Grzegorz Schetyna

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Grzegorz Schetyna, lider Platformy Obywatelskiej

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna lider Platformy Obywatelskiej, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Czy pójdzie pan w marszu w obronie Lecha Wałęsy, jeden w Warszawie w sobotę, drugi w niedzielę w Gdańsku.

Grzegorz Schetyna: Będę w sobotę w Warszawie, tak. Mamy dzisiaj, popieramy tę demonstrację jako partie opozycyjne, te parlamentarne, no i chcemy, szczególnie że symboliczna jest, moment jest ważny i sprawa symboliczna, bo chodzi o obronę dobrego imienia Lecha Wałęsy, więc wszyscy powinniśmy tam być.

Monika Olejnik: A przekonuje pana Lech Wałęsa, który mówi niczego nie podpisywałem, na nikogo nic nie mówiłem?

Grzegorz Schetyna: Nie, jest mało przekonywujący i broni się w sposób taki pogrążający właśnie tworzący jeszcze dodatkowych, dodatkową masę problemów. I to jest niedobre, że reaguje na każdą rzecz, na każdą informację, na każdy news, który jego dotyczy, reaguje jeszcze z zewnątrz zza granicy, to wygląda mało poważnie, za dużo w tym jest emocji, a za mało takiego…

Monika Olejnik: To kogo pan chce bronić, jakiego Lecha Wałęsę pan chce bronić?

Grzegorz Schetyna: ja chcą bronić Lecha Wałęsy, symbolu polskiej „Solidarności”, polskiego zwycięstwa, obalenia komunizmu, chcę bronić Lecha Wałęsy, który w grudniu 79 r. mówił, że powstanie pomnik ofiar Grudnia 70 r. za rok, i że wszyscy przyniosą tam po jednym kamieniu i go zrobią, jeżeli nie będzie zgody władz. Chcę go bronić wtedy, kiedy był w Arłamowie, kiedy wszyscy drżeliśmy, że podobnie, jak inni, złamani liderzy, przywódcy, działacze „Solidarności” zdradzi sprawę wolności. Nie zrobił tego i takiego go chcę pamiętać.

Monika Olejnik: A powinien przeprosić za to, co zrobił, jak mówi prof. Friszke, te dokumenty są prawdziwe.

Grzegorz Schetyna: No tak i dlatego uważam, że nimi naprawdę powinni zająć się historycy, nie po to żeby je chować do archiwów i odsuwać od bieżącej debaty, ale powinniśmy mieć dystans do tych dokumentów, to jest naprawdę blisko pięćdziesiąt lat.

Monika Olejnik: Prezydent Duda zastanawia się, jak została stworzona III RP i jaka była III RP: „żaden prokurator nie odważył się przeprowadzić przeszukania tego domu” - mówi o domu Kiszczaka - „a tymczasem teraz na skutek inicjatywy wdowy po generale podjęto czynności i stwierdzono istnienie dokumentów. To pytanie o historię i podwaliny III RP, jaka była III RP”.

Grzegorz Schetyna: No tak, to jest ocena niewłaściwa i nieprawdziwa. Znaczy nie wiem z czego wynika. Bardziej chyba z chęci zaangażowania się w bieżącą politykę i tę bieżącą debatę tych rzeczy trudnych dotyczącą. Co to znaczy, że nie było rewizji w domu gen. Kiszczaka? Znaczy może być rewizja, to prokurator decyduje o rewizji, a nie urzędnik państwowy.

Monika Olejnik: Ja rozumiem słowa prezydenta tak, że się zastanawia w ogóle nad III RP, jaka była ta III RP, tak jak mówi „ten materiał może służyć szantażowi kształtowaniu procesów politycznych i gospodarczych”.

Grzegorz Schetyna: Ale pan…

Monika Olejnik: Czyli to jest taka narracja, że ta III RP zbudowana była na kłamstwie.

Grzegorz Schetyna: Ale pan prezydent Duda jest częścią III Rzeczpospolitej, jest prezydentem wybranym w wolnym kraju, wybranym w wolnych wyborach i to jest zobowiązanie. A jeżeli nie akceptuje III Rzeczpospolitej, to znaczy, że nie akceptuje Konstytucji i porządku prawa i państwa polskiego, więc tej wypowiedzi absolutnie nie rozumiem.

Monika Olejnik: Czy PiS chce wymienić elity, chce zrobić według pana, napisać na nowo historię Polski.

Grzegorz Schetyna: Chce zrobić, moim zdaniem tak, bo to wygląda i jakbym oceniał to historycznie i szukał jakiś analogii, to bym znajdował je w rewolucji kulturalnej w Chinach, bo tam jest, tam wtedy też była wymiana wszystkich elit, nawet już nie tylko elit, ale tych wszystkich, całej klasy urzędniczej i tych wszystkich, którzy mieli jakąkolwiek władzę. I to tak wygląda, że ta zmiana tutaj ma być totalna, że wszyscy muszą czuć się zagrożeni, bo wszyscy mogą jej zostać poddani.

Monika Olejnik: Antoni Macierewicz „koniec legendy Lecha Wałęsy”, tak mówi.

Grzegorz Schetyna: Nie, to nie jest koniec legendy, ta legenda po prostu będzie miała jakiś jeden dopisany rozdział do swojej historii. Ta rysa, o której mówiliśmy będzie może bardziej widoczna, będzie blizną bardziej bolesną dla nas wszystkich, dla Polaków, którzy byli z Lecha Wałęsy i są z niego dumni na całym świecie. Bo cały świat zna Lecha Wałęsę.

Monika Olejnik: No właśnie, cały świat zna teraz Lecha Wałęsę, który ma tę skazę, o której pan mówi, Lecha Wałęsę, który kapował, brał pieniądze i jak piszą o nim, niemiecka prasa pisała „był szpiclem”.

Grzegorz Schetyna: I obalił komunizm i był na czele ruchu, który obalił komunizm. I to on, a nie…

Monika Olejnik: No tak, ale teraz się bardziej pisze o Bolku niż o tym, co zrobił Lech Wałęsa.

Grzegorz Schetyna: Tak, tylko proszę zobaczyć, że to też jest wpisane w pewien kontekst historii. Ten kurz opadnie za tygodnie, miesiące, lata i chciałbym żeby zawsze ta postać i rola polskiej „Solidarności” została w tych annałach historii zapisana złotymi zgłoskami. To od nas to zależy. A jeżeli będzie dominować taka, takie akcenty będą dominować, jak dzisiaj słyszymy w Polsce, to będziemy robić wszystko żeby tak nie było. To jest przeciwskuteczne.

Monika Olejnik: Abp Głódź proponuje Lechowi Wałęsie żeby przeprosił w roku miłosierdzia.

Grzegorz Schetyna: Tak, ale ja mówię, to kwestia historyków, a nie wezwań, bo dzisiaj na takie moralne odruchy jest jeszcze moim zdaniem zbyt wcześnie, my musimy poznać naprawdę wartość i jakość i prawdziwość tych wszystkich teczek i tych wszystkich zapisów. Ja nie jestem przekonany, pani redaktor, że to jest tak, że to wszystko jest jeden do jednego prawdziwe, stworzone, czy podpisane ręką Lecha Wałęsy. Tego nie wiemy. Być może, bardzo prawdopodobne, że tam jest wiele, wiele dokumentów i pism podpisanych, czy parafowanych przez niego, ale nie wiemy o całości. To naprawdę był reżym, to naprawdę była służba, która fałszowała dokumenty.

Monika Olejnik: Tak, ale te, które są prawdziwe, są porażające, tak mówi historyk Andrzej Friszke, który był w IPN i czytał i nie jest osobą, która jest przeciwnikiem Lecha Wałęsy.

Grzegorz Schetyna: Tak, ja mówię o całości, o tych wszystkich dokumentach, ale oczywiście trzeba, ja wierzę historykom i wierzę tym, którzy oglądali je i mają do tego dystans i chcą prawdy historycznej, bo to jest, to dzisiaj będzie bardzo ważne.

Monika Olejnik: Sto dni rządu Beaty Szydło, a państwo proponują prezent dla pani premier w postaci odwołania ministra spraw wewnętrznych.

Grzegorz Schetyna: No tak czekaliśmy, bo to do setnego dnia żeby podsumować i te pierwsze sto dni i pokazać, jak zły to był czas dla tego rządu i dla Polski.

Monika Olejnik: No jaki zły czas, gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna, lider PO, jaki zły czas, kiedy rodzice dostaną pieniądze, jaki to jest zły czas, może to jest zły czas dla banków, które będą płaciły podatki.

Grzegorz Schetyna: Nie, to budżet, aha, budżet będzie płacił, nie wszystkim dzieciom, bo trzy miliony dzieci zostanie pominiętych mimo obietnic wyborczych. To jest sto dni - sprawdzam, to znaczy pokazanie, tak naprawdę te sto dni pokazuje, że co innego było kampanią wyborczą, a co innego jest realizowane przez PiS i to bardzo wyraźnie wybrzmiewa w każdym tym zapisie, który jeszcze niedawno był pokazywany przez premier Szydło. Minister Błaszczak jest symbolem. Symbolem, ponieważ zajmował się rzeczami, którymi minister spraw wewnętrznych i administracji nie powinien się zajmować, a skompromitował się sprawdzając kandydata na komendanta głównego policji. Wiem, coś o tym, bo byłem ministrem i wiem na czym polega ta praca. To jest gwarancja bezpieczeństwa dla wszystkich Polaków i to jest bardzo ważne miejsce. I mi się wydaje, że pani premier Szydło powinna zdać sprawę, że popełniła błąd wskazując Mariusza Błaszczaka na to stanowisko.

Monika Olejnik: A po ilu miesiącach była afera hazardowa w rządzie Donalda Tuska?

Grzegorz Schetyna: Po dwóch latach.

Monika Olejnik: Po dwóch latach, no to rzeczywiście kawał czasu.

Grzegorz Schetyna: Tak, tak, to jest dużo…

Monika Olejnik: To jest dużo mniej niż trzy miesiące. Czyli za powołanie komendanta Maja powinien odejść minister Błaszczak?

Grzegorz Schetyna: Za to wszystko, ale głównie tak, komendant główny policji to jest absolutnie symbol i filar układu, no całego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, więc nie ma poczucia, to jest instytucja, która cieszy się największym zaufaniem Polaków, a dzisiaj jest po prostu kompromitowana przez takie decyzje, czyli brak min. Błaszczaka.

Monika Olejnik: Ale nie było rządu, który tak szybko działał, tak szybko wprowadza ustawy, nie było sejmu, który by po nocach pracował, przyzna pan, że tempo jest niezwykłe.

Grzegorz Schetyna: No tak, tylko że to są rzeczy nie, które proponowano, czy zapowiadał PiS w kampanii wyborczej, tylko to są rzeczy, o których nikt nie mówił w kampanii wyborczej. Przecież nikt nie zapowiadał ataku na Trybunał Konstytucyjny, czy likwidację służby cywilnej, czy skok na media publiczne. PiS o tym nie mówił.

Monika Olejnik: Nikt nie mówił o ataku na konie, nie wiem czy pan słyszał, że zwolnieni zostali szefowie stadnin w Janowie Podlaskim, że Marek Trela został w karygodny sposób odwołany, przyjechał jego następca, zabrał mu samochód i odjechał, wręczył mu wymówienie, a jest to człowiek znany na całym świecie.

Grzegorz Schetyna: No tak i dużo jest takich decyzji, które są potem zmieniane.

Monika Olejnik: Nie, ale ta stadnina pana nie wzburza?

Grzegorz Schetyna: Wzburza mnie szczególnie, ale mnie wiele rzeczy wzburza.

Monika Olejnik: Człowiek został wiceprzewodniczącym Światowej Organizacji Koni Arabskich, no.

Grzegorz Schetyna: No tak, tylko że problem polega na tym, że to jest system takiego funkcjonowania, to jest przypadek, który potwierdza regułę, że tak w ogóle się dzieje, to znaczy, że daje się człowieka, który powinien dostać pracę, bo jest związany z PiS, a nie ma jakiekolwiek doświadczenie w tych kwestiach, bo ta osoba, która zastępuje poprzedniego szefa stadniny nie ma żadnego doświadczenia w tych sprawach.

Monika Olejnik: Ale lubi konie, podobno, lubi konie, pan mówi, że lubi konie i cieszy się…

Grzegorz Schetyna: No tak, tak, to chodzi o system po prostu skoku na stanowiska publiczne, na stanowiska w spółkach państwowych, to jest system. Osiem lat oczekiwania i teraz widzimy, że każdy z nich, każdy z nich łapie to, co jest możliwe. I to jest bardzo smutne, bo to jest kompromitacja nie tylko PiS, ale w ogóle struktur tej partii.

Monika Olejnik: A czy zapytają się państwo w sejmie panią premier o podsłuchy dziennikarzy, o to, co mówiła w Strasburgu.

Grzegorz Schetyna: No tak, będziemy o tym mówić, będziemy, piszemy o tym, mówimy o tym, ale tutaj ta kwestia jest akurat bardzo zakłamywana jest tutaj rzeczywistość, proszę też bardzo to tak, chciałem to bardzo wyraźnie powiedzieć, są dwie rzeczywistości w polityce PiS, jedna tutaj do środka, wewnątrz, wewnętrznej polityce bardzo agresywna, zmieniająca, niszcząca polską praworządność i ustawy i cały system prawny w Polsce, a z drugiej strony bardzo spokojna i łagodna za granicą w Brukseli, czy w Paryżu, czy w Strasburgu. To są dwie rzeczywistości, które tak naprawdę pokazują, że PiS nie skupia się na polityce zagranicznej. Jeżeli podejmuje decyzje w polityce zagranicznej to one są albo żadne, albo złe.

Monika Olejnik: Grzegorz Schetyna i Monika Olejnik, drzwi się same otworzyły, nie wiem kto tutaj chce wejść…

Grzegorz Schetyna: …

Monika Olejnik: www.radiozet.pl

Monika Olejnik: To niesamowite, pierwszy raz się drzwi otworzyły, ktoś tutaj chce do nas wejść. Premier Beata Szydło ma bardzo dobre oceny w prasie brytyjskiej, mówi się o niej, po ostatnich rozmowach w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, że jest mocnym premierem.

Grzegorz Schetyna: No, ale to dlatego właśnie, że sprezentowała Brytyjczykom, zorganizowała im prezent przed zorganizowaniem referendum w sprawie brexitu, czyli opuszczenia przez Brytyjczyków UE, bo się zgodziła na wszystko, na wszystkie rzeczy i oczekiwania, które miał Cameron, premier Cameron przed szczytem w Brukseli. Ona nie podjęła walki. Polska się…

Monika Olejnik: Chyba podjęła, nie podjęła walki, bo chyba zrobiła tak, czego oczekiwał Donald Tusk, to chyba były jego propozycje, prawda?

Grzegorz Schetyna: No tak, ale Donald Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej, jest odpowiedzialny za interes 28 krajów, a przede wszystkim robił wszystko i skutecznie pracował nad tym żeby dać argumenty Brytyjczykom żeby nie opuszczali Unii Europejskiej. Ale to nie jest zgodne z interesem Polski i Beata Szydło, premier Szydło o to nie zadbała. Po prostu zostawiła, walczyła, zapowiadała walkę o Polaków, o zasiłki dla polskich dzieci, a po prostu oddała to. I to Polacy, jeżeli Brytyjczycy unikną brexitu, jeżeli Wielka Brytania nie wyjdzie z UE to będzie kosztem, i to mówię z pełną odpowiedzialnością, kosztem właśnie straty w benefitach, beneficjach dla Polaków, którzy mieszkają na Wyspach dzisiaj, którzy tam legalnie pracują i, którzy będą tam mieszkać i pracować legalnie w najbliższym czasie.

Monika Olejnik: To może być też stratą dla Polaków mieszkających w Niemczech, stratą dla Polaków mieszkających we Francji, bo we Francji już się mówi o fexicie.

Grzegorz Schetyna: A także w Danii, jest kilka krajów, tylko ta skala jeśli chodzi o ilość dzieci, których mogą dotyczyć ograniczenia zasiłków jest nieporównywalna, w Anglii jest to dużo, dużo więcej niż w każdym innym kraju, ale oczywiście to jest możliwe, to o czym mówi pani redaktor.

Monika Olejnik: A za co by pan pochwalił rząd Beaty Szydło?

Grzegorz Schetyna: Nie mam takiego konkretu, gdybym miał o czymś mówić konkretnym, to trudno mi znaleźć. Jeden z pierwszych pomysłów to ograniczenie odpraw, czy odchodzących ze spółek skarbu państwa. Ale też, zrobili to w taki sposób, który nie był zgodny do końca z prawem.

Monika Olejnik: Trzeba było poprawić.

Grzegorz Schetyna: Tak, ale pomysł akurat uważam za racjonalny i sensowny.

Monika Olejnik: I tylko to?

Grzegorz Schetyna: No bo, tak jak ktoś mnie pyta o to, ja pytam, ale proszę zaproponować, no.

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy Beata Szydło jest dla pana charyzmatyczną przywódczynią, jak pan na nią patrzy?

Grzegorz Schetyna: No patrzę na nią w taki sposób, ja patrzę, wie pani, chciałbym patrzeć jak na premiera polskiego rządu, nawet, jak jest jeżeli premier jest z innej partii niż z partii, z którą nie sympatyzuję, to jednak jest premierem polskiego rządu. No i to niesie ze sobą i odpowiedzialność i chcę być z niego dumny tu, w Polsce, za granicą, przede wszystkim za granicą. A tak nie jest. No proszę powiedzieć, to o czym piszą gazety, też polskie, ale też zagraniczne, no sposób przywoływania przez prezesa Kaczyńskiego Beaty Szydło na sali sejmowej, no to są takie sprawy, które no nie budują polskiego, renomy polskiego państwa.

Monika Olejnik: Czyli patrzy pan na Beatę Szydło, a widzi pan Jarosława Kaczyńskiego, tak?

Grzegorz Schetyna: No tak, bo tak jak mówię, że to są rządy jednak Jarosława Kaczyńskiego, że jego wpływ na politykę jest ogromny, że on zaczął od tego prawdziwego expose, jak pani pamięta, w trakcie, kiedy było expose Beaty Szydło i potem jednak cały czas odciskał tę pieczątkę, czy odciskał ślad swojego funkcjonowania i wpływu na politykę, czy prowadzenia polityki. No przecież te kluczowe spotkania, czy z Cameronem, czy z Orbanem, prowadził prezes Kaczyński, a nie premier Szydło. To też pokazuje, że Polska jest skonstruowana w taki inny sposób, dziwny. Pytają nas o to na Zachodzie, czy rzeczywiście jest tak, że prezes Kaczyński jest nad premierem, jest.

Monika Olejnik: I co pan odpowiada wtedy?

Grzegorz Schetyna: No mówię, że z wielu znaków na niebie i na ziemi w Polsce i z obserwacji tego, co się dzieje można potwierdzić i powiedzieć, że tak jest.

Monika Olejnik: I co oni wtedy mówią, że Jarosław Kaczyński jest nad premierem, jak pan to mówi?

Grzegorz Schetyna: Jarosław Kaczyński nie ma dobrej opinii w Europie i jest politykiem, który jednak przynosi więcej, szczególnie przez ten czas 2005-2007, nie jest dobrze wspominany, szczególnie w tych relacjach polsko-europejskich, polsko-niemieckich. To nie jest dobry kontekst, więc tym bardziej warto pracować nad tym żeby te relacje polsko-europejskie i w ogóle relacje zagraniczne budować na pozytywnych podstawach, a nie na takich agresywnych rzeczach, które znamy z historii.

Monika Olejnik: Czy sprawa Bolka może być takim mitem założycielskim nowej, nie wiem, IV RP?

Grzegorz Schetyna: Na pewno jest taka próba, będzie taka próba, tak to widać, bo te wypowiedzi są takie bardzo jednoznaczne, że podważa się całość III Rzeczpospolitej, że wszystko to, co służyło jej powstaniu było właśnie złe.

Monika Olejnik: Nie, no była układanką komunistyczną, to gen. Kiszczak ze swojej willi…

Grzegorz Schetyna: Było słabością, tak, było koordynowane przez służby, było kupione, przewerbowane, było czymś najgorszym.

Monika Olejnik: Magdalenka to była zmowa komunistyczna.

Grzegorz Schetyna: No tak, ale to dlatego, tylko w Magdalence był Lech Kaczyński też i brał udział w tych rozmowach. Ja się dziwię czemu to ma służyć. Jeżeli zakwestionujemy wszystko, a na końcu jeszcze i Okrągły Stół, który oczywiście może wywoływać emocje, ale jednak doprowadził, wyprowadził Polskę, czy był potwierdzeniem tego, że wychodzimy z systemu komunistycznego, no to co jest w zamian. To kto odpowie na pytanie dlaczego udało nam się wywalczyć, wywalczyć wolność.

Monika Olejnik: Kilka lat temu w „Gazecie Polskiej” Jarosław Kaczyński mówił, że jak zostanie skompromitowany Lech Wałęsa to Lech Kaczyński będzie tym filarem.

Grzegorz Schetyna: No tak, ale to jeżeli szukać takiej logiki, no to przecież Lech Kaczyński był elementem bardzo ważnym, gdańskim elementem i opozycji demokratycznej i „Solidarności”, a także Okrągłego Stołu, przecież brał czynny w nim udział. Myśmy wtedy, jako młodzi ludzie, ja rezygnowałem z Okrągłego Stołu, jako przedstawiciel NZS, bo wydawało mi się, że to jest pójście na pewne porozumienie z systemem, bo człowiek był młody i bardziej radykalny. Ale trzeba, wszyscy przecież doceniamy, jaką rolę spełnił Okrągły Stół i do czego doprowadził. A Lech Kaczyński był absolutnie od początku do końca zaangażowany w ten proces, więc nie rozumiem czemu to ma służyć. Bo mówi się, nie akceptuje się, czy odmawia się wiarygodności temu procesowi, a co jest w zamian?

Monika Olejnik: No w zamian jest to, że to Lech Wałęsa prowadzony na smyczy przez SB był architektem tego Okrągłego Stołu, no tak mówi Antoni Macierewicz, no tak można czytać w tym, co on mówi.

Grzegorz Schetyna: No tak, no dobrze, tylko wokół tego, tak jak mówię, było wielu polityków, także Lech Kaczyński, więc to jest jakby zaprzeczenie, likwidujemy jakiś mit założycielski, czy fundament, mit założycielski powstania III RP, ale co jest w zamian. To znaczy, jeżeli to było złe, to kiedy zaczęła się wolna Polska?

Monika Olejnik: Teraz.

Grzegorz Schetyna: Teraz się zaczyna, czy od Jana Olszewskiego, od premiera Jana Olszewskiego.

Monika Olejnik: Nie, zaczęła się od wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy, zaczęła się wolna Polska.

Grzegorz Schetyna: Tak. No to ja się nie zgadzam z takim opisem historii i to jest rzecz nieprawdziwa i będziemy robić wszystko żeby to pokazać.

Monika Olejnik: A co ma do zaproponowania Platforma Obywatelska?

Grzegorz Schetyna: W sprawie polityki historycznej?

Monika Olejnik: Nie, w sprawie w ogóle Polski.

Grzegorz Schetyna: No to żeby być twardą opozycją, być gotowym przebudować Platformę jako partię, która po ośmiu latach rządzenia wymaga…

Monika Olejnik: Ale Polaków nie interesuje przebudowa PO, co pan ma do zaoferowania razem z PO Polakom?

Grzegorz Schetyna: No partię, która w skuteczny sposób zbuduje większość opozycyjną i odsunie PiS od władzy. Partię, która będzie po ośmiu latach rządzenia pokaże w jaki sposób Polska była prowadzona i jak źle rządzi dzisiaj PiS, a że pokaże, że osiem lat rządów PO, koalicji z PSL były najlepszym czasem dla Polski, najlepszym w tych ostatnich 25 latach. Będziemy mieli, przygotujemy program…

Monika Olejnik: A sondaże są teraz bezwzględne dla PO, PiS prowadzi.

Grzegorz Schetyna: No, ale to nie sondaże decydują o tym, kto wygrywa wybory, tylko wyborcy, tak to jest poukładane. Więc mamy dwa i pół roku do wyborów samorządowych, trzy i pół roku do wyborów parlamentarnych i będziemy do nich gotowi. Dla mnie jest ważne żeby nie doprowadzić do sytuacji po stronie opozycyjnej do konfliktów i sporów, które zniweczą możliwość porozumienia i takiej szerokiej reprezentacji partii, które dadzą gwarancje skutecznej walki z PiS, bo dzisiaj to jest najważniejsze.

Monika Olejnik: Ryszard Petru sugeruje, że to PiS namówiło wdowę po Kiszczaku żeby poszła do IPN i pokazała dokumenty.

Grzegorz Schetyna: No tak, czytałem tę wypowiedź, ona jest niefortunna i nie zgadzam się tutaj. Uważam, że to jest nieprawda. Sprawa jest taka, jaka jest, natomiast trudno sobie wyobrazić taką sytuację i zaakceptować, że rzeczywiście w różnych miejscach znajdują się wyniesione, czy skserowane, czy skopiowane teczki, które mogą służyć jeszcze w takiej bieżącej, ordynarnej walce politycznej.

Monika Olejnik: Czy w ogóle zaskoczyło pana to, że w domu generała były dokumenty?

Grzegorz Schetyna: Tak i też trudno mi sobie to wyjaśnić i wyobrazić dlaczego w domu i dlaczego w taki sposób, przecież to było sporo tych dokumentów. W ogóle ta akcja wyciągania tych dokumentów, prokuratorów, służb, tego wszystkiego, to po porostu dziwne. Ja uważam, że powinniśmy jednak z dystansem.

Monika Olejnik: To co, zamknąć na klucz dom Kiszczaków i nie zabrać tego.

Grzegorz Schetyna: Nie, po prostu, ale nie robić tego z telewizją i przy, w obliczu mediów i jakby na ich zlecenie, no bez przesady, przecież to jest sprawa poważna. Ja wierzę w rzetelność urzędniczą i historyków IPN i prezesa IPN.

Monika Olejnik: Uważa pan, że IPN nie powinien otworzyć drzwi dla dziennikarzy i historyków tak szybko?

Grzegorz Schetyna: Tak. Przede wszystkim uważam, powinien zweryfikować wiarygodność i autentyczność wszystkich tych dokumentów, uważam, że to jest absolutnie kluczowe. Bo teraz, jak pani oceni to, że teraz ktoś będzie mógł powiedzieć, grafolog ustali, że część jest nieprawdziwych, część tych zapisów, albo nieautentycznych, albo niewiarygodnych, albo z innych powodów nie potwierdzających tego, co tam zostało napisane, przecież to już się wszystko wydarzyło, to już jest faktem publicznym, o tym mówi cały świat, nikt już tego nie zweryfikuje. Więc ja uważam, uważałem i uważam, że najpierw musi być potwierdzenie wiarygodności tych materiałów.

Monika Olejnik: To po co to zrobił prezes IPN?

Grzegorz Schetyna: Nie wiem. Kończy mu się, kończy kadencję w IPN, w tym roku, być może uważał, że pokazanie takiej stanowczości pomoże mu w aplikacji, w przedłużeniu pracy w IPN, trudno mi powiedzieć. To jest dla mnie niewytłumaczalne, to ekspresowe tempo podejmowania decyzji, szczególnie, że ta rzecz trwała tyle, tyle lat. Naprawdę warto było poczekać dwa tygodnie żeby mieć pewność, co do decyzji.

Monika Olejnik: Ale te dokumenty już były w obiegu, to już by i tak chodziło i tak, także już były kserowane.

Grzegorz Schetyna: A dlaczego były w obiegu, jeżeli, bo jeżeli nie wierzy pani w rzetelność urzędników, czy rzetelność pracowników IPN, to one by były w obiegu, jeżeli by były zagwarantowane ich tajność i ten proces sprawdzenia zostałby tak przeprowadzony, to przecież było możliwe, tak się nie stało.

Monika Olejnik: No ja wierzę w to, co mówi prof. Friszke, który siedział, czytał.

Grzegorz Schetyna: Ale to nie chodzi, to ja nie mówię o profesorze, prof. Friszke nie ma z tym nic wspólnego.

Monika Olejnik: Nie, nie, ale ja mówię o tym…

Grzegorz Schetyna: A ja mówię o czymś innym, mówię o tym, że można było wyciągnąć te dokumenty, sprawdzić ich autentyczność i wiarygodność i potem dopiero udostępnić dziennikarzom i historykom.

Monika Olejnik: Myślę, że to i tak by nic nie zmieniło, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyznał 27 mln dotacji fundacji Tadeusza Rydzyka, na poszukiwanie wód geotermalnych, to było, to jest za to, że cofnięto w poprzednich latach, czyli za rządów PO przyznanie tych pieniędzy i to się stało kosztem smogu w Małopolsce.

Grzegorz Schetyna: No tak, bo ta sprawa ma swoją bardzo długą historię, chyba siedmiu, czy ośmiu lat.

Monika Olejnik: Dlaczego przyznano te pieniądze, jak pan sądzi?

Grzegorz Schetyna: No po to żeby, uważam że i od początku po zwycięstwie wyborczym PiS to był jeden z pierwszych sygnałów, które otrzymaliśmy, bo ten proces sądowy trwał i wtedy był sygnał z ministerstwa środowiska, że jest polityczna wola ze strony PiS, żeby tę sprawę, żeby znaleźć porozumienie i żeby doprowadzić do ugody. No ugoda to znaczy zgoda na te postulaty, czy na te oczekiwania ze strony ojca Rydzyka. No to jest efekt porozumienia uważam i tego, że po prostu PiS się poddaje i pieniędzmi publicznymi płaci za pewne wyborcze, czy też polityczne zobowiązania. To nie jest dobra sytuacja, bo ta kwestia była osiem lat temu, kiedy decyzje były podejmowane przez ministerstwo środowiska, one były bardzo szeroko udokumentowane. Więc nie wiem, co się zdarzyło przez te ostatnie lata, że tak błyskawicznie nowy minister środowiska idzie na ugodę i mówi przepraszam, nie mam z tym nic wspólnego, bardzo proszę przyznaję się do błędu, którego ministerstwo nie popełniło.

Monika Olejnik: Były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, Jarosław Gowin jest zachwycony uczelnią Tadeusza Rydzyka i w ogóle tym wszystkim, co się dzieje.

Grzegorz Schetyna: Każdy ma prawo oceny wyższych uczelni. Widziałem tę jego wypowiedź, no takie życie.

Monika Olejnik: Grzegorz Schetyna i Monika Olejnik, dziękuję bardzo.

Grzegorz Schetyna: Dziękuję.

Monika Olejnik: Niech pan tak szybko nie wychodzi, bo jak pan tak szybko wychodzi to mówią, że pan ucieka, także proszę poczekać, ja mówię do widzenia.

Grzegorz Schetyna: No bo, tak, dziękuję, do widzenia.

Monika Olejnik: Dziękuję. I teraz.

Więcej: