Hanna Gronkiewicz-Waltz

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO), prezydent Warszawy.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, prezydent Warszawy, wita Monika Olejnik, jeszcze raz dzień dobry.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Pani prezydent, wczoraj Trybunał orzekł, zmiażdżył właściwie ustawę o Trybunale, która została uchwalona przez Sejm. Premier Beata Szydło zapowiedziała, że nie wydrukuje tego orzeczenia i co dalej?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No muszę powiedzieć, że pani premier porusza się po krawędzi szkła, dlatego że to jest zaniechanie jej obowiązków. Uważam, że w przyszłości będzie za to odpowiadać, niezależnie od tego kiedy będzie ta przyszłość, ponieważ jest to jej obowiązkiem.

Monika Olejnik: Czyli odpowiadać przed Trybunałem Stanu, tak.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No jako premier przed Trybunałem Stanu i z tego względu, że nie ma tutaj możliwości odmowy. I to, co mówi pani premier to mówią jej prawnicy, jeśli w ogóle pyta się prawników, takich z prawdziwego zdarzenia, to oczywiście nie może w ten sposób postąpić, ale ten wyrok i tak jest ważny, czy pani premier będzie chciała opublikować, czy nie i w związku z tym, jeśli będzie opublikowany na przykład na stronach TK, to gdybym ja była sędzią i byłabym mi potrzebna podstawa prawna, to bym napisała tak jak w bibliografach, http, odpowiednia strona TK, ponieważ on został podjęty w sposób zgodny z prawem.

Monika Olejnik: Wczoraj partia Razem przy pomocy rzutnika wyświetlała orzeczenie Trybunału na budynku KPRM, czy to też może oznaczać publikację?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Fajny pomysł, to oczywiście publikacje są możliwe, kiedyś, kiedy jeszcze nie było takiej bym powiedziała komunikacji możliwej, jak dzisiaj przez internet, przez, bo przecież Dziennik Urzędowy też jest w internecie, prawda, to w zasadzie przyjmowało się takie założenie, że ogłasza się akty prawne w przyjęty tradycyjny, dany sposób, prawda. Kiedyś to był herold, później to oczywiście było jakieś na budynku urzędu gminy ogłoszenia, w związku z tym to oczywiście nie jest to ta podstawa prawna, na którą ja bym się powoływała jako sędzia, bo bym po prostu powołała się na stronę internetową Trybunału Konstytucyjnego, natomiast jest to forma ogłoszenia, pomysł świetny muszę powiedzieć.

Monika Olejnik: Legalny?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Oczywiście, że legalny, pomysł świetny i pokazujący rzeczywiście, powiedziałabym ośmieszający te działania rządu.

Monika Olejnik: No tak, ale rząd twierdzi, minister sprawiedliwości wczoraj powiedział, że to by było łamanie konstytucji, gdyby orzeczenie zostało publikowane. I powiedział, że zebrała się grupa sędziów, która „w nieudolny sposób chciała wydać orzeczenie”, to są słowa Zbigniewa Ziobro.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: To po co do nich pisał. Przecież ten sam minister sprawiedliwości napisał żeby odroczyli o 14 dni rozprawę, czyli ma jakąś bym powiedziała schizofrenię, z jednej strony uważa, że to jest grupa posłów, ale w zasadzie…

Monika Olejnik: Grupa sędziów.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Grupa sędziów, a z drugiej strony pisze do nich żeby odroczyli, czyli jak odraczają to nie jest żadną grupą, to nie dlatego, że nie mógł przybyć na te ciasteczka, o których mówi jego zastępca, bo nie miał czasu, czy też na to seminarium, które ktoś inaczej określił, tylko dlatego, że uznał, że pisze prośbę o odroczenie do Trybunału Konstytucyjnego, czyli do tego składu, który jest.

Monika Olejnik: Ale będziemy mieli dwie rzeczywistości, bo z jednej strony sędziowie uznają, być może sędziowie uznają to orzeczenie, nie mówię o sędziach Trybunału, tylko w ogóle o sędziach…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Rozumiem, o sądownictwie, tak.

Monika Olejnik: A z drugiej strony urzędnicy, co mają zrobić urzędnicy, podlegają przecież rządowi.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No nie wiem, co zrobią urzędnicy rządowi, generalnie uważam, że urzędnicy działają na podstawie i w granicach prawa i to jest ważne orzeczenie TK. I ja bym powiedziała, że to nie ma jakiś dwóch porządków prawnych, niektórzy tak mówią, jest jeden porządek prawny, jest legalny, jest normalnie skład TK, jest orzeczenie opublikowane w taki sposób w jaki może być dostępny i myślę, że to jest porządek prawny, który jest wyznaczany przez TK. On oczywiście coraz bardziej będzie ograniczany różnymi metodami, teraz mówił szef PSL, że będzie zaskarżona ta ustawa przez rolników, chociażby, przez PSL, jeśli będzie takie ograniczenie prawa własności, sprzeczne z konstytucją ewidentnie z art. 21, no to oczywiście będzie Trybunał nadal w tym składzie orzekał.

Monika Olejnik: No tak, Trybunał będzie orzekał, a rząd będzie uznawał, że to orzeczenie nie jest dla niego wiążące. Wczoraj rzecznik rządu powiedział, że to nie jest orzeczenie, to jest komunikat.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Mnie się wydaje, że to rząd żyje w jakiejś innej rzeczywistości prawnej, większość autorytetów prawnych, większość konstytucjonalistów w zasadzie nie ma, nie znam żadnego z prawdziwego zdarzenia konstytucjonalisty, który by opowiedział się za interpretacją rządu. Jest to po prostu…

Monika Olejnik: Prof. Banaszek.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Banaszek?

Monika Olejnik: Tak, prof. Grabowska. Prof. Grabowska mówi tak: „Nie dopuszczając trzech sędziów wybranych przez obecny sejm do orzekania przez Trybunał, Andrzej Rzepliński doprowadził do tego, że wyrok w sprawie noweli ustawy o Trybunale został wydany w składzie niezgodnym z prawem”.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie, myślę, że akurat pani prof. Grabowska mało pisała na temat konstytucji, z przykrością muszę stwierdzić. Natomiast pan prof. Banaszek, on był kiedyś rzeczywiście kandydatem PiS do Trybunału Konstytucyjnego.

Monika Olejnik: No tak, ale proszę powiedzieć, czy…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ale to jest w ogóle powiedziałam kropla w morzu, rozumiem, że osoby chcą wesprzeć, że tak powiem PiS i na pewno takie rzeczy się zdarzą, ale te autorytety, które ja znam, czyli wszyscy byli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, wszyscy byli prezesi TK, wszyscy inni powiedziałabym poważni konstytucjonaliści uważają inaczej, a zresztą TK jest, wydał to orzeczenie i ono wiąże.

Monika Olejnik: Prof. Safjan powiedział dzisiaj w „Gazecie Wyborczej”, że to jest patologia, że takie rzeczy wydarzyły się, nieprzyjmowanie orzeczeń wydarzyły się tylko na Białorusi i na Ukrainie.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tak, ja uważam, że to jest zamach stanu, po prostu, taki prawniczy zamach stanu. I muszę powiedzieć, rozumiem, że jest jakaś konieczność subordynacji prezesowi Kaczyńskiemu, ale czy minister Ziobro, czy pani premier to są ludzie młodzi, którzy będą mieli jakieś życie publiczne, czy po tym okresie, kiedy PiS prędzej czy później straci władzę i nie bardzo sobie wyobrażam ich funkcjonowania.

Monika Olejnik: No dobrze i co dalej? Jesteśmy w takiej sytuacji, że rząd mówi nie, Trybunał mówi tak, Trybunał będzie wydawał orzeczenia.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Będzie wydawał orzeczenia, które będą wiążące i będą ogłaszane na stronie TK, które będą stanowić podstawę do działania.

Monika Olejnik: No tak, ale i znowu moje pytanie, ale co będą robić urzędnicy, no przecież urzędnicy będą wyrzucani z pracy, jeżeli będą…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Urzędnicy będą na podstawie opinii prawnych, mam nadzieję, że dobrych prawników, na podstawie opinii radców prawnych, mam nadzieję tych, którzy rozumieją, że jest trójpodział władzy i że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego trzeba wykonywać. Tam, w tym wywiadzie jeszcze prof. Safjan mówi o tym, że już były takie przypadki, kiedy sejm opóźniał się rozpatrzeniem orzeczenia, kiedy jeszcze sejm mógł odrzucić orzeczenie TK, zarządzano ogłoszenie. Trybunał jest tutaj bardzo suwerenny w swojej niezależnej odpowiedzialności, może powiedzieć, że w momencie orzeczenia, że tak powiem, ustawa dana już nie obowiązuje, tak było w przypadku wielu orzeczeń w przeszłości, nie tylko tych przed 98 r., kiedy sąd mówił, że może być tak zwane, czyli od początku, jak jest ustawa nieważna, to wtedy ona już nie wiąże. I tu według mnie też jest taki przypadek.

Monika Olejnik: PiS jest oburzone przeciekiem, który nastąpił z Trybunału, mianowicie tym, że orzeczenie prawie w 90 proc. już było znane wcześniej, kilkanaście dni i to oznacza o upolitycznieniu Trybunału.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No ciekawe, że rzeczywiście ten przeciek akurat z Trybunału, który zawsze się może zdarzyć, bo to w końcu ileś osób nad tym pracuje zawsze, no akurat zdarzył się po raz pierwszy, kiedy jest nieco szerszy zespół, że tak powie, składu orzekającego, nieco…

Monika Olejnik: Czy pani coś sugeruje?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja nic nie sugeruję, ja tylko mówię, że ciekawe, no mam nadzieję, że prezes Rzepliński to wyjaśni, zaczął to wyjaśniać, natomiast orzeczenie się przygotowuje tygodniami, bo jest sędzia sprawozdawca, który potem referuje to innym sędziom, potem jest dyskusja, także PiS, tak jak z Komisją Wenecką, to samo było na Węgrzech, to co było w innym momencie, zawsze jeżeli pismo dociera do więcej niż jednej osoby, czy do dwóch, no to oczywiście takie ryzyko przecieku zawsze jest.

Monika Olejnik: Prezes Kaczyński powtarza w wywiadach, że winny całej tej sytuacji wokół Trybunału jest prezes Rzepliński, który nie jest sędzią, a jest politykiem.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Myślę, że winny całej sytuacji jest prezes Kaczyński oczywiście i przede wszystkim, ponieważ on uważa, że wszystkie organy powinny być podporządkowane. Dzisiaj Trybunał, jutro samorządy, najlepiej prezydent Warszawy, najlepiej prezydenci innych miast, tylko że raz, że wybory samorządowe na szczęście przegrywają jedne po drugich, począwszy od Radomska, poprzez Chrzanów, a muszę powiedzieć, że na taką, tyle wydanych pieniędzy, ile wydano na kampanię pani Anders, to jej wynik poniżej 50 proc. był bardzo słaby.

Monika Olejnik: Czy, no ale jednak wygrała…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, nawet gdyby był 1 punkt procentowy…

Monika Olejnik: …a opozycja przegrała.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, ale pamiętajmy, że 41 proc. zdobył kandydat PSL, a spodziewali się, PiS mówił, że będzie 60, 70 proc.

Monika Olejnik: Zbiera się Komisja Wenecka, czy myśli pani, że to, co się wydarzyło teraz będzie ważne dla Komisji Weneckiej, czy to poruszy świat, to że orzeczenia w Polsce nie są respektowane.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Znaczy to już poruszyło cały świat, bo ja już mam szereg pytań, jak jeżdżę do Brukseli, czy w inne miejsca za granicę, no to oczywiście pytają mnie, co się dzieje w Polsce. Także to już będzie tylko, takie powiedziałabym dolanie oliwy do ognia, to co się wczoraj wydarzyło, my spadamy z opinii prymusa na jakieś dziwne wschodni kraj, w którym w zasadzie wszyscy wiedzą, że osoba, która rządzi nie zajmuje żadnej funkcji publicznej, no to jest samo w sobie chore. I myślę, że na pewno to będzie miało wpływ. Ale przede wszystkim Komisja opiera się na tym, co do tej pory stwierdziła. Pamiętajmy jedną rzecz, że to też dotyczy nie tylko Unii Europejskiej, nie tylko Rady Europy, ale również Stanów Zjednoczonych. Przecież Trybunał Konstytucyjny to był organ, który na wyraźne żądanie Stanów Zjednoczonych został wprowadzony w trzech państwach osi, byłej osi, prawda, w Niemczech, w Japonii i we Włoszech, ponieważ chodziło o to, żeby ograniczyć suwerena, który może, no wiemy w latach 30.

Monika Olejnik: Ale TK był przed 89 r. wprowadzony w Polsce.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: W Polsce, tak, ja mówię po 45 r. Stany Zjednoczone zażądały w tych trzech krajach, że musi być trybunał konstytucyjny, ze względu na to, że większość wtedy, w okresie dyktatur uchwalała sprzeczne z prawami człowieka ustawy.

Monika Olejnik: Czy mamy dyktaturę pani prezydent.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja bym powiedziała tak, do wczoraj myślałam, że mamy rząd autorytarny, od wczoraj myślę, że dyktaturę.

Monika Olejnik: Dyktatura, czyja?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No dyktatura jednej osoby, prezesa Kaczyńskiego.

Monika Olejnik: A co pani powie na słowa prezydenta Polski, który mówi, że hymnem KOD już tak, hymnem KOD jest „ojczyznę dojną racz nam zwrócić panie”.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No muszę powiedzieć, że gdybym ja tak parafrazowała pieśń kościelną, to bym pewnie uważana była za antychrysta. Natomiast prezydentowi wszystko uchodzi, z jednej strony pobożnie się modli, z drugiej strony parafrazuje taką, powiedziałabym pieśń kościelną, przy której naprawdę każdy ma łzy, jak śpiewa. Także dziwię się. Myślę, że pokrywa tym, jakąś swoją niepewność, pewien dyskomfort psychiczny, bo myślę, mam nadzieję, że jeszcze ciągle go ma, że jest po prostu wykonawcą decyzji prezesa Kaczyńskiego, a nie prezydentem wszystkich Polaków.

Monika Olejnik: Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i Monika Olejnik, www.radiozet.pl.

Monika Olejnik: Nie wiem, czy pani słyszała, wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński powiedział, że należy się przyjrzeć KOD

Hanna Gronkiewicz-Waltz: I sposobie rekrutacji.

Monika Olejnik: Tak i sposobie rekrutacji.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No to jest bardzo niebezpieczne. To pokazuje, że organy bezpieczeństwa, skoro mowa jest o bezpieczeństwie zaczynają wkraczać w swobodę zrzeszania się obywateli, która jest zagwarantowana konstytucyjnie. Ja coraz więcej widzę, że coraz większa liczba urzędników ma w nosie Konstytucję.

Monika Olejnik: KOD przybiera barwy ochronne, udaje, że ma barwy biało-czerwone - to prezes Kaczyński, który mówi, że obcy nie będą tutaj w Polsce interweniować, a prezydent mówi „to my jesteśmy pierwszej kategorii”, której kategorii pani jest pani prezydent?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja myślą, że ja się czuję bardzo dobrze, nie czuję się na kategorię, jestem tej samej kategorii, co wszyscy obywatele, włącznie z prezydentem i z prezesem, bo oni nie są żadną nadkategorią. To jest bardzo niebezpieczne stwierdzenie, ponieważ pierwsza kategoria to jeszcze trochę, a można przypomnieć język sprzed wojny, jakaś rasa specjalna nadludzi, itd., bo to może do tego dojść, najpierw jest drugi, pierwszy sort, a potem jacyś nadludzie. W każdym bądź razie myślę, że to wynika z tego, że na pewno nie spodziewali się takiego oporu społecznego. PiS uważał, że to wszystko miękko pójdzie, że ludzie są zadowoleni przez jak gdyby te swoje 37 proc., które tak jak ciągle powtarzam to jest 18 proc. ludzi uprawnionych do głosowania, poprzez jak gdyby zwichnięty lekko przez system d'Hondta uważają, że mają takie pełne zaufanie. No dzisiaj już po kilku miesiącach te wyniki na Podlasiu, czy tam w okręgu pani premier Szydło, mam na myśli w Małopolsce, nawet kandydatka nie weszła do drugiej tury, pokazują, że ludzie otworzyli oczy i że chcieli zmiany, uwierzyli, przecież to wszystko były takie baranki w czasie kampanii, można by powiedzieć, że wilki w owczej skórze. Dziś byśmy powiedzieli sympatyczny pan kandydat na prezydenta, pani premier, która się ciągle uśmiechała, popatrzmy teraz, jak oni działają, to było pełne oszustwo. Ja muszę powiedzieć, że takiej metamorfozy ludzi w ciągu kilku miesięcy, to chociaż kampania się zawsze rządzi innymi prawami, to ja nie widziałam.

Monika Olejnik: Ale co pani odpowie tym, którzy mówią, że to posiedzenie Trybunału powinno się odbyć na podstawie nowej ustawy.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, dlatego że jest badana stara ustawa, że wtedy TK orzeka na podstawie Konstytucji. To jest jasne, jak słońce. I muszę powiedzieć, czterdzieści lat już uczę prawa i nie wyobrażam sobie żeby można było badać drugą ustawę na jej podstawie, bo skoro jest zarzut, jest wniosek, że ona jest sprzeczna z Konstytucją, wtedy się orzeka na podstawie Konstytucji.

Monika Olejnik: A włączenie trzech sędziów?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Włączenie zostaje…

Monika Olejnik: Chodziło mi o to, że wczorajsze posiedzenie odbywało się w składzie dwunastoosobowym, a jak twierdzą przeciwnicy powinno w trzynastoosobowym i sędzia Rzepliński powinien włączyć trzech sędziów.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie, nie, dlatego że tutaj prezydent nie zaprzysiągł tych, którzy zostali ważnie wybrani, zgodnie z orzeczeniem TK.

Monika Olejnik: Ale zaprzysiągł tych, którzy zostali wpuszczeni przez sędziego Trybunału do Trybunału, mają swoje pokoje i pracują.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tak, to są dwie osoby…

Monika Olejnik: Trzy, no bo w sumie pięciu prezydent zaprzysiągł.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No tak, ale zgodnie z uchwałą trzech powinno pochodzić z poprzedniej, z poprzedniego można powiedzieć głosowania sejmu. Także wszystko było w porządku. Naprawdę, no nie róbmy z sędziów TK, na których różne osoby głosowały, którzy mają swoją pozycję, czy prof. Biernat, czy prof. Rzepliński, czy pani prof. Gronkowska, to są ludzie, którzy mają opinię ludzi ponadpartyjnych wbrew temu, co wszyscy mówią, z wielkim dorobkiem naukowym właściwie wszyscy tam są i tak naprawdę, gdybym miała do wyboru wierzyć i wygrać swoją osobistą sprawę to bym wzięła ich za swoich doradców, a nie tych innych.

Monika Olejnik: Ale uczy pani czterdzieści lat prawa, ale nie wzburzyła się pani, kiedy PO powołała jeszcze dwóch dodatkowych sędziów, chociaż jak Trybunał stwierdził…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Uważałam, że to był błąd i mówiłam o tym, nigdy tego nie poparłam publicznie, nigdy. Uważałam, że to było o dwóch za dużo.

Monika Olejnik: Ale mówiła pani kolegom o tym?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Jak się dowiedziałam, tylko że już było później, bo ja zajmuję się Warszawą. Także uważałam, że to było nieroztropne.

Monika Olejnik: Dobrze, to co teraz dalej zrobić, czy jest jakaś sytuacja żeby można było, czy wyobraża pani sobie taką sytuację, że sejm może przy pomocy ustawy zlikwidować w ogóle Trybunał.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No nie może, bo byłoby to sprzeczne z Konstytucją, bo ustrój Trybunału jest, co prawda krótko, ale opisany w Konstytucji. No może zlikwidować wszystko i Narodowy Bank Polski i go sobie podporządkować, niech minister finansów określa stopy procentowe, znaczy sejm może wszystko, tylko że będzie łamał Konstytucję i prędzej czy później ci, którzy będą to robić muszą się liczyć z odpowiedzialnością.

Monika Olejnik: A czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Jest pewna konsekwencja. Konsekwencja polega na tym żeby szanować wyroki TK, ponieważ ta tak zwana naprawcza ustawa była niezgodna z Konstytucją i trzeba w ten sposób konsekwentnie postępować.

Monika Olejnik: Czyli sejm musi, teraz jest rola sejmu, tak, żeby coś z tym zrobić.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No teraz jest, nie jest trójpodział władzy, Trybunał robi swoje, inne sądy orzekają na podstawie tego orzeczenia wczorajszego, a jak widać sejm robi swoje. No jest to pewien powiedziałabym bałagan, ale generalnie to rząd naraża się, w zasadzie nie … czy mamy Konstytucję. Jeżeli dzisiaj prof. Adam Strzembosz, który naprawdę dla nas, dla mojego pokolenia jest autorytetem mówi, że prezydent łamie Konstytucję, znaczy, że łamie Konstytucję.

Monika Olejnik: No tak, ale wie pani, co odpowiadają przeciwnicy, dla nich autorytetem nie jest Adam Strzembosz, bo Adam Strzembosz…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tylko pan Piotrowicz, rozumiem, no to dobrze.

Monika Olejnik: Prof. Adam Strzembosz mówił kiedyś, że sądy się same oczyszczą, nie oczyściły się i dla przeciwników nie jest już autorytetem, Adam Strzembosz.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Znaczy się oczyszczą, no sędzia to nie jest, że tak powiem podłoga do zmywania, tylko była transformacja, a nie rewolucja, dzisiaj się zaczyna po dwudziestu pięciu latach rewolucja, ja tylko czekam, kiedy rewolucja zeżre własne dzieci.

Monika Olejnik: A co pani powie pani premier, która powiedziała „Nie opublikuję, bo będę łamała Konstytucję”.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: To ja bym poradziła pani premier żeby spotkała się z tymi prawnikami, którzy myślą inaczej i myślę, że na pewno ją przekonają, to znaczy z byłym prezesem, z prof. Zollem, z prof. Stępniem, z prof. Safjanem, żeby ich zaprosiła do siebie, to w końcu były osoby, które dwadzieścia pięć lat budowały, żeby posłuchała ich i potem zdecydowała czy opublikuje, czy nie, niech ich posłucha.

Monika Olejnik: W każdym razie widać, że rząd się nie przejmie, ani prezydent Komisją Wenecką, bo prezydent mówi, że…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Rząd jest nerwowy, rząd się przejmuje, tylko udaje, że się nie przejmuje.

Monika Olejnik: Uważa pani, że się…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tak, tak, ja uważam, że się absolutnie tym przejmuje, natomiast i myślę, że prezydent też się tym przejmuje, nie dlatego - co przeczytałam w jednym z tygodników - tylko uważam, że nawet to jego zmiana tych słów, tej pieśni religijnej to objaw nerwowości, a nie dobrego samopoczucia i myślę, że muszą uświadomić panu prezesowi, panu prezesowi wszystko jedno powiem szczerze, co będzie, no bo siłą rzeczy nie myśli tak bardzo o przyszłych pokoleniach, a oni są młodsi, no więc muszą powiedzieć, że to prowadzi donikąd.

Monika Olejnik: A jakie będą, mogą być konsekwencje dla nas, jeżeli zbagatelizujemy ustalenia Komisji Weneckiej, jeżeli będziemy…

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Znaczy wie pani, będziemy lekceważeni przez Stany Zjednoczone, z czasem wykluczeni z Radem Europy, potem będą zamrożone fundusze europejskie, będziemy biednieć, ale prezes będzie szczęśliwy, może z tego względu, że będzie miał pełnię władzy w Polsce, a nikt nie będzie się z nim liczył.

Monika Olejnik: Pani prezydent, jest pomysł na to żeby obejść to, że był pomnik na Krakowskim Przedmieściu, mianowicie jest nowa konserwator, ta konserwator może mieć nowe zadania wydane przez wojewodę, czy w ten sposób można to obejść, żeby był pomnik?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No myślę, że nie, tylko musi być zmienione porozumienia, a my porozumienia nie zmienimy, bo to, które było, było wypracowane przez całe lata, nie tylko przez wojewodę Kozłowskiego, ale również przez jego poprzedników i do porozumienia trzeba dwóch stron żeby zmienić. My, konserwator stołeczny jest odpowiedzialny za wiele obiektów, w związku z tym ja tu nie widzę bym powiedziała takiej normalnej drogi zmiany tego porozumienia. Zobaczymy no co będzie. Na razie nie mamy żadnych tutaj sygnałów.

Monika Olejnik: Premier Gliński mówi, że musi być pomnik, jego zastępca też mówi, że musi być pomnik.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No niech potupie nogami i powie, że musi, no, jak moja córka miała pięć lat, to tak reagowała.

Monika Olejnik: To może jeszcze, może warto jeszcze raz zrobić sondę w Warszawie i sprawdzić, może warszawiacy są już za.

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Znaczy sonda też się nie spodoba, więc oczywiście ja to robiłam wtedy, kiedy żeśmy wybudowali pomnik na Powązkach i myślę, ja się oczywiście nie boję żadnej sondy, ale sonda nie jest żadnym argumentem dla przeciwników, znaczy dla przeciwników powiedziałam pomysłu postawienia tam w miejscu, gdzie jest widoczne z Krakowskiego.

Monika Olejnik: A jak patrzy pani na swoją partię, słaba opozycja?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: No myślę, że tak jak kiedyś powiedziałam, odnajdujemy się w tej roli opozycyjnej, ale jesteśmy coraz bardziej, że tak powiem, zwarci, czyli na pewno dużo częściej podejmujemy różne działania niż wcześniej, ale generalnie opozycja musi być cała antypisowska, to znaczy w tym sensie antypisowska, że musi uważać, tak jak dzisiaj partia Razem, no myśmy na to nie wpadli, ale ja mówię szczerze, pomysł świetny z tym wyświetlaniem do tego na budynku rady ministrów, także musimy pokazywać, że jesteśmy za państwem demokratycznym, będziemy się wzmacniać.

Monika Olejnik: A czy Grzegorz Schetyna może wzmocnić PO, czy to jest taka, ma tyle charyzmy, ma więcej charyzmy od Petru?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: A ja myślę, że z tą charyzmą też nie możemy przesadzać, no powiedzmy sobie szczerze, Angela Merkel już trzy wybory wygrała, nie jest to osoba nadzwyczajnie charyzmatyczna, aczkolwiek pewną pozycję i siłę oczywiście przekonywania ma, inaczej by nie wygrywała. Także na pewno nie wszyscy tak umieją przekonać, jak to robił Donald Tusk, nawet czasami mówili zaczarować jak Donald Tusk, natomiast jeżeli będziemy zwarci i silni, a to jest i tacy powiedziałabym, no nie chcę powiedzieć jednomyślni, ale wspólnie działający, no to oczywiście będziemy opozycją, bo na razie, że tak powiem, mamy coraz lepsze notowania, skromnie, bo skromnie, ale coraz lepsze.

Monika Olejnik: Czy PO powinno złożyć zawiadomienie do prokuratury w sprawie niepublikowania orzeczenia Trybunału?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Uważam, że powinno, dlatego że to jest ewidentne zaniechanie. Oczywiście wtedy prokuratura, w przypadku rządu tego nie rozpatruje, ministrowie mają, posłowie mają immunitet, ale no co się odwlecze, to nie uciecze.

Monika Olejnik: A przeraża panią Ziobro jako prokurator generalny?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Tak, przeraża mnie, dlatego że dwa lata obserwowałam, jak on funkcjonował i teraz jeszcze do tego dał sobie pewne uprawnienia, niestety muszę powiedzieć, że Platforma nieudolnie próbowała go postawić przed Trybunał Stanu, chociaż pamiętajmy też, że ten Trybunał Stanu, to bardzo długie są procesy, ale w każdym bądź razie, no myślę, że będzie niszczył bezwzględnie w taki sposób, jak to było między 2005 a 2007.

Monika Olejnik: Chciałaby pani żeby rząd został obalony?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja bym chciała żeby siły demokratyczne na tyle były silne żeby rząd się podał do dymisji. Ja jestem przeciwniczką obalania, rząd się poda, żeby rząd się podał do dymisji. Ja widzę, że Jarosław Kaczyński już nie chce zmiany Konstytucji, czyli nie będzie próbował z wcześniejszymi wyborami, bo mu się to nie powiodło w 2007 r., tylko będzie tę Konstytucję razem z rządem naruszał.

Monika Olejnik: Myśli pani, że nie będzie wyborów za cztery lata?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ryzyko takie jest, ale myślę, że w Polsce to nie przejdzie.

Monika Olejnik: Hanna Gronkiewicz-Waltz i Monika Olejnik, dziękuję bardzo.

Więcej: