Tomasz Siemoniak

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Tomasz Siemoniak, wicepremier minister obrony narodowej w rządzie Platformy Obywatelskiej.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest były minister obrony narodowej, poseł Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Słyszał pan, pani premier powiedziała, że sprawy aborcji nie ma w ogóle w Polsce. Nie ma? Nie ma tego tematu?

Tomasz Siemoniak: No bardzo jestem zaskoczony taką wypowiedzią, bo o niczym innym i w mediach i między ludźmi się nie mówi od kilku dni. Występował prezes Kaczyński bardzo jasno w tej sprawie, sama pani premier Szydło, więc wydaje mi się, że to jakieś nieporozumienie, skoro tak pani premier mogła powiedzieć. Jasno, jako polityk się wypowiedziała w tej sprawie i tu nie ma prywatnych, czy nie prywatnych opinii, to jest po prostu jej opinia. A prezes Kaczyński powiedział, że cały klub PiS jest w stanie to przegłosować według jego oceny, więc temat jest.

Monika Olejnik: A czy nie sądzi pan, że to jest po prostu, może pani premier przestraszyła się tych demonstracji, które odbywały się przed urzędem rady ministrów, tych demonstracji, które odbywały się w Polsce i tego, że wyszli młodzi ludzie na ulice i może PiS się cofnie.

Tomasz Siemoniak: Nie wiem czy PiS się cofnie, bo to jednak przy całym szacunku nie premier Szydło decyduje, tylko prezes Kaczyński. On się, jak widać nie cofa, więc można się spodziewać, że będzie szedł dalej. I po raz pierwszy stoimy przed sytuacją taką, w której praktycznie decyzją jednego człowieka większość sejmowa może coś przegłosować, bo jego wypowiedź nie pozostawia tutaj jakichkolwiek wątpliwości. Więc sądzę, że głos premier Beaty Szydło to był głos kobiety, która zobaczyła te tysiące kobiet w czasie demonstracji i uznała, że lepiej żeby nie była taką twarzą tej sprawy. Natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że prezes Kaczyński będzie parł mocno do tego.

Monika Olejnik: W Polsce jest sekretarz generalny Rady Europy, pan Jagland, powiedział, że Trybunał jest sparaliżowany, powiedział również, że trzech sędziów powinno być zaprzysiężonych, że orzeczenia powinny być opublikowane. Po spotkaniach z nim jest zadowolony i minister Waszczykowski i minister Ziobro.

Tomasz Siemoniak: No to taka trochę gra w pomidora, pamiętam to z dzieciństwa, gdy na wszystko, co się mówi odpowiada się pomidor. Wydaje się, że po raporcie Komisji Weneckiej nie ma żadnych wątpliwości, jak Europa i świat oceniają to, co się dzieje w Polsce i sekretarz Jagland, czy komisarz Timmermanns, którzy będą tutaj rozmawiać w Warszawie, czy rozmawiają posługują się tą opinią. Więc bardzo się dziwię taką dobrą miną do złej gry ministrów, bo to jest odbierane na Zachodzie jako takie no mało poważne.

Monika Olejnik: Ale jak wiemy orzeczenia Trybunału nie będą publikowane, bo powiedział to Jarosław Kaczyński, kolejne będą traktowane jako non est, a ślubowanie, pan prezydent nie przyjdzie ślubowania trzech sędziów.

Tomasz Siemoniak: No to widać, że nie ma najmniejszej woli kompromisu po stronie prezesa Kaczyńskiego. On to ogłosił jasno i wcześniej przed tymi ubiegłotygodniowymi rozmowami i rzeczywiście to jest fatalny wstęp do rozmów z Radą Europy, czy z Parlamentem Europejskim. Tu, wszyscy na świecie i w Europie będą patrzyli na Komisję Wenecką, to jest niezależny od Polski organ, do którego Polska sama się zwróciła i nie da się tego schować do szuflady.

Monika Olejnik: No nie da się schować, ale przedstawiciele Unii mogą sobie pogadać, a politycy polscy będą czynić tak, jak chcą.

Tomasz Siemoniak: No nie do końca. Jest w Polsce opozycja, jest Platforma, która nie zamierza tej sprawy zostawiać, są tysiące Polaków wychodzących na ulice.

Monika Olejnik: A nie sądzi pan, że zostali państwo wciągnięci, dali się państwo wciągnąć w pułapkę spotykając się z Jarosławem Kaczyńskim, a to spotkanie było, no pretekstem do tego żeby prezydent Duda właśnie mógł powiedzieć w Stanach prezydentowi Obamie, no opozycja się spotyka z nami, czyli jesteśmy na dobrej drodze.

Tomasz Siemoniak: Ja sądzę, że prezydent Barack Obama ma precyzyjne informacje z Polski i nie daje się nabierać na jakieś niesprawdzone doniesienia.

Monika Olejnik: Ale czy państwo się nie dali nabrać? Ryszard Petru mówi, że to zielone światełko. Jestem zachwycone powiedział po spotkaniu.

Tomasz Siemoniak: No Grzegorz Schetyna jasno powiedział o tym, że co najwyżej jest to światełko pociągu pancernego, ja uważam, że słusznie, że na spotkaniu byliśmy, bo rozmawiać trzeba, zwłaszcza, że zapraszał marszałek sejmu, natomiast stanowisko było jasne i oczekiwania Platformy są podobnie, jak i Komisji Weneckiej bardzo proste: publikacja wyroku, zaprzysiężenie trzech sędziów. O tym prezes Kaczyński nie powiedział, więc o żadnym światełku być mowy nie może.

Monika Olejnik: No, ale można było zrobić tak, że albo będzie opublikowane orzeczenie to dopiero będzie spotkanie. Można było twardo postawić warunki.

Tomasz Siemoniak: Twardo je stawiamy.

Monika Olejnik: Jarosław Kaczyński jakoś nie chodził na spotkania, nawet organizowane przez prezydenta Komorowskiego, kiedy był w opozycji.

Tomasz Siemoniak: No w czasie konfliktu na Ukrainie był na takich spotkaniach.

Monika Olejnik: Raz.

Tomasz Siemoniak: I u premiera i na posiedzeniu RBN, dobrze to pamiętam. Tym się różnimy. Ja uważam, że jeśli w polityce jest okazja do rozmowy i spotkania to trzeba ją wykorzystywać, mówić swoje, poznawać racje drugiej strony, ale stanowisko potem mieć klarowne i tak było w tym przypadku. Grzegorz Schetyna i Platforma nie dali się nabrać.

Monika Olejnik: Nie dali się nabrać?

Tomasz Siemoniak: Nie.

Monika Olejnik: Czyli, a jakie może być rozwiązanie tego sporu?

Tomasz Siemoniak: Najwyraźniej ten spór będzie trwać nadal, skoro prezes PiS i jego partia nie zamierzają tutaj ustąpić. I nie wiem, wydaje się, że to, co powiedziała Komisja Wenecka powinno być dostateczną podstawą do działania, a nie jest. I jest to rozmywane i mamy do czynienia z taką sytuacją, w której no, pewnie kolejni przedstawiciele różnych instytucji międzynarodowych będą zwracać uwagę, a prezes Kaczyński, PiS nie będą sobie z tego nic robili. Będzie to pogarszało pozycję Polski.

Monika Olejnik: Czy rozwiązanie TK i powołanie nowych sędziów byłoby pomocne w tym żeby ten spór rozwiązać?

Tomasz Siemoniak: Ale nie może być kompromisu polegającego na tym, że dołączymy do łamania prawa. Prawo zostało złamane, trzeba to naprawić i to jest absolutnie podstawowy warunek do wszelkich, dalszych działań. Rozważanie teraz co by było gdyby i co należy zrobić w przyszłości są trochę bezprzedmiotowe. Wiadomo, co należy zrobić w pierwszym kroku. Jeśli to nie będzie zrobione myślą, że nie ma mowy w ogóle o jakimś postępie w tej sprawie.

Monika Olejnik: Gościem Radia ZET jest Tomasz Siemoniak, PO, Rosja skarży na Polskę w OBWE i w ONZ, a chodzi o pomniki Armii Czerwonej, które mają być zburzone, Rosjanie są tym zbulwersowani. Czy według pana powinno się usuwać wszystkie pomniki Armii Czerwonej tak, jak chce tego szef IPN?

Tomasz Siemoniak: Polska przestrzega międzynarodowych konwencji i utrzymuje i szanuje cmentarze wojenne, też żołnierzy rosyjskich, czy radzieckich, także innych narodowości, przecież mamy najwięcej cmentarzy także z I wojny światowej. Natomiast, co do pomników, pozostawmy tutaj władzom polskim, czy władzom lokalnym decyzje jakie i gdzie powinny stać. Dziwię się tak mocnej reakcji rosyjskiej, bo szacunkowi do ludzi, ofiar, cmentarzy tutaj nic nie zagraża. Natomiast pomniki to jest zupełnie inna sprawa i wydaje mi się, że tutaj to jest taka przesadna reakcja. Oczywiście te sprawy trzeba załatwiać we właściwy sposób i to jest inna kwestia, czy wywiad prezesa IPN nie wzbudził nadmiernych emocji, sposób mówienia o tym, natomiast nie mam wątpliwości, że tego rodzaju sowieckie pomniki powinny być usunięte.

Monika Olejnik: Powiedział „pozostawienie jest konsekwencją nie dokończenia w Polsce przemian z początku lat 90., był to fatalny błąd, który od lat, paliwo wykorzystywane jest w propagandzie i prowokacjach wymierzonych przeciw naszej ojczyźnie”.

Tomasz Siemoniak: No być może łatwo się mówi takie rzeczy dzisiaj w roku 2016. Do 93 r. wojska sowieckie stacjonowały, czy rosyjskie, stacjonowały w Polsce, więc załatwmy to tu i teraz, spokojnie bez zbędnych emocji, nie wykorzystując tej sprawy jako jakiejś antyrosyjskiej emocji w tej chwili.

Monika Olejnik: Ale to już jest, to się mleko rozlało, to już tak Rosjanie to traktują, więc, że można w skupieniu rozebrać pomnik, a nie przyjechać z dźwigiem i, ja nie wiem, przy wiwatach go rozbierać.

Tomasz Siemoniak: Ja nie, nie chodzi o rozbieranie, chodzi mi bardziej o sposób komunikowania tej sprawy, jasny, zdecydowany co do tego, że nie chcemy takich pomników, ale właśnie pokazujący, że są cmentarze i o te cmentarze w Polsce zgodnie z prawem międzynarodowym się dba. A w Rosji jest to przedstawiane jako jedna sprawa, jako brak szacunku do konkretnych ludzi, którzy zginęli tutaj, na terytorium Polski, a tak nie jest.

Monika Olejnik: Po co komisja, która bada katastrofę smoleńską, po co jest ta komisja Antoniego Macierewicza według pana?

Tomasz Siemoniak: Antoni Macierewicz funkcjonuje w polityce od kilku lat dzięki tej sprawie i uważam, że potrzebuje po prostu takiego paliwa do swojej dalszej obecności.

Monika Olejnik: No nie, no obecność ma, bo jest ministrem obrony narodowej.

Tomasz Siemoniak: No i szkoda, że nie skupia się tym żeby być dobrym ministrem obrony narodowej, tylko, co pokazały kolejne posiedzenia komisji obrony, żyje tą sprawą, zajmuje się tą sprawą, zatrudnił kilkadziesiąt osób wokół tej sprawy i to oznacza, że będzie to trwało, trwało i trwało.

Monika Olejnik: Tomasz Siemoniak i Monika Olejnik, www.radiozet.pl, przechodzimy dalej.

Monika Olejnik: Ale chodzi o to żeby oskarżyć Donalda Tuska, Tomasza Siemoniaka, przepraszam Radosława Sikorskiego?

Tomasz Siemoniak: Na pewno wszyscy, którzy byli na ostatniej komisji w zeszłym tygodniu mieli poczucie takie, że bardzo często się pojawiało nazwisko Donalda Tuska w ustach Antoniego Macierewicza. I ja to odebrałem jako takie licytowanie wyżej, że trudno bardzo podważyć i raport komisji Millera i potem opinie biegłych, o tym się mniej mówi, raport Millera stał się takim jakby dyżurnym chłopcem do bicia, natomiast cztery lata później opinia biegłych dla prokuratury potwierdziła zasadnicze tezy raportu Millera. To trudno jest podważyć. No to tak, jak usłyszeliśmy, atakuje się Donalda Tuska, powtórzy to Jarosław Kaczyński w swoim wywiadzie mówiąc, że Donald Tusk przed i po łamał prawo, nie podając tutaj jakichkolwiek dowodów, więc sądzę, że to będzie dużo takich spraw wyciąganych, albo znanych powszechnie i na nowo odgrzanych, albo pobocznych wątków po to żeby ta sprawa przez długi czas budziła emocje i była takim paliwem dla Antoniego Macierewicza. Ja uważam, że dzień, w którym ta sprawa w jakąkolwiek stronę byłaby wyjaśniona, no to będzie to ostatni dzień w polityce Antoniego Macierewicza, więc on nie będzie dbał o to żeby zakończyć to postępowanie, będzie cały czas coś się okazywało, będzie cały czas o czymś mowa.

Monika Olejnik: No po to żeby zakończyć, to musiał, końcem tej komisji to musi być powiedzenie o tym, że są dowody na to, że był zamach.

Tomasz Siemoniak: No, ale tych dowodów nie ma, więc dlatego mówię, że to się nie będzie mogło skończyć. Ja sądzę, że nawet osoby sceptyczne wobec poprzednich władz widzą ten wysiłek i komisji Millera i prokuratury, jeśli chodzi o przyczyny katastrofy i wiedzą, że jest to bardzo trudne do podważenia i, że ponad wszelką wątpliwość nie było wybuchów i nie było tych rzeczy, o których tak chętnie minister Macierewicz mówi w tym momencie. Ja zwróciłem się do niego na komisji i powiedziałem: dziwię się, że dalej się tą sprawą pan minister zajmuje, trzeba było zostawić to prokuraturze, przecież waszej już słusznej, bo za panem idzie bagaż sześciu lat różnych działań w sprawie tej katastrofy, czasami mało poważnych, bagaż kilkunastu teorii na temat tej katastrofy, wzajemnie się wykluczających i naprawdę lepiej by było powiedzieć doprowadziłem tę sprawę do tego momentu, teraz się zajmuję resortem obrony, a tak, to mamy sytuację, która i wpływa na działanie ministerstwa obrony i dzisiaj też uchybia powadze państwa.

Monika Olejnik: Bo jak pan wie zadaniem ministerstwa obrony, jednym z zadań jest to żeby dowiedzieć się, co się wydarzyło w Smoleńsku. To przecież mówił Antoni Macierewicz o tym, ministerstwo obrony, przecież żołnierze i jest specjalna warta 10 każdego miesiąca.

Tomasz Siemoniak: Warty to jest inna sprawa. Natomiast tu się myli minister Macierewicz. Głównym zadaniem to jest dla prokuratury, czy było dla komisji ministra Millera, to nie jest główne zadanie wojska. Główne zadanie wojska to jest obrona polskich granic.

Monika Olejnik: No właśnie. Czy będą caracale, czy będą patrioty, bo ja się pogubiłam, bo kilka miesięcy temu usłyszałam, że te patrioty są przestarzałe, teraz minister obrony mówi, że tak. Będą czy nie będą?

Tomasz Siemoniak: Wszyscy się pogubiliśmy, bo ja uważnie śledząc różne wypowiedzi ministra, czy innych przedstawicieli resortu też już nie wiem, bo mówi się, że będzie decyzja w ciągu kilku dni, kilkunastu dni, do końca miesiąca. Tych decyzji nie ma, czy informacji nie ma, więc wydaje mi się, że po prostu minister tym się nie zajmuje, zajmuje się właśnie sprawami Smoleńska, sprawami politycznymi. Widać tu jego aktywność sporą na tym polu, natomiast zasadnicze decyzje są odkładane.

Monika Olejnik: Czy sądzi pan, że Jarosław Kaczyński dąży do tego żeby postawić przed Trybunałem, co najmniej przed Trybunałem, a może przed sądem, Donalda Tuska? W ostatnim wywiadzie mówił, że gdyby nie rozdzielono wizyt to nie doszłoby do tragedii, że wizyta Donalda Tuska była o wiele lepiej przygotowana niż Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Tomasz Siemoniak: Ta pierwsza sprawa, to jest taka spekulacja. Natomiast co do drugiej sprawy wyraźnie mówiono, że niczym się nie różniły w sensie organizacji te wizyty. Tak, wydaje mi się, że chodzi o Donalda Tuska i że to jest taki element zemsty na różnych ludziach, którzy są, byli przeciwnikami politycznymi Jarosława Kaczyńskiego. I to dotyka najpierw tych, którzy są pod ręką, tak jak prokuratorzy wojskowi zesłani do odległych garnizonów po to żeby ich po prostu poniżyć. A te wypowiedzi o rzekomym łamaniu prawa, bo to i mówił Macierewicz na posiedzeniu komisji, potem prezes Kaczyński, pokazują, że o to właśnie chodzi. Ja już nie mówię o tym, że minister Macierewicz bez zmrużenia oka mówi Tusk łamał prawo, no na jakiej podstawie on może takie rzeczy mówić. To sąd ocenia, póki jeszcze sądy normalnie działają, o takich rzeczach. Więc na pewno możemy się spodziewać tutaj różnych wypowiedzi, czy różnych działań, które w tę stronę będą szły.

Monika Olejnik: Czy zaskakuje pana to, co się dzieje z ambasadorem Schnepfem. Najpierw ambasadora „Gazeta Polska” zlustrowała, zlustrowała jego rodzinę, ambasador Schnepf oburzył się tym wszystkim, powiedział, że ma wrażenie, że to jest taka nagonka antysemicka. „Kampania oszczerstw, jakiej stałem się ofiarą, dotarła również za Ocean, do Waszyngtonu, budząc konsternację, a przede wszystkim skutecznie burząc z mozołem budowany przeze mnie wizerunek Polski tolerancyjnej bez rasizmu, antysemityzmu”. Minister Waszczykowski powiedział, że przekroczył granice ambasador Schnepf, to samo powiedziała pani premier. Przekroczył granice?

Tomasz Siemoniak: Ambasador Ryszard Schnepf to znakomity ambasador. Miałem okazję z nim współpracować i uważam go za wybitnego, polskiego dyplomatę, który wiele robi dla Polski. I po prostu, no obrzydliwa jest ta nagonka na niego i bardzo jestem rozczarowany reakcjami premier Szydło i ministra Waszczykowskiego. W takiej sytuacji murem powinni stać za naszym ambasadorem, a takie relatywizowanie tej sprawy wydaje mi się, że ktokolwiek zapoznał się z tymi obrzydliwymi enuncjacjami na ten temat powinien mocno stać przy nim i no, bardzo jestem tym rozczarowany. To jest taki sygnał, który bardzo źle będzie przyjęty w Stanach Zjednoczonych. Ambasador Ryszard Schnepf jest tam szanowaną bardzo osobą i sądzę, że te wątki, które się przy tej sprawie pojawiły, nie przecięte przez premier, czy ministra, no będą ze szkodą dla Polski funkcjonowały.

Monika Olejnik: Oni uważają, że ambasador obraża Polskę mówiąc, że u nas są nastroje antysemickie.

Tomasz Siemoniak: No sam ich doświadczył. Mówię, jestem bardzo rozczarowany, bo wygląda na to, że premier Szydło i minister Waszczykowski, nie wiem, boją się tej części prawicowego internetu, która w taki sposób reaguje, czy prawicowych dziennikarzy. Uważam, że w takiej sytuacji bardzo jasno powinni stanąć po stronie ambasadora Schnepfa.

Monika Olejnik: Ale nie stanęli.

Tomasz Siemoniak: No właśnie.

Monika Olejnik: Nie stanęli.

Tomasz Siemoniak: No właśnie, no i szkoda. No wydaje mi się, że dla opinii publicznej ta sprawa jest jasna i serdecznie pozdrawiam ambasadora Ryszarda Schnepfa, nie jest żadnym moim kolegą, ani znajomym, tylko i wyłącznie profesjonalnie współpracowaliśmy. Uważam go za świetnego dyplomatę i mam nadzieję, że Rzeczpospolita mu jeszcze kiedyś wynagrodzi to czego w tym momencie doznaje i czego najwyżsi urzędnicy Rzeczpospolitej nie są w stanie w tym momencie zrobić.

Monika Olejnik: A co się dzieje w PO, mówi się, że będzie rozłam PO, część polityków PO oburzona jest tym, co się wydarzyło na Śląsku, stracili państwo Śląsk.

Tomasz Siemoniak: I na Dolnym Śląsku i w Lubuskim od bardzo dawna były podziały w Platformie i to żadna tajemnica. Zarząd krajowy dużą większością głosów postanowił przeciąć te konflikty. Na Dolnym Śląsku komisarzem został Bogdan Zdrojewski, znany z koncyliacji i dialogu i tyle. To, że kilka osób, które dzięki Platformie znalazły się w Sejmiku, dzięki Platformie objęły najwyższe funkcje w woj. dolnośląskim postanowiły odejść z Platformy i budować swoją przyszłość polityczną inaczej jest bardzo rozczarowujące, ale to dokładnie tyle właśnie znaczy.

Monika Olejnik: A klub się nie rozpada? Platforma Obywatelska się nie rozpada w sejmie? Nie rozpadnie się, nie odejdzie część osób?

Tomasz Siemoniak: Jestem spokojny o to, że się nie rozpadnie. Ja myślę, że…

Monika Olejnik: No, jak Stefan Niesiołowski mówi pan Schetyna.

Tomasz Siemoniak: No to pokazuje, że jesteśmy, obok PSL oczywiście, jedyną demokratyczną partią, bo w PiS nie do pomyślenia jest żeby w jakikolwiek sposób, nawet mrugną, kiedy prezes na to nie pozwala, pozostałe dwie partie mają w nazwach nazwiska swoich liderów i też jest nie do pomyślenia żeby ktoś krytykował, czy dyskutował. Platforma jest demokratyczna i przecież na Dolnym Śląsku i w Lubuskim powołanie komisarzy oznacza, że w ciągu pół roku będą wybory i będą wybrane nowe władze. Także wydaje mi się, że to są takie głosy od osób, które czasami źle życzą Platformie. Poradzimy sobie z tą sytuacją i wydaje mi się, że właśnie w tym demokratycznym charakterze Platformy tkwi siła, że czy Stefan Niesiołowski, czy inne osoby mogą mówić, co uważają, nawet mogą powiedzieć pan Schetyna, przewodniczący.

Monika Olejnik: Czy wyobraża pan sobie, że PO może w następnej kampanii powiedzieć, że nie będzie 500 plus?

Tomasz Siemoniak: Popieraliśmy tę część tego programu, która dotyczy…

Monika Olejnik: A nawet więcej…

Tomasz Siemoniak: Tak.

Monika Olejnik: Chcieliście żeby dla każdego.

Tomasz Siemoniak: No chcieliśmy żeby PiS dotrzymał swojej obietnicy.

Monika Olejnik: Się wyłożył.

Tomasz Siemoniak: Nie, ja uważam, że to jest tak, że taką właśnie decyzją PiS skrzywdził miliony dzieci, miliony rodzin i wracam z okręgu wyborczego, wczoraj tam byłem, gdzie rozmawialiśmy, coraz bardziej widać, że wielu ludzi jest rozczarowanych. Wałbrzych jest miastem, gdzie jest najwięcej samotnych matek z dziećmi, statystycznie w Polsce i one zgłaszają się do prezydenta i mówią dlaczego my jesteśmy pozbawione tej możliwości, z jednym dzieckiem matki. Więc wydaje mi się, że to jest trochę takie pyrrusowe zwycięstwo PiS i Platforma słusznie wskazała poważny deficyt w tym programie. Nie sądzę żeby ktokolwiek w przyszłości, także Platforma, zamierzał się z tego programu wycofywać. To wejdzie do systemu i myślę, że w przyszłości warto to będzie korygować w takim kierunku, że ci, którzy mają jedno dziecko też byli beneficjentami tego programu.

Monika Olejnik: Donald Tusk mówi, że kiedy był w Waszyngtonie to wszyscy go pytali, dwa tematy były: koniec i Puszcza.

Tomasz Siemoniak: No bo to takie symbole rządów PiS, bo są ludzie w stanie na świecie zrozumieć, że władza walczy z TK, to się zdarzało w różnych krajach. Natomiast nie zdarza się żeby władze wycinały kilkusetletni las, bądź nominowały kompletnie niekompetentnych ludzi w miejsca, w których się liczy fachowość, kontynuacja, tak jak właśnie w przypadku stadniny koni arabskich, co jest wizytówką Polski w wielu krajach. My może tego nie doceniamy.

Monika Olejnik: Kolejny koń padł, a Shirley Watts zabiera konie.

Tomasz Siemoniak: No widać, że taka niekompetencja prezesa odbija się na działalności stadniny. Czytałem wczoraj, że nawet minister Jurgiel już zobaczył, że trzeba zmienić zarząd, no ale mleko zostało wylane. Nie ma tych koni. Wizerunek Polski bardzo ucierpiał i wydaje mi się, że to są takie sprawy, które jak w soczewce pokazują rządy PiS. I dziwię się bardzo, że tych dwóch słabych ministrów PiS, mówię o panach Jurgielu i Szyszce nadal sprawuje swoje funkcje, bo doprowadzają do straty dla Polski zupełnie bez żadnego powodu, z jakiegoś dziwnego uporu, zacięcia i myślę, że prezes Jarosław Kaczyński powinien wyciągnąć z tego wnioski, bo wydaje mi się on osobą akurat lubiącą przyrodę i dziwne, że PiS firmuje takie działania, które po prostu budzą oburzenie.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, Tomasz Siemoniak i Monika Olejnik.

Tomasz Siemoniak: Dziękuję.

Więcej: