Marek Magierowski: Jeśli nawet prezydent ma wątpliwości dotyczące szefa MON – to są one wyjaśniane natychmiast

„Współpraca prezydenta z Antonim Macierewiczem układa się bardzo dobrze. Spotykają się bardzo często. Jeśli prezydent ma jakieś wątpliwości, to są one wyjaśniane natychmiast. Działalność i wypowiedzi Macierewicza nie budzą niepokoju zwierzchnika sił zbrojnych” – mówi Gość Radia ZET, dyrektor prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski. Ocenia, że „w ostatnich dniach doszło do kakofonii informacyjnej i ma nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona”. „Antoni Macierewicz jest dobrym ministrem obrony” – dodaje Magierowski w części internetowej programu „Gość Radia ZET”.

"PIERWSZA DAMA NIE BĘDZIE SIĘ WYPOWIADAŁA NA TEMAT ABORCJI" - ZOBACZ, JAK MAREK MAGIEROWSKI ODPOWIADA NA PYTANIA SŁUCHACZY

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest rzecznik prezydenta, w randze dyrektora, Marek Magierowski, dzień dobry, witam.

Marek Magierowski: Dzień dobry, witam.

Panie dyrektorze, czy zwierzchnik sił zbrojnych darzy niegasnącym, nieprzemijającym i pełnym zaufaniem ministra obrony narodowej?

Zaczęliśmy od poezji, jak widzę.

Nie, gdzie pan zauważył tutaj, a zresztą, okej, garść poezji o świcie jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Współpraca układa się bardzo dobrze, jak pan słusznie zauważył zwierzchnik sił zbrojnych ma dosyć szczególny kontakt z szefem resortu obrony.

Dość szczególny, polegający na umocowaniu konstytucyjnym.

Często ich, na umocowaniu konstytucyjnym, a związanych…

I często się spotykają panowie?

I związanych z tym umocowaniem spotkaniach, które odbywają się bardzo często. Niedawno odbyło się także spotkanie, o którym zresztą informowałem. I te spotkania rzeczywiście są regularne. Panowie rozmawiają o sprawach bieżących zazwyczaj, dotyczących obronności. Zresztą ten okres jest także dosyć specyficzny, ponieważ jesteśmy po szczycie NATO, a przed rozpoczęciem wdrażania decyzji dotyczących szczytu NATO i to są główne tematy rozmów pana prezydenta z panem ministrem.

Pytam o tą częstotliwość, bo Antoni Macierewicz ostatnio wychodząc z komisji obrony powiedział coś takiego, że on już wielokrotnie odwoływał to spotkanie z prezydentem, więc w końcu musi pobiec, czy udać się do pałacu prezydenckiego. Nie brzmiało to, jak wyznanie człowieka, który z prezydentem ma częsty, taki niegasnący kontakt.

Nie wiem do ilu spotkań nie doszło w tym czasie, ale zapewniam pana, panie redaktorze i wszystkich słuchaczy, że one naprawdę odbywają się regularnie. I te rozmowy są poświęcone sprawom rzeczywiście ważnym dla Polski.

I działalność i wypowiedzi Antoniego Macierewicza, niepokoju zwierzchnika sił zbrojnych nie budzą?

Nie.

Nie. I jak na przykład Antoni Macierewicz mówi z trybuny sejmowej o Mistralach, które Egipt oddał Rosji, to prezydent kiwa głową i mówi pewnie tak jest, skoro tak minister obrony narodowej mówi, po czym okazuje się, że tak nie jest. I to nie jest problem?

Panie redaktorze, mam nadzieję i mówiłem o tym kilka dni temu w jednym z programów telewizyjnych, że te okręty ostatecznie do Rosji nie trafią. Z drugiej strony to pan minister ma lepsze informacje od rzecznika prezydenta zapewne.

No, ale widać, że nie ma, bo Egipt się tymi Mistralami chwali, Rosja mówi, że ich nie dostała…

Dzieli się tymi informacjami z panem prezydentem. Rzeczywiście w ostatnich dniach doszło do pewnej kakofonii informacyjnej, mam nadzieję, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona.

No, ale już została, ale jakoś Antoni Macierewicz tego chyba nie zauważył. Może coś ze służbami, które odpowiadają za deszyfrację tej dezinformacji zawodzą.

Musi pan, panie redaktorze dopytać ministra Macierewicza.

No rzadko tu przychodzi, o dziwo. Ale rozumiem, że takie wypowiedzi też jakiegoś niepokoju u prezydenta nie budzą, że wszystko jest dobrze w Ministerstwie Obrony Narodowe?

Nie, mówiąc najzwięźlej, jak tylko to możliwe, pan prezydent na tyle często spotyka się z panem ministrem, że jeżeli nawet ma jakieś, jakiekolwiek wątpliwości, to te wątpliwości są wyjaśniane natychmiast.

Panie dyrektorze, gdzie w czasie debaty aborcyjnej był prezydent?

Pan prezydent wypowiadał się na temat, co umyka zapewne pamięci i dziennikarzy i czytelników, i słuchaczy, wypowiadał się na ten temat już, kiedy ta debata, że tak powiem, się urodziła.

No tak, ale to było, ostatnie wypowiedzi z kwietnia 2016.

Dzisiaj, dzisiaj…

Dzisiaj „W Sieci”, tak, ale

Dzisiaj tak, udzielił dużego wywiadu.

Ale powiedział przed debatą, powiedział właściwie po debacie, natomiast w trakcie debaty milczał. Czy on, człowiek, który obiecywał prezydenturę aktywną, intensywną, pozbawioną obaw, nie uważa za stosowne, nie uznaje za stosowne odezwać się, kiedy taka debata ma temperaturę wrzenia?

Pan prezydent, jak pan wspomniał wypowiedział się w sposób bardzo jednoznaczny na temat swojego stosunku do obecnego kompromisu aborcyjnego. Wówczas mówił o tym, że przede wszystkim zwrócił uwagę na to, że jakiekolwiek zmiany w tej ustawie są możliwe pod warunkiem bardzo głębokiej debaty, bardzo głębokiego namysłu, wysłuchania wszystkich stron.

Panie dyrektorze, no apeluję do pańskiej wrażliwości, jako dziennikarza, to jest naprawdę wypowiedź, jak pan powiedział, że pan prezydent się wypowiedział jednoznacznie absolutnie?

Tak.

Tak. I to jest absolutnie jednoznaczna wypowiedź, że wszelkie zmiany muszą być po głębokiej debacie?

Panie redaktorze, ja tu dostrzegam pewien paradoks. Mianowicie, z jednej strony dziennikarze domagają się bardzo silnego, stanowczego głosu ze strony prezydenta, a nawet pierwszej damy…

Jak się jest pierwszym obywatelem i ojcem narodu, trzeba mówić.  

Tak. Ale z drugiej strony, kiedy prezydent w jakiejś sprawie wypowiada się w sposób stanowczy, zdecydowany i opowiada się na przykład po jednej ze stron jakiegoś sporu politycznego, to jest krytykowany za to, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków i, że powinien jako głowa państwa zachować bezstronność.

A zatem, skoro w jednej sprawie potrafi się opowiedzieć po jednej ze stron sporu politycznego to dlaczego w innej się nie potrafi opowiedzieć?

Panie redaktorze, proszę zauważyć, że także w tym wywiadzie dla tygodnika „W Sieci”, o którym pan wspominał, wydaje mi się, że mówi w sposób jasny, jaki jest jego stosunek do…

Tak, wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński wreszcie przemówił i powiedział, jakie jest jego zdanie, okazało się, że pan prezydent ma dokładnie takie same.

Nie, no nie jest, dlaczego pan sądzi, że to jest dokładnie to samo zdanie.

No bo, bo to tak jak bym czytał Jarosława Kaczyńskiego, który też mówi, że kompromis aborcyjny mu się nie podoba w tej sferze, w której dotyka dzieci z zespołem Downa.

Jak pan wie, jak pan wie…

To jest słowo w słowo niemalże prezydent dzisiaj mówi „W Sieci”, to co prezes...

Jak pan wie w tej debacie, dotyczącej prawa aborcyjnego jest tyle odcieni szarości, że naprawdę trudno uznać, że ktoś ma identyczne poglądy, jak ktoś inny w tej sprawie.

Rozumiem, że prezydent jest przeciwny całkowitemu zakazowi aborcji? I to możemy jednoznacznie powiedzieć.

Jest przeciwny przede wszystkim, tak, całkowitemu zakazowi aborcji oczywiście, karaniu kobiet przede wszystkim, o czym też mówi w tym wywiadzie.

A nie wydaje się panu, tu znów się odwołam do pańskiej wrażliwości bardziej dziennikarskiej może, niż rzecznikowsko-prasowej, że wyposażony w prezydencki mandat Andrzej Duda stał się jednak znacznie bardziej taki onieśmielony, taki milutki, taki pasywny, co się dzieje?

Nie rozumiem tych zarzutów. Z jednej, powtórzę raz jeszcze to, co powiedziałem kilka chwil temu, że pan prezydent jest krytykowany za to, że uczestniczy w życiu politycznym w sposób wyraźny po jednej stronie tego sporu politycznego, z drugiej strony identyfikuje się z obecnym obozem władzy, wywodzi się z partii, która ma dzisiaj większość w sejmie, która przeprowadza dosyć głębokie zmiany w wielu obszarach życia. Mówi też w tym wywiadzie, wracam do niego nie bez kozery, mówi o tym, że trudno byłoby, gdyby się nie podpisywał, także w niedosłownym sensie, pod tymi wszystkimi reformami przeprowadzanymi przez rząd Beaty Szydło, skoro obiecywał wiele rzeczy w kampanii, te rzeczy są realizowane…

A tak, tak…

I kiedy dzisiaj jeździ, kiedy dzisiaj, ja wiem czego będzie dotyczyło następne pytanie, dokończę tylko jednym zdaniem i kiedy jeździ dzisiaj po Polsce i spotyka się z wyborcami, wyborcy oczekują dokładnie tego samego, o czym mówił w kampanii wyborczej.

To panie dyrektorze, krótkie odwołanie do pańskiej pamięci i do pamięci naszych słuchaczy. Mniej więcej półtora roku temu prezydent, wtedy kandydat na prezydenta mówił o swojej prezydenturze mniej więcej tak:  „Prezydent nie będzie siedział pod żyrandolem. Ja mam za dużo energii żeby w jednym miejscu siedzieć. Miliony Polaków miały oczekiwanie wobec dzisiaj rządzących, ale i wobec prezydenta Rzeczypospolitej, czy prezydent ich przyjął? (odpowiedź: Nie). Nie. Zawsze tylko podpisywał te ustawy, które przyniesiono mu z sejmu. To jest rola prezydenta? Prezydent, notariusz rządu? Szanowni państwo, ja takiej prezydenturze mówię nie”, no i przyzna pan, że dzisiaj to brzmi to jak autoironia.

Nie, to nie brzmi jak autoironia.

Prezydent nie może być notariuszem, jest notariuszem, prezydent nie może podpisywać wszystkich ustaw, które dostarcza mu sejm, podpisuje wszystkie.

Po pierwsze…

Prezydent nie może siedzieć pod żyrandolem, siedzi.

Nie, nie siedzi pod żyrandolem, trudno zresztą usiąść pod żyrandolem, pan wie doskonale panie redaktorze, bo tam nie ma żadnego miejsca do siedzenia pod żyrandolem.

No, ale można sobie przynieść krzesło.

Natomiast byłoby to zbyt ryzykowne. Gdy pan spojrzy na kalendarz pana prezydenta, jego aktywność, to naprawdę zarzuty o to, że siedzi pod żyrandolem są bardzo nieuczciwe.

Ale ja nie chcę patrzeć na kalendarz. Ja chcę patrzeć na jedną sprawę, w której prezydent okazał się kreatorem agendy politycznej w Polsce. Może pan taką sprawę nakreślić?

Panie redaktorze, gdy pan spojrzy na to, jak toczyła się kampania prezydencka, potem parlamentarna, prezydent wraz z późniejszą panią premier, Beatą Szydło, głosili niemal tożsamy program i polityczny i gospodarczy. I te zmiany są wprowadzane.

Tyle, że…

Rząd pani premier Szydło te zmiany przygotowuje, wprowadza reformy, pan prezydent się pod nimi podpisuje, także w sensie dosłownym, ponieważ podpisuje dobre ustawy dla Polski.

Panie dyrektorze to spójrzmy na obietnice pana prezydenta. Emerytury nie uchwalone, kwota wolna od podatku nie uchwalona i w tym roku obniżania, podwyższania kwoty wolnej nie będzie, frankowicze pozostają na lodzie, prezydent nie widzi w tym żadnego problemu?

Panie redaktorze, oficjalnie wpraszam się do pana do tego programu za cztery lata, oraz za trzy lata, kiedy będzie kończyła się kadencja rządu i wtedy porozmawiamy o zrealizowanych obietnicach…

Wie pan, że 6 listopada minie jedna czwarta tej prezydentury, jedna czwarta tej prezydentury.

Wtedy porozmawiamy o zrealizowanych obietnicach i programie, który proponuje Polsce i prezydent Andrzej Duda i pani premier Beata Szydło.

A może pan wytłumaczyć dlaczego przez jedną czwartą tej prezydentury nie udało się załatwić tak istotnej kwestii, jak podniesienie kwoty wolnej od podatku?

Znowu mówimy tutaj o pewnym paradoksie. Z jednej strony wielu dziennikarzy podnosi i krytykuje rząd i prezydenta za to, że zmiany są wprowadzane zbyt szybko, a z drugiej strony wszyscy naciskają.

Nie, nie mówimy o paradoksie, odwołujemy się do obietnic z kampanii wyborczej.

…na pana prezydenta, panie prezydencie dlaczego pana obietnice nie są wprowadzane w życie.

A umie pan odpowiedzieć dlaczego?

Umiem odpowiedzieć dlaczego.

Dlaczego?

Dlatego, że potrzebujemy na to trochę czasu.

„Nie słuchajcie państwo tego, co opowiadają, że się nie da w Polsce obniżyć wieku emerytalnego, że się nie da podnieść kwoty wolnej od podatku…

…da się…

bo się budżet zawali, to bzdury. Wystarczy zacząć naprawiać polską gospodarkę, a tak naprawdę pieniądze znajdą się natychmiast”.

Panie redaktorze, ale wie pan, wie pan doskonale, że ta ustawa o obniżeniu wieku emerytalnego najprawdopodobniej zostanie uchwalona jeszcze w tym roku?

Wiem, chociaż już się mówi, że najprawdopodobniej wejdzie w życie od 2018, tak mówi na przykład Jarosław Gowin, więc…

Rozmowa przede wszystkim…

We mnie pan nie znajdzie entuzjasty obniżania wieku emerytalnego.

Oficjalne zapowiedzi, oficjalne zapowiedzi mówią o jesieni przyszłego roku.

Ale zawsze pan we mnie znajdzie człowieka, który będzie rozliczał również prezydenta z jego obietnic wyborczych.

Taka jest rola każdego dziennikarza.

A widzę, że z tymi obietnicami jest bardzo krucho.

Polecam się panu za trzy lata i za cztery lata, panie redaktorze.

Marek Magierowski, więcej pytań również od słuchaczy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Radio ZET/MA

Więcej: