Małgorzata Kidawa-Błońska

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Małgorzata Kidawa-Błońska, marszałek Sejmu, Platforma Obywatelska.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam.

Monika Olejnik: Pani marszałek, co się stanie, jeżeli Platforma Obywatelska przegra wybory, czy pani premier Ewa Kopacz będzie nadal przewodniczącą PO?

Małgorzata Kidawa-Błońska: To takie myślenia o scenariuszach, co będzie po wyborach, jesteśmy w czasie kampanii wyborczej, na ostatniej prostej, bardzo trudnej kampanii wyborczej, która się zmienia, bo widać, że ona ma taką swoją dynamikę, nawet w sondażach, że te ugrupowania poza Platformą i PiS, raz się pojawiają w rozgrywce, raz się nie pojawiają.

Monika Olejnik: Ale PiS prowadzi cały czas.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale ja mówię dzieje się bardzo dużo. Trzy tygodnie niecałe do wyborów i wydaje mi się, że wszystko jest możliwe, więc ja bym chciała rozmawiać na razie o tym, że koncentrujemy się na wyborach, na dobrym wyniku w wyborach, bo naprawdę to wszystko jest nieprzesądzone i takie mówienie, że Platforma przegra, nie, nie przegrała tych wyborów, bo o tym, jaki jest wynik powiemy 25. Co będzie po wyborach na pewno zastanowimy się nad tym i będziemy się zastanawiać w pozytywnym i w negatywnym scenariuszu.

Monika Olejnik: Janusz Piechociński proponuje koalicję PO - PiS - PSL.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No i jak on sobie to wyobraża?

Monika Olejnik: No właśnie ja nie wiem.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ja też nie wiem, nawet wczoraj komentowałam, że pan premier jest bardzo odważny, może sobie wyobrazić taką koalicję, bo tutaj nie ma żadnych punktów wspólnych. No żeby robić koalicję przynajmniej dwa, trzy punkty muszą być wspólne, które chcą te ugrupowania zrobić, a tutaj takich nie ma.

Monika Olejnik: A Platforma Obywatelska nie ma nic wspólnego z PiS.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Punktów wspólnych w tej chwili w patrzeniu na państwo, na zmianę Polski, na kierowaniu Polską - nie.

Monika Olejnik: Beata Szydło mówi o Ewie Kopacz, że jest histeryczna: „dość tej histerii, dzisiaj w Polsce do zrealizowania jest wiele spraw” i mówi, że...

Małgorzata Kidawa-Błońska: No tak, bardzo merytoryczny argument kobiety oceniającą inną kobietę, nie ma tutaj merytoryki, tylko takie subiektywne oceny, wydaje mi się, że w tej kampanii za mało mówimy merytorycznie, a za dużo jest takich przycinek personalnych, które akurat ani nie budują wizerunku tych osób, które mówią w ten sposób, ani nie pomagają innym.

Monika Olejnik: Jedna pani histeryzuje, że chce debaty, a drugi pan mówi, że chce być premierem, a nie mówi z kim, to właśnie o Januszu Piechocińskim.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Janusz Piechociński chce debaty ze wszystkimi, więc tutaj jest sprawa jasna i tutaj nie ma, on bardzo lubi debatować, bardzo lubi dyskutować, jest dobrym dyskutantem.

Monika Olejnik: Ale Beata Szydło nabija się z premier Kopacz, że ciągle chce debaty, że histeryzuje.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No tak, ale pani Beata Szydło nie usiadła do debaty z Ewą Kopacz, nie zrobił także tego Jarosław Kaczyński i boję się, że jeżeli tak dalej pójdzie to do końca kampanii Polacy nie posłuchają, jak lider PiS rozmawia z liderem PO, bo boję się, że strony PiS nie będzie chęci na taką debatę. Szkoda, bo zasługujemy na taką debatę, tylko trzeba usiąść do stołu.

Monika Olejnik: Ale wie pani...

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ewa Kopacz wielokrotnie powiedziała proszę bardzo. Nawet Marcin Kierwiński ze sztabu czekał na propozycje terminu, stacje telewizyjne udostępniają swoje studia, musi być chęć z tej strony.

Monika Olejnik: Ewa Kopacz mówi tak, a Jarosław Kaczyński mówi nie, Beata Szydło mówi nie? Tak jest?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Tak, cały czas. Czekamy na termin. Będzie termin, jest debata.

Monika Olejnik: Ale z kim chce debatować Ewa Kopacz, czy z Jarosławem Kaczyńskim?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ewa Kopacz powiedziała bardzo wyraźnie, że naturalne jest, że szefowie partii rozmawiają o sprawach najważniejszych dla kraju, tak było do tej pory. Zaproponowała już dawno temu taką debatę Jarosławowi Kaczyńskiemu, do tego nie doszło. To powiedziała także, że może debatować z Beatą Szydło, także do tej debaty nie dochodzi. Czeka spokojnie, będzie termin, będzie miejsce debaty, na pewno weźmie w niej udział.

Monika Olejnik: Ale wie pani, codzienne namawianie do debaty ośmiesza panią premier.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale nie, raczej to nie pani premier teraz namawia do debaty, tylko raczej opozycja stara się tej jej debaty unikać.

Monika Olejnik: Nie, no ostatnio właśnie, dlatego Beata Szydło mówiła o histerii debatowej, bo pani premier wczoraj znowu namawiała do debaty.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No, ale tak wyglądają kampanie i zawsze debaty w kampanii były i to nie było nic nadzwyczajnego i zawsze to miało miejsce, więc dlaczego w tej kampanii tak miało nie być?

Monika Olejnik: Ja proponuję debatę 18 października pani premier Ewie Kopacz i pani przyszłej premier Beacie Szydło, mam nadzieję, zobaczymy

Małgorzata Kidawa-Błońska: Mam nadzieję, że dojdzie do debaty.

Monika Olejnik: To będzie niedziela, czy dojdzie do tej debaty, wysłaliśmy pismo, zobaczymy, czy panie się zgodzą.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Na pewno dla słuchaczy byłoby to bardzo ciekawe.

Monika Olejnik: Czy Barbara Nowacka jest tą osobą, która może zwyciężyć z oboma paniami?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Na pewno może pomóc lewicy przekroczyć próg, bo lewica jest rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji, waha się czy przekroczy próg wyborczy, czy nie. Jest na pewno osobą merytoryczną, osobą spokojną, kulturalną i mająca wiedzę o tym, co mówi. Także ja uważam, że szkoda, że lewica dopiero teraz zobaczyła, że ma tak dobre osoby w swoich kadrach i to jest taka nowa jakość. Ale na razie ona będzie walczyła o to żeby lewica przekroczyła próg.

Monika Olejnik: A jaką jakością jest pan Szejnfeld, który mówi o Barbarze Nowackiej, że ma ładną fryzurę.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ja nie lubię takich wypowiedzi wśród moich kolegów, w ogóle nie lubię wśród mężczyzn takiego oceniania kobiet, tak jak nawet w państwa materiale mówiono, że mają ocieplić wizerunek, to znaczy, jeżeli mówi się, że kobiety mają ocieplać wizerunek, to już mówi się o nich w lekceważącym tonie. Ciągle to jest powszechne w naszym mówieniu o kobietach zajmujących wysokie stanowiska i w polityce i w przemyśle. Jest tego na szczęście coraz mniej i mam nadzieję, że także moi koledzy komplementując kobiety będą robili to trochę w inny sposób.

Monika Olejnik: Bo to zabrzmiało trochę seksistowsko.

Małgorzata Kidawa-Błońska: To nie zabrzmiało jak komplement, właśnie. Może taka była intencja, ale tak to nie zabrzmiało.

Monika Olejnik: Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, pani marszałek czy warto się mierzyć z wetem prezydenta Dudy w sprawie ustawy o płci.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Zobaczymy, jak będzie. To weto będzie analizowane przez dwie komisje i wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy warto się mierzyć, czy nie. Dla mnie ta sprawa jest taka dosyć przykra, bo to jest ustawa dotycząca rzeczywiście niewielkiej grupy ludzi w naszym kraju, ale tym bardziej w państwie demokratycznym powinniśmy o te mniejsze grupy obywateli dbać i stwarzać dla nich dobre prawo żeby mogli spokojnie funkcjonować w naszym państwie. Nie rozumiem obiekcji pana prezydenta do tego weta, bo czytałam to uzasadnienie, ja ich nie podzielam, dwie komisje się zmierzą, za dwa dni będziemy wszystko wiedzieli.

Monika Olejnik: Ale najważniejsze są głosy, PSL zapewne nie będzie głosowało za tą...

Małgorzata Kidawa-Błońska: Zobaczymy, ale ja podejrzewam, że na pewno wszyscy czekają na to, jak przebiegną te połączone komisje i wtedy kluby zabiorą głos.

Monika Olejnik: Ale już zabrał głos Stanisław Żelichowski, w niedzielę w Radio ZET powiedział, że będzie namawiał swój klub do tego żeby na tym posiedzeniu Sejmu nie głosować w tej sprawie.

Małgorzata Kidawa-Błońska: To znaczy jeżeli nie będzie tutaj klub PSL głosował, a głosował przedtem za tą ustawą, to rzeczywiście nie będzie można tego weta odrzucić i powiem tak, jeżeli Sejm tej kadencji nie zabierze głosu w tej sprawie, to znaczy, że tej ustawy nie ma i do następnej kadencji trzeba będzie ten proces, jeżeli będzie taka wola, rozpoczynać od początku.

Monika Olejnik: A jak pani sądzi, pani marszałek, dlaczego prezydent zawetował tę ustawę? Prezydent się obawiał o to, w uzasadnieniu można przeczytać, że będzie można kilkakrotnie zmieniać płeć.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No tak, ale nikt nie zna na świecie takiego przypadku żeby ktoś kilkakrotnie zmieniał płeć. No nikt nie zna takiego przypadku żeby ktoś zmieniał swoją płeć żeby być w związku homoseksualnym, no nie ma takich przypadków, w historii takich przypadków nikt nie zna, to są jakieś obawy bezpodstawne. To miało tylko ułatwić proces prawny, głównie chodziło o to żeby te osoby nie musiały pozywać swoich rodziców, no to jest dramatyczna sytuacja, kiedy trzeba do sądu wzywać rodziców i oni muszą brać w takiej sprawie, zabierać głos.

Monika Olejnik: To dlaczego prezydent zawetował?

Małgorzata Kidawa-Błońska: To jest pytanie do prezydenta, ja tego nie rozumiem. To są jakieś, moim zdaniem, bezpodstawne obawy pana prezydenta i szukania w tej ustawie tego, czego nie ma, bo mówienie, że to jest ustawa światopoglądowa to jest naprawdę duże nadużycie. To nie jest ustawa światopoglądowa. To nawet nie jest ustawa medyczna. To jest ustawa zajmująca się tylko rozwiązaniem prawnym, poprawiająca rozwiązanie prawne, które i tak w naszym kraju istnieje, bo takie osoby są wokół nas.

Monika Olejnik: Pani marszałek, czy PO chce budowy elektrowni atomowej, czy nie. W niedzielę pani premier zaskoczyła mówiąc rano na konferencji prasowej, że to PiS ma w tyle głowy budowę elektrowni atomowej.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Znaczy rzeczywiście pierwszy o elektrowniach atomowych mówił prezes Kaczyński. Elektrownie atomowe dają jedno z najtańszych źródeł energii, ale proces dojścia do nich jest bardzo długi. To nie jest coś takiego, że można to zrobić łatwo i szybko.

Monika Olejnik: Ale my to robimy.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Została przyjęta uchwała, został rozpoczęty proces i dojście do elektrowni atomowej, jeżeli wszystko będzie dobrze, zakończy się w roku 2030. Ale do tej pory Polska potrzebuje energii, bezpiecznej energii i musimy się oprzeć na węglu, bo węgiel mamy, robimy inne także źródła, energię wiatrową, wodną, ale to jest mniejszy ułamek tego, z czego możemy w Polsce korzystać.

Monika Olejnik: Tak, ale mnie zaskoczyło to, że pani premier mówiła, że to PiS ma takie plany, a takie plany ma PO, przecież rząd już wydał, z budżetu państwa wydano 182 miliony.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Bo ten proces się zaczął, ale ja mówię, zaczęło się, każde ugrupowanie sprawujące rządy w naszym kraju będzie musiało się nad tym pochylić, bo nie da się tego uniknąć, tylko że to, tylko mówimy o energii w tej chwili, kiedy mamy problem z górnictwem. To jest poważny problem, są kopalnie, jest strach górników przed zamknięciem i głównie skupiamy się na tym źródle energii, którego mamy najwięcej w naszym kraju. Może nie jest najlepszej jakości, no ale jest.

Monika Olejnik: Wczoraj pod kopalnią Brzeszcze stali Paweł Kukiz, Piotr Duda, Beata Szydło i jeszcze inne osoby, Piotr Duda mówił „Z oszustami, kanciarzami nie siada się do stołu”, to jest o PO, o rządzie Ewy Kopacz i PSL.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No bardzo brutalne słowa, tylko powiem tak, gdyby nie te działania, które podjęła Platforma i podjęła pani premier Ewa Kopacz górnicy musieliby tracić miejsca pracy. Proszę zwrócić uwagę, kopalnie nie zostały zamknięte i górnicy pracują. Mają wypłacane pensje. Sytuacja na pewno jest trudna i trzeba zrestrukturyzować kopalnie, one muszą być konkurencyjne, nie może być tak, że dopłacamy do każdej tony węgla. Nasz węgiel musi być konkurencyjny z węglem z innych krajów, jeżeli to ma być w ogóle opłacalne i to się dzieje. Ale nie można niczego nie zmieniać i trwać dalej w tym bezruchu. Propozycje rządowe są trudne, ryzykowne, ale dają szanse, że ludzie nie stracą pracy i to jest to najważniejsze.

Monika Olejnik: Ale Beata Szydło zapewnia, że nie będzie w ogóle zamykanych kopalń.

Małgorzata Kidawa-Błońska: I nie zrobi nic, nie zamknie kopalń, nie zrestrukturyzuje tych kopalń, czyli doprowadzi do jeszcze, doprowadzi po prostu do katastrofy. Kopalnie trzeba zmieniać, polski węgiel musi być konkurencyjny, a ta trudna propozycja rządu daje taką szansę. I proszę zwrócić uwagę, że przez ten rok górnicy nie tracili pracy, wszystkie miejsca pracy są zabezpieczone i nikt nie został wyrzucony na bruk, bo przecież to nie dotyczy tylko górników, ale także ich rodzin i przemysły wokółkopalniane.

Monika Olejnik: Małgorzata Kidawa-Błońska i Monika Olejnik, www.radiozet.pl

Monika Olejnik: Pani marszałek, słyszała pani o „Gęsiarce”, słyszała pani o meblach, co pani sądzi o tej sytuacji, wypożyczanie mebli przez prezydenta Komorowskiego.

Małgorzata Kidawa-Błońska: To się dzieje zawsze, to się dzieje zawsze, każdy prezydent, który kończy swój urząd musi rozpocząć swoją nową działalność i każdy z tych prezydentów otwiera własne biuro. I tak, jak w Sejmie posłowie dostają sprzęt z Kancelarii Sejmu na urządzenie swojego biura, tak samo dzieje się w przypadku prezydenta. Ja jestem zaskoczona taką, czymś, co jest normalne robienie z tego sensacji i stawiając prezydenta Komorowskiego w złym świetle, tak jakby specjalnie to zabrał. Są takie procedury i tak to się działo i tak to się będzie działo w przyszłości, bo każdy prezydent, który traci swój urząd rozpoczyna inną działalność. I kancelaria prezydenta zapewnia mu wyposażenie tego biura.

Monika Olejnik: No to właśnie, skąd się wziął taki...

Małgorzata Kidawa-Błońska: No właśnie z czego to się wzięło. To się wzięło chyba z takiej zwykłej małostkowości, lekkich przekłamań i takiej chęci, mimo że wygrało się wybory, nękania jeszcze swojego konkurenta w taki nieładny sposób.

Monika Olejnik: To kto nęka prezydenta?

Małgorzata Kidawa-Błońska: No, na pewno ci, którzy piszą w taki sposób, bo to jest nieprawda. Ja czekam, że z kancelarii prezydenta będzie z jakiegoś działu gospodarczego informacja, że to jest normalna procedura, że ona ma zawsze miejsce, że ten sprzęt nie jest własnością prezydenta Komorowskiego, że jest użyczony i zawsze...

Monika Olejnik: Użyczony. Jest taki komunikat, że od 96 r. są takie zwyczaje.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Takie zwyczaje. I to jest naturalne, my posłowie mając sprzęt w biurach także po zakończeniu kadencji, jeżeli przestajemy być posłami, oddajemy ten sprzęt do kancelarii.

Monika Olejnik: Ale narracja jest taka, prezydent Komorowski, zniknęła „Gęsiarka”, zabrał żyrandol, zabrał niszczarkę, zabrał meble...

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale mówienie o żyrandolu, proszę zwrócić wiemy jaki żyrandol kojarzy się z kancelarią, z pałacem prezydenckim, przecież nie chodzi o ten żyrandol. Więc to jest takie, no małostkowe, przykre, ale trudno, jeżeli inaczej się nie potrafi no to działa się w ten sposób.

Monika Olejnik: A czy według pani prezydent Bronisław Komorowski powinien podpisywać pismo, porozumienie w sprawie wypożyczenia, znaczy wynajmowania domu ze swoim, z szefem kancelarii, z panem Michałowskim, czy powinien jednak podpisywać to porozumienie z następnym szefem kancelarii. Może byłoby to...

Małgorzata Kidawa-Błońska: Jest coś takiego, jak kontynuacja urzędników, może rzeczywiście, kiedy jest wszystko normalnie i są normalne relacje nie budziłoby to wątpliwości, sytuacja jest taka, jaka jest, może byłoby lepiej, ale to się już stało, więc nie ma o czym dyskutować. Tu nie zostało złamane prawo i to także jest zgodnie z prawem, bo takie są zasady, no.

Monika Olejnik: Ale to wszystko jest tak, że to spada na PO, jest kampania wyborcza i...

Małgorzata Kidawa-Błońska: Tak, tak, ale wie pani, ja zauważyłam...

Monika Olejnik: ...i ten żyrandol uderza w Platformę.

Małgorzata Kidawa-Błońska: I nie wiadomo jaki żyrandol jeszcze, bo cały czas nie wiemy o jakiej lampie mówimy.

Monika Olejnik: I „Gęsiarka” uderza w Platformę.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No to tak będzie, ale musimy się przyzwyczaić, że właściwie wszystko, co się dzieje, co nie jest wytłumaczone, albo co jest nie w porządku, uderza w nas, mimo że to ani my nie mamy na to żadnego wpływu, ani nie bierzemy w tym udziału.

Monika Olejnik: Ale wkurza to panią?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Trochę tak.

Monika Olejnik: Czytam w „Do Rzeczy” Antoni Macierewicz mówi tak: „Zebrany materiał faktograficzny jest wystarczający moim zdaniem do wskazania winnych tego, co się stało nawet jeśli na obecnym etapie znani są raczej wykonawcy, a nie sprawcy”, chodzi oczywiście o 10 kwietnia.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Czyli wracamy do tematu, który bardzo skrzętnie przez ostatnie miesiące, przez całą kampanię prezydencką PiS ukrywało, zamknęło. Proszę zwrócić uwagę, że pan Macierewicz, który bardzo regularnie miał spotkania swojego zespołu, w czasie kampanii wyborczej, prezydenckiej i teraz te spotkania się nie odbywają. A to były najbardziej regularne, czyli wracamy do starego, a nie tego, co jest ważne, że znowu będziemy rozmawiali o Smoleńsku, będziemy słuchali nieprawdziwych opinii, będziemy słuchali ekspertów, którzy nie są ekspertami i znowu będziemy sączyli truciznę w głowy Polaków.

Monika Olejnik: Antoni Macierewicz zapowiada, że Prokuratura cywilna zajmie się tą sprawą. A jak wiemy ma być zmiana, zmiana w systemie.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale te sprawy prowadziła i Prokuratura wojskowa, w stosunku do osób prywatnych prowadziła Prokuratura cywilna, znaczy jeżeli ktoś się uprze, to będzie cały czas przez najbliższe dziesięć lat dalej prowadził to śledztwo i dalej nas przekonywał, że to po prostu nie była katastrofa. A wiemy wszyscy niestety, że to była katastrofa.

Monika Olejnik: Ale ważną rzecz powiedział Antoni Macierewicz - „Znani są wykonawcy, a nie sprawcy”.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No właśnie.

Monika Olejnik: Tylko niestety nie padło pytanie kim są ci wykonawcy.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Znaczy jaka jest różnica między sprawcą a wykonawcą.

Monika Olejnik: No też nie wiadomo. No wykonawca to może ten, który konkretnie zrobił tę sprawę, a sprawca no to może ten, który polecił, nie wiem.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale to właśnie, to może kolejna jakaś, stworzenie nowych definicji na potrzeby pana Macierewicza.

Monika Olejnik: Czy według pani marszałek szkoła powinna być świecka, czy religia powinna być w szkole.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ja powiem z mojego doświadczenia. Ja pamiętam swoje lekcje religii, które były bardzo ciekawe, mieliśmy świetnego księdza, świetne siostry i tworzyliśmy taką wspólnotę parafialną, ponieważ dzieci przychodząc na lekcje religii do kościoła, tworzyły wspólnotę. Proboszcz znał dzieci, to nie był przypadkowy ksiądz, przypadkowy kościół, myśmy się wszyscy znali. Potem obserwowałam, jak mój syn chodził do szkoły i widziałam, jak ulega zmianie sposób nauczania religii, jak stało się to na dużo niższym poziomie, ja nie oceniam, może są szkoły, gdzie jest inaczej, że to był kolejny, jeden z kolejnych przedmiotów, więc wydaje mi się, że można szukać tutaj rozwiązania, które pozwoli, że te dzieci, które będą chciały korzystać z lekcji dostaną dobrą ofertę merytoryczną, ciekawą, mądrą, a te, które nie będą chciały brać w tym udział nie będą napiętnowane, czy w szkole siedziały na korytarzach, bo to jest niedopuszczalne.

Monika Olejnik: No, ale jest tak, że jak się nie chodzi na religię to jest etyka.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale nie zawsze ta etyka jest w tym samym czasie. No powstał problem bardzo poważny, który ani nie powoduje tego, że dzieci chętniej korzystają z lekcji religii, te lekcje religii są na wysokim poziomie, ani nie spowodowaliśmy, że dzieci dostają ofertę właśnie nauki etyki, czy innych działań, stworzyliśmy w szkołach taki sztuczny podział, moim zdaniem bardzo niedobry, więc należy się chyba nad tym zastanowić tak żeby, można tutaj znaleźć mądre rozwiązanie.

Monika Olejnik: Ale czy tym rozwiązaniem jest właśnie wyprowadzenie religii ze szkoły?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Trzeba nad tym dyskutować i rozmawiać, bo ja bym chciała jednak żeby dzieci dostawały mądrą i ciekawą ofertę, tych rodziców, którzy chcą żeby ich dzieci uczyły się religii.

Monika Olejnik: No tak, ale ciekawsza byłaby poza szkołą?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Znaczy muszą być ludzie, którzy będą to robili na wysokim poziomie, a na pewno jest tworzenie tej wspólnoty parafialnej, bo przecież dzieci teraz chodzą do różnych szkół, w różnych miastach i czasami nie znają tej swojej wspólnoty. A tworzenie wspólnot, czy lokalnych, sąsiedzkich, czy nawet takich, ma bardzo duże znaczenie w rozwoju społeczeństwa.

Monika Olejnik: Pytam o to dlatego, że został złożony projekt.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Został wczoraj złożony, ponad sto tysięcy podpisów. Ten projekt będzie jednym z pierwszym projektów podejrzewam, którymi zajmie się Sejm przyszłej kadencji, bo to jest określony bardzo przy projektach społecznych czas, kiedy muszą być rozpatrywane, także czas od dzisiaj biegnie. Zadanie dla nowego Sejmu. Ale na pewno uważam, że to będzie na pewno bardzo ciekawa dyskusja i wcale nie antykościelna, żeby to tak nie było, że to nie jest przeciwko Kościołowi, tylko raczej szukania.

Monika Olejnik: No finansowanie nie z budżetu państwa, miało być też, odłożyli państwo.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale proszę też zwrócić uwagę...

Monika Olejnik: Odłożyli państwo do szuflady.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale też są inne społeczności i muzułmańskie i żydowskie, które także mają prawo do edukacji i to także powinni dostać to wsparcie dla swoich środowisk.

Monika Olejnik: Pani marszałek czym może się pochwalić Platforma przez te osiem lat?

Małgorzata Kidawa-Błońska: A wieloma rzeczami, naprawdę wieloma rzeczami i ja uważam, że mimo tego, że ciągle słyszymy, jak to się w Polsce dzieje, to był dobry czas dla Polski. I nawet to, że w badaniach ostatnich, społecznych, prof. Czapińskiego jest taka znaczna poprawa nastrojów i zadowolenia Polaków z ich życia, to także to pokazuje, że te osiem lata to były dobre lata. Na pewno infrastruktura, na pewno wszystkie ustawy związane z tą zmianą myślenia o polityce społecznej, polityce rodzinnej, to naprawdę zrobiono bardzo dużo. Mało kto pamięta, że wyprowadziliśmy, znieśliśmy obowiązkowe służby...

Monika Olejnik: OFE...

Małgorzata Kidawa-Błońska: ...służbę wojskową, wiele rzeczy, jeżeli tak się pomyśli ile zrobiono przez te osiem lat, to wiele rzeczy. Te, które poszły dobrze o nich się nie pamięta. Pamięta się raczej te, które nie do końca się udały, czy jeszcze nie są zakończone.

Monika Olejnik: Ostatnio wyjeżdżałam z Warszawy, chciałam jechać do Krakowa, zrezygnowałam. Stałam półtorej godziny przy Jankach.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale się jeździ coraz lepiej. Nie, przez Janki się teraz, obwodnica Janek jest fajna, bo ja teraz parę razy jeździłam, skraca czas trzydzieści minut.

Monika Olejnik: No mnie nie skróciło.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ja powiem tak, korki, jak pani jeżdżąc po świecie, wie, że w weekendy i są takie dni, że są zawsze, ale na pewno czas jazdy samochodem po Polsce się skrócił i drogi są bezpieczniejsze. Na pewno jeszcze nie mamy wszystkich, bo jeżeli będzie ta cała klamra zamknięta, cała obwodnica Warszawy, to na pewno poczujemy, że to jest jeszcze lepiej.

Monika Olejnik: Jak patrzę na naszą stolicę mam wrażenie, pani marszałek, że jesteśmy najbardziej alkoholową stolicą w Europie, jak patrzę na liczbę sklepów monopolowych, czynnych przez 24 godziny.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Tak, to prawda.

Monika Olejnik: Przy przystankach autobusowych, pogotowia ratunkowego, to po prostu jest nieprawdopodobne, pogotowia ratunkowe alkoholowe.

Małgorzata Kidawa-Błońska: To prawda, no czytałam różne tytuły sklepów naprawdę zaskakujące, to jest na pewno temat dla włodarzy miasta, dla rady miejskiej.

Monika Olejnik: Wódka na stacjach benzynowych. To nieprawdopodobne.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Alkohol na stacjach benzynowych jest we wszystkich krajach europejskich.

Monika Olejnik: Nie, wódki nie ma pani marszałek.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Alkohol jest.

Monika Olejnik: Ale wódki nie ma, u nas jest wódka.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Ale wino i jakieś...

Monika Olejnik: Tak, ale nie po 23. a u nas całą dobę można kupować wódkę na stacji benzynowej, wino.

Małgorzata Kidawa-Błońska: To jest na pewno temat dla włodarzy miasta i dla rozwiązań, bo myśmy też przez ten czas, kiedy ten alkohol był w naszym kraju zakazany, odbiło wahadło w drugą stronę.

Monika Olejnik: Nie zakazany, tylko trudniej można było kupić.

Małgorzata Kidawa-Błońska: No tak, bardzo trudno i może czas żeby to wahadło wróciło we właściwe miejsce i żeby było po prostu normalnie.

Monika Olejnik: A proszę powiedzieć dlaczego ludzi wkurza Platforma i mówią...

Małgorzata Kidawa-Błońska: Coraz mniej wkurza, bo ja jeżdżąc bardzo dużo po Polsce, pamiętam rozmowy z Polakami sprzed dwóch miesięcy, trzech, a teraz to jednak trochę odrobiliśmy straty i możemy te rozmowy prowadzić. Wkurza, bo po pierwsze z nami można rozmawiać, dwa rządziliśmy i rządzimy, więc łatwiej wszystkie żale do nas kierować, a poza tym, trochę dostaliśmy także za przegraną Bronisława Komorowskiego i wielu Polaków do nas miało pretensje i nas obwiniało tym, że Komorowski przegrał.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, Małgorzata Kidawa-Błońska i Monika Olejnik, dziękuję bardzo.

Więcej: