyglądało pozyskiwanie środków, jak będzie wyglądała komunikacja, ile będzie kosztowała i jak będzie polityka odpadami wyglądać i co z tego będzie miał mieszkaniec Warszawy i mieszkaniec Legionowa.

Czy jest pan pewny, że ambasada to najlepsze miejsce spotkania opozycji z kanclerzem Niemiec?

A jeżeli przyjechałby Donald Trump i zechciałby się spotkać z liderami opozycji, czy zapytałby mnie pan, czy ambasada amerykańska to jest najlepsze miejsce, panie Schetyna?

Nie, ale jest pan historykiem i ma pan wrażliwość historyczną.

Ale pan też jest historykiem, ale teraz dziennikarzem.

Mam wrażliwość historyczną i wiem, co oznacza ambasada Rosji, Niemiec w Warszawie, co oznacza z punktu widzenia historycznego.

Znam historię trochę myślę i jestem politykiem i wie pan, to był prosty wybór, albo 20 minut w innym miejscu rozmowy z Angelą Merkel, kanclerz Niemiec o ważnych sprawach, albo blisko godzina w ambasadzie blisko sejmu.

Ale rozumiem, też pan czuje pewną dwuznaczność.

To zawsze jest, to zawsze jest trudne. Nie, nie wiem czy dwuznaczność. To w takich sytuacjach trzeba z podniesioną głową albo przyjąć zaproszenie, albo odmówić.

Ale rozumiem wolałby pan gdzie indziej, natomiast okoliczności techniczne sprawiały, że lepiej w ambasadzie Niemiec niż wcale.

Technika i prośba ze strony niemieckiej była taka, żeby była to rezydencja ambasadora ze względu na okoliczności wizyty i bardzo napięty jej scenariusz.

Zaapeluje pan o ostrość i bezkompromisowość w podejściu do Polski i naszych problemów, czy raczej o tradycyjną niemiecką łagodność i delikatność?

Nie wiem czy niemiecka łagodność i delikatność to jest najlepsza ocena dla polityki niemieckiej. Będę chciał rozmawiać o szczycie NATO, o bezpieczeństwie, o tych relacjach, o bezpieczeństwie i obronie, to jest jasne.

Pewnie z rządzącymi pan się zgadza, ale pewnie Angela Merkel też zapyta drogi Grzegorzu, a jak mam właściwie postępować wobec Polski, stanu jej demokracji, czy namawiać Komisję Europejską na sankcje, czy nie i co pan wtedy odpowie?

To jest, to spotkanie jest między spotkaniem z prezydentem i premier, a spotkaniem z prezesem Kaczyńskim.

Będzie pan fantastycznym interludium w takim razie.

Tak i będę miał na swoich barkach chyba jeszcze większą odpowiedzialność. Ja myślę, że tak, to jest rozmowa w ogóle o jakości demokracji i tych relacji w Polsce, to na pewno o tym trzeba rozmawiać i będę o tym mówił.

Ale nie odpowiada pan na moje pytanie. Na ile będzie pan namawiał Angelę Merkel do  bezkompromisowości jeśli chodzi o podejście do polskich rządzących?

Nie, nie będę jej namawiał do tego. Będę mówił o tym, że Polska chce i musi być ważną częścią Unii Europejskiej. Elementem tej wagi jest obecność Tuska w tym miejscu, w którym jest teraz, ale także będę mówił o tym, że Trójkąt Weimarski, jego wpływ na politykę europejską musi być dużo większy niż jest teraz.

Ale to jest piękna, dyplomatyczna mowa. A kiedy zapyta: Grzegorz, sankcje tak, czy sankcje nie, to co pan odpowie?

Na dzisiaj sankcje nie, oczywiście że nie. Ale przejrzystość reguł demokratycznych, państwo praworządne, szacunek dla państwa prawa, Trybunał Konstytucyjny, media, służba cywilna to wszystko, co jest dzisiaj na stole, to musi być oceniane okiem europejskim w bardzo taki pełny sposób.

Tu cytat: „Opozycja przypomina przebitą dętkę: alimenciarz, Casanova i partia, która zapomina o ludziach”, tak widzi was Kora Jackowska.

Licentia poetica.

Alimenciarz możemy się domyślać o kogo chodzi, ale Casanova!? Kto to może być!?

Nie wiem. Nie znam się na tym, natomiast a trzecia? Jeszcze gorzej.

Partia, która zapomina o ludziach. Co pan woli, Casanova czy partia, która zapomina o ludziach?

Nie czuję się, nie uważam żebyśmy zapominali o ludziach, to jest kwestia oczywiście oceny ośmiu lat.

Ale tę partię, która zapomina o ludziach bierze pan na siebie?

Tak, tak.

Nie Casanovę?

No bo to osiem lat jest jednak i taka ocena i uważam, że to jest kwestia oczywiście oceny tej historii, nie uważam żebyśmy zapomnieli o ludziach. Na pewno dzisiaj o nich nie zapominamy.

Ale dostrzega pan też, że rywale w opozycji padają panu trochę, jak muchy, słabną na potęgę i to pana martwi, czy nie? Czy to spełnienie marzeń Grzegorza Schetyny?

Nie, bo to jest kwestia słabości opozycji, to nie wzmacnia nigdy opozycji. Kłopoty…

Czyli niedobrze, że Kijowski i Petru jakoś nie mogą się wygrzebać z kłopotów.

Życzę im żeby wszystko było na dobrej drodze. Słaba opozycja, znaczy jakieś słabe elementy opozycyjne to zawsze słabo się jako całość…

Ale będzie pan im pomagał, podawał pomocną dłoń, czy raczej odczepiał palce, którymi się trzymają nad przepaścią.

To jest kwestia budowy relacji między nami i przygotowania się do wyborów, tych samorządowych i parlamentarnych. W jaki sposób można zbudować takie połączenie i coś wspólnego, co będzie skutecznym anty-PiS.

Ale wspólnego, czyli raczej pomoc, niż odczepywanie palców.

Tak, być obok siebie i budowanie wspólnoty żeby dobrze wpływać na los Polski.  

A jak tam młode, platformerskie wilki, uspokojone?

Tak, świetnie się czują.

Już nie skaczą?

Nie wiem, tylko ja jestem, proszę o konkrety, jakie nazwiska, bo każdy teraz, ktoś się przyznaje do wilczych, wilczego pochodzenia, a ktoś nie.

Pan wie do czego nawiązuję, jest taka rozmowa, krąży w sieci z TVP, gdzie pan w takiej swobodnej atmosferze, bo to rozumiem przed anteną, dosyć tak, no mówi, że już nie skaczą, nie, luzik, że kły stępione i poradził pan sobie.

Pytany grzecznie odpowiadam, rzeczywiście to było przed, dużo przed samą rozmową. Natomiast mogę to powtórzyć.

Że kły stępione.

Platforma ma sens, jeżeli wszystkie jej elementy, wszyscy ludzie Platformy pracują na jej rzecz. Dzisiaj mam takie przekonanie, chcę mieć takie przekonanie i mam, pracujemy na rzecz Platformy, na rzecz jej wyniku.

To na koniec chciałem zapytać, czy pan rozumie, co dzieje się w trójkącie Beata Szydło, Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz?

Kompletnie nie. Jeszcze bym dodał prezydenta Dudę, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, który kompletnie jest, już nic nie mówi i nie ocenia, nie wypowiada się.

Skąd taka siła Antoniego Macierewicza? Skąd jego upór przy Misiewiczu?

Może dlatego, że Misiewicz jest tak silny.

Ha, ha, ha, nie, no dwudziestoparolatek, wobec Antoniego Macierewicza legendy podziemia, opozycji?

Kto to wie, panie redaktorze. To jest rzeczywiście historia, która będzie miała na pewno swój dalszy ciąg.

Zasmucił się pan.

Nie, bo jestem zdumiony, jesteśmy w dużym kraju, Polska jest ważną częścią Unii Europejskiej i NATO, te pytania zadają wszystkie najważniejsze osoby w państwie i nie ma na nie, na te pytania odpowiedzi, to jest zdumiewające.

To może kolejne odpowiedzi na radiozet.pl, Grzegorz Schetyna, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Kopacz kandydatką PO na prezydenta Warszawy? „To nie jest w jej zainteresowaniu politycznym”

 

Rozmawiam z Donaldem Tuskiem, także o polityce, ale on nie aplikuje o to, żeby mieć wpływ na kwestie strategii Platformy Obywatelskiej – mówi, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, lider PO Grzegorz Schetyna. Dodaje, że Tusk jest w innym miejscu i „ma gdzie indziej emocje”.

Ewa Kopacz kandydatem Platformy na prezydenta stolicy? Byłaby faworytem, ale to nie jest w jej zainteresowaniu, żeby kontynuować swoją polityczną karierę jako prezydent Warszawy – uważa polityk. Schetyna dodaje, że jego partia ma kilku poważnych kandydatów na to stanowisko, którzy na pewno podejmą wyzwanie.

Schetyna pytany o zmianę przewodniczącego PO odpowiada, że nie ma tego tematu, a wybory są za 3 lata. Platforma jest na dobrej drodze – ocenia jej lider.

Grzegorz Schetyna brał udział w ustawianiu meczów? Wyjaśniam tę kwestię i nie zostawię jej tak – odpowiada polityk.

Radio ZET/MA

Więcej: