Mężczyźni przebrani za grzybiarki zablokowali polowanie

"Miejscowe grzybiarki" zablokowały polowanie, które odbyć się miało w Nadleśnictwie Bircza. Około 30 myśliwych miało zapolować na jelenie, sarny, dziki, lisy i kuny. Do odstrzału jednak nie doszło, bo grupa mężczyzn i kobiet w przebraniach postanowiła go udaremnić i zaprotestować przeciwko nadchodzącym zmianom w prawie łowieckim.

Wkrótce do pierwszego czytania trafi nowelizacja ustawy o prawie łowieckim. Zdaniem aktywistów, którzy w przebraniach "miejscowych grzybiarek" udaremnili polowanie w Nadleśnictwie Bircza, proponowane zmiany w przepisach godzą m.in. w prawo obywateli do swobodnego dostępu do lasów będących własnością Skarbu Państwa.

Całe zdarzenie można zobaczyć na materiale przygotowanym przez OKO.press.

W projekcie nowych przepisów ministra Szyszki przewiduje się szereg zmian w ustawie o prawie łowieckim. Jak wskazuje OKO.press, najbardziej kontrowersyjne są zapisy, zgodnie z którymi grzywną może być ukarany każdy, kto "utrudni lub uniemożliwi wykonywanie polowania". "W praktyce karą finansową będą mogli zostać ukarani nie tylko działacze ekologiczni, ale również każda osoba prywatna (np. turysta, przyrodnik, fotograf, czy grzybiarz), która znajdzie się w pobliżu polujących myśliwych" - sugerują autorzy artykułu.

Powołują się też na ustalenia ekspertów z Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot. Stowarzyszenie to zebrało już ponad 50 tysięcy podpisów pod petycją do Jarosława Kaczyńskiego o zablokowanie prac resortu środowiska. Autorzy petycji informują, że zgodnie z planowanymi przepisami lista zwierząt łownych "ma być tworzona nie z troską o zachowanie narodowych zasobów przyrodniczych, ale dla kultywowania tradycji myśliwskich"; właściciele nieruchomości nie będą mogli skutecznie sprzeciwić się polowaniom na ich własnej ziemi, a prawo myśliwego do polowania będzie nadrzędne wobec prawa obywateli do korzystania z lasów, łąk i jezior będących własnością społeczną. Co więcej, dzieci nadal będą mogły brać udział w polowaniach, narażone na postrzelenie oraz na uczestnictwo w niezrozumiałym dla nich cierpieniu i zabijaniu zwierząt, a myśliwi w dalszym ciągu będą mogli strzelać nawet 100 metrów od naszych domów, używając przy tym wysoce toksycznej amunicji ołowianej, zakazanej w większości krajów Europy. To tylko cześć zarzutów.

Właśnie przeciw temu protestowały "grzybiarki" w Nadleśnictwie Bircza.

Jak wskazuje OKO.press, jeden z myśliwych był pod wpływem alkoholu, za co powinien stracić pozwolenie na broń.

Czy dzieci powinny móc uczestniczyć w polowaniach?

RadioZET.pl/AS

Więcej: