Śmierć dziecka w internecie. Gdzie jest granica żartu?

Popularny youtuber Roman Atwood znowu szokuje. Żartowniś opublikował filmik, na którym wysadził w powietrze własnego syna. Tego typu żarty wywołują sporo kontrowersji.

Kręcenie filmików i wrzucanie ich na youtube to popularny trend w internecie. Najwięcej popularności wzbudzają publikowane „pranki”, czyli żarty, które nieraz zakrawają o bezmyślność. Czy ilość wejść na youtube jest ważniejsza niż przekaz video? „Pranksterzy” pokroju Romana Atwooda udowadniają, że tak.

Jak zabić swoje dziecko w internecie?

Zastanawialiście się kiedyś, co przeżywa rodzic na widok umierającego dziecka? W swoim najnowszym filmiku Roman Atwood udziela odpowiedzi na to pytanie.

Początkowo nic nie zapowiadało tragedii. Roman i jego dziewczyna spacerowali po dworze w towarzystwie synka. W międzyczasie youtuber podpowiedział widzom, że quad którym za chwilę będzie jeździć dziecko, może być także sterowany zdalnie.

Gdy partnerka Atwooda zostawiła go samego z synkiem, ten usadził na quadzie jego dmuchaną podobiznę. Malec schował się za ciężarówką. Po chwili kobieta wróciła do rodziny. I wtedy zaczął się show. Dziewczyna Atwooda nie szczędziła ostrych słów pod adresem chłopaka. Czy słusznie? Pozostawiamy to waszej ocenie.

Przerażający żart jako element kampanii promującej film

To niejedyne popularne video balansujące na granicy dobrego smaku. W 2014 roku internet podbiło inne kontrowersyjne nagranie.

Twórcy horroru "Devils’ Due" postanowili w nietypowy sposób wypromować film. Po ulicach Nowego Jorku jeździł zdalnie sterowany wózek dziecięcy, a w nim oszpecone i wymiotujące dziecko. Widok tego małego potwora dosłownie przeraził Amerykanów. Reakcję przechodniów uwieńczono na filmiku, który obejrzało ponad 50 milionów ludzi.

Nie wszystkie żarty kończą się dobrze

O tym, że internetowe prowokacje mogą drażnić ludzi, przekonał się jeden z polskich youtuberów. Jeleniejaja publikował dotychczas żarty, które spotykały się raczej z pozytywnym odbiorem internautów.

W lipcu na youtube trafił film, który powinien być przestrogą dla wszystkich "pranksterów". Autor nagrania przebrany za krowę, zamuczał do ucha mężczyzny, który odpoczywał na ławce w parku. Chłopak z wrażenia opuścił na ziemię telefon i komputer. Sprzęt uległ uszkodzeniu, co wyprowadziło jego właściciela z równowagi. Doszło do bójki.

A jakie jest wasze zdanie na temat kontrowersyjnych żartów w sieci?

dailymail.co.uk/SJ

Więcej: