Stanisław Karczewski: Mamy gotowy projekt zmiany ustawy aborcyjnej. Zakazuje aborcji dzieci z zespołem Downa

„Projekt ustawy aborcyjnej mam głęboko w szufladzie. Leży sobie. Na razie nie będziemy nad nim pracować” – mówi Gość Radia ZET, marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Dodaje, że na razie Senat zajmuje się programem „Za życiem”. Karczewski pytany o kwotę, jaką będą dostawać kobiety za urodzenie niepełnosprawnego dziecka, odpowiada: „4 tys. złotych nie są w stanie zrekompensować dramatu, bo tego nie można przeliczyć na pieniądze, ale ustawa jest elementem programu, który będzie powstawał”. Jego zdaniem to nie jest „ustawka”, a bardzo dobra ustawa.

"Z OPOZYCJĄ TOTALNĄ NIE MOŻNA WPROWADZIĆ PAKIETU DEMOKRATYCZNEGO" - MARSZAŁEK ODPOWIADA NA PYTANIA SŁUCHACZY

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest marszałek Senatu, członek władz PiS, Stanisław Karczewski, dzień dobry, witam.

Stanisław Karczewski: Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Radzi pan sobie panie marszałku z jesienną chandrą?

Ja nie mam chandry jesiennej. Dobrze się czuję panie redaktorze.

A pański obóz polityczny nie ma?

Nie, mój obóz polityczny czuje się bardzo dobrze.

Nic go nie toczy, jakaś zmora, zołza jesienna?

No to panie redaktorze, pana ocena. Czy to jest ocena, czy pytanie?

To jest ocenne pytanie, tak to nazwijmy.

Ocenne pytanie, dobrze. Panie redaktorze rozmawialiśmy przed programem…

Bo ja mam takie poczucie, że nie ciężko nie dostrzec symptomu jakiegoś rozbicia, jakiejś różnicy zdań, jakiś pęknięć, spadku formy i ogólnego, jesiennego rozbicia PiS.

No, to wrażenie pana redaktora. Każdy ma do tego prawo i dobrze.

Słuszne, czy nie?

Nie słuszne, nie słuszne. Czujemy się dobrze, jesteśmy w formie, ja jestem w bardzo dobrej formie i fizycznej i …

Ale jak pan spojrzy po twarzach kolegów, też są w formie?

Oczywiście, że zdarzają się osoby, które widać, że są zmęczone. To wie pan, jedno jest na pewno pewne i to muszę powiedzieć, że politycy PiS bardzo ambitnie, bardzo dużo pracują. To jest prawdziwe stwierdzenie.

Bo moim zdaniem jedno jest na pewno pewne, że na przykład, jak się spojrzy na taką historię Mistrali, szef MON coś mówi, premier nic o tym nie wie. Prezydent twierdzi, że ma inne informacje, szef MSZ mówi, że może prezydent nie ma dostępu do tych samych informacji, do których ma szef ministerstwa obrony narodowej, no to jest partia i rząd, jak jedna pięść?

No, panie redaktorze, no przekaz informacji nie jest naszą najsilniejszą stronę, to fakt.

…mówiąc delikatnie…

Tak, delikatnie, bardzo delikatnie mówiąc

Chociaż to nie jest problem tylko przekazu informacyjnego, tylko też polityki, którą prowadzi rząd i rzeczy, o których mówi minister obrony narodowej z trybuny sejmowej, na które minister obrony Francji reaguje stwierdzeniem: jestem oburzony, to nie są dobre metody.

Czytałem również wypowiedź pana ministra obrony narodowej Francji, zbyt emocjonalna. Niepotrzebnie aż tak duże emocje związane i z caracalami i z wypowiedzią pana ministra. Tu emocje powinny być powstrzymane.

Wie pan, jak się spojrzy na polskiego ministra obrony narodowej, to mówienie, że minister obrony Francji ma zbyt duże emocji…

Ale energię ma pan minister Macierewicz…

Ale emocje też, więc skoro szef MON francuskiego ma dużo, to i…

Ale wracając jeszcze do, jeśli pan pozwoli…

proszę bardzo…

…jeszcze do pierwszego pytania, to powiem tak, naprawdę bardzo dużo pracujemy. Ja to widzę, że ministrowie bardzo dużo, bardzo intensywnie pracują. Nie ma miejsca, nie ma czasu na tak zwane haratanie w gałę, więc nie gramy w piłkę nożną…

Chociaż pan czas na bieganie znajduje na przykład.

A ja rano…

Bo czytam, że pan obok namiotu kobiet codziennie biega.

Ja rano bardzo wcześnie wstaję, to jest taki, nie wiem czy przywilej, starszych panów, tak mają panie redaktorze…

Oczywiste, oczywiście…

Nieco wcześniej niż młodsi panowie, więc wstaję dosyć wcześnie, mam chwilę czasu i zawsze ze swoim psem przebiegam pięć kilometrów…

No więc inni nie „haratają w gałę”, pan…

Pięć kilometrów rano przebiegam i to daje mi bardzo dużo energii. Mam tą energię do 23, 24.

No, a mówi pan rozbicia nie ma. A jak pan spojrzy na sprawę podatków? Jak pan posłucha, co mówi Morawiecki, co mówi Kowalczyk, co mówi szef Komitetu Ekonomicznego rady ministrów, szef komitetu stałego.

Ale najważniejsze, panie redaktorze, nawet jeśli w wypowiedziach jest jakiś, jakaś niespójność, nie chcę powiedzieć chaos, bo z chaosu rodzą się budują się dobre rzeczy i z tego też będzie dobry efekt, dobry owoc, zapewniam pana.

No, ta sama Biblia mówi, że na początku było słowo, primum rad verbum i z tego słowa też się wyłoniły piękne rzeczy.

I z tego też wyłoni się dobre rozwiązanie, taką mam nadzieję. A nawet i pewność, że z tego będzie…

Ale dzisiejsze rozbicie pan dostrzega i różnicę zdań i chaos informacyjny.

Ale nie, nie, nie chaos panie redaktorze. Chaos jeśli chodzi o samo stwierdzenie dotyczące różnych koncepcji. Ale będzie dobry podatek i będzie dobry, przede wszystkim panie redaktorze i to jest ważne szanowni państwo, że my zwróciliśmy uwagę na to, o czym mówiła Komisja Europejska. No Komisja Europejska mówiła, że wpływy do budżetu z podatku VAT są mniejsze niż 40, 60, a z CIT 40 mld złotych. No więc te pieniądze powinny wpływać do budżetu. Jak byśmy panie redaktorze mieli dobrze, jak nasze programy moglibyśmy rozwijać, jak można byłoby dokonać szybko dobrej, gruntownej reformy służby zdrowia, gdybyśmy nagle z dnia na dzień, nie, powiedzmy z roku na rok, mieli 100 mld złotych w budżecie więcej?

Panie marszałku, czy PiS i jego Senatorowie ostatecznie zrezygnowali ze złożenia projektu zmiany ustawy aborcyjnej?

Panie redaktorze, w tej chwili jesteśmy zajęci programem „Dla życia”.

Ale to, że się zajętym programem „Dla życia”, to nie znaczy, że równolegle nie pracowałoby się nad projektem zmiany ustawy aborcyjnej.

Nie, my nie mieliśmy…

Pomysł mieliście.

Mieliśmy pomysł, ale…

Projekt też mieliście?

Ale nigdy nie byliśmy inicjatorami tego…

Jeszcze nie byliście.

Nie byliśmy.

Ale pan mówił zobaczymy, co się będzie działo z ustawą w sejmie. Ta ustawa w sejmie została odrzucona…

I zobaczymy, na razie nie mamy…

I?

Ja kiedyś powiedziałem, powiedziałem w jednym z wywiadów, że mamy w szufladzie ten projekt. Bardzo głęboko w szufladzie mamy…

A jest w tym projekcie, który leży w tej szufladzie?

Ten projekt jest podobny do projektu Solidarnej z poprzedniej kadencji, ograniczający możliwość wykonywania aborcji w przypadku ciąż powiedzmy z zespołem Downa.

Czyli projekt leży w szufladzie i…?

I sobie leży. Na razie mamy…

I czeka na decyzję czyją, pańską, prezesa Kaczyńskiego?

Nie, my podjęliśmy decyzję, podjęliśmy decyzję, że trzeba zwiększyć świadomość obywateli. Że protesty pokazały, że jesteśmy, też takie określenie, niedoedukowani, ale niewiele wiemy na temat aborcji i na temat…

Ale czego nie wiemy? Jaką niewiedzę ujawniły czarne protesty?

Nie wiemy o bardzo wielu, już rozmawialiśmy na ten temat.

Nie, właśnie nie.

Czym jest aborcja…

Ale wszyscy wiedzą czym jest aborcja. Pan uważa, że te kobiety…

No nie, właśnie, że nie.

…które protestowały w czasie czarnych protestów nie wiedzą czym jest aborcja?

Nie, nie, myślę, że nie, myślę, że wiele… Ja myślę i też zwrócono mi uwagę, że jedna i druga strona powinna się doedukować. Więc trzeba się edukować i trzeba pokazywać również, jak wspaniałe dzieci są z zespołem Downa. Jak wiele miłości przynoszą do domu. Jak jest, jest moment, znam takie rodziny, osobiście znam takie rodziny i takie kobiety, u których stwierdzano w czasie ciąży, stwierdzano dziecko upośledzone. To jest szok. Wiem, jak wielki szok, jak te kobiety przeżywają to, rodzina przeżywa. Później jest, no taka nadzieja, że to pomyłka, jakieś niedopatrzenie lekarza, który wykonywał badanie ultrasonograficzne. Później dziecko się rodzi, dziecko, no widać już, że je zespołem Downa i widać, że jest chore i już w dalszym ciągu pojawia się, jest kontynuowane takie niedowierzanie.

Panie marszałku…

A później jest wielka miłość w tych rodzinach. Znam te rodziny, wiem ile tam jest radości, ile tam jest miłości, ile tam jest zadowolenia.

Czy pan…

I dlatego trzeba szanować. I nie chciałbym panie redaktorze dopuścić do tego, do czego dopuszczono w innych krajach, a mianowicie do tego, że szczycą się te kraje, że pozbyły się problemu Downa, został wyleczony problem Downa. Ale problem Downa…

Panie marszałku, ale pan naprawdę uważa, że ten szok, ten dramat, 4 tys. złotych, jakie proponuje się w ustawie „Za życiem”, o której pan powiedział, są w stanie zrekompensować?

Oczywiście, że nie. I pan redaktor wie i ja wiem, że nie.

To po co takie rozwiązanie?

Nie można przeliczać na pieniądze…

Ja rozumiem, że 4 tys. to więcej niż zero, bo dzisiaj jest zero, ale czy naprawdę warto takim argumentem szafować w tak poważnej, tak dramatycznej dyskusji, jak ta o aborcji dzieci z zespołem Downa.

Ale to, panie redaktorze, jest to program, który jest programem rozpoczynającym, znaczy ta ustawa jest elementem programu, który będzie powstawał.

Ale po co rzucać na stół 4 tys. złotych, które są…

Ale nie, ale to

…wie pan, jak to wygląda.

Panie redaktorze, ale to w tej ustawie, no dobrze, ale to co, to mamy wycofamy, będzie w senacie ta ustawa, jeszcze dziś, czy pan proponuje żeby wykreślić zapis o 4 tys. złotych?

Ja mówię tak, albo…

…i pozostałe zatrzymać?

Albo superpoważnie porozmawiać o tym, jakie są wydatki związane z rehabilitacją takich dzieci i naprawdę państwo się zobowiązuje do absolutnej, twardej pomocy tym dzieciom przez całe życie, bo w tych wszystkich ustawach też jest tylko napisane, że do 18 roku życia jest ta pomoc, a co, jak mają 18 lat i jeden miesiąc to nagle przestają być chore.

Ależ absolutnie ma pan rację.

No więc panie marszałku, więc albo poważnie warto o tym rozmawiać i dawać tym ludziom poważną pomoc przez całe życie takiego człowieka, który jest dotknięty upośledzeniem, a nie dawać 4 tys., nie wiem, na otarcie łez?

Ale panie redaktorze jest to początek. Możemy wykreślić, będzie w senacie, dziś będziemy dyskutować na temat tego…

Nie, stworzyć poważny program, a nie jedną ustawę.

Ale to nie jest ustawka, to jest ustawa poważna i dobra ustawa, która rozpoczyna szeroką i dyskusję, o której pan mówi,  bo przed chwilą pan powiedział, że jesteśmy wyedukowani, że wszystko wiemy, a po chwili pan mówi, że musimy rozmawiać i że musimy poznawać inne problemy.

Ale za czym macie argumenty, za czym mają argumentem być te 4 tys.?

Ale jeśli pan mówi, że tylko po to żebyśmy dyskutowali, to chociażby po to żeby naprawdę poważną dyskusję, debatę i dobry program stworzyć. Ja jestem przekonany, że stworzymy dobry program, dobry program dla rodzin, dobry program wspierający rodziny, które są w bardzo trudnej sytuacji.

A wracając do tej ustawy, leżącej w szufladzie nie wyciągniecie jej przez najbliższy tydzień, miesiąc, rok, czy przez dziesięć lat?

Panie redaktorze, na razie pracujemy nad tą ustawą i pracujemy nad programem za życiem, programem wspierającym…

Nad ustawą aborcyjną na razie pracować nie będziecie?

Nie.

To jest twarde zobowiązanie.

Ja w tej chwili jedynie, na pewno w senacie nie pracujemy.

Z szuflady pan nie będzie wyciągał tej ustawy?

Nie.

To teraz cytat: „Komu przeszkadzał Bogdan Borusewicz? Gomułka, Moczar, SB, PZPR, Trybuna Ludu, Stanisław Karczewski”, pan widział takie memy?

Widziałem, widziałem…

Informacje, inskrypcje krążące po internecie? Nie pożałował pan tej wojny z marszałkiem Borusewiczem?

To żadna wojna. To była reakcja i uważam, że reakcja spontaniczna, szybka i dobra.

Ale może spontanicznie lepiej było porozmawiać po męsku z marszałkiem Borusewiczem, jesteście pewnie na ty, powiedzieć Bogdanie…

Nie, nie, ja nie jestem z panem marszałkiem…

…zróbmy to, na przyszłość proszę się konsultować w takiej sytuacji.

Nie, zawsze się zwracałem, zawsze się zwracałem… Ale panie redaktorze konsekwencje takiego postępowania muszą być. No, ja muszę reagować na tego typu sytuacje.

Ale marszałek Borusewicz wytłumaczył dlaczego podjął decyzję o odłożeniu w czasie debaty senackiej.

Ale to mnie nie przekonało. Bo jednak podejmując taką decyzję pan marszałek  Borusewicz złamał regulamin w kilku miejscach.

Ale zrobił to na prośbę, czy na wniosek Senatora PiS.

No nie, no nie, ale nie było wniosku o przedłużenie obrad.

No był, no Jan Maria Jackowski taki złożył.

Ale nie o dwa i pół tygodnia, no…

Ale tego chciał senator pańskiego klubu! No to jak marszałek opozycyjny słyszy, jak senator rządzącego klubu o coś prosi, czy o coś wnosi, no to uważa, że to jest poważna oferta i poważna propozycja.

Panie redaktorze, było to niepoważne potraktowanie Senatu, ogłoszenie przerwy niezgodne z wnioskiem formalnym, niezgodne z wolą marszałka Senatu, niezgodne z wolą konwentu seniorów, itd., itd.

Skończy pan tę bitwę, jeśli nie wojnę i dopuści marszałka Borusewicza do prowadzenia obrad?

Panie redaktorze nie ma żadnej wojny i żadnej bitwy. Mam bardzo dobre relacje i bardzo dobrze współpracuję z panem marszałkiem Borusewiczem.

I dopuści go pan do prowadzenia obrad?

Oczywiście, że kiedyś zacznie prowadzić.

Ale znaczy kiedyś!?

Już mam nawet wyznaczony pewien termin, ale nie powiem kiedy.

Jak odległy?

Panie redaktorze…

Proszę horyzont czasowy zarysować.

Horyzont, chce pan horyzont. W tym roku, o będą święta panie redaktorze, usiądziemy, porozmawiamy i myślę, że świąteczne obrady będzie pan marszałek Borusewicz prowadził.

Stanisław Karczewski, więcej pytań na www.radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.  

ZOBACZ, JAK MARSZAŁEK SENATU WYBRNĄŁ, PYTANY O NEGATYWNE CECHY PREZESA PiS

 

Radio ZET/MA

Więcej: