Małgorzata Wojtaczka na finiszu swoich zmagań na Antarktydzie!

22.01.2017 - Niedziela
Pozycja - około: 089°30 S, 082°32 W. (55 km od Bieguna Południowego).

Kolejny dzień, kolejne zwijanie obozu, kolejny marsz. 66 dni codziennej marszruty. Zmiany w temperaturze. Już poniżej minus 30 C. 

Od tygodni "tępy" śnieg bez poślizgu wyciska ze mnie siódme poty. Czuję się jakbym ciągnęła po żwirze dwie ciężkie opony od traktora, każda po 50 kg. Dzień w dzień po kilkanaście km. Ale wiem, że muszę się śpieszyć, bo już za kilka dni zamyka się już sezon. Ale nie chcę o tym myśleć aby nie zapeszyć. Na prawdę zmęczona. Po prostu idę. Krok za krokiem i potem jeszcze jeden. Krótka przerwa co 2 godziny. Teraz kiedy słodycze już się skończyły - w czasie przerw ciepłe płatki z termosa. Dają energię.

Na szczęście jest trochę lepiej z wiatrem. Dalej wieje 40 km/h ale zamiast z południa teraz wieje ze wschodu, więc mniej dokuczliwie. Brak słońca. Od kilku dni gęste chmury. Szkoda, bo słońce pomagało śniegowi "szklić" się i przez to było trochę łatwiej ciągnąć sanki. Teraz nie jest. Rozkład dnia już w fazie finiszu. Staram się ograniczać sen do 4 h/dobę  i wyruszać kiedy tylko czuję, że znowu mam już energię. Dlatego nie mam już sztywnych godzin startu i odpoczynku. Ponieważ jest cały czas jasno to i tak nie ma to istotnego znaczenia. Istotny jest marsz.

Pozdrawiam Wszystkich,
Gocha.

Życie jak Marzenie w Radiu ZET! W każdą sobotę i niedzielę od 10:00 do 14:00

Więcej: