Janusz Piechociński

Gościem Moniki Olejnik jest Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki (PSL).

- - : - - / - - : - -

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicepremier Janusz Piechociński, wita Monika Olejnik, dzień dobry panie premierze.

Janusz Piechociński: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Czy zaskoczył pana marszałek Sejmu, który ogłosił w telewizji, że jest siedmiu zabitych, zszokował tym ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetynę, zdziwił panią premier.

Janusz Piechociński: Mam trochę więcej dystansu, bo byłem w Turkmenistanie, gdzie otwieramy ten ważnej, kolejny kraj centralnej Azji na polskie produkty. Liczymy, że, który został decyzja podjęta o budowie, czyli gazociąg od Morza Kaspijskiego, przez Grecję do południowozachodniej Europy, bardzo ważny, kiedy nie ma Nabucco West, to jest wielka okazja także żeby i z Turkmenistanu, który wybudował dwa, duży gazociąg w kierunku chińskim na 30 miliardów metrów sześciennych, buduje na kierunku indyjskim, więc ta dodatkowa z kierunku południowowschodniego odnoga gazu dla unii energetycznej w Europie jest bardzo ważna. Ale powiem tak, no smucę się, że każda okazja jest dobra żebyśmy skakali sobie do oczu. Nie robi błędów ten, który nic nie robi, nic nie mówi i chyba jest przerost formy nad treścią w tej sprawie. Najbardziej dramatyczne jest to, że zginęli Polacy.

Monika Olejnik: Ale kto robi przerost formy nad treścią, panie premierze.

Janusz Piechociński: No to, że dalej ciągniemy tak mocno ten wątek i najważniejsze już nie jest to, że dwóch Polaków zginęło i co to oznacza dla północnej Afryki i po dramacie w Paryżu, po tym, co dzieje się w państwie islamskim, po niestabilności Egiptu mamy kolejny, dotąd jeden ze stabilniejszych, czy bardziej obliczalnych krajów, Tunezję w stanie wrzenia. I choćby wczoraj miałem długie rozmowy z liczną delegacją omańską, to jest najbardziej konserwatywny sułtanat religijnie w zatoce arabskiej, no i też wyjątkowe jest zrozumienie dla powagi sytuacji i wszyscy odczuwamy to jako kolejne zagrożenie w relacjach już kulturowych świat islamu - Zachód.

Monika Olejnik: A pana przeraża to, że Władimir Putin ustawia iskandery w obwodzie Kaliningradzkim, że bombowce są na Krymie?

Janusz Piechociński: No i że flota bałtycka była postawiona w stan gotowości. Będąc w Turkmenistanie oglądałem bardzo dużo, także kilka informacyjnych telewizji rosyjskich i przekaz tam jest tak wyjątkowo buńczucznie wojenny, że musi to smucić. A jednocześnie wiemy, że wczoraj Komisja Europejska podjęła decyzje o kontynuacji sankcji, ale uwaga, w obronie ustaleń Mińska dwa, a już świętowany bardzo mocno w Rosji Krym przestał być tematem dla świata zachodu.

Monika Olejnik: A dla pana jest Krym ważny cały czas i uważa pan, że świat powinien mówić o Krymie, że Krym nie należy się Władimirowi Putinowi.

Janusz Piechociński: No to jest złamanie tego, na co się umawialiśmy i prawa międzynarodowego, w związku z tym potępienia dla faktu złamania prawa międzynarodowego, zajęcia terytorium, naruszenie integralności sąsiada to są te wartości, które obiecaliśmy sobie, że w Europie i w naszym świecie po 1989 r. są wartościami trwałymi.

Monika Olejnik: Sankcje powinny być według pana, dalej trwać?

Janusz Piechociński: To znaczy zwracam uwagę, że sankcje są skuteczne w wymiarze pogłębiania się słabej kondycji gospodarki rosyjskiej. My w tym roku planujemy w ministerstwie gospodarki, że to może być kolejne 30 proc. spadku naszego eksportu w ten obszar, stąd tak jestem zaangażowany w Algierię, w kraje Zatoki Perskiej, północną Afrykę...

Monika Olejnik: Tak, ale moje pytanie jest takie, czy według pana powinny być dalej sankcje wobec Rosji.

Janusz Piechociński: No pamiętajmy z jakiego powodu zostały wprowadzone. Zostały wprowadzone z tego, że naruszona została integralność jednego, europejskiego państwa, Ukrainy, mowa o zajęciu Krymu i rozpoczęły się działania wojenne, inspirowane także i wzmacniane dodatkowo wsparciem militarnym na wschodniej Ukrainie. Jeśli więc nie ustały przyczyny sankcji, no to w sposób naturalny trzeba pozostawić pod określone oddziaływanie wspólnotowe i spójne i konsekwentne, czego nie widać niestety.

Monika Olejnik: Czy pan uważa, że Polska za bardzo macha szabelką wobec Rosji?

Janusz Piechociński: To nie jest kwestia machania szabelką, Adam Jarubas, który to powiedział, a którego zdanie wyrwano z kontekstu mówił tylko o tym, że jesteśmy...

Monika Olejnik: No nie wyrywane z kontekstu panie premierze.

Janusz Piechociński: Pani redaktor, to zostawmy to, jak kto czyta, a teraz zapytajmy się o to, czy...

Monika Olejnik: I kto jak słyszy, bo też słyszałam pana Jarubasa, tutaj w studio.

Janusz Piechociński: Po to wchodziliśmy do NATO i do Unii Europejskiej żeby być skuteczniejsi poprzez NATO i UE razem działającą.

Monika Olejnik: Ale czy za bardzo maczamy, czy nie machamy.

Janusz Piechociński: Z łatwością wielu naszych polityków, politologów i dziennikarzy i część opinii publicznej myśli, że chcieć to móc. My peeselowcy mamy 120 lat politycznego, państwowego doświadczenia, które mówi bardzo wyraźnie trzeba koncentrować się na tym, co jest skuteczne, co racjonalne i...

Monika Olejnik: Ale my, peeselowcy jesteśmy wściekli, że nasz eksport, że nasze świnie, że nasza trzoda chlewna nie jest wysyłana do Rosji?

Janusz Piechociński: Pani redaktor jeden historyk idei napisał ostatnio, że PSL ma kłopoty zawsze z polską racją stanu i ponoć miał Witos w 1920 roku wobec Piłsudskiego jakieś wątpliwości, jak interpretować polską rację stanu, więc jeszcze raz przypomnę wtedy, co zrobił Witos, odrzucił dymisję naczelnika państwa i naczelnego wodza, a sam pojechał na front pod Radzymin i wysłał chłopów do walki o Polskę. Dlatego PSL nie ma w tej sprawie wątpliwości i sprawy i standardy międzynarodowe na pewno nie można równoważyć tym, że ponosimy straty.

Monika Olejnik: Ale rolnicy są wściekli, że nie wysyłają jedzenia do Rosji.

Janusz Piechociński: Pani redaktor wszyscy jesteśmy wściekli, dlatego że spodziewaliśmy się...

Monika Olejnik: Ale wściekli na rząd, to jest zupełnie coś innego.

Janusz Piechociński: A myślę, że nie na rząd, tylko jeśli już to na niektórych polityków, a w jeszcze większym stopniu na niektórych polityków, którzy nas reprezentują w Parlamencie Europejskim, którzy przyjęli bardzo naiwne myślenie, że słowami zatrzymuje się byłą ogólnoświatową, a dzisiaj regionalną potęgę. Nie słowami, a czynami i konkretami.

Monika Olejnik: No te czyny właśnie też wkurzają Władimira Putina, te czyny to są sankcje, które miejmy nadzieję, że się utrzymają, bo Unia, bo mogą być zniesione.

Janusz Piechociński: I dlatego, nie w studiach telewizyjnych pani redaktor, nie na pierwszych stronach gazet, nie wygrażając panom Putionom i innym na Kremlu, ale w konkretnych działaniach przesuwamy polski eksport na nowe rynki.

Monika Olejnik: Ale to Władimir Putin nam wygraża, to Władimir Putin nas oskarża o to, że my szkoliliśmy, że to Polska szkoliła bojowników na Ukrainie.

Janusz Piechociński: I wie pani bardzo dobrze, tak jak wszyscy Polacy, że to jest nieprawda. I dlatego nie ulegajmy propagandzie rosyjskiej, bo wystarczy tylko, że zacytuję pana Putina z tego typu oskarżeniami, albo jakiś portal internetowy, albo jakaś gazetka wyciągnie coś z kontekstu polskiej dyskusji i nagle gramy w tamtych scenariuszach. Grajmy konsekwentnie w polskim scenariuszu.

Monika Olejnik: To pan się obawia tego, że kilkaset tysięcy emigrantów z Ukrainy może przyjechać do Polski, czy nie?

Janusz Piechociński: A czy pani takiego scenariusza czarnego nie wyklucza, że jeśli wiosną zostanie złamany Mińsk dwa i wróci do eskalacji działań to pani sobie wyobraża, że pozostaniemy obojętni choćby w fali migracji? No więc przypomnę raz jeszcze to, co mówię wszędzie, rozsypanie się państwowości irackiej, państwo islamskie, wojna domowa w Syrii wygenerowała półtora miliona uchodźców z tych krajów do Turcji. To kosztowało Turcję w roku 2013 czy 14 sześć i pół miliarda, mimo że to są tylko zwykłe namioty...

Monika Olejnik: Dobrze, ale pan się obawia tych imigrantów, emigrantów, uważa pan, że ich nie powinniśmy przyjmować?

Janusz Piechociński: Ale pani, pani redaktor, a jak już pani daleko idzie? Ja tylko mówiłem, że nie da się wykluczyć, nie wolno na pierwszych stronach gazet, a przede wszystkim w radzie polityki, w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego w zamkniętych posiedzeniach komisji analizować tylko bardzo ciepłych, pozytywnych, dobrych sygnałów i uznać, że po Mińsku jeden już nie ma problemów, po Mińsku dwa też nie będzie problemów, a za chwilę będziemy mieli tylko radosne scenariusze zamknięcia rozdziału dyplomacji wojennej i przejdziemy do dyplomacji pokojowej na wschodniej Ukrainie. Dopóki to co się dzieje, dziać się będzie na Ukrainie każdy ze scenariuszy, także scenariusz dużych ruchów migracyjnych musimy jako sąsiad państwa ukraińskiego brać pod uwagę.

Monika Olejnik: No i pan bierze pod uwagę i co?

Janusz Piechociński: No i stwierdzam, że trzeba zwiększać nasz potencjał w zakresie rezerw materiałowych, w zakresie rezerw zapasów, że nie powinno dotyczyć tych wniosków, które wyciągnęliśmy z poprzedniej wojny gazowej Rosja - Ukraina, po której wybudowaliśmy jako jedyni w środkowej Europie...

Monika Olejnik: Nie, nie, jakie wnioski pan wyciąga w sprawie emigrantów z Ukrainy, co Polska miałaby zrobić z tymi emigrantami, jak im pomóc.

Janusz Piechociński: Ale pani redaktor, ja pokazuję, że jak gdzieś, gdzie jesteśmy konsekwentni i myślimy nie tylko na dziś, albo na wczoraj, ale myślimy na jutro, tak było po pierwszej wojnie gazowej, to rozbudowaliśmy magazyny, podwoiliśmy ich zawartość, zaczęliśmy budować interkonektory w inne strony i w czasie, kiedy od września do końca lutego z kierunku wschodniego przypływało mniej gazu niż zamawialiśmy, rekompensowaliśmy sobie to dostawami z rurociągów niemieckich. To pokazuje bardzo wyraźnie, że jak chcemy to możemy. W związku z tym trzeba dzisiaj zwiększać zapasy żywności w naszych magazynach, leków, przygotowywać się do możliwej na dużo większą skalę wsparcia humanitarnego, bo Ukrainie tego będzie bardzo potrzeba.

Monika Olejnik: Czy według pana powinna powstać komisja śledcza w sprawie SKOK-ów.

Janusz Piechociński: Na pół roku przed wyborami parlamentarnymi nie, bo to jest bez sensu, bo będziemy mieli to, co mamy dzisiaj w gazetach, jak ktoś trafił SKOK-iem kogoś, to zaprzyjaźniony dziennikarz wrócił do kolejnej wersji akcji podsłuchowej z wiosny zeszłego roku i mamy dwie narracje, ścierającej się wojny polsko - polskiej.

Monika Olejnik: Ale pan jest ministrem gospodarki, czy SKOK-i pana niepokoją, to co się tam działo, czy rozumie pan dlaczego SKOK-i przez tyle lat nie były objęte nadzorem KNF?

Janusz Piechociński: Bo nie było na to przyzwolenia politycznego i m.in. blokował to były prezydent, który traktował SKOK-i jako element szczególnej ochrony i sympatii swojej formacji politycznej, a niewątpliwie od tego są prokuratura i nadzór bankowy, aby nam ujawnić i Komisja Nadzoru Finansowego, aby w określonym trybie przedstawić nam te materiały. Jeśli więc ktoś zakłada, że SKOK-i mają być takim typowym kluczem do otwierania serc wyborców na dwa, czy trzy miesiące przed wyborami będzie komisja powołana, ta komisja zacznie pracować i oczywiście niczego nie ustali tylko przyniesie sobą masę przecieków. Proszę zwrócić uwagę ostatnio mamy ten gigantyczny wylew ze śledztwa podsłuchowego, który pokazuje, jak nieszczelne są nasze służby i aparat państwowy.

Monika Olejnik: A czy według pana pismo, które przesłał szef KNF do pani premier, do marszałka Senatu, do najważniejszych osób w państwie, nie wiem czy pan dostał to pismo?

Janusz Piechociński: Mam ten raport.

Monika Olejnik: Czy to pismo powinno było wyciec do mediów i jak to się mogło stać, jak kilka osób w państwie tylko dostało ten raport?

Janusz Piechociński: Widzi pani i dlatego ja jestem wyjątkowo wstrzemięźliwy. Codziennie rano otrzymuję w ramach tych obowiązków i kompetencji, które mam jako wicepremier, minister gospodarki w zielonych teczkach setki materiałów, to jest po kilka, kilkanaście...

Monika Olejnik: Ale w zielonej dlatego, że pan jest z PSL, czy one są po prostu zielone.

Janusz Piechociński: Nie, nie, rutynowo w zielonej teczce dostaję i czytam te materiały i dlatego niektóre obszary wygaszam w debacie publicznej, bo wiedza, którą mam każe traktować to jako szczególny materiał, wręcz na pograniczu tajemnicy państwa.

Monika Olejnik: Wicepremier Janusz Piechociński i Monika Olejnik, www.radiozet.pl

Monika Olejnik: Czy według pana sprawa SKOK-ów to jest największa afera finansowa?

Janusz Piechociński: Zdecydowanie tak, dlatego że skala tego, co się wydarzyło w systemie SKOK, po pierwsze godzi w bankowość, także w bankowość spółdzielczą, a najzdrowszą częścią naszej bankowości jest sektor banków spółdzielczych i szkoda, że także ten sektor dzisiaj płaci podwyższonymi wpłatami, bo to jest bodajże, jak pamiętam, system tylko banków spółdzielczych zapłaci w tym roku dodatkowe 190 milionów złotych właśnie na ten fundusz gwarancyjny, poprzez który nastąpiło wypłacenie już ponad trzech miliardów złotych.

Monika Olejnik: Ale skąd...

Janusz Piechociński: Ale też pytania są kluczowe, bo nie wszystko to jest kwestia zmiany, przyzwolenia, czy braku przyzwolenia politycznego także KNF w ramach swojej polityki regulacyjnej dysponowała określonymi narzędziami żeby Polak był mądry przed szkodą. I to trzeba też zweryfikować i sprawdzić.

Monika Olejnik: Prawo i Sprawiedliwość oskarża prezydenta o to, że znajomy prezydenta działał w SKOK Wołomin i, że to właściwie przez SKOK Wołomin doszło do takich nieprawidłowości i do tego, że trzeba dwa, bo to prawda, dwa i dwa miliarda przekazać.

Janusz Piechociński: Tak, tak, a w odpowiedzi mamy, że senatorowie dwaj bracia są blisko związani z inną formacją, więc na tym poziomie pokazuje to chorobę polskiej polityki, bo wszyscy chcieliby zacierać poważną, potrzebną debatę, a przede wszystkim działania Prokuratury czy służb w tej sprawie, żebyśmy mieli jasność, połajankami politycznymi.

Monika Olejnik: No wiemy, że 80 proc. SKOK działa nieprawidłowo, wiemy, że jest kilka tysięcy śledztw, więc kto jest za to odpowiedzialny, senator Bierecki, czy prezydent Komorowski?

Janusz Piechociński: Pamiętajmy o tym, że po pierwsze to był system, w którym było ubezpieczenie w ramach systemu Krajowej Kasy, w związku z tym coś się działo w relacjach między, w ramach tego wewnętrznego bloku, pojedyncze kasy i kasa krajowa. To jest kwestia tego wątku wyprowadzenia pieniędzy z kasy krajowej, to jest kwestia wyceny walorów SKOK-ów, to jest w końcu kwestia odpowiedzialności poszczególnych ludzi, bo to co wydarzyło się w SKOK Wołomin, to jest gigantyczne przestępstwo odpowiedzialnych za to osób, przynajmniej na to wskazuje stan obecnego śledztwa, którego fragmenty znamy.

Monika Olejnik: Senator Bierecki przeniósł pieniądze z fundacji do swojej spółki, nie widzi w tym nic złego.

Janusz Piechociński: No więc ani pani, ani ja nie mamy możliwości żeby stwierdzać czy to jest nic złego. Każdy ma prawo bronić swoich racji...

Monika Olejnik: No Leszek Balcerowicz twierdzi, że jest to niemoralne po prostu.

Janusz Piechociński: ...także publicznie, a od tego jest Prokuratura, zostawmy na razie oceny moralne, bo ja myślę, że po to mamy kodeks karny, po to zatrzymano iluś ludzi w SKOK-ach Wołomin żebyśmy uzyskali, sukcesywnie uzyskiwali odpowiedzi na pytania kto zawinił i jakie kary poniesie.

Monika Olejnik: A czy według pana Platforma Obywatelska wykorzystuje to, że to właśnie Andrzej Duda składał wniosek do Trybunału żeby wstrzymać nadzór finansowy nad SKOK-ami, to była uchwała Sejmu, jak pan pamięta.

Janusz Piechociński: No to, jak pani pamięta, to taka była polityka całego PiS, a tutaj obecny kandydat na prezydenta był po prostu wykonawcą woli Jarosława Kaczyńskiego, to oczywiste.

Monika Olejnik: Ci, którzy są, ci, którzy mówią, że SKOK-i to nieprawidłowość są oceniani przez PiS jako nie patrioci i obrońcy banków zachodnich.

Janusz Piechociński: No to chcę przypomnieć, że SKOK Wołomin nawet tuż przed upadkiem reklamował się jako bardzo patriotyczna instytucja i był bardzo mocno zaangażowany, to także funkcjonowali na terenie powiatu wołomińskiego, nie tylko nazwa się stąd bierze, uczestniczyli w wielu manifestacjach patriotycznych, współtworzyli określone działania, także co roku hucznie obchodzili w bardzo patriotyczny sposób rocznicę założenia. I wydawało się, że to jest takie właśnie narodowo-patriotyczne środowisko, po czym okazało się, że narodowo-patriotyczne środowisko może mieć w swoim składzie też ludzi o niskich motywacjach.

Monika Olejnik: Andrzej Duda stanął pod siedzibą KNF i mówi, że powinny być zrepolonizowane banki.

Janusz Piechociński: No powiem tak, no dlaczego zostały sprywatyzowane i banki zostały przejęte w latach dziewięćdziesiątych i później poprzez dofinansowania, albo wręcz przejęcia, brały się z tego, że mamy mało naszego narodowego kapitału. Stąd tak bardzo trzeba szanować ten kapitał spółdzielczy, na przykład banki spółdzielcze, stąd tak warto promować choćby w mechanizmach rozwiązywania głodu mieszkaniowego, długoterminowe oszczędzanie ze wsparciem ze strony państwa, takie budowanie stabilnego systemu.

Monika Olejnik: No dobrze, ale co pan myśli o repolonizacji banków.

Janusz Piechociński: Ale wie pani, ja z bardzo wielką chęcią chciałbym zejść z 70 do 10 proc. udziału kapitału zagranicznego w polskich bankach, ale pamiętam o jednym, w ciągu pięciu lat mieliśmy jedną z najwyższych wzrost akcji kredytowej dla przedsiębiorstw i w znacznej mierze nie było to wygenerowane poprzez kapitały, które były w polskich bankach, tylko transfery od matek tych spółek bankowych, córek, które w Polsce działały i dzięki temu Polska przedsiębiorczość miała szerszy niż w innych krajach dostęp do kredytu, co jest zjawiskiem pozytywnym.

Monika Olejnik: A dlaczego pan tak waży słowa, a jednocześnie obraża profesora Leszka Balcerowicza mówiąc o nim, że jest reliktem.

Janusz Piechociński: Nie, mówiłem nie o...

Monika Olejnik: Powiedział pan, że jest archaiczny w formie, w treści.

Janusz Piechociński: To była konsumpcja wypowiedzi pana Leszka Balcerowicza, który broni się, jako ten, który wprowadzał w Polsce rynek w roku 89 i 90, nie broni się zaś za lata, kiedy był wicepremierem, ministrem finansów 97-2001, nie broni się jako prezes banku centralnego, bo stosował wsteczną, sztywną politykę monetarną, schładzającą gospodarkę i zmniejszającą ilość miejsc pracy w Polsce, a ostatnio wypowiedział się po ostatniej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, że obniżka stóp teraz jest nieracjonalna, a deflacja jest pozytywnym zjawiskiem, bo dzięki niej podkręca się konsumpcja - to tylko skrytykowałem, że jest to klasyczny przykład kogoś, kto się zatrzymał w starym Międzynarodowym Funduszu Walutowym, w reganomice i w thatcheryzmie przełomu lat siedemdziesiątych - osiemdziesiątych, a dzisiejsza, współczesna ekonomia i polityka gospodarcza po wielkim kryzysie, po 2006, 2009 i dzisiaj 2015 jest zupełnie inna.

Monika Olejnik: Wie pan, tak myślę sobie, że na rynkach finansowych to bardziej jest znany Balcerowicz niż Piechociński.

Janusz Piechociński: Ale nie mierzymy tutaj znajomości nazwisk Balcerowiczów czy Piechocińskich, mierzymy fakt.

Monika Olejnik: I myślę też, że gdyby jakiś rząd chciał reformować swój kraj to wziąłby Balcerowicza nie Piechocińskiego.

Janusz Piechociński: A to jest wybór tego rządu. Na rynkach finansowych wszyscy wiedzą kto to jest Stiglitz, a mniej wiedzą kto to jest Balcerowicz i Stiglitz powtórzy pani to, co przed chwilą powiedziałem, a jest ekonomistą, który ma bardzo wiele do powiedzenia w globalnej debacie.

Monika Olejnik: Czy pan poszedłby walczyć za Polskę?

Janusz Piechociński: A mam wybór? Ja jestem człowiekiem, który składał, byłem, jestem starszym kapralem podchorążym po SSK w Grudziądzu, byłem w jednostce 3891 i wiem, że są takie chwile, kiedy nie ma innej odpowiedzi na to pytanie, tylko oczywiście tak.

Monika Olejnik: Panie premierze, czy chciałby pan żeby Adam Jarubas był prezydentem Polski?

Janusz Piechociński: Tak.

Monika Olejnik: I byłby lepszym prezydentem od Bronisława Komorowskiego?

Janusz Piechociński: Byłby prezydentem, który lepiej rozumie czas, który nadchodzi.

Monika Olejnik: A jaki czas nadchodzi?

Janusz Piechociński: Trudnych wyzwań, niepewności i to jest czas budowania wspólnoty, a my ostatnio bardzo skutecznie demontujemy polską wspólnotę, albo tworzymy takie plemienne wspólnoty, które wiele energii i wiele czasu, wiele wysiłku poświęcają na to żeby się zagryźć nawzajem.

Monika Olejnik: Czyli prezydent Komorowski i jego polityka to jest zagryzania się nawzajem?

Janusz Piechociński: Ale no pani Moniko, to tak jakby pani nie wiedziała, że w tym roku mamy prezydenckie i parlamentarne wybory. Tak jakby pani nie wiedziała dlaczego PSL wystawił kandydata spoza warszawskiej czołówki, po to żeby pokazać alternatywę w stosunku do dotychczasowej polityki, w której jest i Komorowski, i Piechociński, i Tusk, i Kaczyński. Idzie nowe i to nowe nie może mieć tylko twarzy Pawła Kukiza.

Monika Olejnik: Ale co znaczy zagryźć się, jaką złą politykę prowadzi Bronisław Komorowski, co?

Janusz Piechociński: Ja mówię o zjawiskach na polskiej scenie politycznej, które detonują dramatycznymi, twardymi podziałami, których nie potrafimy porwać. I tylko dlatego, że ktoś, kiedyś poszedł do Unii Wolności, a później poszedł do PO, a ktoś inny poszedł do Unii Wolności, a później poszedł do PiS, to wzmocnione to dramatem smoleńskim, którego obchody za chwilę będziemy mieli i niestety widać to już, to nie będą obchody twórcze, refleksyjne, budujące wspólnotę, a wręcz przeciwnie, agresywnie dzielące wspólnotę i umacniające podziały, dlatego trzeba myśleć o przyszłości, a przyszłość jest w młodszym pokoleniu polityków i dlatego Adam Jarubas.

Monika Olejnik: Czyli byłby dobrym zwierzchnikiem sił zbrojnych?

Janusz Piechociński: Jestem o tym przekonany, że byłby dobrym prezydentem.

Monika Olejnik: Czyli czego by nie robił, co robi prezydent Komorowski, bo nie wiem.

Janusz Piechociński: Ale dlaczego chce pani konfrontować młodego czterdziestolatka, o wielkim doświadczeniu obywatelskim i samorządowym z jednym z najwybitniejszych polityków polskiego dwudziestopięciolecia w tych kategoriach. No nie zmusi mnie pani...

Monika Olejnik: No dlatego, że pan sam mówi, że Adam Jarubas byłby lepszym prezydentem od Bronisława Komorowskiego, więc ja pytam w czym.

Janusz Piechociński: Tak i wierzę w to, dlatego że idzie przyszłość, a przyszłość nie będzie miała twarzy polityków, którzy weszli do polityki na początku lat osiemdziesiątych.

Monika Olejnik: A czy Magdalena Ogórek jest zagrożeniem dla Adama Jarubasa?

Janusz Piechociński: Nie sądzę.

Monika Olejnik: Też jest młodym politykiem, znaczy chce być.

Janusz Piechociński: Nie sądzę, jest rywalką o głosy, wszyscy jej okazujemy wielki szacunek, jesteśmy zdziwieni co do formuły kampanii, którą sobie i lewicy narzuciła, jesteśmy zaskoczeni tym, że polska lewica rozjechała się zupełnie w tych wyborach i może mieć kilkoro kandydatów, albo może się okazać, że żaden z tych kandydatów nie zbierze wymaganej liczby podpisów i to już wkrótce, my dzisiaj idziemy z czterystu ponad tysiącami podpisów na Adama Jarubasa i jesteśmy z tego usatysfakcjonowani, bo nie mieliśmy problemów w rozmowie z wyborcami dlaczego Jarubas.

Monika Olejnik: Ale jak widać, jeżeli coś nowego to wyborcy wolą Pawła Kukiza niż Adama Jarubasa.

Janusz Piechociński: A to niech pani to zostawi wyborcom, a nie sondażom, bo jak pani pamięta mamy takie sytuacje, że w ciągu ostatniego miesiąca Platforma poszybowała o 15 proc., a w tym samym czasie kandydat Platformy i dotychczasowy prezydent spadł z sześćdziesięciu kilku to pięćdziesięciu, albo czterdziestu kilku procent. Takie są polskie sondaże.

Monika Olejnik: Wie pan, gdyby nie spadł z sześćdziesięciu to bym była zaskoczona, bo skoro są wybory prezydenckie, to musi jakoś spaść, nie może się cały czas trzymać.

Janusz Piechociński: Nie, nie, ale nie widzi pani zależności między tymi tendencjami, że są sobie przeciwstawne. No jeśli Bronisławowi Komorowskiemu jako kandydatowi władzy i Platformy spada, no to dziwne jest, że mamy rekordowe notowania dla Platformy. Ale to wynika z zupełnie czegoś innego. Następuje kolejna polaryzacja w tych oddalonych od październikowych wyborów sondażach mamy rekordową liczbę osób niezdecydowanych, bodajże z 8 do 14 proc., cytując ten sondaż, na który się pani powołuje.

Monika Olejnik: A gdyby premierem został Jarosław Kaczyński, czy PSL weszłoby do rządu Jarosława Kaczyńskiego?

Janusz Piechociński: Premierem jeśli już to zostanie wcześniej Janusz Piechociński.

Monika Olejnik: No tak, rozumiem, że pan chce zostać premierem, ale jeżeli pana notowania jednak, popatrzmy jednak na notowania, pana notowania nie dają panu...

Janusz Piechociński: Pani Moniko, PSL w nadchodzących wyborach październikowych będzie miał niemniej niż 12, a pewnie 14 proc. I mówię to nie z butą i z potrzebą, tylko mówię, że taka jest potrzeba czasu żeby wreszcie pojawił się trzeci ośrodek.

Monika Olejnik: Czyli pani Ewa Kopacz będzie...

Janusz Piechociński: Między PiS i PO...

Monika Olejnik: ...będzie wicepremierem.

Janusz Piechociński: Między PiS i PO, o tym zdecydują wyborcy, tak jak i o losach Jarosława Kaczyńskiego, Ewy Kopacz, czy tak jak decydowali o Donaldzie Tusku czy Bronisławie Komorowskim, a dzisiaj zdecydują o Adamie Jarubasie. Mówię tylko o tym, że bez silnej formacji centrum, która jest, ma mocne rozumienie tego, co wynika z naszej tradycji, a jednocześnie jest europejska, nowoczesna i potrafi budować wspólnotę wejdziemy w fazę wielkiej destabilizacji polskiej polityki. Dlatego wieszczę duży czas na PSL, pracujemy nad tym żeby dorosnąć i ten egzamin spełnić lepiej niż w latach 93-97.

Monika Olejnik: Ale nie odpowiedział pan mi na pytanie, czy pan będzie, wejdzie do rządu Jarosława Kaczyńskiego, gdyby tak się stało.

Janusz Piechociński: Ale, jak pani wie w jednym z ostatnich wywiadów bardzo twardo powiedziałem nigdy nie zawrę koalicji ze środowiskiem radykalnym, które buduje alternatywne państwo i ze środowiskami politycznymi, które są dobre tylko w walce, ale w walce polsko - polskiej. Dzisiaj mniej walki polsko-polskiej, a więcej wspólnoty polsko - polskiej.

Monika Olejnik: A czy Adam Jarubas wystąpił już w Radio Maryja?

Janusz Piechociński: Nie, nie słyszałem.

Monika Olejnik: A wystąpi?

Janusz Piechociński: Nie wiem, jak zostanie zaproszony to tak, jak do pani przyjdzie oczywiście i do tej rozgłośni.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, Janusz Piechociński był gościem Radia ZET.

Janusz Piechociński: Dziękuję bardzo.

Monika Olejnik: Dziękuje Monika Olejnik.

Więcej: