Janusz Piechociński

Gościem Moniki Olejnik jest Janusz Piechociński - wicepremier, minister gospodarki, prezes PSL.

- - : - - / - - : - -

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki, witam.

Janusz Piechociński: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Panie premierze, czy zgadza się pan z kandydatem do urzędu prezydenta Adamem Jarubasem, który mówi, że gdyby wygrał wybory prezydenckie to natychmiast unieważniłby przetarg na helikoptery francuskie.

Janusz Piechociński: No po pierwsze przetarg trwa, więc trudno go unieważniać. Po drugie nie tylko Adam Jarubas ma tylko te informacje, które wynikają z gazet, a nie informacje, nad którymi całe sztaby dyskutowały, szczególnie te o znaczeniu militarnym tych helikopterów. Przetarg był przecież skomplikowany, Ministerstwo Gospodarki stanęło na wysokości zadania, kiedy okazało się z trzech ofert dwie były niepełne, wydłużyliśmy, za co byliśmy krytykowani i stworzyliśmy możliwość, gdzie dwie krajowe wytwórnie mogły dopełnić swoje oferty.

Monika Olejnik: To dlaczego Adam Jarubas krytykuje Ministerstwo Gospodarki, którym pan kieruje i krytykuje.

Janusz Piechociński: Bo ma taką wiedzę, a ponieważ także inni kandydaci posiadają określoną wiedzę...

Monika Olejnik: Ale to znaczy, że Adam Jarubas jest niedouczony.

Janusz Piechociński: Nie, nie, ale pani redaktor, także pani, także ja, gdybyśmy nie mieli innych źródeł informacji, gdybyśmy czytali tylko folderki reklamowe, wypowiedzi liderów poszczególnych zakładów, tych którzy, lobbystów, którzy zostali wynajęci, bo to jeden z największych przetargów w Europie zbrojeniowych, to każda pliszka by ogon swój chwaliła.

Monika Olejnik: To znaczy, że Adam Jarubas podlega, znaczy ulega czarowi lobbystów?

Janusz Piechociński: Nie, ale to świadczy bardzo dobrze na przykład o PSL, że wewnątrz Stronnictwa nie ma na ten temat dyskusji, bo przecież za offset w Ministerstwie Gospodarki odpowiada jeden z najbliższych współpracowników z samorządu województwa świętokrzyskiego Adama Jarubasa, pan Arkadiusz Bąk. Ja jestem liderem Stronnictwa i mimo, że mam dużo większą wiedzę niż pani i Adam Jarubas, czy Andrzej Duda na temat tego kontraktu, to jak pani widzi, tą wiedzą się nie dzielimy, dlatego że przetarg trwa. Zostało w pierwszym podejściu wyłoniony z powodów przede wszystkim wojskowych rodzaj śmigłowca, on będzie poddawany próbie, a później, kiedy przejdzie te próby pozytywnie będzie odbywał się podstawowy element targu co w zamian w umowie offsetowej.

Monika Olejnik: Ale protestuje przeciwko temu Świdnik, protestuje przeciwko temu Mielec, protestują dlatego, że stracą miejsca pracy. Uważają, że to nie Francuzi powinni budować helikoptery tylko Świdnik i Mielec.

Janusz Piechociński: Wie pani, proszę zwrócić uwagę, że parlamentarzyści PSL złożyli projekt ustawy, aby dochowywać zasady, że minimum 75 proc. wydatków na polskie zbrojenia powinno być w polskim sektorze zbrojeniowym. Przypomnę, że i Świdnik i Mielec otrzymały istotne wsparcie, kiedy obcy kapitał wchodzi do tych zakładów, a zwracam uwagę, że mówimy o nowych także deklaracjach inwestycyjnych, bo chcemy zwiększyć wielkość polskiego przemysłu obronnego i udział przemysłu w polskim PKB.

Monika Olejnik: A czy Adam Jarubas nie wie, jakie są kompetencje prezydenta, skoro mówi, że gdyby został prezydentem to by unieważnił, prezydent nie unieważnia przetargi.

Janusz Piechociński: Ale wie pani, politycy, także dziennikarze, mają to nie tylko w zwyczaju, ale w naturze, że mają bardzo mało czasu, w związku z tym w pewnym skrócie...

Monika Olejnik: Wie pan, nie włączałaby w to dziennikarzy, dlatego że kandyduje polityk, dziennikarze nie kandydują do wyborów prezydenckich, więc może zostawmy dziennikarzy na boku.

Janusz Piechociński: Pani redaktor zwracam uwagę, że w Polsce, nad czym ubolewam, odchodzimy od modelu europejskiego mediów, idziemy, chociaż już model brytyjski jest bardzo spolityzowany, idziemy w stronę modelu amerykańskiego. Dzieje się to w czasie jednego pokolenia dziennikarskiego i proszę poczytać sobie „Gazetę Polską” i na przykład „Gazetę Wyborczą” i zobaczyć, że nie tylko mają różnych kandydatów, ale często mają różne informacje. Więc te trwałe podziały polskiej debaty publicznej...

Monika Olejnik: Wie pan, jedne informacje to były za czasów komunizmu, to były jedne informacje w prasie, a teraz gazety są pluralistyczne, mogą mieć różne informacje, różnych kandydatów i mogą...

Janusz Piechociński: Widzę, widzę, że pani chce posiłkować się takimi skrajnymi przykładami, a życie jest niestety prawda nigdy nie leży pośrodku tylko leży tam, gdzie jest prawda. A te kolory naszej debaty publicznej są dzisiaj szare, nad czym ubolewam.

Monika Olejnik: Dwadzieścia cztery lata już została wiceprezeską elektrowni, ciepłowni w Skierniewicach, pani, która jest narzeczoną polityka z PSL, tak się robi karierę w Polsce?

Janusz Piechociński: Dzisiaj jestem na terenie województwa łódzkiego i niektórym wytłumaczę, że coś takiego jest co najmniej niestosowne i będziemy mieli stosowne decyzje.

Monika Olejnik: Pani się bardzo cieszy, mówi, że pracuje w energetyce cieplnej od niespełna miesiąca, poznaje firmę i ludzi tutaj pracujących - czytam z „Głosu Skierniewickiego”.

Janusz Piechociński: Tak, ale pani redaktor myślę, że niektórzy zapomnieli, że są rzeczy dopuszczalne i niedopuszczalne. To jest rzecz niedopuszczalna i mam nadzieję, że wyciągną z tego wnioski.

Monika Olejnik: A jakie będą wnioski wyciągnięte, znaczy ten pan, który jej załatwił pracę straci pracę?

Janusz Piechociński: Ale pozwoli pani, poczekajmy na rozmowy dzisiejsze, które przeprowadzę w Łodzi.

Monika Olejnik: No ale jak mają te rozmowy wyglądać?

Janusz Piechociński: Będą stanowcze.

Monika Olejnik: To znaczy przestanie być ten pan marszałkiem?

Janusz Piechociński: Będą to stanowcze rozmowy.

Monika Olejnik: Ale czy pan był zszokowany tą informacją?

Janusz Piechociński: A pani nie?

Monika Olejnik: No, wie pan, pan mówi, że prasa jest dziwna, więc ja pytam czy pan był zszokowany, czy pan uwierzył w to, bo pan mówi, że prasa jest taka, a nie inna. ?

Janusz Piechociński: Ale pani redaktor, pani redaktor ja tylko opisuję fakt, w którym jedna trzecia polskiej prasy ma swojego kandydata i nieobiektywnie patrzy na innych kandydatów. Druga jedna trzecia ma swojego, alternatywnego kandydata i mało życzliwie pisze choćby o obecnym prezydencie, a jedna trzecia prasy jest w dramatycznej, czy dziennikarstwo jest w dramatycznej sytuacji finansowej, w związku z tym to są, dzisiejsza polska demokracja jest bardziej skomplikowana niż była dziesięć, czy piętnaście lat temu.

Monika Olejnik: Ale przyzna pan, że to jest szczyt arogancji żeby taka panna została wiceprezesem elektrociepłowni tylko z tego powodu, że jest narzeczoną wicemarszałka PSL.

Janusz Piechociński: Myślę, że nie tylko w języku dyplomacji wyraziłem się bardzo stanowczo, po to jadę dzisiaj do Łodzi żeby wytłumaczyć, że niedopuszczalne jest naprawdę niedopuszczalne.

Monika Olejnik: Ale tylko po to pan jedzie do Łodzi?

Janusz Piechociński: Nie, otwieram dzisiaj dużą fabrykę opakowań przy węźle w Strykowie. Mam także spotkania z samorządowcami, mówimy o rozwianiu programu drogi do inwestycji, a także odbudowie szkolnictwa zawodowego nie tylko poprzez samorządy, także przez kierownictwo łódzkiej specjalnej strefy ekonomicznej, a także przez przedsiębiorców. Wczoraj choćby intensywnie rozmawialiśmy o tym ze Związkiem Rzemiosła Polskiego, bo zlekceważyliśmy w latach dziewięćdziesiątych szkolnictwo zawodowe, a dzisiaj fascynujemy się szkolnictwem dualnym, tak jakby to było coś nowego, nie to było w Polsce rzemiosła od dawna.

Monika Olejnik: To bardzo piękne, co pan powiedział, a co pan powie o Janie Burym, który jest szefem klubu PSL, który dzwonił do komendanta policji z prośbą żeby ten znalazł haka na kolegę, który poparł innego kandydata.

Janusz Piechociński: Mamy wniosek pani minister spraw wewnętrznych o wyjaśnienia i jeśli prokuratura potwierdzi, że od dwóch lat dysponowała takim zapisem to nie tylko Jan Bury powinien wiedzieć co się robi.

Monika Olejnik: A co powinien wiedzieć Jan Bury, co się robi.

Janusz Piechociński: A poczekajmy czy potwierdzą się te sensacje, sugestie czy informacje jednego z portali i jednej z rozgłośni radiowych.

Monika Olejnik: Ale Jan Bury chyba cały czas jest jakoś tak w kręgu jakiś dziwnych sytuacji.

Janusz Piechociński: Ale jeszcze raz powtarzam, rok temu mieliśmy olbrzymie napięcie polityczne, w trybie pilnym poszukiwano jednej czy dwóch sztabek złota, wtedy to było na pograniczu matactwa, z zabezpieczeniem materiałów, przeszukiwano domy rodzinne, prokuratura czy stosowne służby analizowały działania prokuratorów, jednego z księży, no i za chwilę będziemy mieli rocznicę tamtych wydarzeń i nie wiemy co było w sprawie.

Monika Olejnik: Pisze Janusz Palikot: „Jest jeszcze gorzej. Policja, prokuratura są uzależnione od Burego, wykonują jego polecenia, trzeba zastraszyć niewygodnych dziennikarzy proszę bardzo, policja się nimi zajmie i tak na każdym kroku, łącznie z pobiciem naszej działaczki w trakcie konferencji przeciwko Buremu. Taki mały Putin. Trzeba z nim zrobić porządek. Oczekuję od władz PSL i Adama Jarubasa by zmusili go do dymisji”.

Janusz Piechociński: Po pierwsze Janusz Palikot nie ukrywa, że bardzo lubi PSL i to nawet przed czasem, kiedy jeszcze bardziej nie lubił Jana Burego. Swego czasu Janusz Palikot brał udział w pewnej rozgrywce politycznej demontowaniu polskiej lewicy, a dzisiaj, tuż przed zgaśnięciem i siebie i swojego Ruchu z łatwością wydaje z siebie te wojenne pienia. Są postępowania prokuratury, karty na stół panie prokuratorze generalny, czas najwyższy odpowiedzieć, czy to, co rok temu się działo łącznie z przeszukaniami w Sejmie miało oparcie w materiale dowodowym, czy też nie.

Monika Olejnik: A czy pan był zaskoczony tą informacją prasową, radiową?

Janusz Piechociński: To nie jest w kategoriach zaskoczenia. Ja uważam, że powinniśmy bardzo ostrożni, bo z łatwością można każdego oskarżyć, każdego źle opisać, a później za rok, dwa, a w przypadku pana Kluski po kilku latach dowiadujemy się, że przestępca nie był przestępcą.

Monika Olejnik: Polacy mają dość kolejek do lekarza, Polacy mają dość przedłużających się spraw w polskich sądach, bezkarności komorników, trzeba przywrócić zaufanie do państwa, trzeba dzisiaj uprościć przepisy podatkowe i gospodarcze, obniżać stopniowo podatki, to mówi kandydat do urzędu prezydenta Adam Jarubas, zgadza się pan z tym?

Janusz Piechociński: Tak, mówi i mówi to w konwencji, którą narzuciła ta debata. Szkoda, że nie było wcześniej debat merytorycznych tych sektorowych, szkoda, że koncentrowaliśmy się w debacie publicznej, jakie spoty mają na siebie kandydaci, i który spot jest wymierzony w kogo, szkoda, że mówiliśmy o tym kto nie chce przychodzić na debaty i szkoda, że mówiliśmy o sondażach dla sondaży na niskiej próbie, a nie mówiliśmy o tym, co rzeczywiście mają do powiedzenia kandydaci. Po pierwsze Adam Jarubas także w kilku bardzo ważnych wypowiedziach i konwencjach programowych, a jest najbardziej pracowitym kandydatem w tej kampanii, mówi...

Monika Olejnik: Bardziej pracowity od Bronisława Komorowskiego

Janusz Piechociński: Bardziej pracowity, no Bronisław Komorowski ma obowiązki także państwowe, które odrywały go przecież od kampanii, pracowitszy także od innych kandydatów, mówił o tym, że w ciągu dwudziestu pięciu lat naszą siłą była polska solidarność, polska racjonalność, dobry kapitał ludzki, z którego trzeba zbudować wreszcie kapitał społeczny, a tego się nie da zrobić, kiedy będziemy rozdzielać wspólnotę, ale powinniśmy to łączyć. Ale jednocześnie też wskazywał te obszary, to naturalne, bo o tym ludzie mówili na tych kilkuset spotkaniach.

Monika Olejnik: Przepraszam, wskazywał te obszary, za które odpowiada od ośmiu lat Platforma Obywatelska i PSL i musimy przejść, www.radiozet.pl

Janusz Piechociński: Czy pani redaktor jest usatysfakcjonowana z tego, co my, Polacy mówimy o służbie zdrowia, czy jest pani usatysfakcjonowana, jak...

Monika Olejnik: Ale ja zauważyłam, że ministrem zdrowia jest zawsze ktoś z PO, a PO jest w koalicji z PSL, gdyby pan był tak bardzo niezadowolony to zawsze by mógł się pan podać do dymisji.

Janusz Piechociński: Ale pani redaktor, no znowu kieruje się pani prostym stereotypem czarnym, białym kolorem.

Monika Olejnik: Jakim stereotypem, no osiem lat państwo rządzicie.

Janusz Piechociński: Nie. Ale chcę zwrócić uwagę i poprawiliśmy...

Monika Olejnik: I Adam Jarubas chce przywrócić porządek.

Janusz Piechociński: I poprawiliśmy Polskę w ciągu...

Monika Olejnik: No właśnie nie, no Adam Jarubas mówi, że wszystko do niczego, sądy, służba zdrowia, szkolnictwa, wszystko, gospodarka.

Janusz Piechociński: Szkoda, że pani tylko wyjmuje z kontekstu jedno czy dwa zdania, kiedy kandydat na prezydenta, poważny, samorządowy i obywatelski ma minutę żeby przedstawić swój program. W związku z tym...

Monika Olejnik: Musimy przejść do internetu...

Janusz Piechociński: Proszę bardzo.

Monika Olejnik: Janusz Piechociński i Monika Olejnik, szkoda też, że posiada taką słabą wiedzę historyczną, kandydat Adam Jarubas.

Janusz Piechociński: O, wypraszam to sobie, jest człowiekiem, który ma olbrzymią wiedzę historyczną.

Monika Olejnik: Chciałam panu powiedzieć, panu premierowi, że właśnie na antenie Radia ZET powiedział, że pogromu kieleckiego dokonali Polacy przeciwko Polakom.

Janusz Piechociński: Nie, nie, droga pani

Monika Olejnik: Tak.

Janusz Piechociński: Droga pani, chcę z całą mocą powiedzieć, że Adam Jarubas w ten sposób odniósł się do tego, że obywatele polscy, Polacy zrobili krzywdę obywatelom polskim, narodowości żydowskiej...

Monika Olejnik: Nie, nie powiedział tego.

Janusz Piechociński: Ale, bo pani w stereotypowych skrótach tak się mówi.

Monika Olejnik: Wie pan, strasznie mi przykro, że ma pan pretensje do dziennikarzy.

Janusz Piechociński: Ale ja nie mam pretensji do dziennikarzy, ja tylko opisuję stan prasy, w którym - pani wybaczy - ale między panem Żakowskim a panem Karnowskim jest przepaść, nie tylko w ocenie kandydatów i sposobu ich narracji, ale także w weryfikowaniu informacji i przekazywaniu informacji, nad tym boleję, że muszę czytać jako obywatel kilka tytułów prasowych, czytać między wierszami, brać namiarkę na kurs, że to jest gazeta bardzo prawicowa, bliska PiS, to jest gazeta bardzo liberalna, bliska...

Monika Olejnik: Ale strasznie mi przykro, że pan premier stara się o to żeby mieć względy u dyrektora Radia Maryja, a on jakoś się, woli Jarosława Kaczyńskiego, no...

Janusz Piechociński: Ale jeszcze raz pani powtarzam, jeżeli chcemy pozszywać to, co pozrywane, jeżeli wokół spraw najważniejszych, wyzwań teraźniejszości i przyszłości...

Monika Olejnik: www.radiozet.pl, tak.

Janusz Piechociński: ...chcemy zbudować wspólnotę, która ponad tymi wszelkimi podziałami ma radość z tego, że jest Polakami, to w tej wspólnocie muszą być ludzie i takie ośrodki i takie poglądy, jak ma telewizja Trwam i takie, jaką mają słuchacze Radia ZET. W związku z tym polityk centrowy, polityk odpowiedzialny, którym jestem, który chce to wszystko poskładać, abyśmy nie ulegali tej farsie, która polega na tym, że wystarczy powiedzieć nie lubię Niesiołowskiego, albo nie lubię Wróbel, albo Brudzińskiego i to wystarcza na nie tylko polityczne wybory i podziały, ale to wystarcza na budowanie Polski skłóconych, plemiennych walk. PSL ma sto dwadzieścia lat i ma prostą prawdę z własnej tej historii, jak naród jest zjednoczony tak jak w 1920 jest w stanie zaskoczyć świat. Jak jest podzielony o cokolwiek, a w tej chwili dzielimy się i skaczemy sobie do gardła o cokolwiek, każdy pretekst jest dobry żeby sobie dołożyć, każdy pretekst jest dobry żeby jedni budowali państwo alternatywne, nie wymienili w stosunku do obecnego prezydenta słowa prezydent, a inni żeby lekceważyli, albo stygmatyzowali innych, to jest droga donikąd. Ja żyję w przestrzeni globalnej, rozmawiam z tysiącami rocznie ludzi, którzy patrzą z dumą na polskie osiągnięcia ostatnich dwudziestu pięciu lat.

Monika Olejnik: Ale to niech pan popatrzy na swojego kandydata, Adama Jarubasa, który pan mówi, że on nie ma takiej wiedzy, jak pan ma w sprawie zbrojeń...

Janusz Piechociński: Ale żaden z kandydatów, może poza prezydentem nie ma takiej wiedzy.

Monika Olejnik: Ale niech pan na mnie nie krzyczy, przepraszam bardzo, ale chciałam...

Janusz Piechociński: Nie, ale pani redaktor ja nie krzyczę.

Monika Olejnik: To może by poczytał „Polskę zbrojną”, może by poczytał to, co mówi wicepremier Siemoniak, może by poczytał to co mówią ci, którzy się znają na helikopterach na ten temat, a nie tytuły gazet, a nie ścigał się z innymi kandydatami.

Janusz Piechociński: Powoli, powoli, no chcę zwrócić uwagę, że jest wielu tych, którzy znają się na helikopterach i te pliszki chwaliły też inne akcje. Rozumiem oburzenie w Świdniku i w Mielcu, gdyby wygrał Mielec a nie Świdnik też byłyby takie przemarsze, nie tylko w Łodzi. Gdyby wygrał Świdnik a nie Mielec byłoby podobnie. Zwracam też uwagę, że w roku 38, 39 mieliśmy ten dylemat wobec tamtych zagrożeń czy sprzedać polskie „Łosie” do Rumunii i w czasie, kiedy zaczął się dramat wrześniowy brakowało nam tych, nie tylko symbolicznych tylko realnych, dzisiaj świat się zmienił. Stoimy wobec szczególnych wyzwań, potrzeba nam sprawnego, dobrego helikoptera pod potrzeby armii. W tej fazie dokonywania wyboru najważniejsza była jakość tego helikoptera, czy on spełnia oczekiwania. Zwracam uwagę, że nie kupujemy tych siedemdziesięciu helikopterów, tylko mniej, że przyjdzie czas na przetarg bojowy. Ubolewam jako ekonomista, jako minister gospodarki, że dzisiaj Polska musi zwiększać nakłady na zbrojenia, nawet z naszych zakładów, robić czołgi, rakiety, samoloty, a nie budować dróg, szkół, nie inwestować w kapitał ludzki, bo w to wolałbym inwestować jako człowiek, bo tu rozgrywa się przyszłość. Ale dzisiaj mamy elementarne niebezpieczeństwo na wschód od Polski, nie wydumany.

Monika Olejnik: No właśnie, PiS krytykuje tę sytuację i mówi, że jesteśmy słabo wyposażeni pod względem zbrojeniowym, a jednocześnie prowadzimy złą politykę, jesteśmy w głównym nurcie Unii Europejskiej, zamiast iść pod prąd, tak mówi...

Janusz Piechociński: To znaczy, z którymi sojusznikami w Unii Europejskiej i pod jaki prąd chce iść pan Kaczyński, bo...

Monika Olejnik: To ja mówię o Andrzeju Dudzie, to są jego słowa.

Janusz Piechociński: A to, czy Andrzej Duda, czy Jarosław Kaczyński to to samo, jedna wersja jest lekka, a druga jest bardziej twarda. I co dwa tygodnie słyszymy przecież także prezesa Kaczyńskiego, ja mam olbrzymi dystans do takiego sposobu uprawiania, że wobec takich zagrożeń, kiedy nie chodzi się na Radę Bezpieczeństwa Narodowego, kiedy kwestionuje się autorytet obecnej głowy państwa, to się twierdzi, że się zbuduje autorytet przyszłej głowy państwa? A od kiedy to tak będzie? No więc to tworzy przestrzeń dla kabaretu, dla anarchii politycznej w wykonaniu tego, co widzieliśmy w studio telewizyjnym w czasie tej debaty, to tworzy zapotrzebowanie na sensacje i rozdziera i tak już mocno poszarpaną wspólnotę.

Monika Olejnik: Ale na czym polegała anarchia w studio telewizyjnym?

Janusz Piechociński: Nie, no wie pani, no jest kilku kandydatów, którzy delikatnie mówiąc byli z Księżyca. Ja wolałbym i wolę i to robię dobrze mówić o Adamie Jarubasie, bo na to zasługuje, jako kandydat samorządowy, obywatelski spoza tych takich warszawskich, prostych rozdań, że polityka polega na tym, że popyszczeć w Sejmie, połazić po korytarzach, iść do studia telewizyjnego czy radiowego.

Monika Olejnik: Ale mamy Pawła Kukiza antysystemowego.

Janusz Piechociński: No dobrze, no i co nam proponuje. Proponuje nam, że „jowy” wyzwolą energię społeczną, także podniosą PKB. No więc za chwilę te „jowy” nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale naszym Senacie jakoś nie podniosły tego PKB tak bardzo, jak chcielibyśmy. PKB podnosi się gdzie indziej. Roztropna, odpowiedzialna, stabilna, przewidywalna polityka.

Monika Olejnik: PKB chce podnieść Andrzej Duda i mówi, że jeżeli w ciągu roku nie napisze projektu ustawy obniżającej wiek to poda się do dymisji.

Janusz Piechociński: A to, ale gdyby to tylko chodziło o napisanie ustawy, ja rozumiem, że jak się jest w opozycji i to długo i stąd ta dramatyczna radykalizacja PiS i taka łatwość rozdawania obietnic, no to nie tylko my dłużej żyjemy, ale napięcie w sferze ubezpieczeń społecznych, nie tylko to finansowe, jest potężne. W związku z tym możemy z jednej strony, także pan Duda mówi trzeba poprawić przedsiębiorczość, otoczenie przedsiębiorczości, zmniejszyć daniny obciążające polską przedsiębiorczość, ograniczające konkurencyjność, przyjmuję to z satysfakcją, ale jeżeli jednocześnie słyszę, że można bezkarnie zwiększyć wydatki, albo można powiedzieć wprost zlikwidujemy ZUS, albo ograniczymy ZUS, a nie wiadomo skąd w ramach solidarności między obecnie pracującymi, a poprzednio pracującymi trzeba dopłacić osiemdziesiąt czy sto miliardów do systemu emerytalnego, no to przepraszam bardzo, ja od dojrzałych polityków, a tacy powinni kandydować w tych wyborach i nie tylko w tych wyborach, wymagam więcej.

Monika Olejnik: On mówi tak, kandydat mówi tak, że wybuduje fabryki, wybuduje się w Polsce fabryki stąd będą pieniądze dla emerytów. Opodatkuje się powierzchnie handlowe i będą pieniądze, opodatkuje się banki zagraniczne i będą pieniądze.

Janusz Piechociński: Jednocześnie od tych banków zwiększymy stabilności i taniego pieniądza, będziemy wymagać taniego pieniądza dla gospodarki, racjonalnych relacji z kredytobiorcami, mamy nie do końca przecież rozwiązane te problemy związane z kredytami hipotecznymi i bardzo dużym obciążeniem znacznej części gospodarstw domowych, które kupiły wierząc w nasze państwo, co jest dobre, a także to spowodowało określony wzrost naszej przedsiębiorczości, kupiły te mieszkania, to jest milion osiemset tysięcy kredytów, a dzisiaj znaczna część z tych osób ma określone kłopoty, albo oczekuje jakiegoś wsparcia ze strony państwa. Bardzo wielu dzisiaj oczekuje wsparcia ze strony państwa. Ale najważniejsze jest to żeby nasze państwo miało świadomość, że nie tylko rywalizujemy między nami Polakami tu nad Wisłą, dzisiaj nasza Europa i nasza Polska ściga się ze światem. W związku z tym jest potrzebny racjonalny i dobry konsensus pomiędzy tym, co możliwe, a tym co niemożliwe, także jeśli chodzi o rozdysponowanie budżetu.

Monika Olejnik: Wczoraj w telewizji publicznej Janusz Korwin-Mikke powiedział tak, że szef związków zdradził górników, to jest o Piotrze Dudzie i wziął dwa miliardy złotych łapówki od Ewy Kopacz w zamian za to by do wyborów siedziała cicho.

Janusz Piechociński: Ewa Kopacz, czy Solidarność górnicza?

Monika Olejnik: Dwa miliardy łapówki od Ewy Kopacz.

Janusz Piechociński: No, po pierwsze znamy oryginalne poglądy tego radykalnego kandydata, który od kilkudziesięciu lat ubiega się o nominacje z różnym skutkiem, reprezentuje od niedawna Polskę w Parlamencie Europejskim i jest to fatalna reprezentacja. Taka polska odmiana Farage’a, albo jeszcze gorzej. Rozumiem, że ściga się też z kolegą, z którym w jednej restauracji, proszę zwrócić uwagę, jak to teraz koalicje podpisuje się w restauracjach, obiecał coś drugiemu, podobnemu, antysystemowemu kandydatowi. Otóż jeśli ma być tylko śmiesznie, jeśli to ma być tak, że mamy co wybory deklarować, że wywrócimy polski stolik do góry nogami, to jestem temu przeciwny. Wielkie badanie, które zleciła Izba Przemysłowo-Handlowa niemiecka w krajach Europy środkowowschodniej, pokazało, że dla Polski, pytali o to inwestorzy różnych kapitałów w 96 proc. potwierdzili, że jeśli jeszcze raz mieliby podejmować decyzje, podjęliby decyzje na tak dla Polski. Następny kraj, nie będę wymieniał, to jest trzydzieści parę, a trzeci to jest dwadzieścia siedem. Jeśli w Polsce tego typu radykałowie z gruszki, ni pietruszki, którzy potrafią wszystko, raz w jednej kampanii pojadą na słoniu, innym polecą samolotem, bardzo dobrze się mają dzisiaj w europarlamencie, który chcą zaorać, bo jest niepotrzebny, jeśli będą mieli większy niż dotąd wpływ na sprawy państwowe to utracimy to, co jest wielkim walorem Polski, przewidywalność i stabilność, obliczalność polskiej polityki, jeden z fundamentów, na którym stoi te trzy i pół polskiego PKB, te 16 milionów miejsc pracy, które w zeszłym roku wreszcie osiągnęliśmy i to są z dnia na dzień coraz lepsze miejsca pracy. Oczywiście i praca jest gigantyczna do wykonania. Jednocześnie też mam takie poczucie niespełnienia. Na przykład w tym szkolnictwie zawodowym, o którym próbowałem powiedzieć w latach dziewięćdziesiątych, przecież byłem posłem, ale nie miałem na to wpływu. Ja absolwent zespołu szkół elektroniczno-mechanicznych w Piasecznie, dzisiaj ekonomista, mówię to był poważny błąd, że uwierzyliśmy, że wszyscy będą humanistami i znajdziemy pracę w przemysłach dymiących głów. Otóż moje już wzmocnione praktyką dwu ponad letnią kierowania polską gospodarką, przekonanie jest takie, że nie ma dobrej gospodarki dymiących głów, bez gospodarki coraz mniej dymiących kominów, że nam są potrzebni tokarze, szlifierze, ale nowej generacji. Europie w perspektywie najbliższych dziesięciu, piętnastu lat brakować będzie siedemnaście milionów techników i inżynierów, w związku z tym trzeba to odbudować. Co jest fenomenem polskiego sektora, który w zeszłym roku wzrósł o 8,5 proc., rekordowo dużo w Europie, trzydzieści tysięcy najlepszych w Europie absolwentów informatyki i oprogramowania.

Monika Olejnik: No tak, ale trzeba tym informatykom, dobrze inżynierom płacić żeby nie wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii, tylko żeby zostawali w Polsce.

Janusz Piechociński: Przepraszam, ale wie pani, kilka lat temu Niemcy dla tej grupy pracowników przyspieszyli okres, bo sobie wynegocjowali w traktacie akcesyjnym na przepływ polskiej siły roboczej. Zakładali, że 10 tys. informatyków z Polski przejmą do niemieckiej przestrzeni gospodarczej. W pierwszym kwartale po uwolnieniu granic wyjechało kilkaset osób, zostało po dwóch kwartałach kilkaset. Ci ludzie pracują w Polsce. Te polskie firmy, choćby z zakresu gier, nie tylko Aseco, nie tylko Komar, to jest naprawdę czołówka światowa. Aseco Rzeszów to jest dzisiaj piąta firma w oprogramowaniu Unii Europejskiej, w związku z tym patrzmy na to i w tych kategoriach.

Monika Olejnik: Dobrze, ale chciałam się jeszcze na koniec zapytać pana premiera, co pan sądzi o podpisaniu porozumienia między Andrzejem Dudą a Piotrem Dudą.

Janusz Piechociński: No, po pierwsze Dudy trzymają się razem, po drugie to jest żadne zaskoczenie, przecież Solidarność nigdy nie ukrywała z kim gra i na czyją rzecz, także w emocjach społecznych ostatnich miesięcy grała i tutaj widzimy to bardzo wyraźnie, nie tylko w manifestacji Solidarności pod kancelarią pani premier, nikt już nie wie o czym, dlaczego oni strajkują, ale namioty stoją, kilka osób się gromadzi żeby to tak ładnie wyglądało.

Monika Olejnik: To są chyba rolnicy pod panią premier.

Janusz Piechociński: Solidarność RI.

Monika Olejnik: Tak.

Janusz Piechociński: W związku z tym nie dziwię się tym, że pan Piotr Duda i pan Andrzej Duda w tygodniu przed wyborami ogłosili to, co było powszechnie wiadome i czytelne.

Monika Olejnik: Czy według pana Bronisław Komorowski, prezydent Bronisław Komorowski powinien być w studio telewizyjnym w czasie debaty?

Janusz Piechociński: To jest wybór pana prezydenta. Pamiętajmy o tym, że kiedy prezydent dotychczasowy ubiega się o reelekcję jest w sposób naturalny faworytem. Pamiętajmy o tym, że w dotychczasowej praktyce w Polsce było tak, że pretendenci mierzą się ze sobą, a jeśli jest druga tura to jest naturalna debata. Pamiętajmy też o tym, że taka formuła, kiedy jest dziesięciu, którzy ubiegają się o głosy, rozgoryczonych aktualną prezydenturą w sposób naturalny przy równym czasie, ten który broni jest w trudniejszej sytuacji. Więc ja rozumiem prezydenta. Ale rozumiem też tych, którzy zwracali uwagę, że to jest swoista dysfunkcja, że konkurenci nie mogą twarzą w twarz potykać się z panem prezydentem, ale od tego jesteśmy my, wyborcy, aby dać ocenę tego typu zdarzeniu.

Monika Olejnik: I damy w niedzielę. Dziękuję bardzo wicepremier Janusz Piechociński był gościem Radia ZET.

Janusz Piechociński: Dziękuję bardzo.

Monika Olejnik: Dziękuje Monika Olejnik.

Więcej: