Afera pedofilska: Krzysztof P., chwalił się jak gwałcił i zabijał dzieci

Krzysztof P. chwalił się innym pedofilom, jak porywał, gwałcił i zabijał dzieci. Policja i prokuratura, przez zaniedbania, latami nie potrafiły go złapać. Dziennikarce zajęło to dwa tygodnie. Dzięki interwencji Polsat News dopiero w tym roku prokurator generalny nakazał odwiesić sprawę. Dziś prokuratura w Łodzi wszczęła śledztwo.

Po raz pierwszy napisał, że zabił, w marcu 2008 roku. Jego ofiarą miała być 6-letnia, drobna blondyneczka, z włosami do ramion. Ze szczegółami opisywał później, jak uśpił dziewczynkę winem i relanium, a potem długo gwałcił. W końcu udusił dziecko, pokroił i spalił w spalarni.

Tę makabryczną historię i dziesiątki, mniej lub bardziej drastycznych, zwyrodnialec podpisujący się imieniem Piotr opisywał przez lata zaprzyjaźnionemu pedofilowi. Przez 5 lat relacjonował przez internet brutalne gwałty na 9- i 10-letnich dziewczynkach. Porywane z ulicy, gwałcone w wynajętych mieszkaniach, nieprzytomne porzucał przy stacjach metra lub mordował.

Na Piotra trafiliśmy w lipcu 2016 roku. Trójka pedofilów o pseudonimach „Piotr”, „Ona” i „Włodek” prowadziła ożywioną korespondencję w latach 2004-2009. Jeśli choć promil z tych historii to opis faktycznie dokonanych zbrodni, Piotr jest bestią w ludzkiej skórze.

– W mojej ocenie wiele szczegółów wskazuje na to, że pedofil opisuje swoje faktyczne działania. Jego okrucieństwo eskaluje – twierdzi psychiatra i seksuolog, Aleksandra Robacha, która od ponad 30 lat diagnozuje i leczy pedofilów.

Policja dobrze znała sprawę

Z setkami stron pedofilskich rozmów poszliśmy również na policję. Okazało się, że śledczy je znali. I to doskonale. „Piotr” to Krzysztof P., obywatel polski, mieszkający w Rosji, dziś ma 59 lat. Policjanci z Wydziału Handlu Ludźmi w Łodzi pracowali nad sprawą trzy lata.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi w 2011 r. postawiła Krzysztofowi P. zarzuty rozpowszechniania dziecięcej pornografii, a w 2013 r. wystawiła za nim list gończy. Jednak sprawę zawiesiła, bo nie była w stanie ustalić, gdzie Krzysztof P. mieszka.

My znaleźliśmy go w ciągu dwóch tygodni. Wystarczyło wpisać imię i nazwisko w internetową wyszukiwarkę. W Rosji, gdzie prowadzi interesy, odwiedziliśmy go z kamerą. Nie ukrywa się. Prowadzi komfortowe życie. Występuje w rosyjskich mediach.

Jak się okazuje, te same informacje mieli już w 2009 r. policjanci z Wydziału Handlu Ludźmi. Dlaczego prokuratura z nich nie skorzystała?

Kalendarium wydarzeń

2006 – Łódzcy policjanci trafiają na ślad szajki pedofilów
2007 listopad – Piotr opowiada kolegom o tym jak uprowadził 10-latkę, odurzył alkoholem i relanium, a potem wielokrotnie zgwałcił. Rano odwiózł na jakiś przystanek. Podobne opowieści powtarzają się regularnie
2008 styczeń – okrucieństwo Piotra. Pisze o podduszaniu 9-letniej dziewczynki foliowym workiem
2008 marzec – Piotr pisze, że popełnił morderstwo na 6-latce
2008 – Piotr i Ona planują porwania dzieci w Polsce
2008 – polska policja prosi o pomoc prawną Rosję. Bezskutecznie
2009 luty – Piotr czyści skrzynki mailowe
2011 czerwiec – prokuratura na podstawie zebranego przez policję materiału stawia Piotrowi zarzut rozpowszechniania dziecięcej pornografii
2013 marzec – prokuratura wydaje za Piotrem list gończy
2013 grudzień – prokuratura zawiesza sprawę, bo nie może znaleźć Piotra
2016 lipiec – do rozmów pedofilów dociera dziennikarka Polsat News
2016 październik – dziennikarka rozmawia z pedofilem o pseudonimie „Ona”
2016 listopad – dziennikarka rozmawia z Krzysztofem P. (Piotrem)
2017 styczeń – po interwencji Polsatu Prokuratura na wniosek Zbigniewa Ziobry odwiesza sprawę

Obejrzyj reportaż Ewy Żarskiej dziś w Polsat News o godz. 23:00.

O tej wstrząsającej sprawie na bieżąco informujemy w wiadomościach Radia Zet, czytajcie o niej też w "Fakcie".

Radio ZET/Ewa Żarska - Polsat News/Fakt