Budka: Seremet powinien powiedzieć "przepraszam"

Seremet powinien powiedzieć: "przepraszam". Tak, jak zrobiła to Ewa Kopacz - skomentował ostatnie wydarzenia Borys Budka. Minister sprawiedliwości był Gościem Radia ZET.

Minister sprawiedliwości tłumaczył, że Andrzej Seremet został odwołany ze stanowiska przez liczne nieprawidłowości w prokuraturze. - Prokuratura miała rok, żeby powiedzieć, kto był ofiarą, a kto przestępcą. Nie zrobiono tego - stąd dymisje, również ofiar. Moi współpracownicy wielokrotnie podkreślali, że od lat są problemy z zarządzaniem prokuraturą, a zaniedbania są duże. Wyciek przelał czarę goryczy - stwierdził Borys Budka.

Zdaniem Budki ewentualna komisja śledcza powołana w tej sprawie nic by nie wyjaśniła i stałaby się "festiwalem strzeleckim dla polityków opozycji".

"

- To nas różni od polityków PiS, potrafimy powiedzieć kiedy coś ma sens, a kiedy nie - skwitował minister. "

"Bezkrytyczne podejście prokuratury skończyło się katastrofą"

Dodał też, że nikt nie obarcza prokuratury i Seremeta odpowiedzialnością za to, że ktoś opublikował akta sprawy na portalu społecznościowym, ale za to, że prokuratura bezmyślnie udostępniła akta śledztwa na takim etapie - z wrażliwymi danymi.

- Doprowadziła do tego, że powszechnie dostępny są adres szefa CBA, numery PESEL wielu osób, sprawy osobiste. No nie chce mi się nawet tego komentować - grzmiał minister.

"

- Bezkrytyczne podejście do udostępnienia akt skończyło się katastrofą. Każdy, kto pójdzie zeznawać do prokuratury, zawsze zada sobie pytanie: a co, jeśli ten prokurator równie bezkrytycznie do tego podejdzie? Stała się rzecz straszna. Nie może być tak, że obywatel boi się zeznawać, bo na drugi dzień zobaczy na Facebooku swoje dane - ocenił Budka.  "

W związku z tym, w opinii Borysa Budki, Andrzej Seremet powinien przeprosić. - Czasami trzeba powiedzieć "przepraszam", tak jak zrobiła to Ewa Kopacz. Nie za swoje błędy, ale za osoby, które jej jakoś podlegają. "Przepraszam" może paść z ust prokuratora generalnego, skoro padło z ust premier rządu. "Przepraszam i szybko wyjaśnię" - mówił minister sprawiedliwości.

Zbigniew Stonoga - internetowy celebryta?

Budka podkreślił także, że "nie należy łączyć skutków afery taśmowej z działalnością pana S.". - Pan S. jest internetowym celebrytą. Sam styl obrażania wszystkich po kolei, w bardzo wulgarny sposób, przysparza mu lajków, bo niektórzy lubią takie zachowanie, natomiast nie przysparza mu szacunku - powiedział minister sprawiedliwości. 

- Jeżeli ujawnienie danych wrażliwych uważamy za działalność pro bono to żyjemy w dwóch różnych światach - dodał.

Radio ZET/AL

Więcej: