Władysław Kosiniak-Kamysz: Rzecznik PSL Jakub Stefaniak kandydatem ludowców na prezydenta stolicy

„Kandydatem Polskiego Stronnictwa Ludowego na prezydenta Warszawy będzie nasz rzecznik - Jakub Stefaniak” – zdradza, w rozmowie z Konradem Piaseckim, Gość Radia ZET, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Kiedy prowadzący przypomniał, że PSL zwykle popierał kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta stolicy, Kosiniak-Kamysz odparł, że teraz jest czas na własnego kandydata. „W opozycji nie ma koalicji. Zachowujemy równy dystans do PiS-u i równy dystans do PO” – uważa Gość Radia ZET.

Zdaniem prezesa PSL, Angela Merkel „przy bliższym spotkaniu robi dobre wrażenie”. „Zupełnie inne, niż obrazek telewizyjno-radiowy – cieplejsze. Jest w niej więcej otwartości” – ocenia Kosiniak-Kamysz. Pytany, czy kanclerz Niemiec wyrażała troskę o Polską demokrację, odpowiada: „Nie widziałem na jej twarzy zaniepokojenia sytuacją w Polsce”. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy rzeczywiście rozmawiał z Merkel o buraku cukrowym, odpowiada, że tak – takie hasło padło. „Bardzo się ożywiła” – wspomina prezes PSL. „Jest bardzo pragmatyczna i od razu poprosiła ambasadora, żeby zajął się sprawą buraka cukrowego. Jeśli nie ja, to nikt inny by tego tematu nie poruszył” – uważa. Kosiniak-Kamysz dodaje, że umówił się z kanclerz na kolejne spotkanie – na szczycie na Malcie.

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, dzień dobry, witam.

Władysław Kosiniak-Kamysz: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Jeszcze pod wrażeniem spotkania z Angelą Merkel?

To jest zawsze duże wydarzenie, jak się spotyka z liderami innych państw, szefami rządów, szczególnie, jak się jest w opozycji.

Ale teraz pan zaczął, jakby pan myślał a co tam Angela, dla mnie to codzienność.

Nie, nie.

Nie takie spotkania człowiek ma na swoim koncie.

Nie, nie, miałem okazję wcześniej w sprawie bezrobocia młodych spotykać się na szczytach i w Berlinie i w Paryżu, ale oczywiście jest to wydarzenie i cieszę się, że mogłem wziąć w tym udział, jako lider partii opozycyjnej.

Przy bliższym spotkaniu robi dobre wrażenie?

Tak i zupełnie inne myślę niż ten obrazek telewizyjno-radiowy.

Czyli jakie?

Cieplejsze, na pewno cieplejsze w takich oświadczeniach…

Czyli mutti jednak?

…swoich jest bardziej chyba skrupulatna i oficjalna, a tutaj zawsze jest więcej otwartości.

Gdyby miał pan opisać poziom zaniepokojenia pani kanclerz stanem polskiej demokracji to w skali od jednego do dziesięciu wyznaczyłby pan jaki punkt?

Nie, nie, zaniepokojenia na jej twarzy nie widziałem.

Ale nie pytała was, czy oddychacie pełną, demokratyczną i opozycyjną piersią, nie czujecie się  zagrożeni?

Nie. Ja przede wszystkim stawiałem sprawy Polaków mieszkających w Niemczech żeby mieli takie same prawa, jak mniejszość niemiecka w Polsce. Żeby sądy rodzinne nie krzywdziły polskich rodzin, żeby polscy transportowcy i polscy rolnicy mieli, jak najlepsze warunki. Bardzo ważne sprawy dla polskich rodzin. I od tego rozpocząłem. Później rozmawialiśmy o Europie, o dialogu europejskim, o zaangażowaniu zawiązków zawodowych, organizacji pracodawców, o zmianach w  Unii emigracji.

Rozumiem, bardzo chcieliście uniknąć takiej sytuacji, że oto polscy politycy się skarżą na polskich rządzących niemieckiej kanclerz?

Ja się nie mam powodów nikomu skarżyć. Sprawy polskie trzeba rozstrzygać w Polsce i to też wyraźnie i ja i Grzegorz Schetyna powiedzieliśmy.

Sprawy polskie rozstrzygać w Polsce, czyli co, już do Parlamentu Europejskiego opozycja nie będzie stukała żeby wsparł polską demokrację, czy polską opozycję?

Z donosami na Polskę jeździł PiS po wyborach samorządowych i on organizował tam różnego rodzaju spotkania i konferencje. Ja za tym przykładem nie będę szedł.

Ale spotkanie, rozumiem spraw polskich dotyczyło, tych polskich, politycznych, nie wiem TK, stanu mediów w minimalnym stopniu.

O samorządzie mówiliśmy, ja też przedstawiałem PSL jako partię zakorzenioną silnie w samorządzie, posiadającą najliczniejszą grupę wójtów i burmistrzów na dwa i pół tysiąca, 500 jest członkami lub sympatykami PSL. Mówiłem, że na poziomie parlamentarnym ta pozycja nie jest taka, jakbym oczekiwał, ale że jest kampania samorządowa, de facto się rozpoczęła kampania samorządowa.

Czyli co, ale raczej dyplomatyczna nijakość, czy raczej takie funkcjonalne spotkanie przyjaciół?

Nie. Myślę, że spotkanie partii, które są w jednej rodzinie europejskiej w Europejskiej Partii Ludowej, bo wszystkie te trzy partie i ich liderzy są w tej formacji. Też umówiliśmy się na kolejne spotkanie na szczycie na Malcie, gdzie będzie szczyt Europejskiej Partii Ludowej.

Ale nie mówił pan, broń boże o buraku cukrowym?

Mówiłem o rolnikach, którzy mają ogromny problem.

Pan przed spotkaniem mówił, że o buraku cukrowym będziemy…

Nie, o sprawach plantatorów, o sprawach polskich rolników…

…. burak cukrowy?

Tak.

Nie! Naprawdę z Angelą Merkel o buraku cukrowym? Widziała chociaż tego buraka cukrowego?

Powiem szczerze, że się bardzo ożywiła i to, znaczy myślę, że do śmiechu nie jest polskim rolnikom.

Nie, oczywiście, że nie.

Którzy mają ogromny problem i protestowali, przyjechali wtedy też protestować, jak z nimi rozmawiałem wcześniej.

Przepraszam, że się roześmiałem, ale bo wyobrażam sobie sposób na rozmowę z kobietą o buraku cukrowym…

Myślę, że jest bardzo pragmatyczna kanclerz Merkel i od razu poprosiła ambasadora żeby tą sprawą się zajął, bo wyzysk polskich rolników przez wielki, niemiecki koncern, który jest monopolistą, szczególnie w Polsce zachodniej, na Dolnym Śląsku, na Opolszczyźnie jest nie do przyjęcia i trzeba przeciwko temu zaprotestować. Nikt inny, panie redaktorze, by tego nie zrobił, nie zrobiła sądzę tego, ani pani premier, ani pan prezydent, nie sądzę żeby też prezes Kaczyński. Więc się cieszę, że mogłem się upomnieć o polskich rolników i będę to robił zawsze, bo widać, że minister Jurgiel przespał.

To 15 sekund trwały Władysława Kosiniaka-Kamysza, dwa pytania jeszcze o to spotkanie, odnosiła się jakoś do braku poparcia Donalda Tuska, dziwiła się, ubolewała?

Był krótki fragment rozmowy na temat poparcia Donalda Tuska.

I?

Nasze stanowisko jest jasne, my popieramy Polaków zawsze, gdy startują na najwyższe stanowiska.

Ale serio bierze to stanowisko rządu.

Mówiła, że to będzie się dopiero rozstrzygać, więc zobaczymy, jaki będzie efekt. Dziwiłbym się, gdyby polski rząd był jako jedyny w Europie, który by nie popierał swojego rodaka na stanowiska.

Awangarda, Polska zawsze awangardą.

Tylko awangarda nie zawsze wychodzi na korzyść.

A jakoś ma pan leciutkie wyrzuty sumienia, że to w ambasadzie Niemiec się odbyło?

Nie mam żadnych. A jak zobaczyłem jeszcze wypowiedź, chyba profesora Legutki, który powiedział, że prezes Kaczyński spotkał się pod Berlinem, jadąc do Niemiec na spotkanie z Angelą Merkel, no to naprawdę, to wychodzimy na bohaterów, że spotykamy się tutaj, w Warszawie.

Czy dwukadencyjność samorządowców oznaczałaby dla PSL ogromną rzeź niewiniątek?

To oznacza zaoranie Polski lokalnej, zwijanie małych ojczyzn. Fatalne skutki dla rozwoju gmin.

Ale dlaczego zaoranie. Z drugiej strony świeża krew. Starzy ludzie odchodzą, być może przechodzą do samorządu wojewódzkiego albo nawet do polityki.

Ale to jest ograniczenie, to nie jest…

A tam młodzi, z dolni wchodzą do gry.

To nie jest sprawa stanowiska wójta, czy burmistrza, czy prezydenta, bo oni sobie poradzą. Wystartują do sejmiku, wystartują do powiatu.

No właśnie, to czemu nie?

Tylko to jest ograniczanie praw suwerena. PiS tak często się powołuje, że ma mandat od suwerena, to czemu ogranicza mu prawa.

Nie, rozszerzamy prawa suwerena, bo mają prawo głosować na następnych.

Nie, tylko ograniczamy prawo wyboru dobrych gospodarzy. Bo jeżeli ktoś się sprawdził jedną, drugą kadencję ich mieszkańcy chcą mu dać szansę na trzecią żeby dokończył swoje projekty, które rozpoczął to czemu oni nie mają decydować, tylko ktoś w Warszawie?

Także temu, powiedziałem niewiniątek, ale z tymi niewiniątkami to różnie bywa.

Czarne owce są w każdej rodzinie.

Ale jakoś na tym poziomie lokalnym, przejrzałem doniesienia internetowe, Nadarzyn wicewójt zatrzymany za 3 promile, wójt odbiera komendzie komputery, Ostrów CBA zatrzymuje wójta za łapówki, Stawibuda prokuratorskie zarzuty dla wójta za sposób zatrudniania pracowników, Brzeg - burmistrz z zarzutami wyłudzenia pół miliona, itd., itd.

A ile mieliśmy problemów na poziomie parlamentarnym? Jak byśmy zobaczyli ocenę posłów…

Ilu parlamentarzystów widział pan zatrzymywanych przez CBŚ i CBA?

Były takie doświadczenia w historii.

Były, były, a te są. Bo to są doniesienia listopad…

Ale ilu mamy, 460 parlamentarzystów, posłów, stu senatorów a ilu mamy samorządowców, tysiące, 25, 30 tys. samorządowców.

Ale wójtów już mamy jednak znacznie mniej.

Dwa i pół tysiąca, więc i tak dużo więcej niż posłów.

Jedna piąta tego, co parlamentarzyści, parlamentarzystów jedna piąta.

Czarne owce i złe sytuacje zdarzają się zawsze. Je trzeba piętnować, eliminować, ale to nie znaczy, że dobrych gospodarzy mamy eliminować, jeżeli ktoś inny popełnił błąd i odbierać prawo obywatelom.

Nie ma pan wrażenia, że ci dobrzy gospodarze, czasami, jak mówi Jarosław Kaczyński, stają się jednak takimi małymi dyktatorkami lokalnymi?

Tu jest chęć zamienienia i jeśli wchodząc w ten język prezesa Kaczyńskiego, tych jak on określił małych dyktaturek jedną, wielką dyktaturą i sterowaniem wszystkim centralnie. To jest spór o wizję Polski. Ja jestem za demokracją samorządową, gdzie każdy na swoim poziomie od sołectwa przez gminę, powiat, województwo, aż do kraju stanowi o swoim otoczeniu. Tu jest chęć zrobienia Polski scentralizowanej, gdzie zarządza się przez wojewodów. Czemu przez wojewodów? Bo wojewodę można jednym podpisem odwołać z dnia na dzień, a nawet radnego nawet z PiS, czy burmistrza, który został wybrany z PiS nie da się już odwołać decyzją prezesa.

Naprawdę będzie tak, że PSL będzie miał własnego kandydata na prezydenta Warszawy?

Tak.

Do tej pory popieraliście raczej kandydatów…

Różnie było.

Platformę, ostatnio Hannę Gronkiewicz-Waltz popieraliście.

Tak, w ostatnich wyborach, ale wcześniej wystawialiśmy kandydatów.

Nie ma pan poczucia, że pan pośle człowieka na zatracenie? Chyba, że pan weźmie na siebie tą rolę.

Nie, nie jestem mieszkańcem Warszawy.

Teraz pan trochę jest.

To by było nieautentyczne.

A ma pan już gotowego tego kandydata?

Myślę, że wśród młodych osób.

Ale myśli pan, czy pan wie, że ma już gotowego kandydata?

Nie, mogę zdradzić, nigdzie tego nazwiska oficjalnie nie wymieniałem, ale potencjalnym kandydatem jest rzecznik prasowy PSL, Jakub Stefaniak, myślę że trzeba go brać pod uwagę, mieszka od lat w Warszawie.

Czy on już wie, jaką mu pan rolę wyznaczył, czy się właśnie dowiedział?

To będziemy się widzieć za chwilę to pewnie o tym sobie porozmawiamy szerzej.

Szczerą łzę uroni, na stracenie idę, na stracenie!

Nie, to też pokazanie na przykład rzeczy bardzo ważnych, które mogą być popularne w Warszawie, jak odnawialne źródła energii, sprzedaż bezpośrednia, czyli coś, co łączy też wieś z miastem, a nie wchłania wsi do miasta, tak jak proponuje PiS i nie robi się jakiś dziwnych tworów ze stolicy.

A czy ten kandydat PSL to też jest dowód na to, że zjednoczona opozycja i pana sojusz, czy sojusz PSL z Platformą to jest śpiew przeszłości?

My jesteśmy w opozycji, a w opozycji nie ma koalicji.

Ale są przyjaźnie. A ta przyjaźń rozumiem ostatnio wygasa.

Nie, są wspólne strategie i wspólne mianowniki, które czasem wychodzą na pierwszy plan i są też zupełnie odrębne zdania tak, jak w trakcie kryzysu parlamentarnego, my szukaliśmy kompromisu.

Czyli rozumiem, moje wrażenie, że opozycja wyszła z tego kryzysu straszliwie porozbijana i wewnętrznie i międzypartyjnie jest prawdziwe?

Ja bym nie odbierał szukania własnej podmiotowości, pójścia własną drogą jako rozbicie, tylko jako umacnianie swojej pozycji i szukanie swego miejsca na scenie politycznej. My zachowujemy równy dystans do PiS i równy dystans do Platformy.

Równy dystans?

Tak.

To znaczy, że gdyby PiS troszkę zaczęło się przesuwać w kierunku PSL, to nawet koalicja rządowa byłaby możliwa?

Ciężko mówić o jakichkolwiek koalicjach, jak się chce zniszczyć samorząd, w którym my w ogóle pokładamy całą strategię rozwoju Polski.

To gdzie w takim razie ten równy dystans?

Nie, na przykład poparcie 500 +, poparcie spraw związanych z polityką rodzinną, czyli kontynuacja naszej polityki rodzinnej, my nie jesteśmy opozycją ortodoksyjnie nie, bo nie, tylko jeżeli są dobre pomysły, to będziemy popierać. Jeżeli są głupie, tak jak sprawy samorządowe, to będziemy je piętnować.

Ale powiedziałby pan, że Petru i Schetyna pana podczas tego kryzysu i nie tylko podczas tego kryzysu rozczarowali?

Nie.

Nie?

To znaczy naprawdę, nie chcę oceniać kolegów z opozycji. Każdy wybiera swoją własną strategię, ja wskazywałem drogę kompromisu, porozumienia, szukania przestrzeni też do godnego zakończenia tego konfliktu dla strony i opozycyjnej i strony rządowej. To jest jakaś wartość. To jest wartość, o którą trzeba zabiegać.

Ludowcy naprawdę chcą badać psychiatrycznie kandydatów na posłów?

To też jest wynik tego kryzysu parlamentarnego.

Ale naprawdę macie serio ten pomysł, czy to są takie bajania na spotkaniach z wyborcami?

To muszę opowiedzieć o tym skąd poseł Paweł Bejda wziął ten pomysł.

Czasu mało.

Jasne. Ze spotkań z mieszkańcami w swoim okręgu wyborczym, gdzie pytali go, co wy tam, jakie wariactwa wy w tym sejmie wyprawiacie, ogarnijcie się, zróbcie porządek i to jest swego rodzaju upust emocji też związanych z rozczarowaniem społecznym rolą i jakością polskich polityków.

Ale rzeczywiście będzie taki projekt i taki pomysł? Znaczy pomysł jest, ale czy będzie taki projekt?

Pomysł jest i teraz trwają konsultacje. On jest dość ciepło odbierany, entuzjastycznie na ostatnim spotkaniu w Łodzi, wręcz bym powiedział, bo ludzie widzą, że jakość polskiej polityki i to, co wyrabiają, te wariactwa, które wyrabiają polscy politycy jest już nie do wytrzymania.

Ale wie pan, że psychiatrzy mówią, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko nie zdiagnozowani.

To tutaj też taką odpowiedź słyszałem, że tylko pijany boi się alkomatu.

Władysław Kosiniak-Kamysz ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

„Nie rozważamy koalicji z PiS-em”

 

Ani w tym momencie, ani w przyszłości nie rozważamy koalicji z PiS-em – zapewnia, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodaje, że Prawo i Sprawiedliwość ponosi 100 proc. odpowiedzialności, ponieważ wygrało wybory. My jesteśmy w opozycji i do wyborów pójdziemy jako partia opozycyjna – komentuje.

Totalna opozycja? Nie podoba mi się to sformułowanie. Anty-PiS nie jest żadną konkretną alternatywą – odpowiada prezes ludowców. Kosiniak-Kamysz ocenia, że bardzo ważne dla PSL-u było znalezienie podmiotowości partii. Gdybyśmy byli w jednym szeregu z opozycją i powtarzali to, co mówi PO i Nowoczesna, to czy pan by mnie dzisiaj zaprosił? Wtedy jest nijakość i brak swojego pomysłu na wizję Polski – mówi Gość Radia ZET.

Radio ZET/MA

Więcej: