Robert Biedroń

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Robert Biedroń, prezydent Słupska.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest prezydent Słupska, Robert Biedroń, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Robert Biedroń: Dzień dobry, witam panią, witam państwa.

Monika Olejnik: Bill Clinton, były prezydent Stanów Zjednoczonych narzeka na Polskę, mówi, że Polska chce przywództwa w stylu putinowskim, mówi, że Węgry i Polska to są te dwa kraje, które nie byłyby wolne, gdyby nie Stany Zjednoczone. Przesadza?

Robert Biedroń: Myślę, że lekko przesadza w sprawie tej wolności, ale na pewno ma rację jeśli chodzi o styl rządzenia. Dzisiaj ten styl, który jest stosowany przez Orbana, Kaczyńskiego czy Erdogana w Turcji przypomina styl putinowski, zresztą Putinowi się to bardzo podoba, on na pewno zaciera ręce.

Monika Olejnik: A kto jest Putinem w Polsce?

Robert Biedroń: Myślę, że Putin siedzi w drugim rzędzie i to jest najtrudniejsze, że dzisiaj Polska jest sterowana z drugiego rzędu przez wszechmogącego prezesa i to jest chyba największy problem.

Monika Olejnik: A jaki problem ma właśnie prezes?

Robert Biedroń: Prezes nie ma żadnego problemu, to jest dla niego jedyna szansa i w kontekście biologicznym jeśli chodzi o ten układ sił w polityce żeby zrealizować swój plan, swoje marzenie o budowie takiej Polski, jaką on sobie wymarzył, Polski nacjonalistyczno takiej populistycznej, rządzonej taką siłą zemsty, energią, złą energią i Jarosław Kaczyński jest bardzo zdeterminowany. Ja myślę, że on na pewno nie przestanie budować tego planu.

Monika Olejnik: No tak, ale porównywać Polskę do Putina, Putin wiemy, co robi, wiemy, że potrafi wsadzać do więzienia, że są mordowani dziennikarze, więc chyba lekka…

Robert Biedroń: Nie, tu chodzi o styl rządzenia.

Monika Olejnik: Czyli co?

Robert Biedroń: No autorytarny styl, styl, w którym nie ma miejsca na demokrację. To jest taka demokracja autorytarna, nowy model, zresztą w naszym regionie, która dzisiaj niestety w Europie cieszy się coraz większą popularnością także w takich tradycyjnych demokracjach, jak na przykład Austria, Wielka Brytania, Francja. Tam też ten duch, zły duch autorytaryzmu zawitał.

Monika Olejnik: A czy Słupski przyjąłby uchodźców?

Robert Biedroń: Słupsk przyjmuje uchodźców, Słupsk jest otwarty na uchodźców. My jesteśmy dobrze przygotowani do tego żeby przyjmować uchodźców, tylko problemem jest to, że dzisiaj straszy się uchodźcami, a uchodźców, jednak tych, których powinniśmy dzisiaj przyjmować, więc uchodźców z Syrii i z państw Bliskiego Wschodu nie przyjmujemy ze względu na taką ksenofobiczną, pełną niezrozumienia dla problemu konfliktu na Bliskim Wschodzie politykę.

Monika Olejnik: No dobrze, czy gdyby uchodźcy byli u bram Słupska, czy Słupsk jest na tyle otwarty, że przyjąłby…

Robert Biedroń: oczywiście, oczywiście, że tak.

Monika Olejnik: Naprawdę?

Robert Biedroń: Oczywiście, że tak. I to nie jest tylko moja deklaracja, ale to jest też deklaracja na przykład Izby Przemysłowo-Handlowej, która zorganizowała seminarium na ten temat, gdzie dyskutowano. My mamy problem na przykład ze znalezieniem ludzi dzisiaj do pracy w naszym mieście, zresztą, jak w wielu miastach tego typu wielkości i uchodźcy na pewno pomogliby nam w części rozwiązać ten problem. To jest także kwestia ekonomiczna. Dzisiaj w Polsce brakuje trzech milionów rąk do pracy.

Monika Olejnik: A może pan powiedzieć, panie prezydencie dlaczego Redzikowo, niektórzy z Redzikowa nie są zadowoleni z tarczy antyrakietowej, z budowy tej tarczy.

Robert Biedroń: Redzikowo dzisiaj to jest tak naprawdę miejscowość, mała miejscowość położona trzy i pół kilometra od ratusza, centrum miasta Słupska. Jesteśmy niezadowoleni ponieważ umówiliśmy się z rządzącymi na pewne rozwiązania. Zgodziliśmy się oddać nasze tereny, po byłym lotnisku cywilno-wojskowym na tarczę antyrakietową w zamian za pewne rekompensaty. Niestety my umowy dochowaliśmy, rządzący do dzisiaj, przez osiem lat, ponad osiem lat tej umowy nie dochowują i to jest dla nas rozczarowujące.

Monika Olejnik: Dobrze, ale co Radzikowo by chciało, czy Słupsk za budowę tarczy antyrakietowej.

Robert Biedroń: Umówiliśmy, że w końcu będziemy mieli drogę ekspresową, będzie drugi tor kolejowy, no to są takie rzeczy, które dzisiaj są standardem w Polsce, a nadal w naszym mieście nie ma dobrej drogi do Słupska, nie ma drugiego toru kolejowego. Umówiliśmy się na ściągnięcie inwestora żeby pokazać, że ta tarcza antyrakietowa…

Monika Olejnik: To może Amerykanie pomogą.

Robert Biedroń: Rozmawialiśmy ze Stanami Zjednoczonymi, tylko że to była umowa między polskim rządem, a nie rządem Stanów Zjednoczonych a Słupskiem. To była umowa między rządem polskim, a Słupskiem. Dzisiaj niestety też mamy do czynienia z ignorancją rządzących. Drzwi do dyskusji od pół roku są zamknięte, nikt nie chce z nami rozmawiać.

Monika Olejnik: Ale był pan na uroczystościach…

Robert Biedroń: No byłem, rozmawiałem z panem prezydentem Dudą, rozmawiałem z panami ministrami, tylko ubolewam, że nie przyjechał Jarosław Kaczyński, bo mam wrażenie, że to Jarosław Kaczyński decyduje dzisiaj o wszystkim, bo oni powiedzieli, że oni nic nie mogą, oni muszą poczytać, oni muszą się zapoznać. Dzisiaj o wszystkim chyba decyduje Jarosław Kaczyński, to Jarosław Kaczyński powinien przyjechać do Redzikowa pod Słupskiem i to z nim powinniśmy prowadzić rozmowy.

Monika Olejnik: A to musi pan dzisiaj pojechać na Nowogrodzką, bo tam jest najważniejsze centrum dowodzenia.

Robert Biedroń: Ale naprawdę pani redaktor, tak jest, bo oni powiedzieli, że oni nic nie mogą, nic nie wiedzą, itd. To kto może, jak nie może prezydent Rzeczpospolitej Polski, jak nie może minister obrony, jak nie może minister spraw zagranicznych, Jarosław Kaczyński prawdopodobnie tylko może.

Monika Olejnik: Minister obrony może wszystko, bo nie wiem czy pan wie, że w ciągu pół roku uzdrowił polską armię, która była w ruinie.

Robert Biedroń: Ale to jest, pani redaktor, no wszyscy wiemy, że to jest problem bardziej psychiczny niż polityczny.

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy sołtys Redzikowa, dlaczego sołtys Redzikowa nie został zaproszony na uroczystości w Redzikowie, to prawda?

Robert Biedroń: Nie, nie, pani wójt gminy wiejskiej Słupsk była zaproszona w ostatnim momencie, po wielkiej burzy medialnej dostaliśmy wszyscy zaproszenia, ale w ostatnim momencie. No to jest taka polityka dzisiaj prowadzona rządzących. Oni w ogóle się nie liczą ze społeczeństwem, ze wspólnotą lokalną.

Monika Olejnik: Nieprawda, a kto dał 500 plus?

Robert Biedroń: I to oczywiście jest gest populistyczny, gdyby on był niepotrzebny to prawdopodobnie ten gest nie byłby wykonany wobec społeczeństwa. No to są igrzyska, daje się chleb i igrzyska.

Monika Olejnik: Ale potrzebny był ten chleb?

Robert Biedroń: Myślę, że bardzo. I dzisiaj to widać po tym, jak społeczeństwo oczekuje tych 500 złotych, bo duża część społeczeństwa, która straciła na tych, w ich mniemaniu, straciła na tych reformach po 89 r. czuła się marginalizowana i czuła, że odebrano im godność. Dzisiaj taka rodzina wielodzietna, która dostaje 1500, 2000 złotych do ręki każdego miesiąca odzyskuje swoją godność. I naprawdę to działa. Ja to widzę w Słupsku.

Monika Olejnik: A dlaczego PO i PSL przez osiem lat nie dawali ludziom godności. Dlaczego Robert Biedroń, który był w sejmie przez wiele lat nie mówił, że ludzie potrzebują pieniędzy?

Robert Biedroń: Ja to samo robię, pani redaktor, w Słupsku.

Monika Olejnik: Nie, nie, ja nie przypominam sobie o 500 plus, pierwszym człowiekiem, który o tym mówił był właśnie Jarosław Kaczyński, tylko mówił wtedy sto euro i go wyśmiewano, pamięta pan, że 100 euro na każde dziecko, tylko Unia Europejska wtedy miała pomóc.

Robert Biedroń: Ale zaraz, czym innym jest rozdawanie pieniędzy…

Monika Olejnik: No tak było, było.

Robert Biedroń: Czym innym jest rozdawanie 500 plus, a czym innym jest prowadzenie rozsądnej polityki. Ja mówiłem, gdzie są przedszkola, gdzie są żłobki, gdzie jest cały system wsparcia, to jest oczywiście jakiś element tych rozwiązań, ale myślę, że dzisiaj ważniejsze jest żeby kontynuować tą politykę. Ja nie widzę żeby PiS mówiło o rozwoju żłobków, przedszkoli, wspieraniu kobiet, które wypadają z rynku pracy.

Monika Olejnik: O właśnie chciałam panu powiedzieć, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania, to się teraz tak nazywa Wojciech Kaczmarczyk na spotkaniu na Kongresie Kobiet powiedział, że dyskryminacja płacowa jest wytworem wyobraźni kobiet, a szklane sufity są w głowach kobiet.

Robert Biedroń: Dlatego PiS będzie rozdawało 500 plus…

Monika Olejnik: I został wybuczany, słusznie został wybuczany za to?

Robert Biedroń: Słusznie, oczywiście. On nie powinien tam w ogóle przychodzić, bo ta polityka rządzących nijak się ma do polityki, którą prowadzi Kongres Kobiet.

Monika Olejnik: „Trzeba doceniać piękne role kobiet, jak babcia, pielęgniarka, czy zakonnica” powiedział, a dyskryminacja w głowach kobiet.

Robert Biedroń: No tak, a pan prezydent Andrzej Duda w swoim liście napisał, że kobiety powinny brać przykład z Marii Curie-Skłodowskiej, która zrobiła taką karierę, tylko że trzeba pamiętać, że drzwi dla Marii Curie-Skłodowskiej w Polsce zostały zamknięte na wyższą uczelnię. Ona musiała emigrować, tak jak tysiące matek, babek i córek do Francji żeby przyjęto ją tam na wyższą uczelnię i żeby tam mogła robić swoją karierę.

Monika Olejnik: Chciałam powiedzieć, że Polski bardzo wcześnie mogły studiować w Polsce, nie zgadzam się z…

Robert Biedroń: Ale pani redaktor, ale nie na tyle…

Monika Olejnik: Nie zgadzam się z panem…

Robert Biedroń: Ale nie na tyle wcześnie żeby Maria Curie-Skłodowska mogła studiować, więc przykład pana prezydenta był chybiony.

Monika Olejnik: Nie, ale chciałam panu powiedzieć, że za komuny homoseksualizm nie był dyskryminowany w Polsce, a przypomnę panu, że Wielka Brytania, w którym roku doszła do tego, że homoseksualizm przestał być karany.

Robert Biedroń: Ale pani redaktor, to nie ma nic wspólnego z polską tolerancją, czy równymi szansami. Jeśli chodzi o płace, o sytuację kobiet, o przemoc wobec kobiet, o przemoc wobec osób LGBT, no o czym pani mówi? My dzisiaj jesteśmy tak naprawdę zaściankiem Europy, no Europa otwiera oczy i mówi…

Monika Olejnik: No właśnie o tym mówię, właśnie o tym mówię, tu się zbliżamy…

Robert Biedroń: Więc jak pan prezydent Duda mówi, czy pan pełnomocnik mówi, że jest jakiś szklany sufit, albo żeby kobiety brały przykład z Marii Curie-Skłodowskiej, to pytają ile kosztują bilet do Wielkiej Brytanii, czy Francji, bo tam można robić karierę. Tam można równe wynagrodzenia mieć.

Monika Olejnik: A czy w Słupsku jest budżet dla kobiet, które nie mają pieniędzy, albo mają trochę więcej, ale nie stać je na to żeby mogły być finansowane, in vitro jest finansowane z budżetu Słupska?

Robert Biedroń: Słupsk, jak pani redaktor wie, jest bardzo zadłużonym miastem, więc najpierw muszę uratować finanse miasta żeby dofinansowywać in vitro, ale myślimy o tym. Ale na przykład jeśli chodzi o wsparcie lokalowe, to jest dla mnie bardzo ważne, jeśli jest samotna matka, czy kobieta samotnie wychowująca dzieci to ona ma priorytet jeśli chodzi o otrzymanie mieszkania. Tego typu politykę stosuję, ponieważ wiem, że muszę tutaj wyrównywać szanse tych kobiet.

Monika Olejnik: Nie wiem czy pan wie, co się dzieje na Podkarpaciu, na Podkarpaciu wszyscy lekarze podpisali klauzulę sumienia, w związku z tym na Podkarpaciu kobieta nie będzie mogła zrobić aborcji, nawet jak jest zgwałcona, nawet, jak to będzie groziło chyba jej życiu i jeszcze w jednym przypadku, pan kiedyś założył Instytut Podkarpacki, co by pan zrobił, gdyby coś takiego się wydarzyło w Słupsku?

Robert Biedroń: Wzmacniałbym społeczeństwo obywatelskie, ale nie tylko na Podkarpaciu, ale w całej Polsce. To jest oczywiście pokłosie tej polityki, która jest prowadzona przez rządzących, marginalizacji dalszej, napiętnowania grup wykluczonych, takiego szukania trochę kozła ofiarnego. Łatwo jest zrobić z feministek kozła ofiarnego, które krzyczą nie dla całkowitego zakazu aborcji. Łatwo jest też przejąć język, który jest nacechowany bardzo emocjonalnie, jeśli chodzi o aborcję. Proszę zobaczyć, przez ostatnie lata całkowicie przejęto ten język w tym dyskursie w ogóle o kobietach. Kobity stały się zakładniczkami takiego…

Monika Olejnik: Ale ja pana pytam, co pan by zrobił, gdyby coś takiego się wydarzyło w Słupsku, gdyby wszyscy lekarze podpisali klauzulę sumienia?

Robert Biedroń: Namawiałbym do tego żeby inni głośno mówili, że oni się pod tym nie podpisują, żeby pokazywali alternatywę. Dzisiaj trzeba pokazywać alternatywę dla tego szaleństwa, które ogarnia Polskę. Bo za chwilę będzie za późno, będzie jak na Węgrzech, czy w Turcji.

Monika Olejnik: Potrzebny jest KOD w Polsce?

Robert Biedroń: Bardzo potrzebny, bardzo potrzebny, bo to mobilizuje, wydawałoby się…

Monika Olejnik: A są jacyś KOD-ziarze w Słupsku?

Robert Biedroń: Oczywiście, jest i są protesty i protestują, na przykład właśnie ostatnio przeciwko budowie tarczy antyrakietowej protestowano, przeciwko reformom, złym reformom w szpitalu wojewódzkim, przeciwko wielu decyzjom, na które nie ma zgody ze strony tak zwanej części, aktywnej części społeczeństwa obywatelskiego. To jest bardzo potrzebne. Tylko ma marzę o tym żeby za tym szły konkretne rozwiązania dla społeczeństwa, dla tych wykluczonych, dla właśnie samotnych matek z dziećmi, dla ludzi, dla których 500 plus jest taką wartością, że są w stanie zrzec się części swojej wolności dla tych pieniędzy, żeby z nimi prowadzić dialog.

Monika Olejnik: Robert Biedroń, prezydent Słupska i Monika Olejnik, a za chwilę porozmawiamy o Michale Szpaku i o braku tolerancji ze strony niektórych działaczy PiS, www.radiozet.pl.

Monika Olejnik: Michał Szpak, tutaj czytam w „Gazecie Wyborczej” wzburzył jednego z rzeszowskich działaczy PiS, co ten Rzeszów ma, naprawdę, „cała Polska gratuluje i zachwyca się sukcesem Michała Szpaka, tylko pytanie, czy to sukces Polski, czy szatana? Czy to Michał, czy Michałowa? Ten świat zwariował całkowicie” tak pisze tenże pan, podpisała się pod tym jego wpisem Jolanta Szczypińska, pana koleżanka ze Słupska i eruoposeł Stanisław Ożóg - i co pan na to?

Robert Biedroń: No wstyd, ale pani redaktor, to wynika z tej mentalności, takiej zaściankowej mentalności części polskiego społeczeństwa, które jest reprezentowane przez tych polityków. Ale znów, co my zrobiliśmy żeby to zmienić? Co zrobił rząd PO żeby to zmienić. Pamięta pani często homofobiczne wypowiedzi pani minister Radziszewskiej, która była pełnomocniczką, która autowała gejów w telewizji? Pamięta pani?

Monika Olejnik: Ja pamiętam, a ja pamiętam rechot Donalda Tuska i jego koleżków.

Robert Biedroń: Kiedy ja pierwszy raz występowałem z mównicy i powiedziałem, że to są argumenty poniżej pasa, kiedy atakowano Wandę Nowicką i był rechot, bo myślano, że ja mówię o seksualności, więc co zrobiono żeby to zmienić? Nic. Bo Donald Tusk myślał, że jak zbuduje autostrady, zbuduje stadiony, zbuduje dobre drogi to społeczeństwo się zmieni, społeczeństwo będzie takie, jak na zachodzie. Nie, trzeba trochę tutaj, w głowę zainwestować, w myślenie, w wartości, tego nie zrobiono. Nie dyskutowano, bo mówiono jeszcze nie czas, za wcześnie.

Monika Olejnik: No ja pamiętam, że jak, pamięta pan, że jak premierem był Jarosław Kaczyński to powiedział, że w jego rządzie jest gej?

Robert Biedroń: Pamiętam. No i miał rację.

Monika Olejnik: Ale tenże Ożóg pisze, mówi tak: „Nie potrafię zaakceptować znaków satanizmu, ani mężczyzny z pomalowanymi paznokciami”, czy widzimy oznaki satanizmu u Michała Szpaka?

Robert Biedroń: Ale on nie musi go akceptować, ważne żeby go szanował, żeby go nie obrażał. A dzisiaj niestety to jest taka polityka obrażania. Tylko to wynika z lęków. Ci ludzie, no jest pewna część społeczeństwa, która się boi. Ale co zrobiliśmy znów żeby oni się nie bali? No jak, przecież jak idziemy do szkoły…

Monika Olejnik: Mamy media narodowe, będziemy mieli, one na pewno otworzą publiczność na różne…

Robert Biedroń: No, na pewno. Ale właśnie jak oglądamy media, to niestety nie dyskutujemy o tej różnorodności, o szacunku dla innego. Jak wchodzimy do polskiej szkoły to uczy się pani o skomplikowanej budowie pantofelka, o równaniu matematycznym, ale nic pani się nie dowie o przemocy. O języku nienawiści. O tym, jak radzić sobie na przykład z molestowaniem seksualnym dziewczynek, albo chłopców, nic pani się nie dowie. To jest temat tabu. A to są rzeczy, które dzisiaj dotykają młodzież, które interesują młodzież.

Monika Olejnik: No wie pan, jeżeli na stadionie pojawia się…

Robert Biedroń: Więc czym skorupka za młodu nasiąknie, to później odda.

Monika Olejnik: Słucham?

Robert Biedroń: Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym później w PiS odda.

Monika Olejnik: No wie pan, jeżeli na stadionie pojawiają się napisy „.Nowoczesna, KOD, Lis, Olejnik i inne ladacznice na szubienice” i to się nie spotyka z krytyką, tylko z pobłażaniem, no to…

Robert Biedroń: Ohyda, to jest straszne, ale to są lata przyzwolenia dla mowy nienawiści. Jak krzyczeliśmy, mówiliśmy trzeba coś zrobić z tą mową nienawiści, trzeba reagować to ciągle mówiono jeszcze nie teraz, budujemy stadiony, budujemy wieżowce, drogi, jeszcze nie teraz, a dzisiaj jest już za późno. Otwieramy szeroko oczy i widzimy, że Kaczyński robi to, co robi, robi bo nie zainwestowaliśmy w społeczeństwo obywatelskie.

Monika Olejnik: A myśli pan, że PiS jest taką otwartą grupą, która właśnie zmieni mentalność Polaków, czy odwrotnie?

Robert Biedroń: Nie, no Kaczyński zmienił już mentalność Polaków, proszę zobaczyć, jak on ją idealnie zagospodarował. On zauważył, że jest duża część polskiego społeczeństwa, która jest sfrustrowana, która ma dość elit politycznych, która boi się współczesnego świata, która boi się kryzysu ekonomicznego, kryzysu imigranckiego i on to zagospodarował idealnie. My nic nie zrobiliśmy żeby tę bombę na czas rozbroić. I dzisiaj ona wybucha.

Monika Olejnik: Czy według pana Andrzej Rzepliński jest politykiem, czy jest sędzią, prezesem Trybunału Konstytucyjnego?

Robert Biedroń: Ja miałem tą przyjemność, że pan profesor Rzepliński był moim wykładowcą na szkole praw człowieka i jest elitą świata sędziowskiego nie tylko w Polsce, ale i w Europie, ponieważ jest znanym także prawnikiem na skalę europejską, czy nawet światową. Przecież on pracował dla wielu międzynarodowych organizacji, był ceniony i dzisiaj podważanie jego argumentów, próba tak naprawdę zaangażowania go w takie spory polityczne, dla mnie jest trudna, ale zrozumiałe jest, że pan prof. Rzepliński robi wszystko żeby uratować dzisiaj tak naprawdę niezależność TK. Jego zaangażowanie jest dla mnie całkowicie zrozumiałe.

Monika Olejnik: A rozumie pan ten spór, który się toczy, to jest jak w bajce o czapli, z żurawiem, opozycja prosi żeby PiS przyszedł, PiS nie przychodzi, teraz PiS prosi opozycję, opozycja nie…

Robert Biedroń: Polityczne przedszkole, polityczne przedszkole, strata czasu, uważam, że dzisiaj niestety Jarosław Kaczyński nie jest partnerem do prowadzenia dialogu. Zresztą on nie chce tego dialogu prowadzić, bo on go nie potrzebuje. Dzisiaj Jarosław Kaczyński ma większość, on decyduje tak naprawdę o wszystkich mechanizmach instytucjonalnych w naszym państwie, prawie i on nie potrzebuje dialogu z opozycją i zresztą nie chce tego. Jarosław Kaczyński będzie prowadził taką grę w ciuciubabkę, a politycy, jak przedszkolaki dają się, opozycyjni, dają się w to wciągać, ubolewam nad tym.

Monika Olejnik: No to co powinni zrobić?

Robert Biedroń: Powinni tworzyć alternatywę dla PiS, dzisiaj tej alternatywy nie widzę. Jakiej Polski chce Grzegorz Schetyna, jakiej Polski chce Ryszard Petru? To są pytania, na które ja chciałbym znać odpowiedź i wtedy na nich będę głosował.

Monika Olejnik: A jakiej Polski chce…

Robert Biedroń: Dzisiaj Polacy nie będą głosowali na Schetynę, czy Petru tylko dlatego, że on się próbuje umówić z Kaczyńskim, a Kaczyński nie chce się z nimi umawiać i oni płaczą.

Monika Olejnik: A jakiej Polski chce Paweł Kukiz?

Robert Biedroń: Strasznej. Akurat Paweł Kukiz jest jedną z niewielu osób, która wie, jakiej chce Polski w tej polityce. On chce oczywiście Polski, która jest przestraszona, która jest pełna podziałów, lęków, ale Paweł Kukiz, no wszedł do tej polityki z jakąś wizją, zaraził wielu, straszną wizją oczywiście Polski, ja bardzo lubię Pawła, zresztą pani o tym wie.

Monika Olejnik: Ale zawiódł pana? Zawiódł pana?

Robert Biedroń: No, wygłupia się, bez sensu kompletnie, myślę że lepiej śpiewa niż uprawia politykę i tym się powinien zająć.

Monika Olejnik: A czy według pana prezydent Andrzej Duda sprawdza się jako prezydent?

Robert Biedroń: A jest prezydentem? Nominalnie tak, ale jeśli chodzi o funkcjonowanie to chyba nie. Prezydentura w Polsce zawsze cieszyła się dużą dozą niezależności. Prezydent był szanowany dlatego, że łączył, a nie dzielił, że nie ulegał mocnym naciskom partyjnym, politycznym oczywiście mógł ulegać, ale partyjnym nie, dzisiaj tego nie widać.

Monika Olejnik: Czy jest…

Robert Biedroń: To jest duże rozczarowanie, bo ja miałem nadzieję, że ta niezależność bycia prezydentem, a to jest duża niezależność, duże pole do takiego zbudowania swojej niezależności sprawi, że Andrzej Duda w jakiś sposób odetnie tę pępowinę od Jarosława Kaczyńskiego. Jak widać, no dziecko nadal chce być przy matce, no i mamy to, co mamy. To jest fatalne dla Polski.

Monika Olejnik: Czyli matką naszą jest Jarosław Kaczyński?

Robert Biedroń: Matką, Polką nas wszystkich.

Monika Olejnik: Tak? Nie jest naszym ojcem?

Robert Biedroń: Ojcem opatrzności i matką Polką w jednym.

Monika Olejnik: Cieszy pana to, że przyjeżdża papież Franciszek do Polski?

Robert Biedroń: Bardzo, bardzo. Mam nadzieję, że zmieni oblicze ziemi, tej ziemi.

Monika Olejnik: Naszej ziemi, tak?

Robert Biedroń: Naprawdę, tak. Papież Franciszek jest wielką nadzieją dla współczesnego świata. Jest niezwykle wrażliwy na wykluczenie, na ubóstwo, to, co jest mi też bardzo bliskie. Zwraca uwagę na tych, którzy dzisiaj, do tej pory tego głosu w Kościele nie mogli znaleźć, tego wsparcia i dla mnie to jest ogromna nadzieja. Mam nadzieją, że papież Franciszek znajdzie czas także na spotkania z takimi właśnie grupami wykluczonymi. Może znajdzie czas także na spotkanie ze mną, zamierzam do niego napisać list w tej sprawie, bo marzyłbym żeby spotkać papieża Franciszka, bo jest dla mnie wielką inspiracją.

Monika Olejnik: Pan się czuje wykluczony?

Robert Biedroń: No, pani redaktor, jak się w Polsce jest ateistą, gejem, a do tego jeszcze politykiem to można czuć się wykluczonym.

Monika Olejnik: No nie jest pan wykluczony, a z kim ja rozmawiam, czy rozmawiam z człowiekiem, który siedzi na ulicy i nie może znaleźć pracy przez to, że jest gejem, ateistą…

Robert Biedroń: Ale dobrze pani redaktor wie, że moje życie nie wyglądało łatwo i czasami nie wygląda łatwo. No to, że płaciłem cenę, jaką płaciłem, jestem tu gdzie jestem, sprawia tylko moja determinacja i to, jak się bardzo zaangażowałem w to żeby jakoś sobie to życie ułożyć. Ale proszę zobaczyć, że takich osób, które żyją na moich regułach, że żyją otwarcie jest bardzo niewiele.

Monika Olejnik: Musi pan szybko napisać ten list, bo już niedługo papież Franciszek do nas przyjeżdża.

Robert Biedroń: To będzie telegram.

Monika Olejnik: Proszę?

Robert Biedroń: To będzie telegram.

Monika Olejnik: Telegram!? Nie, może na fejsie, papież chyba jest bardziej nowoczesny.

Robert Biedroń: Na Twitterze, tak.

Monika Olejnik: Chyba nie ma już telegramów.

Robert Biedroń: Papież jest bardzo nowoczesny, na pewno do niego ta wiadomość dotrze. Mam nadzieję, że znajdzie chwilę czasu, jak nie ze mną to z kimkolwiek, ale marzę o tym żeby poznać papieża Franciszka, bo jest naprawdę dla mnie ogromną inspiracją.

Monika Olejnik: A jak pan się czuł rozmawiają z ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem?

Robert Biedroń: Myślę, że jak każdy.

Monika Olejnik: No, ale jak? Uspokojony?

Robert Biedroń: Miałem wrażenie, że potrzebuję jakiegoś łącznika żeby się zrozumieć.

Monika Olejnik: Trudno było się zrozumieć? Ale zapytał się pan właśnie o te obietnice dla Redzikowa?

Robert Biedroń: Tak.

Monika Olejnik: I co na to Antoni Macierewicz?

Robert Biedroń: Pan minister słuchał, słuchał, słuchał, aż w końcu zaczęliśmy rozmawiać na inny temat. No pani redaktor, no to wygląda, jak wygląda, no rządzący nie mają zielonego pojęcia o dzisiejszych problemach, także związanych z obronnością.

Monika Olejnik: A zgadza się pan z tym audytem, który był zrobiony w sejmie?

Robert Biedroń: A był jakiś audyt?

Monika Olejnik: No tak, no nie słyszał pan?

Robert Biedroń: Nie, myślę, że to też szkoda czasu na to. To są takie fajerwerki, które są oczywiście bardzo atrakcyjne medialnie, ale one niczego nie wnoszą tak naprawdę do jakiejś dyskusji politycznej.

Monika Olejnik: Minister obrony nie zna się na wojsku?

Robert Biedroń: Wiemy, że się nie zna, ale podgrzewamy to medialnie, ponieważ jest to oczywiście bardzo plastyczne. Angażuje ludzi, angażuje emocjonalnie…

Monika Olejnik: Nie zna się?

Robert Biedroń: Nawet jeśli się zna, to myślę, że tak bardzo odleciał gdzieś w jakąś przestrzeń kosmiczną, galaktyczną, że ta wiedza gdzieś została całkowicie zatracona i przysłoniły ją brzozy, sosny i inne drzewa.

Monika Olejnik: „Antek ty świrze” napisał były minister obrony Radosław Sikorski, co pan na to.

Robert Biedroń: Bardzo radykalnie, ale myślę, że to jest znów wchodzenie tak naprawdę w spór niemerytoryczny, którego całkowicie nie potrzebujemy.

Monika Olejnik: I nie popieramy takiego języka, prawda.

Robert Biedroń: Nie, nie, bo to tylko wzmacnia mowę nienawiści, z którą zresztą minister, którego ja bardzo cenię, który jest dla mnie autorytetem jeśli chodzi o politykę zagraniczną, z którym walczył, także w sądzie.

Monika Olejnik: Wegetarianie, rowery, to jest to, to jest Polska.

Robert Biedroń: To jest Polska, której nie chcemy, ale ja wierzę, że jest alternatywa, tylko musimy zacząć bardziej rozmawiać ze społeczeństwem, nie tylko z elitami w Warszawie, czy w dużych miastach, bo społeczeństwo jest także w miastach średniej, małej wielkości, na wsi i ono dzisiaj bije brawo Kaczyńskiemu, a nie demokratom.

Monika Olejnik: Dokąd zmierzasz Robercie Biedroniu? Do prezydentury?

Robert Biedroń: Ja już jestem prezydentem.

Monika Olejnik: Ale do prezydentury Polski.

Robert Biedroń: Jeśli ma ona wyglądać tak, jak Andrzeja Dudy to dziękuję bardzo.

Monika Olejnik: No, to gdzie by była pana matka?

Robert Biedroń: Miałem ich kilka w polityce.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, dziękuje Monika Olejnik.

Robert Biedroń: Dziękuję bardzo, wszystkiego dobrego.

Więcej: